Obserwatorzy

Obserwują mnie

środa, 11 lipca 2018

DENKO --> pielęgnacja twarzy, kolorówka (luty, marzec, kwiecień, maj)

Hej!

Dzisiaj przychodzę do Was z ostatnią zaległą częścią ogromnego, bo aż 4-miesięcznego denka. Jak zwykle, planowałam, by ukazało się szybciej, jednak ogrom zajęć i pracy mi to uniemożliwił. Jak to mówią: byle do weekendu.. ja bym powiedziała: byle do urlopu :-)

Standardowo:

Na "czerwono" - polecam / kupię ponownie.
Na "niebiesko" - nie polecam / nie kupię ponownie.


OCZYSZCZANIE / DEMAKIJAŻ


1. Odżywiający skórę, delikatny mus myjący i maseczka do twarzy w jednym z ekstraktem z żółtka TOO COOL FOR SCHOOL (Sephora, ok.40zł w cenie promocyjnej, 100ml) - ta pianka miała jeden zasadniczy plus - piekny zapach i na tym plusy mogłabym zakończyć. Była "tępa", mycie twarzy nie było przyjemnością, a co najgorsze podrażniała skórę, bardzo mocno ją wysuszała i przez to nieprzyjemne uczucie ściągnięcia oraz przez zaczerwienienie i podrażnienia (upewniłam się parokrotnie, czy to aby na pewno wina tej pianki) pianka została zużyta do mycia rąk, którym krzywdy nie zrobiła. Być może to nie wina pianki, a typu mojej skóry, bądź jej kondycji w danym momencie, ale naprawdę ten produkt zrobił mi krzywdę. Spore rozczarowanie, więcej z pewnością się na nią nie skuszę.

2. Olejek do demakijażu do cery suchej BIOLOVE (Kontigo, 25zł w cenie promocyjnej, 150ml) - w ostatnich tygodniach bardzo przekonałam się do mycia buzi olejami. Pierwszy był olejek z Nacomi (który nota bene bardzo polubiłam), drugi ten.... i niestety.. w porównaniu do tego z Nacomi wypadł raczej słabo. Nie był zły, zmywał makijaż, nie podrażniał, nie uczulał... Jednak porównując go do Nacomi, był mniej delikatny, gorzej radził sobie ze zmywaniem makijażu oka (trudniej było domyć kreski oraz trwało to dłużej i pojawiała się "mgiełka", czego nie miałam przy oleju z Nacomi). Poza tym miałam wrażenie, że delikatnie wysuszał mi skórę, co jest dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że jest dedykowany skórze suchej. Nie był zły, ale znam lepszy.. toteż do tej wersji raczej nie wrócę. Nie mniej jednak, jest to produkt wart wypróbowania.

3. Łagodzący żel aloesowy SKIN79 (Skin79, 20zł w cenie promocyjnej, 100g) - o tym produkcie czytałam i słyszałam wiele dobrego. Na początku przez mój brak wiedzy nie bardzo wiedziałam, do czego tak naprawdę mam go zużyć. Później jednak.. kiedy była potrzeba, by owy aloes zadziałał.. produkt okazał się totalną klapą. Kiedy moja skóra była przesuszona i podrażniona, liczyłam, że żel złagodzi jej stan, ukoi podrażnienie, nawilży.. nic takiego jednak się nie stało. Podrażnienie się nasiliło, nawilżenia nie było... dlatego też żel został zużyty na włosy przed myciem (razem z olejami). Bardzo żałuję, bo słyszałam wiele dobrego i pokładałam w nim spore nadzieje.. może żel z Holika Holika byłby lepszy? Może kiedyś to sprawdzę. Do tej wersji z tejże firmy nie wrócę.


