Obserwatorzy

Obserwują mnie

piątek, 20 października 2017

Denko WRZESIEŃ '17

Cześć!

Niestety na chwilę obecną nie jestem w stanie pisać na bieżąco żadnych postów, jednak obiecałam sobie, że przynajmniej denka będą pojawiać się regularnie, a puste opakowania nie będą zagracać mi przestrzeni wokół mnie.

Dodatkowo, zaczęłam bardziej interesować się 2-etapowym oczyszczaniem skóry, a także pielęgnacją naturalną samą w sobie, toteż wykończyłam sporo zalegających kremów do twarzy - nie koniecznie z zalecanym sposobem stosowania. Ale o tym poniżej.

Zapraszam!!

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:


1. Odżywka z prowitaminą CIEN (Lidl, 7zł, 300ml) - kupiona kiedyś na szybko... pachniała typowo dla kosmetyków produkowanych pod sklepowym szyldem. Była średnio gęsta, jednak dość wydajna. Ułatwiała rozszesywanie, jednak żadnego nawilżenia, a tym bardziej uniesienie nie zaobserwowałam. Nie wiem, czy jest jeszcze dostępna w sprzedaży, ale raczej nie kupię jej ponownie.

2. Szampon głęboko regenerujący z aloesem i jaśminem MARC ANTHONY (Rossmann, 20zł w cenie na do widzenia, 250ml) - skusiłam się na sporej promocji i nie żałuję. Szampon był bardzo wydajny, dobrze oczyszczał włosy, nie obciążał i przepięknie pachniał świeżością oraz owym aloesem i jaśminem. Bardzo dobry produkt, który robił wszystko, czego można po szamponie oczekiwać. Polecam, jeśli będziecie miały okazję, by go wypróbować.

3. Odżywka intensywnie regenerująca z aloesem i jaśminem MARC ANTHONY (Rossmann, 20zł w cenie na do widzenia, 250ml) - pachniała identycznie jak ww. szampon. Ułatwiała rozczesywanie, włosy były wręcz lejące, jednak nie obciążone. Pięknie się błyszczały, były lekko uniesione u nasady i czuć było ich nawilżenie, w dotyku były gęściejsze niż są w rzeczywistości. Bardzo dobra odżywka, serdecznie ją Wam polecam.

PIELĘGNACJA CIAŁA:


4. Dezodorant/Antyperspirant w sztyfcie LADY SPPED STICK (Rossmann, 7zł w cenie promocyjnej, 45g) - dzięki formule w sztyfcie, antyperspirant był bardzo wydajny. Nie plamił ubrań, bardzo ładnie pachniał świeżością i rzeczywiście chronił przed potem. Jeden z lepszych antyperspirantów, jakie miałam. Polecam!

5. Olejek antycellulitowy z wyciągiem z brzozy oraz koenzymem Q10 CIEN (Lidl, 6zł, 100ml) - ja ten olejek używałam głównie do olejowania włosów. Do ciała użyłam go tylko parę razy, bowiem lubię czuć oczyszczoną skórę, a nie lepkie pozostałości kosmetyków. Do włosów jednak spisał się całkiem ok. Włosy były z pewnością bardziej błyszczące i lejące. Mam jeszcze jedną buteleczkę, którą z pewnością wykorzystam również do włosów, bo do typowej pielęgnacji ciała wolę produkty, które się bardziej wchłaniają.

6. Regenerujący płyn do higieny intymnej TOŁPA (Rossmann, 12zł w cenie promocyjnej, 195ml) - kupiłam na promocji i to był strzał w 10-tkę! Płyn dzięki swojej lejącej konsystencji i pompce był bardzo, bardzo wydajny. Dobrze oczyszczał, nie podrażniał, nie uczulał, nie wysuszał. I bardzo ładnie, aptecznie pachniał. Serdecznie polecam i z pewnością do niego wrócę! To świetny produkt do pielęgnacji higieny intymnej.

7. Żel pod prysznic Limonka&Bazylia ISANA (Rossmann, 3zł w cenie promocyjnej, 300ml) - pachniał bardzo orzeźwiająco, dobrze mył ciało, był wydajny, nie wysuszał, nie podrażniał. Dobry, tani żel, do którego z pewnością wrócę, jeśli będę miała ku temu okazję. Polecam.



8. Nawilżający krem do stóp Orzechy Makadamia AVON (prezent) - ja niestety praktycznie nigdy nie kremuję ani stóp, ani dłoni - nie mam takiej potrzeby. Toteż produkt ten trafił na moje włosy jako maska przed myciem. W tej roli spisał się średnio.. nie cierpię bowiem tak intensywnych, jedzeniowych, słodkich zapachów. A zapach ten naprawdę jest mocny i długo się utrzymuje. Nie korzystam z tego typu produktów, zapach też mi nie podpasował, więc nigdy do niego nie wrócę.

9. Olejek na blizny i rozstępy BIO-OIL (Hebe, 30zł w cenie promocyjnej, 60ml) - kupiłam z myślą o bliznach i rozstępach, które posiadam. Niestety zaniechałam stosowania po kilku podejściach. Nie zwróciłam bowiem uwagi na skład, w którym to na pierwszym miejscu znajdziemy parafinę, której moja skóra nie cierpi. Od razu wyskakują mi bolące, ropne bąble. Koszmarny produkt, zużyty do włosów (gdzie też nie znalazł zastosowania). Koszmarny bubel, którego omijam szerokim łukiem.

10. Mydło z gąbką Loofah Precoius Sandal SONG OF INDIA (Helfy, 10zł, 125g) - nie mam niestety zdjęcia przed. Kupiłam zaciekawiona samą formułą gąbki zatopionej w mydełku. Nie dość, że mydełko przepięknie, orientalnie pachniało, było niesamowicie wydajne, to jeszcze sprawdziło się fantastycznie przy pielęgnacji ciała. Dobrze oczyszczało skórę, nie podrażniało, nie uczulało, nie wysuszało, a wręcz delikatnie nawilżało moją skórę. Dzięki gąbce, zatopionej w mydełku, przy okazji mycia, miałam dodatkowo peeling całego ciała. Skóra była oczyszczona, pachnąca, lekko nawilżona i niesamowicie gładka jak po peelingu gruboziarnistym. Mam jeszcze jedną wersję zapachową i już się nie mogę doczekać, aż zacznę jej używać. Polecam serdecznie!!

PIELĘGNACJA TWARZY:


11. Czarna maska peelingująca z węglem bambusowym YOSKINE (Rossmann, 47zł w cenie regulanej (ja kupiłam na promocji 2+2 gratis), 50ml) - nie dość, że samo opakowanie maski pięknie prezentowało się na toaletce, to zawartość okazała się być wartą, każdej wydanej złotówki. Maska była typowo glinkowa, zastygająca na buzi. Zmywanie jej nie należało do najprzyjemniejszych, jednak efekt "po" był tego wart. Skóra była oczyszczona, wygładzona, delikatnie napięta, mięciutka w dotyku, a pory zwężone! Skóra po maseczce wyglądała o niebo lepiej niż przed jej nałożeniem, jakbym właśnie wyszła od kosmetyczki z profesjonalnego zabiegu. Coś wspaniałego. Naprawdę polecam!

12. Czarne mydło afrykańskie Dudu-Osun TROPICAL NATURALS (Helfy, 13zł w cenie promocyjnej, 150g) - kupiłam je z myślą o naturalnym oczyszczaniu skóry twarzy, jednak już po paru dniach musiałam zaprzestać jego używania. Na początku byłam zachwycona: skóra była bardzo oczyszczona, świeża, zmniejszyła się ilość produkowanego przez moją skórę sebum, idealnie prawda? Tylko z pozoru. Mydło okazało się być zbyt oczyszczające, zbyt wnikające w warstwy skóry, przez co szybko zaczęła dawać się we znaki. Była bardzo podrażniona, zaczerwieniona, boląca wręcz w dotyku. Kiedy metodą prób i błędów, odkryłam winowajcę, mydełka zaczęłam używać już tylko do tradycyjnego mycia rąk i tutaj sprawdził się świetnie, obyło się bez żadnych podrażnień czy wysuszenia. Nie kupię jednak w tej cenie mydła tylko do mycia rąk.

13. Ochronny krem do twarzy SPF50 BIELENDA (Rossmann, 6zł, 50ml) - zużyłam latem prawie całe opakowanie. Krem bardzo dobrze się wchłaniał, nie bielił skóry, nie wzmagał jej przetłuszczania i faktycznie chronił przed promieniowaniem. W tym roku udało mi się nie spalić twarzy:) Myślę, że za rok do niego wrócę, bowiem jest tani, łatwo dostępny i przede wszystkim robi to, co ma robić. Polecam!

14. Żel oczyszczający z ekstraktami z róży i jaśminu L'OREAL (Rossmann, 12zł w cenie promocyjnej, 150ml) - żel dobrze oczyszczał skórę, pachniał jednak bardzo chemicznie, sztucznie. Konsystencja była dość gęsta, perłowa. Żel średnio się pienił, jednak bardzo dobrze spisał się przy 2-etapowym oczyszczaniu skóry, idealnie domywał resztki oleju. Myślę, że do niego wrócę, jeśli nie znajdę nic, co działałoby równie dobrze oczyszczająco ale z lepszym składem. Nie mniej jednak, jest wart wypróbowania.


