Obserwatorzy

Obserwują mnie

wtorek, 9 września 2014

DENKO (Maj, Czerwiec, Lipiec i Sierpień)

Cześć Wszystkim!

Ostatni post pojawił się ponad dwa tygodnie temu, a to wszystko za sprawą pracy. Mam teraz zdecydowanie mniej czasu, a kiedy już wracam do domu to marzę tylko o poduszce...



Dziś DENKO, a więc post z zużyciami kosmetycznymi.. Od początku tego roku postanowiłam publikować tego typu posty co 2 miesiące, jednak teraz wyjątkowo są to zużycia4-miesięczne, ponieważ jak wiecie, czerwiec i lipiec były dla mnie dość intensywnymi miesiącami, podczas których nie myślałam o pustych opakowaniach:)

Postanowiłam wprowadzić małą zmianę odnośnie oznaczeń, a mianowicie:

Na "czerwono" zaznaczać będę produkty, które bardzo polubiłam i w moim przypadku sprawdziły się bardzo dobrze.
Na "niebiesko" te, które okazały się bublami oraz średniaki, które szału nie zrobiły, ale krzywdy również. Jednakże do nich podobnie jak do bubli - nie powrócę.

Więc:
Czerwone - KUPIĘ
Niebieskie  - NIE KUPIĘ

Zaczynamy:)

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:


1. Szampon nadający objętość NIVEA VOLUME SENSATION (Super-Pharm, 10zł, 400ml) - jeden z lepszych drogeryjnych szamponów, z jakimi miałam styczność. Bardzo dobrze oczyszcza skórę głowy i włosy, unosząc je przy tym u nasady, co daje rzeczywiście wrażenie zdecydowanie większej objętości. Polecam! Bo bardziej szczegółowy opis odsyłam TUTAJ.

2. Szampon z olejkami TIMOTEI (Biedronka, 6zł, 250ml) - Podobnie jak szampon z olejami z Eveline, o którym pisałam TUTAJ, tak i ten niestety się u mnie nie sprawdził. Początkowo radził sobie całkiem nieźle, jednak po paru myciach zaczął obciążać, jakby oblepiać włosy. Zdecydowanie nie polecam.

3. Odżywka z olejami TIMOTEI (Biedronka, 6zł, 200ml) - kupiona do kompletu z szamponem. Całe szczęście radziła sobie dużo lepiej od ww. produktu. Miała bardzo fajną, gęstą, treściwą konsystencję. Moje włosy ją dosłownie pochłaniały, nie obciążała włosów, delikatnie je nawilżała, aczkolwiek szału nie było. Dość szybko się skończyła. Średniaczek.

4. Błyskawiczna odżywka bez spłukiwania do włosów cienkich, delikatnych i pozbawionych objętości MARION (Leclerk, 7zł, 150ml) - była nawet dobra, nie obciążała włosów u nasady, jednak w moim przypadku obciążała włosy na długości, co dla mnie jest nie do przyjęcia, dlatego do niej nie wrócę. Po szerszą recenzję zapraszam TUTAJ.

5. Szampon pielęgnacyjny dla niemowląt HIPP (Lidl, 8zł, 200ml) - jak dla mnie, jest to odpowiednik Rossmannowskiego BD, dlatego też do Hipp'a raczej już nie wrócę. Wolę tańszą alternatywną wersję. Po szerszy opis szamponu zapraszam TUTAJ.

6.  Szampon do włosów z aloesem CIEN MED (Lidl, 6zł, 250ml) - moje wakacyjne odkrycie. Bardzo dobrze oczyszczał włosy, dodatkowo je przy tym NAWILŻAJĄC! Łagodny dla skóry głowy, unosił włosy u nasady. Bardzo ubolewam, iż nie jest w stałej ofercie:( Jeśli jeszcze będzie dostępny to kupię parę buteleczek na zapas! POLECAM! Na jego szerszą recenzję zapraszam TUTAJ .