4. Tonik z kwasem hialuronowym ZIAJA (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 200ml) - ten tonik kupiłam tak naprawdę z potrzeby, weszłam do Rossmanna i kupiłam pierwszy lepszy, tani tonik, o okazało się straszne w skutkach. Tonik bowiem niewiarygodnie podrażniał moją skórę, która piekła i żadne produkty nie dawały jej ukojenia. Do jego zużycia podchodziłam parokrotnie, jednak za każdym razem efekt był ten sam, w związku z czym.. tonik stał się jedynym nie zużytym przeze mnie produktem. Stwierdziłam bowiem, że na swojej twarzy eksperymentować nie zamierzam. Prócz ładnego, owocowego zapachu (aczkolwiek chemicznego) nie zaobserwowałam żadnych plusów. Nie kupię ponownie.

5. Peeling do twarzy pokrzywa do cery tłustej BIOLOVE (Kontigo, 15zł w cenie promocyjnej, 75ml) - kupiłam skuszona promocją i marką, która zachęciła mnie składem. Sam peeling nie był zły, po jego użyciu było czuć, że skóra jest oczyszczona i może swobodnie oddychać. Minusem dla mnie był zapach. Ja bowiem nie wyczuwałam pokrzywy, a błoto, co nieco zniechęcało mnie do jego systematycznego używania. Raczej nie planuję ponownego zakupu tego produktu.

6. Czarna maska peel-off SELFIE PROJECT (Rossmann, 15zł w cenie promocyjnej, 50g) - sama nie wiem, co mnie skłoniło do jej zakupu.. chyba wersja pell-off oraz perspektywa solidnie oczyszczonej skóry. I muszę przyznać, że skóra po jej użyciu rzeczywiście była bardzo dobrze oczyszczona, gładziutka.. jednak zanim do tego efektu doszłam, musiałam się sporo natrudzić, by ją z twarzy usunąć. Bez względu na to, jaką ilość maski nakładałam (większą, czy mniej obfitą), zawsze miałam problem, by się jej pozbyć, w efekcie czego, skóra była boleśnie rozciągana na wszystkie strony. Jestem już chyba w tym wieku, w którym nie chcę mi się w takie rzeczy bawić to raz.. a dwa, zwyczajnie szkoda mi mojej skóry i nie chcę się przyczyniać do powstawania jeszcze głębszych i jeszcze szybciej wychodzących na "światło dzienne" zmarszczek. Nie kupię ponownie.


7. Bawełniane płatki kosmetyczne ISANA (Rossmann, 2,50zł w cenie promocyjnej, 140szt.) - bardzo je lubię, kupuję regularnie na zmianę z innymi z tej marki. Nie rozwarstwiają się, nie mają nieprzyjemnie ściągniętych brzegów. Polecam i z pewnością kupie je jeszcze nie raz.

8. Płatki kosmetyczne z aloesem ISANA (Rossmann, 2zł, 60szt.) - tak jak wspomniałam wyżej, bardzo lubię płatki kosmetyczne tej firmy i kupuję je wymiennie. Uwielbiam.

NAWILŻANIE


9. Krem przeciwzmarszczkowy z ekstraktem śluzu ślimaka BERGAMO (Hebe, 35zł w cenie promocyjnej, 50ml) - jest, a raczej był to jeden z nielicznych kremów, które bardzo przypadły mi do gustu i które w całości zużyłam. Krem przede wszystkim miał super działanie: nawilżał skórę, wygładzał, nie podrażniał, nie zapychał, nie uczulał, nie robił absolutnie nic negatywnego, skóra była promienna, odżywiona. Krem nie przyspieszał też jej przetłuszczania, co w moim przypadku jest dużym plusem, dodatkowo miał piękny, kosmetyczny zapach. Wrócę do niego ponownie, chociaż korci mnie zakup innych wersji z tejże firmy. Bardzo serdecznie go Wam polecam!