15. Lekki krem matująco nawilżający SELFIE PROJECT (Rossmann, 12zł w cenie promocyjnej, 50ml) - wyglądem, konsystencją, zapachem i działaniem przypominał mi kremy Under20, których używała jeszcze moja siostra będąc nastolatką. Zielonkawy krem, który faktycznie lekko matowił, jednak przez swoje działanie wysuszające, które pewnie miało zapobiegać powstawaniu niedoskonałości. Nie był to zły krem, jednak moja skóra jest na innym etapie i potrzebuje innych składników. Jeśli jednak macie młodą cerę, niezbyt wymagającą, to ten produkt może być wart uwagi. Ja, z racji, iż nie tego szukam, nie wrócę do niego ponownie.

16. Krem na dzień z dziką różą do cery suchej CIEN (Lidl, 3zł, 50ml) - okropnie, sztucznie pachniał. Nie wchłaniał się w takim stopniu, jakiego oczekiwałam. Pozostawiał nieprzyjemną, lepką warstewkę na powierzchni skóry, która nota bene.. super nawilżona wcale nie była. Nie wrócę ponownie i nie polecam. Połowa opakowania trafiła na włosy.

17. Krem na noc ALTERRA (Rossmann, 8zł w cenia na do widzenia, 50ml) - kupiłam ten krem w cenie na dowidzenia i tylko dlatego nie żałuję jego zakupu. Krem bowiem okazał się zwykłym średniakiem, który krzywdy nie robił, ale też nie był tak bardzo nawilżający i utrzymujący wodę w skórze, jak się po nim spodziewałam. Nie wiem, czy jest jeszcze dostępny, jednak ja drugi raz bym już go nie kupiła. Połowa tubki trafiła na włosy w formie maski.

18. Krem na noc z granatem do cery dojrzałej CIEN (Lidl, 3zł, 50ml) - skusiła mnie cena, dobry skład i sam fakt, że to była limitowanka. Krem się u mnie totalnie nie sprawdził, może dlatego, że nie był dedykowany mojej skórze? Chociaż chodzi przecież o skład, a nie metryczkę na opakowaniu prawda? Mojej skóry jednak nie nawilżał, miałam wrażenie, jakby w ogóle się nie wchłaniał.. widocznie moja skóra go nie potrzebowała... Krem w większości trafił na moje włosy, jako maseczka przed myciem i w tej roli spisał się całkiem ok:) To limitowanka, więc produkt nie jest dostępny w Lidlu, jednak nawet jak będzie.. nie polecam. Może i jest tani, ale szkoda nawet tych paru złotych.

19. Serum do intensywnej pielęgnacji twarzy z Bio Granatem ALTERRA (Rossmann, 10zł w cenie promocyjnej, 30ml) - serum miało ciekawą konsystencję, jakby lekko wodnistą, przez co już w trakcie wmasowywania w skórę wtapiało się całkowicie, pozostawiając ją suchą. Niestety jednak ja po zużyciu ponad połowy opakowania nie zaobserwowałam żadnego nawilżenia. Jest on dedykowany do skóry suchej, ja posiadam cerę mieszaną i w ogóle nie czułam nawilżenia. W związku z tym, że ostatnimi czasy zwracam większą uwagę na to, co nakładam na twarz.. z racji, że ten produkt NIE ROBI NIC, resztkę opakowania zużyłam jako maskę przed myciem włosów. Do mojej skóry totalnie się nie sprawdził, nie zrobił jej krzywdy, ale nie znaczy to, że jest ok. Nie wrócę ponownie, nawet gdybym trafiła na mega promocję. Już nie.



20. Fluid ALTERRA (Rossmann, 10zł w cenie promocyjnej, 50ml) - całkiem dobry produkt, nawilżał skórę, która mimo, że pozostawała nieco tłustawa, to po nałożeniu makijażu i przypudrowaniu, była całkiem ok. Kosmetyk był wydajny, zapach był znośny, aczkolwiek bardzo intensywny i wyczuwalny po nałożeniu, więc nie każdemu będzie odpowiadał. Mimo wszystko... za poziom nawilżenia, jaki zapewniał mojej skórze, mogę go Wam polecić.

21. Krem na dzień VICHY Slow Age (próbka 3ml) - nie spodziewałam się po próbce tego kremu w sumie niczego i może dlatego tak bardzo mnie zaskoczył. Starczył mi chyba na nie cały tydzień codziennego, porannego stosowania. Skóra była nawilżona, co jednak nie przyspieszało jej przetłuszczania w ciągu dnia, krem idealnie nadawał się pod makijaż. Może kiedyś skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.

22. Krem na dzień Sensitive Vegetal YVES ROCHER (próbka 10ml) - te 10ml kremu było piekielnie wydajne. Jednak ten krem nie był przeze mnie tak lubiany, jak próbka powyżej. Pozostawiał skórę dość mocno nawilżoną, jednak świecącą. Po nałożeniu makijażu, skóra szybciej niż normalnie potrzebowała ponownego zmatowienia w ciągu dnia. Nie jest to produkt dla mnie i na pewno nie kupię pełnowymiarowego opakowania.


23. Żel pod oczy BIODERMA Sensibio Eye (Super-Pharm, 16zł w cenie promocyjnej, 15ml) - bardzo wydajny żel, który faktycznie miał konsystencję lekko żelową. Szybko się wchłaniał, nie pozostawiał tłustej warstewki, nadawał się idealnie pod makijaż oka. Nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń i myślę, że jak na niego trafię ponownie, to kupię go jeszcze raz. Polecam.

24. Krem pod oczy z dziką różą CIEN (Lidl, 4zł, 15ml) - ten krem całkiem przypadł mi do gustu. Był lekki, nie obciążający, nie rolował się w żaden sposób. Nawilżał, jednak bardzo delikatnie toteż nie kupiłabym go raczej ponownie. Nie mniej jednak, na tle swoich "braci i sióstr" to chyba najlepszy kosmetyk.

25. Krem pod oczy z granatem CIEN (Lidl, 4zł, 15ml) - ten krem zużyłam tylko w połowie (reszta tradycyjnie trafiła na włosy). Był treściwy, gęsty i w ogóle się u mnie nie wchłaniał. Pozostawał na powierzchni skóry, mogłam go stosować jedynie na noc.. na dzień bowiem nie nadawał się pod makijaż ani nawet solo.. gałki oczne świeciły się bowiem jak dyskotekowe kule. A pomimo tego, nawilżenie wcale nie było spektakularne. Są duże lepsze kremy. Nie polecam.

26. Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy ALTERRA (Rossmann, 10zł, 15ml) - tutaj moja opinia jest bardzo podobna, jak w przypadku kremu pod oczy z granatem z Lidla. Krem był treściwy, pozornie jednak się wchłaniał.. by po pewnym czasie wyjść na powierzchnię z pełną mocą. Ja tego bardzo nie lubię w kosmetykach, toteż z pewnością nie wrócę do niego ponownie. Nawilżał, to chyba jego jedyny plus, jednak walory wizualne na tyle mi przeszkadzały podczas jego stosowania, że naprawdę.. to nie był krem dla mnie.



27. Płatki kosmetyczne CIEN (Lidl, 4zł, 120szt.) - kupiłam, kiedy dopiero wchodziły do Lidla. Bardzo dobre, klasyczne bawełniane płatki. Nie rozwarstwiały się, produkty przez nie nie przeciekają jak przez sitko. Z pewnością jeszcze do nich wrócę.

28. Płatki kosmetyczne z aloesem ISANA (Rossmann, 3zł w cenie promocyjnej, 60szt.) - jedne z moich ulubionych płatków, które kupuję, jak tylko dorwę na promocji. Polecam, z pewnością do nich jeszcze nie raz wrócę.

29. Płatki kosmetyczne dla niemowląt DADA (Biedronka, 5zł, 60szt.) - kupiłam, z myślą o używaniu jako jednorazowe "ręczniczki" do wycierania twarzy i w tej roli świetnie się spisały. Na pewno kupię ponownie, bo to fajne, bardzo higieniczne rozwiązanie. Polecam.



30. Ślimakowa maska Efekt Mezoterapii CZYSTE PIĘKNO (Biedronka, 6zł, 1szt.) - koszmarna maska. Ciężka i źle wykrojona, przez co brzegi mi się odklejały a cała maska ciągnęła ku dołowi. Co do działania, to nie zaobserwoałam żadnego, nawet najmniejszego nawilżenia. Skóra jednak była opruszona brokatem z serum z maski, co mnie zdenerwowało. Nie wrócę ponownie, nawet gdyby kosztowała 2zł! Bubel, jakich mało.

31. Maska Siła Jadu Żmii Efekt Botoksu CZYSTE PIĘKNO (Biedronka, 6zł, 1szt.) - mimo, że wykrój maski był taki sam, jak w ww., to ta trzymała się na mojej buzi nieco lepiej. Skóra po jej zdjęciu była lekko odżywiona i napięta a brokatu było znacznie mniej. Jednak to, że była lepsza od tragicznej, wcale nie sprawia, że jest ulubieńcem. Nie wrócę ponownie, bo są tańsze i lepsze.