7. Szampon odbudowujący strukturę włosa BIODERMA NODE S (Super-Pharm, 26zł, 200ml) - bardzo drogi, nie robiący nic specjalnego szampon apteczny. Był ok, ale nie za taką cenę. Strasznie śmierdział, słabo się pienił i wydajnością nie grzeszył. Nie polecam. Na jego recenzję zapraszam TUTAJ.

8. Regenerująca maska do suchych, łamiących się i uszkodzonych włosów KALLOS GOGO (Hebe, 6zł, 200ml) - bardzo fajna, treściwa maska, która rzeczywiście odżywia włosy. Po jej użyciu włosy są mięciutkie i idealnie dociążone, a do tego pięknie pachną:) Dla mnie jedna z lepszych masek, więc z czystym sercem POLECAM. Zapraszam TUTAJ do zapoznania się z szerszą opinią na jej temat.

9. Olejek łopianowy z czerwoną papryką GREEN PHARMACY (Leclerk, 6zł, 100ml) - to mój pierwszy olejek z tej firmy. Niestety nie zauważyłam żadnych zmian podczas jego stosowania. Podczas nakładania włosy robiły się bardzo, bardzo szorstkie i nie przyjemne w dotyku. Nie były ani w lepszym ani gorszym stanie. Nie zaobserwowałam, żeby szybciej rosły bądź mniej wypadały, aczkolwiek teraz nie śledziłam wzrostu w cm, więc mogłam przeoczyć. Wizualnie jednak żadnych zmian nie widzę, dlatego w mojej ocenie to kolejny średniaczek, do którego chyba nie wrócę.

10.  Olejek arganowy BIOELIXIRE (Super-Pharm, 10zł, 20ml) - pięknie pachniał i był bardzo wydajny - i na tym koniec plusów. Owszem, jeśli zabezpieczałam nim końcówki to były oblepione i sztucznie zreperowane. Jednak jeśli zabezpieczałam je w ten sposób 3 razy z rzędu to włosy były bardzo obciążone i wymagały wręcz natychmiastowego mycia. Próbowałam nim później parokrotnie naolejować włosy, jednak czymś tak silikonowym i sztucznym się po prostu nie da. Wyobrażacie sobie olejować włosy silikonem? Jeśli nie, to polecam spróbować tego olejku, a gwarantuję, że odczucia będą bardzo zbliżone. Nie polecam.

11. Odlewki masek/odżywek od ANI:

* balsam prowansalski do włosów PLANETA ORGANICA - moje pierwsze zetknięcie z tą firmą. Dzięki tej odlewce zamówiłam pełnowymiarowe opakowanie, a to o czymś świadczy, prawda? Na moich włosach spisywała się świetnie. Dość gęsta, treściwa konsystencja, orientalny zapach w połączenie z intensywnym nawilżeniem i dociążeniem włosów to jest to. Serdecznie polecam!
* maska do włosów Marakesh Oil Coconut GLISS KUR - kolejny bardzo fajny produkt. Maska bardzo wydajna, o gęstej konsystencji. Być może kiedyś zakupię.
* odżywka regenerująca z olejami DEBA - totalnie nie mój produkt. Płynna konsystencja, sztuczny zapach, zero działania. Nie wrócę i nie polecam.
* maska do włosów z masłem karite MIL MIL - bardzo rzadka, lejąca konsystencja. Sam produkt nie był może zły, ale jak dla mnie bez szału. Nie wrócę ponownie.




12. Próbeczki/Maseczki do włosów:

* szampon do włosów hipoalergiczny BIAŁY JELEŃ - ciężko ocenić próbkę, ale bardzo słabo się pienił, średnio pachniał. Jednym słowem nie przekonał mnie do zakupu pełnowymiarowego opakowania.
* maseczki BIOVAX: z naturalnymi olejami, do włosów farbowanych, odbudowa włosów osłabionych z proteinami mlecznymi, do włosów suchych i zniszczonych oraz do włosów ciemnych (Biedronka, 2zł/20ml) - wszystkie maseczki bardzo dobrze spisały się na moich włosach, jednak na szczególne wyróżnienie zasługuje wersja z proteinami mlecznymi. Po niej włosy były bardzo miękkie i "puchate", ale nie napuszone:) Wydawało się, że jest ich więcej niż w rzeczywistości a ich struktura jest wręcz idealnie gładka. Jeśli moje zapasy włosowe się skończą, to z przyjemnością sięgnę po pełnowymiarowe opakowanie wersji błękitnej. Aczkolwiek wszystkie spisały się na 5. Polecam.