10. Emulsja do mycia z proteinami mlecznymi KORRES 3w1 (Sephora, 40zł w zestawie z kremem w cenie promocyjnej,16ml) - powiem Wam, że nie byłam na początku przekonana do formy tego produktu. Niby piszę, że jest to emulsja.. jednak ta wodnista konsystencja z początku zwyczajnie mnie drażniła. Dodatkowo produkt praktycznie w ogóle się nie pienił, a ja lubię widzieć i czuć, że myję twarz czymś więcej, aniżeli samą wodą. Później jednak (mimo, że to tylko 16ml, to produkt był bardzo wydajny) okazało się, że emulsja jest bardzo, bardzo delikatna i idealnie sprawdza się do delikatnego oczyszczania po oleju bądź rano, kiedy skóra nie wymaga aż tak mocnego oczyszczania. Dodatkowo skóra była delikatnie nawilżona, co stanowiło miłe zaskoczenie.Emulsja pachniała jak sama nazwa wskazuje mlecznie, aczkolwiek delikatnie, nie chemicznie. Gdybym miała możliwość zakupu stacjonarnie i trafiłabym na promocję, to kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie. Ta emulsja to pozytywne zaskoczenie.

11. Nawilżający krem KORRES (Sephora, 40zł w zestawie z emulsją w cenie promocyjnej, 16ml) - miałam wcześniej próbki tego kremu i byłam zachwycona działaniem. Skóra bowiem była bardzo dobrze nawilżona. Ta miniaturka jednak była totalnym przeciwieństwem.. w działaniu. Po tym kremie skóra była podrażniona, zaczerwieniona, a nawilżanie było ledwo wyczuwalne.. Podchodziłam do tego produktu wielokrotnie i nie mogłam go zużyć... Zdecydowanie.. nie kupię ponownie.


12. Balsam myjacy take the day off CLINIQUE (Sephora, 40zł w zestawie promocyjnym, 15ml) - ten balsam okazał się produktem, który pokochałam i znienawidziłam jednocześnie. Z początku się z nim nie polubiłam.. przyzwyczaiłam się bowiem do zmywania makijażu olejami, a na ich tle balsam był po prostu "suchy i tępy" w swojej konsystencji.. skóra zaś była delikatnie ściągnięta, jakby przesuszona. Później jednak, kiedy dałam mu drugą szansę.. nauczyłam się go używać nieco inaczej.. używałam mocniej nawilżających produktów.. i wtedy w takich duetach sprawdzał się super. Nie jest to zły produkt i rozumiem, czemu wiele z Was jest nim zachwycone, jednak ja nie planuję póki co powrotu. Być może gdybym miała okazję kupić go stacjonarnie (do najbliższej Sephory mam jakieś 80km) i trafiłabym na promocję.. to wzięłabym.

13.  Żel oczyszczający CLINIQUE (Sephora, 40zł w zestawie promocyjnym, 30ml) - bardzo polubiłam się z tym żelem. Był dość lejący.. jednak "bogaty w składniki". Był wydajny, dosyć dobrze się pienił, bardzo dobrze, dogłębnie oczyszczał skórę, nie przesuszając jej przy tym. Myślę, że skusiłabym się na ponowny zakup, za rozsądną cenę (czyt. PROMOCJA) oczywiście:)

14. Żel / mydełko do mycia twarzy CLINIQUE 3 kroki (Sephora, 40zł/zestaw, 30ml) - bardzo fajne mydełko, chociaż po dłuższym używaniu nieco przesuszało moją skórę. W połączeniu z 3 krokami jednak bardzo fajnie współgrało. Polecam.

15. Płyn do demakijażu Take The Day Off CLINIQUE (Sephora, 40zł w zestawie, 30ml) - z tym produktem się nie polubiłam. Owszem zmywał makijaż, jednak nie tak dokładnie, jak np. oleje. Kreskę, czy tusz dużo ciężej było zmyć (bez mocnego pocierania powieki). Dodatkowo pozostawiał tłustawą warstewkę (bardzo chemiczną, a nie naturalną jak w przypadku olejków czy mgiełek), której nie znosiłam. Wiadomo, że po takim płynie, myłam twarz żelem.. jednak nie przepadam za nadmierną ilością używanych (za jednym podejściem) kosmetyków. Raczej nie wrócę ponownie.