32. Dwu-etapowa maska regulująca wydzielanie sebum PUREDERM (Hebe, 15zł, 3g żel oczyszczający i 10g maska peel off) - miałam co do tej maski spore oczekiwania. Żel był bardzo przyjemny, dobrze oczyścił skórę. Maseczka peel-off z kolei bardzo podrażniła moją skórę. Miałam lekki problem, by się jej pozbyć ze skóry, później skóra była podrażniona przez dzień czy dwa. Być może to po prostu nie jest typ kosmetyku, a raczej maseczki dla mnie. Jak dla mnie, okazała się być zbyt inwazyjna. Wydzielania sebum oczywiście w żadnym stopniu nie zmniejszyła.

33. Maska nawilżająca z zieloną glinką ZIAJA (Rossmann, 3zł, 7ml) - bardzo fajna, kultowa wręcz maseczka. Rzeczywiście miałam wrażenie, że skóra była fajnie nawilżona, wygładzona, ukojona. Maseczka jest tania i łatwo dostępna, toteż z pewnością nie raz jeszcze u mnie zagości. Polecam.

34. Nawilżająca maseczka do twarzy z aloesem HERBAL CARE (Biedronka, 4zł, 2x5ml) - ta maseczka nie zrobiła nic. Nie nawilżała, nie wysuszyła, nie podrażniła. Więc ja jej ponownie nie kupię, bo i po co? Dla mnie bubel.

35. Kremowa maska nawilżająca AA (Rossmann, 3zł, 8ml) - fajnie nawilżała, koiła skórę. To moja 2 saszetka i z pewnością nie ostatnia. Tania maseczka, warta zainteresowania. Polecam.

KOSMETYKI KOLOROWE/PERFUMY:


36. Balsam do ust NIVEA o zapachu truskawki (Rossmann, 10zł, 5,5ml) - kupiłam, ponieważ wersja różowa bardzo przypadła mi do gustu. Jednak jej truskawkowa siostra okazała się totalną klapą. Niewielkie nawilżenie było, jednak kolor, jaki dawała na moich ustach był dla mnie tak ciężki do zniesienia, że chętniej sięgałam po inny, bezbarwny balsam. Ten kolor "czerwieni" sprawiał, że moje usta wyglądały zupełnie inaczej, niż normalnie, były mniejsze, bez konturu. Rozumiem, że to nie rola pomadki, by usta wyglądały pięknie. Jednak od balsamu oczekuję nawilżenia, nic ponad to. Jeśli nawilżenie jest znikome, a do tego usta wyglądają gorzej, niż bez produktu.. to nie widzę sensu ani potrzeby, by taki produkt dalej trzymać w torebce. Bubel!

37. Balsam do ust H&M (H&M, 10zł, 15g) - skusiłam się na niego kiedyś przy kasie. Pięknie pachniał, był dość miękki i plastyczny, rozpływał się pod wpływem ciepła ust. Ładnie, lecz chemicznie pachniał. Nie zużyłam go w pełni, jednak zdecydowałam się z nim dalej nie męczyć. Nie nawilżał bowiem moich ust w sposób, jakiego oczekuję. Balsam zostawał na powierzchni ust, nie wchłaniał się, nie nawilżał, toteż rzadko po niego sięgałam i wiem, że sięgać nie będę. Nie kupię ponownie żadnego balsamu z H&M. Ładnie wyglądają, ładnie pachną, jednak nie o to przecież chodzi.

38. Puder ryżowy Fixer ECOCERA (Cocolita, próbka 2,5g, 4zł) - mój totalny ULUBIENIEC. Mam skórę mieszaną i do tej pory żaden puder nie matowił jej tak dobrze, jak ten. Kupiłam tester, żeby się przekonać, czy to puder dla mnie - i przekonałam się, że jak najbardziej. Matowi na parę godzin bez żadnych poprawek, a nawet po tym czasie świecenie jest tak delikatne, że wygląda na zdrowy blask. Kupię z pewnością pełnowymiarowe opakowanie.

39. Błyszczykowa pomadka do ust LOVELY w kolorze 01 (Rossmann, 4,2g) - kupiłam dawno temu, pomadka była tania, łatwo dostępna, w piękny nudziakowo-malinowym kolorze.. jednak na tym jej plusy się skończyły. Na ustach była tępa, rolowała się, była nie przyjemna w noszeniu, bardzo chemiczna, nie stapiała się z ustami. Po roku nie używania wywalam do kosza, bo nie wiem, że używać jej już nie będę.

40. Pomadka do ust Soft Sensation ASTOR  w kolorze 103 Peachy Pink (Rossmann) - kolorek był piękny, nudziakowy. Jednak nic więcej się tu nie zgadzało. Nakładanie jej na usta było małym koszmarkiem. Usta wyglądały na suchsze, pomadka nierównomiernie i szybko schodziła, zatrzymywała się w załamaniach, brzydko się zjadała. Piękny kolore, jednak co do jakości miałam spore zastrzeżenia. Nie używałam jej od dawna.. więc nie było sensu, by dalej trzymać ją w swoich zbiorach.

41. Podkład L'OREAL True Match w kolorze 01 Ivory (Rossmann, 30zł w cenie promocyjnej -50%, 30ml) - jeden z lepszych podkładów, jakie miałam i jakie zużyłam w całości. Bardzo ładnie dopasowywał się do koloru skóry, nie ciastkował się, nie ważył, nie ścierał. Dosyć dobrze krył niedoskonałości, fajnie współpracował z pudrami, także nie mogę na niego narzekać. Gdyby nie to, że obecnie używam innych kosmetyków i mam "zapasy kosmetyczne" w tej kategorii, to z pewnością kupiłabym ponownie. Naprawdę wart wypróbowania, jeśli macie skórę mieszaną.

42. Woda toaletowa PUMA  (Rossmann, 23zł w cenie na do widzenia, 40ml) - zapach był bardzo orzeźwiający, świeży, kwiatowy. Utrzymywał się na ubraniach, jednak na skórze nie koniecznie. Nie kupię ponownie.

SUPLEMENTY / INNE:


43. Suplement diety KERABIONE BOOSTER dla wzrostu włosów (Apteka DOZ, 40zł, 30 kapsułek) - po "sukcesie" podstawowej wersji Kerabione, postanowiłam wypróbować nowość (przynajmniej dla mnie), wersję dla wzrostu włosów. Miesiąc używania to za mało, by móc napisać rzetelną recenzję, jednak w ciągu tych 30 dni nie zaobserwowałam żadnej różnicy, gdzie przy wersji "normalnej" już po 3 tygodniach widziałam rezultaty. Nie mniej jednak myślę, że skuszę się na kolejne opakowania.. tak, by suplementować się nimi przez 3 miesiące.

44. Szczoteczka soniczna do oczyszczania twarzy NATURA ACCESSORIES (Natura, 17zł w cenie promocyjnej, 1 sztuka) - szczoteczkę kupiłam ze względu na zaspokojenie swojej ciekawości w połączeniu z niską ceną. Jednak sama szczoteczka bardzo mnie rozczarowała.. nie spisywała się do niczego.. nie radziła sobie z myciem twarzy, zamiast ją myć, to mogłam jedynie przesuwać nią po skórze. Ani nie oczyszczała, ani nie nadawała się do usuwania maseczek (bo w desperacji próbowałam znaleźć dla niej jakiekolwiek zastosowanie - niestety nie udało się). Dlatego też szczoteczka trafia do kosza. Nie ma sensu używać czegoś, co totalnie się nie sprawdza, a sama główka wg mnie z powodów czysto higienicznych powinna być wymieniana. Nie polecam, bo są lepsze szczoteczki soniczne na rynku. Czasem też lepiej dołożyć parę złotych i cieszyć się funkcjonalnym "sprzętem", niż dać się skusić promocji.

Jak widzicie, we wrześniu zużyłam sporo kosmetyków, część jednak (głównie kremy do twarzy) została przeze mnie wykorzystana inaczej, niż miałam to zaplanowane w momencie zakupu. Podsumowując jednak:
23 x NIE
21 x TAK

A jak Wasze zużycia?


Spokojnego weekendu,

Jola

sobota, 9 września 2017

Denko SIERPIEŃ '17

Cześć!

Dopiero co dodałam zaległe, wielkie denko z maja, czerwca i lipca, a już wstawiam kolejne - sierpniowe.



Bez zbędnych wstępów, zapraszam do dalszej części posta.

PIELĘGNACJA CIAŁA:


1. Kojący płyn do higieny intymnej INTIMELLE (Natura, 6zł w cenie promocyjnej, 400ml) - bardzo fajny produkt. Pięknie pachniał czystością i świeżością. Był wydajny, dobrze się pienił, dobrze mył, nie podrażniał, ani nie wysuszał skóry. Z pewnością kupię kolejne opakowanie, bo byłam z niego naprawdę zadowolona!