PIELĘGNACJA CIAŁA:


13. Kremowy żel pod prysznic DOVE (Rossmann, 8,50zł, 400ml)- mój totalny ulubieniec. Po zakupie mniejszej buteleczki na próbie, skusiłam się bez wahania na pełnowymiarowe opakowanie. Niesamowicie wydajny, pięknie pachnący MUS do mycia ciała. Bardzo dobrze się pieni, nie podrażnia skóry. Dla mnie ideał w myciu ciała. Polecam serdecznie. Ja z pewnością do niego wrócę nie raz.

14. Kremowy płyn do higieny intymnej z kwasem mlekowym (ochronny) ZIAJA INTIMA (Leclerk, 11zł [w zestawie z małą buteleczką], 500ml) - bardzo wydajny produkt, niestety o dość lejącej konsystencji, za czym ja osobiście nie przepadam. Słabo się pienił, pompka przez cały czas działała bez zarzutu. Sam produkt krzywdy nie zrobił, ale mimo wszystko jego fanką nie zostałam. Kolejny średniaczek.

15. Gruboziarnisty peeling do ciała JOANNA SENSUAL (Super-Pharm, 6zł, 200g) - pięknie pachniał i jako peeling spisywał się całkiem dobrze. Jego jedyną wadą w moim przypadku okazało się lekkie zapychanie.. dlatego też produkt ten ostatecznie ląduję wśród średniaczków. Szerszą recenzję możecie przeczytać TUTAJ.

16. Pianka do golenia o zapachu brzoskwini ISANA (Rossmann, 3,50zł, 150ml) - pianki z Isany to moi zdecydowani ulubieńcy w zakresie depilacji (nie licząc wosku). Są łatwo dostępne, na promocji wręcz śmiesznie tanie. Spełniają w 100% swoje zadanie, mojej skóry nie podrażniają, nie zapychają, ani nie wysuszają. Ja je uwielbiam i przede mną jeszcze wiele opakowań! Polecam!

17. Chusteczki odświeżające do rąk i ciała CLEANIC (Super-Pharm, 4zł, 40szt) - ich zużycie było dla mnie drogą przez mękę. Do rąk się u mnie nie sprawdzały, pozostawiały nieprzyjemne uczucie, przez co chęć "normalnego" umycia rąk wzrastała zamiast maleć. Do ciała nie miałam potrzeby stosować. Skusiłam się do przetarcia twarzy i to był błąd. Skóra szczypała i uczucie podobne jak na dłoniach - konieczne było natychmiastowe "normalne" mycie. Jak dla mnie totalny bubel, nie wart uwagi.

18. Chusteczki go higieny intymnej FACELLE (Rossmann, 4zł, 20szt.) - jedne z moich ulubionych chusteczek. Nie podrażniają, są łatwo dostępne i tanie. Polecam.

19. Chusteczki do higieny intymnej z kwasem mlekowym i ekstraktem z nagietka INTIMEA (Biedronka, 3zł, 20szt.) - mam podobne odczucia, co do chusteczek z Facelle. Nie podrażniają, spełniają swoją rolę. Z pewnością kupię kolejne opakowania.


PIELĘGNACJA TWARZY:


20. Woda różana DABUR (Helfy, 12zł, 250ml) - największy zarzut mam do opakowania. Woda pomimo zabezpieczenie butelki już podczas transportu się wylała, przez co naklejka wygląda jak na zdjęciu. Przelałam do butelki po zwykłej wodzie i pachniała do samego końca. Aczkolwiek sam zapach, to trochę mało: ja stosowałam ją do rozrabiania glinek czy innych "proszków" i mimo, że była ok, to żadnego szału nie było, przez co dla mnie staje się produktem, bez którego spokojnie się obędę. Nie kupię ponownie.