16. Balsam / peeling do ust Miód SEPHORA  (Sephora, 26zł, 3,5g) - kupiłam przy okazji pierwszych zakupów na stronie Sephory.. długo mi zajęło jej zużycie.. mimo, że pomadka/peeling okazał/a się naprawdę super. Pomadka była nawilżająca, elementy peelingu (cukier/miód w kryształkach) były bardzo delikatne, rozpuszczały się pod wpływem ciepła ust.. Nie mniej jednak.. usta były bardzo dobrze nawilżone i suchych skórek rzeczywiście było na nich mniej.. więc myślę, że skuszę się na nią ponownie przy kolejnych zakupach.


17. Maska nawilżająca na tkaninie LuckySeal SELFIE PROJECT (Rossmann, 8zł w cenie promocyjnej 1szt./15ml) - powiem szczerze, że ta maseczka nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Po jej użyciu miałam wrażenie, że na mojej skórze zalega chemiczna powłoczka, która wręcz uniemożliwiała prawidłowe funkcjonowanie skóry.. nie podobał mi się efekt "po"... nie kupię jej ponownie.. 

18. Nawilżająca maseczka z wizerunkiem owieczki BELEZZA CASTILLO (Rossmann, 8zł w cenie promocyjnej, 1szt/25g) - ta maseczka sprawdziła mi się nieco lepiej, aniżeli "foczka wyżej"... złagodziła podrażnienia, które miałam danego dnia.. w związku z czym, nie była zła. Jednak maseczki jakoś nie specjalnie mnie do siebie przekonują.. zwykła "domowa", z mleka czy miodu sprawdza się u mnie lepiej, więc chyba na jakiś czas skończę z takimi eksperymentami, bo nie w moim przypadku nie mają sensu.


19. Krem pod oczy z avocado KIEHL'S (próbka - 1,5ml) - mimo, że próbka, to krem wystarczył mi na parę aplikacji i sprawdził się bardzo dobrze. Na tyle dobrze, że być może skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie. Skóra była bardzo ale to bardzo dobrze nawilżona. Krem ten zbiera też same pochlebne opinie w internetach, które jak myślę, nie wzięły się znikąd.. Bardzo mnie zainteresował.

20. Serum pod oczy o właściwościach korygujących KIEHL'S (próbka - 1,5ml) - być może jest to bardzo dobrze działające serum.. działające bardziej długofalowo i po pewnym czasie od momentu rozpoczęcia "kuracji".. tak mała próbka nie pozwoliła mi zaobserwować żadnych widocznych zmian.. dodatkowo nie lubię takich "wodnistych/oleistych" konsystencji na powiekach czy pod oczami.. zdecydowanie bardziej wolę zbite, "suche", treściwe kremy... Nie planuję zakupu.. ale kto wie... gdybym trafiła na bardzo atrakcyjną ofertę, to być może serum znalazłoby się w zakupowym koszyku..

21. Żel micelarny SEPHORA (próbka - 3ml) - ten żel wystarczył zaledwie na jedno użycie... jednak nie specjalnie się z nim polubiłam.. niby zmył makijaż.. jednak nie podobała mi się pozostała warstwa na skórze.. chemiczna, sztuczna.. niby nic, bo skórę i tak później myję jakimś żelem.. jednak nie przepadam z tego typu uczuciem po demakijażu.. no i zaczęłam preferować oleje:)

22. Krem nawilżający w formie żelu na bazie bambusa i ziół TONYMOLY (próbka) - z racji próbki, nie jestem w stanie się zbyt mocno wypowiedzieć, jednak krem "na raz" okazał się bardzo nawilżający i przyjemny dla skóry. Nie podrażnił, nie uczulił.. Nie miałam jednak żadnego kosmetyku pełnowymiarowego z tej firmy i póki co, nie planuję tego zmieniać.

KOLORÓWKA / SUPLEMENTY


23. Woda perfumowana LANCOME la nuit tresor (próbka,1,2ml) - bardzo ładny, kobiecy, słodki a zarazem ciężki zapach. Bardziej na wieczór i bardziej na porę jesienną wg mnie. Gdyby nie wysoka cena, to skusiłabym się na pełnowymiarową buteleczkę. Polecam powąchać, jeśli nie miałyście okazji. Pachnie naprawdę pięknie.