2. Żel micelarny do mycia ciała SANEX (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 250ml) - pachniał bardzo ładnie, chociaż nieco chemicznie. Do tej pory bardzo lubiłam żele SANEX, ale z tym się nie polubiłam. Lekko wysuszał moją skórę, toteż nie planuję ponownego zakupu. Gdyby nie to, byłby naprawdę fajny, bo oczyszczał dobrze i był wydajny. Ale niestety, znam lepsze żele.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:


3. Dermatologiczny szampon FLOSLEK (Rossmann, 13zł w cenie na do widzenia, 150ml) - skusiła mnie bardzo okazyjna cena i nie żałuję. Nie żałuję, ponieważ okazał się naprawdę dobrze oczyszczającym szamponem, który poradził sobie z moim suchym łupieżem. Teoretycznie jest to szampon właśnie przeciwłupieżowy, jednak mówiąc szczerze, nie myślałam, że faktycznie obietnice producenta zostaną spełnione - ZOSTAŁY. Szampon pachniał typowo aptecznie, włosy były oczyszczone i aż skrzypiące. Jedynym minusem jest kiepska wydajność, chociaż to maleństwo miało tylko 150ml, więc w sumie nie było aż tak źle. Bardzo polecam osobom, które od czasu do czasu zmagają się z suchym łupieżem. Mi pomógł, a co ważne, mimo, iż minął miesiąc - łupież nie powrócił!

4. Odżywka do codziennego stosowania AUSSIE (Rossmann, 13w cenie promocyjnej, 250ml) - długo się zbierałam, zanim zaczęłam używać tej odżywki. Jednak bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Była gęsta (co uwielbiam), wydajna, pachniała typowo dla produktów tej marki (dla mnie czysta guma balonowa:D), nawilżała włosy, dociążała je, ale przy tym nie przyspieszała ich przetłuszczania. Ułatwiała rozczesywania, a sam zapach dość długo utrzymywał się na suchych już włosach. Mój włosowy mały hit. Polecam serdecznie!

5. Szampon stymulujący przeciw wypadaniu włosów YVES ROCHER (Yves Rocher, 12zł w cenie promocyjnej, 300ml) - kolejny ULUBIENIEC!! Pokochałam ten szampon już na wstępie za zapach - pachnie jak zioła, dla mnie to wręcz pokrzywa w czystej postaci! Szampon dobrze oczyszczał, był bardzo wydajny, dobrze się pienił, zmywał oleje bez większego trudu. Włosy były aż tak oczyszczone, że wręcz lekko odbijały się od nasady, co dawało złudzenie większej objętości. Co do wypadania włosów, żadnej zmiany nie zauważyłam, ale od tego nie są szampony:) Bardzo serdecznie go Wam polecam! Jest wart wypróbowania. Ja z pewnością wrócę do niego przy najbliższej okazji!

6. Odżywka do włosów After Sun CIEN (Lidl, 6zł, 200ml) - nie wiem, czego się po tej odżywce spodziewałam, ale teraz czuję jedynie rozczarowanie. Zapach bardzo słodki, chemiczny, dla mnie mdły i ciężki do zniesienia na dłuższą metę. Sama odżywka nie nawilżała moich włosów, ułatwiała jedynie rozczesywanie, jednak ja oczekuję czegoś więcej. To limitowanka, jednak jeśli zobaczycie na sklepowych półkach, radzę się zastanowić nad jej zakupem. Dla mnie bubel, dobrze, że tani.

7 i 8. Szampon z łagodnymi tensydami i kojącym ekstraktem z rumianku CIEN BABY (Lidl, 5zł, 300ml) - nie wiem, co mnie podkusiło, ażeby kupić aż 2 buteleczki.. pewnie myśl, że szampon ten okazać się może hitem, na miarę aloesowego kuzyna tejże marki (niestety z limitowanej edycji, nie dostępnej już w sprzedaży). Szampon okazał się tak kiepski, że 1,5 buteleczki zużyłam.. do MYCIA RĄK! Mycie włosów tym szamponem było koszmarem, nie domywał olejków, kiepsko w ogóle oczyszczał, plątał włosy, kiepsko się pienił, był lejący i niestety dość wydajny. Do tego pachniał okropnie, bowiem dla mnie cała ta seria pachniała jakoś migdałowo.. Wiem, że to szampon dla dzieci, więc teoretycznie nie miałam prawda oczekiwać żadnych cudów... owszem, ale takiego kiepskiego produktu się nie spodziewałam. Dla mnie wielki bubel, jeden z większym, z jakimi miałam styczność w ciągu ostatnich miesięcy!


PIELĘGNACJA TWARZY:


9. Odświeżająco-oczyszczający żel do mycia twarzy BOURJOIS (Rossmann,10zł w cenie promocyjnej, 150ml) - już na początku nie bardzo polubiłam się z tym produktem. Pachniał bardzo chemicznie, nie przyjemnie jak dla mnie. Był dość wydajny, mył skórę, jednak nie był tak oczyszczający, jak wiele innych znanych mi żeli. Miałam w zapasach kosmetycznych, więc zużyłam. Nie polecam, nie wrócę ponownie.

10. Płyn micelarny Sensitive Vegetal YVES ROCHER (próbka) - próbka okazała się być bardzo wydajna, toteż mam już mocno określoną opinię na temat tego płynu. Zapach bardzo mi się nie spodobał, płyn był dobry, jednak miałam lepsze, więc zważywszy na to, że są lepsze zamienniki, to z pewnością nie kupię pełnowymiarowego opakowania.

11. Powerful Wrinkle Reducing Eye Cream KIEHL'S (Kiehl's, 140zł ze zniżką, 14g) - kiedy zauważyłam bardzo mocne przesuszenie skóry w okolicach oczu, postanowiłam zakupić coś droższego, z wyższej póki, bogatszego składem, a z racji, iż na stronie KIEKL'S'a dostępna była zniżka, postanowiłam z niej skorzystać i zakupić intensywną kurację przeciwzmarszczkową pod oczy. Krem okazał się bardzo wydajnym produktem, który idealnie spisywał się zarówno na dzień, pod makijaż, jak i na noc. Wyraźnie nawilżał skórę wokół oczu, nie pozostawiał jednak żadnej tłustawej warstewki. Skóra wokół oczu naprawdę się zmieniła, była nawilżona, uelastyczniona. Dodatkowo, jako bonus i swego rodzaju "efekt uboczny" stosowania kremu, moje rzęsy rosły jak szalone, nigdy nie były tak gęste, jak w okresie, kiedy używałam tego kremu. Naprawdę świetny produkt i gdyby nie wysoka cena, to już miałabym drugi słoiczek.


12. Bąbelkująca czarna maska z węglem drzewnym PUREDERM (Hebe, 13zł, 1szt) - kupiłam bardzo zaciekawiona bąbelkującym efektem, jaki daje ta maseczka, podczas aplikacji. I się nie zawiodłam! Samo zachowywanie się maski i jej bąbelkowanie pod wpływem dopływu powietrza sprawia, że czułam się w jak w prawdziwym SPA. Skóra po zastosowaniu tej maseczki była odżywiona, ukojona i niesamowicie miękka w dotyku. Dla mnie naprawdę bardzo pozytywne zaskoczenie i z pewnością do niej wrócę, jak tylko wykończę moje maseczkowe zapasy. Polecam.

13. Maska regenerująca ze śluzem ślimaka CONNY (Biedronka, 5zł, 1 szt) - kupiłam ją przypadkowo w Biedronce. Skóra była nawilżona, jednak miałam wrażenie, jakby była pokryta czymś sztucznym, chemicznym. Płyn z płachty nie wchłonął się, pomimo masażu skóry twarzy na jej powierzchni pozostała spora ilość produktu, który się lepił, co nie było przyjemne. Jak spotkam ją w niskiej cenie, to dam jej jeszcze szansę, jednak nie skradła mojego serca.

14. Oliwkowa maska regenerująca z kwasem hialuronowym ZIAJA (Rossmann, 1zł w cenie promocyjnej, 7ml) - kiedyś już jej używałam, więc postanowiłam do niej powrócić. Nawilża, skóra po jej użyciu jest gładka, odżywiona. Tego właśnie oczekuję. Pewnie kupię kolejne opakowanie.



15. Płatki kosmetyczne TAMI (Hebe, 7zł za 3-pak, 120szt w paczce) - płatki nie rozdwajały się, nie przeciekały zbyt szybko. Z pewnością kupię ponownie!

16. Muślinowa ściereczka do mycia twarzy MOHANI (Helfy, 10zł, 1szt) - to było jedno z tych kosmetycznych "marzeń", które koniecznie chciałam przetestować na sobie. Nie zawiodłam się. Ściereczka okazała się być czymś bardzo przydatnym. Ja używałam jej razem z żelem do mycia twarzy, ażeby porządnie oczyścić skórę, przy okazji skóra była jakby systematycznie lekko peelingowana. Polecam, zwłaszcza tym, którzy do tej pory nie mieli styczności z tego typu ściereczkami - warto!

A jak Wasze zużycia sierpniowe?


9x TAK
7x NIE --> czyli lepiej, niż poprzednio! 

Spokojnej niedzieli,

Jola

środa, 6 września 2017

WIELKIE 3-miesięczne DENKO (Maj, Czerwiec, Lipiec '17) ---> aż 46 kosmetyków!

Hej Wszystkim:)

Dzisiaj przychodzę z bardzo opóźnionym i ogromnym, bo aż 3-miesięcznym denkiem ! :) Lecz z braku czasu, by opisać aż 46 kosmetyków, w koszyku czekają już sierpniowy zdenkowani!

To są zużycia z maja, czerwca i lipca!