21. Antybakteryjny żel do mycia twarzy DERMEDIC (Super-Pharm, 20zł (za dwa opakowania, więc wychodzi 10zł na promocji za szt), 200ml) - mam dwie buteleczki, więc z pewnością pojawi się osobna recenzja tego produktu. Teraz jednak mogę już powiedzieć, że jest to żel, który bardzo polubiłam i który mogę polecić. Dobrze myje, do skóry tłustej będzie dobry, jednak osoby ze skórą normalną mogą odczuwać przesuszenie. Ja mam cerę mieszaną w kierunku normalnej i u mnie się sprawdził. Polecam.

22. Emulsja oczyszczająca ALTERRA (Rossmann, 8,50zł, 125ml) - TUTAJ opisywałam Wam już ten produkt. Ja byłam bardzo zadowolona z działania i chętnie do niego powrócę! Bardzo łagodna emulsja do oczyszczania twarzy, nie podrażnia, nie zapycha, nie wysusza ani nie ściąga skóry. Minusik za konsystencję i zapach. Mimo wszystko - Polecam!

23. Płyn micelarny do mycia twarzy i oczu TOŁPA (Hebe, 9zł, 200ml) - wiem, że na rynku jest parę wersji płynu micelarnego tej firmy. Mi trafiła się wersja do skóry wrażliwej i bardzo wrażliwej. Dla mnie ten płyn to jedna wielka tragedia. Takiego bubla do twarzy nie miałam już długo. Zmywał co prawda chociażby makijaż, ale nie dokładnie, konieczne było parokrotne przecieranie nowymi płatkami kosmetycznymi, przy czym po takim "myciu" nie obyło się bez wody z żelem, gdyż skóra po użyciu tego micela jest lekko klejąca.. zupełnie jakby jakieś środki oblepiały skórę, przez co czułam się równie niekomfortowo, co przed zmywaniem chociażby makijażu. Dodatkowo wiele razy podrażniał mi skórę i bynajmniej nie mam na myśli okolic oczu, które mają prawo być wrażliwsze. Na policzkach, brodzie, czole.. na całej powierzchni twarzy potrafił mnie podrażnić i piec. NIE POLECAM!


24. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu NIVEA (Hebe, 7zł, 125ml) - totalny bubel. Zmywał makijaż oka całkiem dobrze, chociaż nie dokładnie - konieczne było użycie płynu micelarnego i żelu do twarzy. Podrażniał okolice oczu, co nie zdarza się u mnie często. Nie wrócę, nie polecam!

25. Brzozowa pomadka ochronna z betuliną SYLVECO (Helfy, 9zł, 4g ) - miałam już ją bardzo długi czas, ale to za sprawą jej zagubienia. Jak dla mnie to pomadka IDEALNA. Naturalny skład, intensywne nawilżenie. Polecam serdecznie! TUTAJ możecie zobaczyć szerszą recenzję.

26. Pomadka z maliną i żurawiną NIVEA VITAMIN SHAKE (Rossmann, 8zł, 5,5ml) - pięknie pachniała, dawała lekki różowy kolor, dobrze nawilżała i była wydajna. Myślę, że w najbliższej przyszłości skuszę się na inne pomadki tej firmy. 



27 Płatki peelingujące LILIBE (Rossmann, 9zł, 35szt) - bardzo fajna alternatywa dla tradycyjnych płatków. Więcej pisałam na ten temat TUTAJ. Serdecznie polecam: ja do nich wracam!