24. Puder transparentny RIMMEL Insta Fix&Matte 001 Translucent (Rossmann, 38zł w cenie regulanej, ja kupiłam na promocji za połowę ceny, 8g) - kupiłam skuszona opakowaniem, obietnicą producenta oraz z sympatii do pudru "kuzyna" (Rimmel Stay Matte). Puder dość szybko mi się skończył, matowił raczej średnio, znam lepsze.. w związku z czym nie planuję ponownego zakupu.

25. Krem BB MISSHA No.13 (Cocolita, 65zł, 50ml) - z ciekawości spojrzałam teraz na jego cenę i jestem zaskoczona, że wzrosła aż o 20zł... bo nie pamiętam, bym kupowała go na promocji. Krem ten świetnie ujędrniał, nawilżał oraz rozświetlał moją skórę, jednocześnie dając bardzo fajne krycie, które w zależności od potrzeb mogłam budować. Skórą była nawilżona i dobrze wypielęgnowana, a jednocześnie zyskiwała delikatny, bardzo naturalny, zdrowy odcień. Ja skusiłam się na najjaśniejszy kolorek (jako typowy bladzioch) i to był strzał w 10-tkę! Kolor okazał się być tym idealnym.. a sam krem szybko stał się moim ulubieńcem, którego używałam każdego dnia, aż nie było już co wyciskać. Na duży plus zasługuje też opakowanie: miękka tubka z pompeczką, dzięki czemu możliwe było zużycie produktu do samego końca. Super produkt, bardzo go Wam polecam!! Ja z pewnością do niego wrócę, jak tylko nieco uszczuplę swoje kolorówkowe zbiory.


26. Misie na zdrowe włosy NOBLE HEALTH (Rossmann, 32zł, 300g/60 miśków) - jak widzicie przez okres 4 miesięcy zużyłam a raczej spożyłam 2 opakowania. Obecnie "zajadam" trzecie opakowanie. Misie mają teoretycznie wpływać na stan włosów, w praktyce jednak zależy to od wielu czynników, między innymi diety, poziomu stresu, itp. W związku z czym, nie spodziewałam się, żę uzyskam nagle jakieś spektakularne efekty. I doznałam miłego zaskoczenia, włosy zaczęły mi mniej wypadać, zdecydowanie się zagęściły i zaczęły rosnąc nieco szybciej. Mi to wystarczy do tego, by kupić je ponownie. Misie wyglądają jak żelki.. wiele osób narzeka na ich zapach czy smak.. ja powiedziałabym, że to ich spora zaleta.. bowiem dla mnie smakują jak dzieciństwo.. a dokładniej jak bananowy Vibovit z lat 90-tych. (kto pamięta, ten na pewno pozna ten smak). Polecam wypróbować, jeśli będziecie miały/mieli czas, chęci i możliwość.

Miałyście? Używałyście?
Jak Wasze zużycia?

Miłej reszty tygodnia,

Jola

poniedziałek, 25 czerwca 2018

DENKO --> pielęgnacja ciała (luty, marzec, kwiecień, maj)

Hej,

dziś przychodzę do Was z kolejną częścią ogromnego denka.



Czas na pielęgnację ciała. Bez zbędnych wstępów:

Na "czerwono" - polecam.
Na "niebiesko" - nie polecam.


1. Pięlęgnujący żel do mycia z algami morskimi i mierałami LE PETIT MARSEILLAIS (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 250ml) - żel miał dość chemiczny zapach, poza tym był dobry: dobrze oczyszczał skórę, nie robiąc jej żadnej krzywdy. Pomimo tego, są lepsze, więc raczej do niego nie wrócę.

2. Pielęgnujący olejek do mycia z olejkiem arganowym i kwiatem pomarańczy LE PETIT MARSEILLAIS (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej,250ml) - żel faktycznie pachniał pomarańczą - sztuczną, ale jednak. Dobrze mył i nie robił krzywdy. Średniak, dlatego do niego nie wrócę.