PIELĘGNACJA TWARZY:


1. Łagodny płyn micelarny-tonik 2w1 TOŁPA (Biedronka, 15zł, 400ml) - ciekawy, nie do końca "oczywisty" jak dla mnie produkt. Na początku się z nim nie polubiłam, odstawiłam na później i generalnie nie wyobrażałam sobie jak ja mam wykończyć taką dużą butlę. Później jednak stopniowo przekonywałam się do tego produktu, który nie był aż tak zły, za jakiego go miałam na początku. Był wydajny, jednak bardzo chemiczny, dobrze zmywał makijaż, ale po jego użyciu miałam wrażenie, że na skórze pozostawała jakaś dziwna warstewka. Za chemię i to dziwne uczucie po jego użyciu, daje dużego minusa. Nie kupię ponownie.

2.  Pianka do mycia twarzy z miodlą indyjską (neem) HIMALAYA (Hebe, 17zł, 150ml) - całkiem przyjemna, bardzo wydajna pianka do mycia twarzy. Ładnie, ziołowo pachniała, dobrze oczyszczała. Jednak po jej użyciu niejednokrotnie odczuwałam mocne ściągnięcie skóry i natychmiast musiałam użyć toniku/kremu. Nie tego oczekuję po umyciu twarzy, dlatego nie planuję ponownego zakupu.

3. - Łagodny żel-pianka do mycia twarzy TOŁPA (Biedronka, 13zł, 125ml) - kolejny kosmetyk Tołpy, który wydał mi się strasznie chemiczny. Żel ładnie pachniał, był w miarę wydajny, dobrze oczyszczał. A jednak ta wyczuwalna chemia sprawia, że z pewnością nie kupię tego produktu ponownie.

4. Oczyszczający żel do skóry tłustej i wrażliwej Affaclar LA ROCHE POSAY (Super-Pharm, 17zł w cenie promocyjnej, 125ml) - to moje drugie opakowanie tego żelu. Co jakiś czas do niego wracam. Dobrze oczyszcza, dobrze się pieni, pachnie typowo dla produktów tej firmy - aptecznie. Skóra było lekko ściągnięta, ale po tym produkcie można się tego spodziewać, w końcu jest przeznaczony do konkretnego typu skóry i do walki z niedoskonałościami. Kupię jeszcze nie raz, ale dopiero kiedy poczuję, że moja skóra tego potrzebuje. Na co dzień bowiem, potrzebuje czegoś delikatniejszego.

5. Płyn do demakijażu oczu z wit. E i ekstraktem z żurawiny ALTERRA (Rossmann, 8zł w cenie promocyjnej, 100ml)  - na początku byłam tym produktem zachwycona! Świetnie radził sobie ze zmywaniem makijażu oka, nie rozmazywał resztek makijażu, nie podrażniał, wszystko było super. Jednak.. później zdarzyło mi się nałożyć na wacik troszkę za dużo produktu, co skończyło się mocnym podrażnieniem oka (a wcale nie mam wrażliwych oczu i rzadko mnie to spotyka) oraz mgiełką na oczach. Pomimo, iż wynikało to z mojej winy (zbyt duża ilość produktu), to później zaczęło mi się to zdarzać coraz częściej i chyba sobie na jakiś czas ten produkt odpuszczę. Zmęczył mnie. Ale robił, co ma robić, więc uważam, że jest godny polecenia.


6. Mydło w płynie Liquid Face Wash CLINIQUE (Sephora, 109 zł/zestaw, 50ml) - TUTAJ możecie przeczytać moją recenzję, dotyczącą całego zestawu. Mydło dobrze oczyszczało, odświeżało, lekko chłodziło skórę. Naprawdę bardzo dobry produkt. Polecam zarówno w zestawie, jak i solo.

7. Płyn złuszczający Clarifying Lotion CLINIQUE (Sephora, 109zł/zestaw, 100ml) - Płyn dobrze sobie radził ze złuszczaniem martwego naskórka, jednak łatwo jest z nim trochę przesadzić, więc może podrażniać. Stosowany jednak z umiarem i z głową, sprawdza się naprawdę ok. Ja byłam zadowolona i polecam.

8. Żel nawilżający Dramatically Different  Moisturizing Gel CLINIQUE (Sephora, 109zł/zestaw, 30ml) - żel miał lekką formułę, szybko się wchłaniał, jednak nie dawał zbyt dużego nawilżenia. Mimo wszystko, bardzo się z nim polubiłam i planuję ponowny zakup.

9. Bogaty krem odżywczy z olejkami do skóry suchej MIXA (Rossmann, 20zł w cenie promocyjnej, 50ml) - bardzo bogaty i treściwy krem. Skusiłam się promocją i składem. Jednak do mojej twarzy totalnie się nie nadawał. Był zbyt treściwy, zarówno na dzień jak i na noc. Po paru minutach od aplikacji, skóra zaczynała się błyszczeć jak lampa dyskotekowa. Pachniał nie zbyt ciekawie, zdarzyło mi się parę razy, że mnie podrażnił (szczypał), toteż nie zamierzałam się z nim męczyć (skoro widziałam, że mojej skórze nie odpowiada) i większość opakowania zużyłam jako maskę do nawilżenia włosów przed myciem. Nie kupię ponownie, nie sprawdził się w moim przypadku.

10. Kremowy peeling z wit. E i ekstraktem z żurawiny ALTERRA (Rossmann, 8zł w cenie promocyjnej, 50ml) - bardzo delikatny peeling, jak dla mnie zbyt delikatny. Wolę mocniejsze zdzieraki, dlatego raczej ponownie go nie kupię. Jednak sam produkt był dobry, tani, wydajny i jeśli ktoś lubi lekkie zdzieranie, to jest to produkt dla niego. Był dobry, ale wolę coś mocniejszego. Nie mniej jednak, jest wart zainteresowania.

11. Krem ochronny SPF5-+ DERMEDIC (Apteka, 20zł, 50g) - ten krem nie przypadł mi do gustu. Bielił mocno, czego się spodziewać mogłam. Natomiast to, jak przetłuszczał moją skórę, było nie do zniesienia. Dodatkowo, ochrona okazała się albo bublem, albo coś nie zadziałało. Bowiem doznałam poparzenia słonecznego twarzy, mimo ciągłego kremowania. Dlatego większość opakowania wylądowała w koszu. Nie polecam i nie kupię. W wakacje zaczęłam używać kremu z filtrem SPF50 z Bielendy i jest o niebo lepszy.


12. Płatki kosmetyczne TAMI (Hebe, ok 7zł za 3-pak, 120szt w paczce)  - kupiłam w 3-paku i byłam z nich całkiem zadowolona. Nie rozdwajały się, nie przeciekały zbyt szybko. Bardzo dobre płatki kosmetyczne, warte wypróbowania. Na pewno kupię ponownie.



13. Kremowa maska nawilżająca AA (Natura, 2zł w cenie promocyjnej, 8ml) - maseczka, która bardzo przypadła mi do gustu. Piękny zapach, świetna gęsta konsystencja, dobry skład i przede wszystkim DZIAŁANIE. Skóra po jej zastosowaniu rzeczywiście była widocznie nawilżona, miękka, promienna. Naprawdę polecam i z pewnością zakupię ponownie.

14. Maseczka do twarzy z avocado MARION (Natura, 2zł w cenie promocyjnej, 7,5ml) - maseczka była całkiem ok, jednak szału nie było. Taki średniak, do którego wrócę, jeśli natrafię na jakąś atrakcyjną promocję. Warto jednak wypróbować.

15. Ultra Facial Cream KIEHL'S (próbka) - nie lubię próbek kremu w takich opakowaniach. Uważam, że zostawienie otwartej próbki nie jest zbyt higieniczne a zużycie większej ilości produktu działa częściej na niekorzyść. Tak było i tym razem. Postanowiłam zużyć próbkę w 2 turach, przez co nałożyłam zbyt dużą ilość produktu, skóra szybko dała znać, że co za dużo to nie zdrowo, a ja zdążyłam się zrazić do tego kremu. Nie mniej jednak nie skreślam go, bo to nie wina kremu, a jego zbyt dużej ilości podczas aplikacji. Może kiedyś zdecyduję się na zakup lub przy okazji innych zakupów znów wybiorę jego próbkę jako gratis do zamówienia.

16. Czarny reduktor zmarszczek z węglem bambusowym YOSKINE (próbka) - dziwne serum, ale całkiem przyjemne. Szybko się wchłaniało. Nie jestem w stanie nic więcej powiedzieć, w końcu to tylko próbka. Ale raczej nie planuję zakupu pełnowymiarowego kosmetyku.

17. Hydro-Plumping Re-Texturizing Serum Concentrate KIEHL'S (próbka) - ciekawy produkt. Ni to żel, ni to woda. Podobnie, jak z kremem z tejże firmy, użyłam zbyt dużej ilości produktu. Jednak naprawdę mnie zaciekawił i jestem pewna, że nadejdzie dzień, kiedy kupię pełnowymiarowe opakowanie, bo uważam, że to produkt, który naprawdę warto przetestować!

18. Midnight Recovery Concentrate KIEHL'S (próbka) - moje odkrycie. Nawet nie jestem w stanie powiedzieć, jak bardzo wydajna okazała się próbka tego serum/koncentratu. Zamówienie złożyłam na początku kwietnie, a próbka skończyła mi się z końcem lipca. Co prawda nie używałam jej w tym czasie każdego dnia, jednak naprawdę.. paredziesiąt razy OWSZEM. Wystarczy jedna, dwie kropelki na całą twarz. Szybko się wchłania, przepięknie pachnie, nawilża i odżywia, dodaje blasku skórze. Jak tylko wykończę serum, które obecnie używam, z pewnością zamówię pełnowymiarowe opakowanie. Jestem bowiem nim zachwycona!!