28. Płatki kosmetyczne z aloesem LILIBE (Rossmann, 2zł, 60szt) - bardzo lubię firmę Lilibe i często do niej wracam. Zdaniem niektórych wadą tych płatków może być ich rozwarstwianie się, jednak jeśli dobrze się je chwyci, to nie ma z tym problemu. Są tak mięciutkie, że warto. W moim przypadku te zszywane wersje jak chociażby z Biedronki Carea (jeśli się mylę, to poprawcie proszę) podrażniały mi skórę i więcej było szkody niż pożytku. Bardzo POLECAM Lilibe:)

29. Korund mikrokrystaliczny (Paatal, 5,50zł, 100g) -uwielbiam a raczej uwielbiałam w nim wszystko! Od ceny, wydajności, własnoręcznie robienie kosmetyków po działanie. Bardzo dobrze zdzierał martwy naskórek. TUTAJ możecie przeczytać moją szerszą opinię na temat tego produktu. POLECAM!

30. Próbeczki/Maseczki:

* Filtr przeciwłoneczny SPF50+ LA ROCHE POSAY Anthelios XL (gratis) - koszmar! Próbeczka okazała się być całkiem wydajna..niestety. Buzia niesamowicie mi się świeciła.. tak mocno, że nie mogłam tego znieść: posmarujcie twarz olejem a zobaczycie o jakim efekcie mówię. Co do ochrony, to ciężko mi stwierdzić.. ale mimo wszystko NIE POLECAM.
* Multi-lipidowy krem do twarzy OILLAN (prezent) - niestety spisał się podobnie jak próbka kremu wyżej. Buzia niesamowicie się po tym kremie świeciła, dlatego nie wrócę i NIE POLECAM!
* Hipoalergiczna emulsja do mycia twarzy BIAŁY JELEŃ (prezent) - za mała próbka, by rzetelnie ją ocenić. Słabo się pieniła, zapachem też mnie nie przekonała. Nie kupię pełnowymiarowego opakowania.
* Maseczki ZIAJA (oczyszczająca, regenerująca i anty-stres) - Rossmann, 2zł na promocji/szt., 7ml - wersja regenerująca bardzo przypadła mi do gustu: skóra była bardzo dobrze oczyszczona, ale nie przesuszona czy ściągnięta. Wersja anty-stresowa i oczyszczająca nie przypadły mi do gustu: po pierwszej skóra była okropnie świecąca i "mokra" a druga to taki średniak.
* Serum idealizujące VICHY (gratis) - totalny bubel. Skóra niesamowicie się świeciła, była "lekko wilgotna w dotyku" i miękka, ale w sposób sztuczny, tzn. tak, jakby była pokryta nie przepuszczającym niczego silikonem. Ja mówię głośne NIE!


SUPLEMENTY:

31. Suplement diety na włosy z biotyną DOPPEL HERZ (Super-Pharm, 13zł, 30 kapsułek/opakowanie) - mam mieszane uczucia co do tego suplementu. Szału nie było, jednakże "coś" zrobił... żeby zrozumieć, co mam na myśli trzeba przeczytać TEN post. Myślę, że jeszcze do tego suplementu wrócę:)

32. Suplement wzmacniający odporność i poprawiający kondycję z olejem z wątroby rekina i czosnkiem EVER GOOD (Alma, 10 zł, 50 kapsułek) - nie zauważyłam żadnej zmiany. Ani na plus, ani na minus, dlatego produkt ląduje w kategorii średniaków. Nie wrócę do niego ponownie.

KOLORÓWKA/PERFUM:


33. Próbka perfum BEYONCE Pulse NYC (Hebe, gratis) - bardzo wydajna próbka, zapach jak dla mnie wręcz idealny. Niestety mam wrażenie, że nie ma zapachu, a raczej perfumu, który utrzymywałby się u mnie na dłużej - być może jednak po paru minutach się przyzwyczajam i tylko ja go nie czuję. Oby:) W każdym razie zapach bardzo trafił w moje gusta, dlatego z chęcią pokusiłabym się o pełnowymiarowe opakowanie.

34. Tusz do rzęs MAX FACTOR 2000 CALORIE (prezent) - mega wydajny, pogrubiający, wydłużający i podkreślający rzęsy. A do tego nadający głęboką czerń. Ja nie jestem zbyt wymagająca w zakresie rzęs, bo praktycznie każdy tusz radzi sobie dobrze i zazwyczaj jedna warstwa w zupełności mi wystarcza. Polecam!