PIELĘGNACJA CIAŁA:


19. Żel pod prysznic Elegance ISANA (Rossmann, 3zł w cenie promocyjnej, 300ml) - bardzo chemicznie pachniał, mył dość dobrze ciało, jednak ze względu na duszący zapach i to, że był on w serii limitowanej, nie kupię ponownie.

20. Żel pod prysznic Limonka & Agawa ALTERRA (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 250ml) - żel przepięknie pachniał limonką i jak dla mnie zieloną herbatą! Bardzo dobrze oczyszczał skórę, nie podrażniał, nie uczulał, nie wysuszał. Był średnio wydajny, ale ja też go sobie nie żałowałam. Z pewnością kupię ponownie, bo był świetny! Robił wszystko, czego ja od żelu pod prysznic oczekuję! POLECAM!

21. Żel pod prysznic Plumeria ISANA (Rossmann, 3zł w cenie promocyjnej, 300ml) - żel o przyjemnym, kwiatowym zapachu, był średnio wydajny, dość dobrze mył ciało, jednak trochę wysuszył moją skórę, dlatego też nie planuję ponownego zakupu.

22. Olejek pod prysznic ISANA (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 200ml) - moje n-te opakowanie. To produkt, do którego wracam od czasu do czasu. Dobrze myje, nie podrażnia, nie wysusza a wręcz delikatnie nawilża. Jego jedynym minusem jest kiepska wydajność, jednak przy tej cenie można mu to wybaczyć. Kupię z pewnością jeszcze nie jedno opakowanie. Serdecznie polecam!



23. Peeling pod prysznic Sól z Morza Martwego ISANA (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 200ml) - całkiem przyjemny peeling z wyraźnymi drobinkami, które dobrze zdzierały martwy naskórek. To była edycja limitowana, jednak gdyby nie to, z pewnością kupiłabym kolejne opakowanie.

24. Nawilżający płyn do higieny intymnej ZIAJA MED (Doz., 7zł, 200ml) - przez pompkę płyn był mega wydajny, a przez to mega męczący. Zapach był wręcz okropny i strasznie się męczyłam, by zużyć ten produkt. Kupiłam online i więcej tego błędu nie popełnię. Koszmarny zapach, lejąca konsystencja, brak pienienia się. Katastrofa. Nie polecam.

25. Antyperspirant w kulce VICHY (Super-Pharm, 27zł w cenie promocyjnej, 50ml) - skusiłam się na niego już dawno, jednak był on bardzo wydajny. Przyjemnie pachniał, aptecznie. I przede wszystkim działał, robił to, co miał robić, także myślę, że kupię go kiedyś ponownie.


26. Nawilżające Skarpety Spa DR SOXO (Super-Pharm, 15zł w cenie promocyjnej, 1 para) - muszę zacząć od tego, że praktycznie użyłam skarpetek tylko RAZ. Jest to niby rozmiar uniwersalny, jednak w ogóle się nie rozciąga. Ja noszę rozmiar 39/40 i o ile wcisnęłam nogi, o tyle po 30 minutach musiałam je zdjąć, bo dosłownie piły i czułam, jak palce zaczynają mnie boleć od tego ścisku, braku miejsca. Szkoda, bo liczyłam, że będą mi długo służyć, nawet jako dodatkowe skarpetki nakładane na grubą warstwę kremu. Jeśli ktoś ma mniejszy rozmiar stopy (37) to będą dla niego idealne. Skarpetki od środka posiadają jakby żelową warstwę, nawilżoną płynem. Bardzo żałuję, że okazały się za małe na tyle, że nie byłam w stanie ich użytkować i musiały trafić do kosza.

27. Balsam regenerującego do ciała EVREE (próbka) - bardzo intensywnie nawilżający balsam. Mam wersję pełnowymiarową, jednak używam jej tylko w okresie jesienno-zimowym, gdyż nawilżenie jest dla mnie zbyt duże i warstwa balsamu jest zbyt ciężka na ciepłe miesiące jak dla mnie.

28. Złuszczający peeling oraz zmiękczająca maska-kompres do stóp PERFECTA (Rossmann, 3zł, 2x6ml) - do zakupu skusiła mnie niska cena i w sumie nie żałuję zakupu. Peeling działał tak, jak tego oczekiwałam. Maska nawilżała. Całkiem dobre produkty, chociaż nie planuję ponownego zakupu, bo nie przepadam za tą marką.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:


29. Szampon zwiększający objętość JOHN FRIEDA (Rossmann, 20zł w cenie na do widzenia, 250ml) - nie dość, że w ogóle nie wpływa na większą objętość włosów, to przyspiesza ich przetłuszczanie! Włosy szybko stawały się przyklapnięte i nieświeże. Miałam wrażenie, że myję włosy silikonem w płynie. Jeśli jesteście ciekawi szerszej recenzji tego kosmetyku, to zapraszam do lektury TEGO posta. Ja nigdy więcej nie skuszę się na ten produkt.

30. Odżywka zwiększająca objętość JOHN FRIEDA (Rossmann, 20zł w cenie na do widzenia, 250ml) - mam podobnie zdanie co do ww. szamponu. Nie ułatwiała rozczesywania, nie nawilżała. Dla mnie wielkie rozczarowanie i bubel, o którym już zapomniałam.

31. Ekologiczny szampon do włosów YVES ROCHER (Yves Rocher, 12zł w cenie promocyjnej, 300ml) - szampon pachniał po prostu przepięknie! Kwiatowo, łąkowo, ziołowo. PIĘKNIE! Bardzo dobrze oczyszczał włosy, nie przyspieszał przetłuszczania, nie podrażniał, nie uczulał. Robił wszystko to, czego ja od szamponu oczekuję.. no i ten ZAPACH! Polecam serdecznie!! Z pewnością kupię ponownie!

32. Szampon do codziennego stosowania AUSSIE (Rossmann, 17zł na promocji, 300ml) - ten szampon to dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie. Pięknie pachniał (gumą balonową Donald z dzieciństwa:)), bardzo dobrze się pienił, dobrze oczyszczał włosy, był wydajny, nie przyspieszał ich przetłuszczania. Bardzo polecam, chociaż przez dłuższy czas nie widziałam go na rossmannowskich półkach.


33. Szampon do włosów łamliwych ISANA PROFESSIONAL (Rossmann, 7zł w cenie promocyjnej, 250ml) - szampon miał bardzo przyjemną, dość gęstą konsystencję, dobrze się pienił, dobrze mył włosy i oczyszczał skórę głowy. Pięknie pachniał, włosy po jego użyciu nie plątały się zbyt mocno, toteż czasami rezygnowałam z odżywki. Bardzo dobry szampon, w niskiej cenie. Naprawdę jest wart uwagi, polecam i z pewnością jeszcze do niego wrócę!

34. Suchy szampon BATISTE Floral Essences (Rossmann, 17zł, 200ml) - bardzo lubię szampony Batiste, jednak ta wersja nie przypadła mi do gustu. Zapach w ogóle się nie utrzymywał i samo działanie określiłabym jako średnie. Nie było tak widocznego "oczyszczenia" włosów, jak w przypadku innych wersji, które posiadałam. O uniesieniu u nasady też nie było mowy. Tej wersji nie polecam i z pewnością nie kupię jej ponownie.

35. Woda brzozowa ISANA (Rossmann, 4zł w cenie promocyjnej, 500ml) - kupiłam z myślą o nakładaniu jej na skórę głowy, jednak na tym polu poległam. Stosowałam ją więc jako płukankę po zmywaniu odżywki. W tej roli spisywała się bardzo fajnie, domykała łuski włosa. A same włosy nabierały pięknego blasku, były sprężyste i dobrze się układały. Nie stosowałam zgodnie z przeznaczeniem, toteż ciężko mi stwierdzić, czy w aspekcie przeciw wypadaniu włosów, czy walki z łupieżem ma szansę powodzenia. Ja jednak w najbliższym czasie nie planuję zakupu kolejnej buteleczki.

36. Ajurwedyjska złota maska do włosów PLANETA ORGANICA (Skarby Syberii, 23zł, 300ml) - na wstępie nie mogę nie wspomnieć o przepięknym orientalnym, świeżym zapachu tej maski. Mało tego, zapach ten pozostaje na włosach na długo po ich umyciu i wysuszeniu. Maska bardzo dobrze nawilżała i dociążała włosy, jednak bez ich obciążenia. Natychmiastowo ułatwiała rozczesywanie nawet po kiepskim szamponie. Włosy były piękne, nawilżone, sypkie i wyglądały na zdrowsze i gęstsze niż są w rzeczywistości. Jedna z lepszych masek, jakie posiadałam! Polecam i z pewnością kupię ponownie!


37. Odżywcza maska do włosów suchych i zniszczonych DR KONOPKA'S (Skarby Syberii, 13zł, 200ml) - gęsta, średnio wydajna maska, która dobrze nawilżała, jednak szału nie było. Jej "różowa" siostra spisywała się o niebo lepiej i zapach też miała lepszy. Tutaj zapach był męczący i cieszyłam się, kiedy ją wykończyłam do dna. Nie planuję ponownego zakupu.

38. Regenerująca maska do włosów suchych i farbowanych DR KONOPKA'S (Skarby Syberii, 13zł, 200ml) - bardzo dobra maska. Mocno nawilżała, nie obciążała włosów. Pięknie, kwiatowo pachniała. Ze względu na to, że była bardzo gęsta, nie była zbyt wydajna. Jednak przy tej cenie i przy tym działaniu jej to wybaczam. Myślę, że kupię ją ponownie, bo jest tego warta.

39. Odżywka odbudowująca z olejkiem jojoba YVES ROCHER (Yves Rocher, 9zł w cenie promocyjnej, 150ml) - gęsta, średnio wydajna odżywka, która jednak dobrze nawilżała włosy, które były po jej zastosowaniu sypkie, dociążone i wyglądały po prostu pięknie. Niska cena i działanie sprawia, że na pewno kupię ponownie, nawet pomimo zapachu, który nie do końca mi pasował, nie lubię bowiem zapachu migdałów.

40. Jedwabista odżywka z wyciągiem z owsa do włosów suchych YVES ROCHER (Yves Rocher, 9zł w cenie promocyjnej, 150ml) - przepięknie kwiatowo, ziołowo pachniała. Dosłownie jak łąka:) Była podobnie jak ww. odżywka gęsta, średnio wydajna. Jednak włosy po jej użyciu były bardzo nawilżone, łatwiej się je rozczesywało a piękny zapach na nich pozostawał na wiele godzin, przez co nawet zdarzyło mi się usłyszeć kilka komplementów dotyczących aż tak wyczuwalnego i przyjemnego dla nosa zapachu na włosach! Kupię ponownie!! I to nie jedno opakowanie!

SUPLEMENTY / INNE:


41. Suplement diety, olej lniany zimnotłoczony z wit. A, E i F LINO COMPLEX (Rossmann, 12zł w cenie na do widzenia, 60 kapsułek) - to drugie opakowanie tego suplementu, jednak podobnie jak w przypadku pierwszego, efektów nie było absolutnie żadnych, niestety. Nie kupię ponownie.

42. Suplement diety BELISSA (Rossmann, 15zł w cenie na do widzenia, 60 tabletek) kupiłam skuszoną ceną na widzenia. Niestety nie zauważyłam żadnych zmian, żadnych rezultatów, toteż ponownego zakupu nie planuję, także innych suplementów tej marki.

43. Suplement diety HYDROMINUM (Apteka, 32zł, 30 tabletek) - kupiłam skuszona reklamami i opiniami krążącymi po internecie. Zawiodłam się. Poza wzmożonym oddawaniem moczu na początku, nic się nie zmieniło. Stan wody w organizmie był taki sam przed, jak i w trakcie zażywania tabletek. Jak puchłam w trakcie cyklu bez tabletek, tak puchłam z tabletkami dalej. Nie polecam.

44. Suplement diety MERZ SPECIAL (Rossmann, 20zł na promocji, 60 drażetek) - kupiłam, bo na promocji naprawdę się opłacało (zważywszy na cenę regularną), jednak nie zauważyłam absolutnie żadnych rezultatów, nawet tych najmniejszych, toteż nie planuję kolejnego zakupu.


45. Woda perfumowana by HALLE BERRY Closer (Rossmann, 25zł w cenie na do widzenia, 15ml) - pomimo wydawałoby się małej pojemności, woda okazała się być bardzo wydajną. Zapach był ciężki, raczej wieczorowy, ale piękny. Niestety nie utrzymywał się na mnie zbyt długo. Nie mniej jednak, wart powąchania!

46. Baza pod cienie WIBO (Rossmann, 7zł, 4ml) - jeden, wielki, na szczęście nie drogi BUBEL. Kiepsko się rozcierał, zbierał się w załamaniach, cienie nie dość, że nie trzymały się dłużej na powiece, to wręcz jeszcze krócej; schodziły bowiem razem z bazą. Sama baza bardzo szybko stała się tępa i w moim przypadku nie nadaje się do dalszego użytkowania. Bubel, którego nie polecam!


Ufff.. dotrwał ktoś do końca? :)

23 x TAK
23 x NIE --> czyli z moimi kosmetycznymi wyborami mogłoby być lepiej!

Miałyście któryś z zużytych przeze mnie kosmetyków lub suplementów?
Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?

Spokojnego wieczoru,

Jola

środa, 31 maja 2017

Najgorszy włosowy duet ostatnich miesięcy --> czyli RECENZJA John Frieda!

Hejka,



na zakończenie miesiąca przychodzę do Was z postem, dotyczącym produktów, które niesamowicie mnie rozczarowały. Mowa o szamponie i odżywce do włosów, firmy John Frieda. Oba produkty pochodzą z tej samej serii - dodającej objętości. A czy dodały? Jak już widzicie po tytule posta - NIE.

Informacje podstawowe:

Dostępność - ja swój duet zakupiłam w Rossmannie
Cena - oba produkty zakupiłam w cenie na do widzenia, szampon 20zł / odżywka 20zł
Pojemność - szampon 250ml / odżywka 250ml

Skład szamponu:



Skład odżywki:



Co pisze producent (o szamponie):



Co pisze producent (o odżywce):



Moja opinia:

+ Wydajność. Oba produkty są naprawdę dość wydajne, co niestety staje się wręcz udręką, zważywszy na ich działanie.
+ Zapach. Pachną przepięknie, profesjonalnie. Zupełnie jakbyśmy wyszli właśnie od fryzjera!
+ Kosmetyki nie podrażniły, ani nie uczuliły. Nie wywołały też łupieżu.


+ Opakowania. Oba produkty znajdują się w plastikowych tubkach, nic nie wycieka, łatwo wydobyć produkt.


SZAMPON

ODŻYWKA



- Konsystencja. Jestem fanką odżywek i masek o gęstej, treściwej konsystencji, w tym przypadku odżywka jest dla mnie zbyt wodnista, nie trzyma się tak włosa, jak produkty nieco bardziej "zbite". Szampon podobnie.
- Oba produkty przyspieszają przetłuszczanie włosów. Bez względu na to, czy użyje tylko szamponu, samej odżywki czy duetu, efekt końcowy zawsze jest taki sam. Włosy bardzo szybko tracą świeżość.
- Oklapnięcie włosów. Producent zapewnia, że dzięki tym produktom włosy nabiorą objętości. Nic bardziej mylnego, nie dość, że uniesienia nie ma ŻADNEGO, to pojawia się wręcz strasznie PRZYKLAPNIĘCIE włosów, szybko stają się "ulizane" i nieświeże.
- Zamiast lekkiej z założenia formuły, włosy są obciążone.
- Brak nawilżenia.
- Szampon średnio radzi sobie z myciem włosów. Owszem, całkiem dobrze się pieni, jednak mam wrażenie, że myję włosy czymś silikonowym, co myje tylko powierzchownie. Nie ma tutaj dobrego oczyszczenia włosów i skóry głowy.
- Nie ułatwia rozczesywania, włosy pomimo zastosowania odżywki, strasznie się plączą.


Podsumowując:

Bez względu na to, czy stosuję sam szampon, odżywkę czy oba produkty w duecie, za każdym razem doznaję rozczarowania. Szampon nie myje dobrze włosów (czyli nie spełnia wg mnie PODSTAWOWEJ funkcji), odżywka w ogóle nie nawilża, nie ułatwia rozczesywania, a wręcz szkodzi (więc podobnie jak szampon, nie spełnia PODSTAWOWEJ funkcji). Dobrze, że oba produkty kupiłam w cenie na do widzenia, toteż nie mam poczucia całkowicie zmarnowanych pieniędzy. Ale więcej do tych produktów nie wrócę, choćbym mogła je dostać za przysłowiową złotówkę.

Miłego czerwca,

Jola

poniedziałek, 29 maja 2017

2 + 2 GRATIS, czyli promocja w Rossmannie

Hejka,

Dziś przychodzę do Was z lekko opóźnionym postem, dotyczącym promocji na pielęgnację twarzy w Rossmannie 2 + 2 GRATIS.


Nie wiem jak Wy, ale ja nie planowałam żadnego zakupu i nie miałam żadnych zakupowych planów. Później stwierdziłam jednak, że mimo, iż nie potrzebuję żadnego kremu czy żelu do twarzy, to brakuje mi maseczek. Pojawił się więc w mojej głowie pomysł zakupu 4 zwykłych maseczek po 2-4zł za sztukę. Z takim oto nastawieniem udałam się do Rossmanna.

Jednak sprawa okazała się trudniejsza w realizacji. Zakupu masek droższych (ok.20zł) w ogóle nie rozważałam, bowiem wg mnie cena jak za jednorazowe użycie jest za wysoka. Z kolei wśród masek tańszych, większość mi nie odpowiadała ze względu na firmę bądź skład. Do części marek kosmetycznych jestem "uprzedzona" i wolę nie kupić nic, niż z danej marki, której nie lubię. Pozostałe z kolei bardzo często w składach zawierały parafinę, która w moim przypadku szybko tworzy podskórne bąble, bolące grudki, w związku z czym CAŁKOWICIE WYELIMINOWAŁAM ją z pielęgnacji.

Po przejrzeniu asortymentu pielęgnacji ogółem w oko wpadły mi 2 maski do twarzy. Składy bardzo przypadły mi do gustu i sam fakt, że są to maski w słoiczkach, które jednak starczą na pewien dłuższy okres używania, więc i efekt przy systematycznym stosowaniu powinien być bardziej zauważalny. Ceny masek jednak są dość wysokie, więc zastanawiałam się czy mi to potrzebne, czy warto, itp.