35. Cienie rozświetlające COLLECTION 2000 (Paatal, 2zł/szt.) - kolorki bardzo fajne, połyskujące. Jednak taka kredka jest strasznie nie wydajna, nie jest to bowiem wysuwany rysik tylko kolor "umieszczony" jest na gąbce, więc po 2-3 użyciach koloru nie ma już na niej w ogóle. Tania sprawa i fajna, ale raczej "na raz". Średniak.

PRODUKTY PRZETERMINOWANE/ NIE ZUŻYTE DO KOŃCA:

36. Emulsja odżywczo-nawilżająca na dzień OLAY (Rossmann, 20zł, 100ml) - kupiłam po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji, u mnie jednak totalnie się krem nie sprawdził. Nie robił po prostu nic. Ani nie nawilżał, ani nie wysuszał - średniak na całości. Chciałam go wykorzystać do stóp, ale nie chciał się wchłaniać i pozostawiał po sobie tłusty film, czego nie cierpię, więc niestety nie jest wykorzystany do końca. Jedno wielkie NIE!

37. Aktywnie nawilżający krem na noc AA Wrażliwa Natura (Rossmann, 18zł, 50ml) - podobnie jak krem wyżej, kupiłam po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji i podobnie jak poprzednik w ogóle się nie u mnie nie sprawdził, w późniejszym momencie zaczął zapychać mi skórę. Ponownie mówię NIE!

38. Bezbarwna odżywka modelują brwi VIRTUAL (prezent) - mama chciała sprawić mi przyjemność i kupić coś fajnego.. jednak do brwi nie używam niczego, a chodziło mi o coś do rzęs.. małe nieporozumienie:) Nie używałam, bo nie miałam potrzeby.. i zwyczajnie produkt się przeterminował i nie nadaje się obecnie do niczego..

39. Baza pod makijaż INGRID (Drogeria, 15zł, 30ml) - totalny bubel w moim przypadku. I bynajmniej nie chodzi o złe działanie, a o nie dopasowanie do potrzeb mojej skóry. Bazę kupiłam już dawno, na początku mojej fascynacji kosmetykami. Kupiłam, bo każdy polecał, bo to niezbędnik, który każdy powinien mieć.. nic bardziej mylnego:) Moja skóra jak na razie nie potrzebuje sztucznych wypełniaczy czy silikonów, dlatego też ta baza absolutnie nic u mnie nie robiła. Nie mam obecnie żadnych zmarszczek głębokości podkopów, więc nie ma czego wypełniać czy wygładzać:) Skóra miała być zmatowiona - nie była, a wręcz przeciwnie, błyszczała się więcej niż normalnie. Próbowałam ten produkt wykorzystać również inaczej: latem, przy upałach, kiedy w krótkich szortach łatwo o obtarcia wypróbowałam właśnie bazę i tutaj również nie zdała egzaminu. Dla mnie to produkt nie tyle zły, co po prostu na chwilę obecną totalnie mi zbyteczny. Nie wrócę,. bo nie mam potrzeby.

40. Top Coat matujący lakier nawierzchniowy ESSENCE (Natura, 8zł, 8ml) - i tutaj podobnie jak w przypadku bazy produkt totalnie mi nie potrzebny, kupiony na początku "kosmetycznej drogi". Użyty parę razy, z racji, że paznokcie maluję sporadycznie a jak już to jedna warstwa normalnego lakieru i na tym koniec. Nie wrócę, bo nie potrzebuję.

Jak widzicie w ciągu minionych 4 miesięcy sporo się tych produktów nazbierało. Nie piszcie jednak proszę, że jest ich bardzo, bardzo dużo:) Wiem o tym, jednakże zważywszy na to, iż to zużycia z 1/3 roku, to chyba nie jest aż tak źle, prawda?:)

Miałyście któryś z wymienionych produktów?
Jaka jest Wasza opinia?:)

Miłego wieczoru i reszty tygodnia,

Jola