Koniec końców stwierdziłam, że jak już mam kupować jakieś kosmetyki, to TYLKO TAKIE, które naprawdę chciałabym mieć, a nie kupować byle co, byle kupić i skorzystać z promocji.



Postanowiłam więc "wyszukać" 2 kosmetyki w podobnych widełkach cenowych. Doszłam bowiem do wniosku, że skoro ceny obu masek mieszczą się w granicach 50zł, to bez sensu byłoby dobieranie 1-razowych maseczek za 3zł. Wtedy wydam 100zł, a zaoszczędzę jedynie 6zł. Dla mnie żadna okazja.
Po długim poszukiwaniu znalazłam.
Wybrałam tonik (i tak w czerwcu musiałam jakiś kupić, więc to na szczęście żaden zbędny zakup, a i samą firmę bardzo lubię) oraz krem nieznanej mi firmy, jednak z fenomenalnym składem, który mam nadzieję zapewni mojej skórze sporą dawkę nawilżenia.

Ostatecznie skusiłam się na:



  • Czarną maskę peelingującą z węglem bambusowym YOSKINE (50ml, cena regularna 47zł)
  • Liftingującą maskę 3D na twarz i szyję HADA LABO TOKYO (50ml, cena regularna 50zł)
  • Krem do twarzy z masłem kakowym i kwasem hialuronowym BE ORGANIC (50ml, cena regularna 47zł)
  • Tonik odświeżający do cery suchej i wrażliwej DR IRENA ERIS (200ml, cena regularna 50zł)




W gratisie do maski YOSKINE dołączona była próbka reduktora zmarszczek, a do kremu BE ORGANIC nasionka rukoli do siewu. Nie spodziewałam się niczego więcej, więc na widok tych małych gratisów naprawdę się ucieszyłam.

Z całości zakupów została odjęta prawie połowa kwoty, więc jestem dość zadowolona.

Dajcie znać, czy macie bądź miałyście, któryś z zakupionych przeze mnie kosmetyków?
I jak Wasza silna wolna w czasie promocji?

Miłego tygodnia,

Jola

czwartek, 25 maja 2017

Recenzja - System 3 kroków CLINIQUE

Hejka,



dziś przychodzę do Was z postem na temat systemu 3 kroków Clinique. Już na wstępie powiem, że jestem z niego bardzo zadowolona, aczkolwiek ma swoje plusy i minusy, co postaram się Wam przybliżyć w dalszej części posta. Zużyłam 2 z 3 produktów, więc mam już swoje zdanie na temat tych kosmetyków.



Dane podstawowe:

Skład zestawu - mydło w płynie Liquid Face Wash, płyn złuszczający Clarifying Lotion oraz żel nawilżający Dramatically Different Moisturizing Gel
Dostępność - ja swój zestaw kupiłam w Sephorze
Cena - 109zł
Pojemność - mydło w płynie 50ml / płyn złuszczający 100ml / żel nawilżający 30ml
Typ skóry - 3 (skóra mieszana do tłustej)



Wskazówki producenta:




Moja opinia:


+ Dostępność różnych zestawów, dopasowanych do różnych typów skóry! Ja zdecydowałam się na tym 3, jednak przy kolejnym zamówieniu za parę miesięcy mam ochotę wypróbować typ skóry 2 (skóra sucha do mieszanej). Fajne jest to, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jak produkt jest do wszystkiego, to jest do niczego. Tutaj macie wybór.
+ Możliwość zakupu pojedynczych kosmetyków. Jeśli podpasuje Wam np. żel z zestawu 3, ale płyn złuszczający jest za mocny i wolicie go w wersji z zestawu 1, nie ma problemu. Możecie sami skomponować swój zestaw osobno (oczywiście koszty byłyby większe, zważywszy, że wszystko byłoby kupowane solo)
+ Kompleksowość. Mamy w zestawie praktycznie wszystko, czego potrzebujemy w pielęgnacji. Oczyszczanie, złuszczanie, nawilżanie. Pełen zestaw. Dodatkowo fakt, że jest to ZESTAW, mobilizuje do regularnego i systematycznego używania całości.
+ DZIAŁANIE zestawu jako CAŁOŚCI. Zestaw okazał się moim małym HITEM kosmetycznym i nie żałuję ani jednej, wydanej złotówki. Skóra była dobrze oczyszczona, złuszczona i nawilżona (chociaż później nawilżenie było dla mnie nie wystarczające). Zawsze miałam problem z przetłuszczającą się strefą T oraz świeceniem skóry po paru godzinach, przy używaniu tych produktów, problemy te przestały mnie dotyczyć!

Cena nie jest dla mnie minusem. Dlaczego? Ponieważ uważam, że w pewnym momencie należy zainwestować w siebie i w pielęgnację twarzy czy ciała, bo to zaprocentuje w przyszłości. Cena ponad 100zł nie jest niska, jednak na rynku jest wiele droższych kosmetyków, więc dla mnie jest to wyższa półka cenowa, niż ta, z której korzystałam do tej pory, jednak do zaakceptowania, zwłaszcza biorąc pod uwagę efekty.



Teraz parę zdań odnośnie każdego z 3 kroków pielęgnacji:




OCZYSZCZANIE:


+ Żel dobrze oczyszczał skórę
+ Pozostawiał uczucie świeżości 
+ Delikatnie chłodził, więc wydaje mi się, że jest to żel idealny na porę letnią
+ Nie podrażniał
+ Nie wysuszał
+ Nie zapychał
+ Zważywszy na małą pojemność, przy codziennym stosowaniu 2x dziennie okazał się całkiem wydajny. 50 ml żelu starczyło mi się na ok. 2 tygodnie.
+ Pięknie pachniał, zapach kojarzył mi się z kosmetyczką.

ZŁUSZCZANIE:


To taki rodzaj produktu, który albo się kocha, albo nienawidzi. Ja KOCHAM.
+ Z racji 100 ml pojemności okazał się najbardziej wydajny z całego zestawu. 
+ Robił to, do czego był przeznaczony. Złuszczał.
- Zapach. Pachniał alkoholem.
- W przypadku podrażnienia skóry czy świeżych niedoskonałości lekko podrażniał naskórek.

To produkt, z którego użytkowaniem trzeba uważać. Z tego, co czytałam w internecie, wiele osób narzekało, że to najgorszy produkt z całego zestawu. Ja się z tym nie zgodzę.
Po pierwsze trzeba znać (naprawdę znać) swój typ skóry, by nie przesadzić z mocą płynu. Po drugie używać z rozwagą. To nie jest mgiełka nawilżająca czy płyn micelarny, którym "oczyszczamy" twarz, a płyn, który ma silne działanie złuszczające. Wystarczy a nawet TRZEBA postępować z nim bardzo ostrożnie.
Jeśli dobierzecie odpowiedni płyn do swojego typu skóry i będziecie "oszczędnie" nim gospodarować będziecie zadowoleni. Mówiąc "oszczędnie" mam na myśli to, że wacik nasączony owym płynem dotyka każdego miejsca na twarzy tylko JEDEN raz. Wtedy nie przesadzimy z ilością i zwyczajnie nie zrobimy sobie krzywdy!

NAWILŻANIE:


+ Lekka formuła, idealna pod makijaż.
+ Szybko się wchłaniał, pozostawiając skórę SUCHĄ.
+ Nie rolował się. Nie "wypływał" po paru godzinach.
+ Wydajny.
- Po dłuższym stosowaniu zestawu jako całości zauważyłam, że moja skóra potrzebuje większego nawilżenia niż to, które oferował ten krem. Na noc skóra aż się prosiła o solidniejszą dawkę nawilżenia.

Podsumowując:

W przypadku mojego typu skóry zestaw ten okazał się strzałem w 10! Nie pamiętam, kiedy miałam tak dobrze wyglądają cerę, jak podczas używania tego zestawu. Skóra była dobrze oczyszczona, złuszczona, pięknie prezentowała się zarówno na co dzień, jak i z makijażem (nic się z nim bowiem nie działo, nie ważył się, skóra nie była po paru godzinach przetłuszczona). Nie doznałam żadnych podrażnień.
Z pewnością wrócę ponownie do systemu 3 kroków, następnym jednak razem skuszę się na typ skóry 2, by zobaczyć, jak sprawdzi się słabszy płyn złuszczający i mocniej nawilżający krem.


Warto też wspomnieć, że w moim przypadku system ten sprawdził się idealnie, kiedy używałam TYLKO tych 3 kosmetyków. Kiedy stopniowo zaczęły mi się kończyć (najpierw skończył mi się żel, później krem do twarzy, płyn jeszcze mam), zmuszona byłam używać innych kosmetyków i wtedy nie było już takich efektów, jakie miałam używając TRIO z CLINIQUE.
Wnioskuję więc, że w zestawie każdy ma swoją "funkcję" do odegrania, a jednocześnie kosmetyki te uzupełniają się wzajemnie, tworząc "działającą, robiącą robotę" całość. Osobno są zwykłymi produktami, które szału nie robią.




Znacie te produkty?
Macie swoich ulubieńców w pielęgnacji twarzy?


Miłego czwartku,

Jola