3. Pielęgnujący krem do mycia z algami morskimi i białą glinką LE PETIT MARSEILLAIS (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej,250ml) - bardzo dobry żel, dobrze się pienił, był dość wydajny, dobrze mył skórę, nie podrażniał, nie uczulał, nie wysuszał skóry i ładnie pachniał - czystością, chociaż bardzo chemiczną. Podobnie jak "kuzyni".. są lepsze i z lepszym składem, więc raczej nie skuszę się na ponowny zakup.

4. Kremowy żel pod prysznic z ekstraktem z kardamonu ISANA (Rossmann, 4zł, 200ml) - kupiłam go na promocji i byłam z niego zadowolona. Dobrze mył skórę, nie robiąc jej przy tym żadnej krzywdy. Dość ładnie, aczkolwiek chemicznie pachniał, zapach był intensywny, co nie każdemu przypadnie do gustu.


5. Kremowy żel pod prysznic Coconut Water ISANA (Rossmann, 4zł, 300ml) - bardzo często ulegam promocjom w Rossmannie na żele tej marki i tym razem się nie zawiodłam. Przepięknie pachniał mango, żel dobrze się pienił, dobrze mył skórę, nie podrażniając jej przy tym, ani jej nie wysuszając. Był wydajny i nawet w cenie regularnej jest tani, dlatego serdecznie go Wam polecam. Ja do niego z pewnością wrócę, o ile będzie w stałej sprzedaży.

6. Pianka pod prysznic Rose Dream ISANA (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 200ml) - dawno nie miałam takiego bubla pielęgnacyjnego w swoich zasobach. Pianka była straszna. Zapach był bardzo chemiczny, sztuczny i bynajmniej ja nie czułam róży, a raczej jakieś aromaty do ciast. Produkt nie mył dostatecznie dobrze skóry, pianka była "tępa" w swojej strukturze, a co najgorsze zaczęła wysuszać i podrażniać moją skórę, toteż szybko trafiła na umywalkę i zużyłam ją do mycia rąk. Fatalny produkt, do którego z pewnością nie wrócę.

7. Intensywnie nawilżający mus przybierający postać olejku do ciała z odżywczym ekstraktem jajecznym Egg Mouse Body Oil TOO COOL FOR SCHOOL (Sephora, cena promocyjna ok.35-40zł, 150ml) - przed użyciem tej pianki, miałam nieprzyjemność używać piankę do twarzy tej marki, z którą w ogóle się nie polubiłam, toteż obawiałam się "powtórki z rozrywki". Okazało się jednak, że pianka do ciała jest całkiem dobrym produktem do mycia. Pięknie pachniała, trochę jak apteczny zapach połączony z dobrym płynem do płukania tkanin:) Sama pianka była dość delikatna dla skóry, myła, nie podrażniała, nie uczulała, ani nie wysuszała skóry. Ja mam do niej w sumie 2 zastrzeżenia, przez które raczej ponownie do niej nie wrócę. Pierwszym minusem jest kiepska wydajność, ledwo zaczęłam jej używać, a dobiłam dna, co w stosunku do wysokiej ceny jest nie do końca ekonomiczne. Druga kwestia to konsystencja: pianka była leciutka jak piórko, nawet ubita śmietana jest bardziej "zwięzła"... przez co, przy kontakcie z dłonią lub gąbką praktycznie zanikała i miało się wrażenie, że teraz to już do mycia sama woda pozostała. Nie wrócę ponownie, ze względu na cenę, wydajność oraz "zanikanie" przy kontakcie ze skórą. Lubię czuć, że czymś się myję, sama woda nie wystarczy.


8. Kremowy płyn do higieny intymnej INTIMEA (Biedronka, ok.5zł, 400ml) - bardzo dobry, tani, łatwo dostępny płyn do higieny intymnej. Dzięki pompce był naprawdę bardzo wydajny. Dobrze mył, nie podrażniał, nie uczulał i nie wysuszał. Co jakiś czas do niego wracam. Polecam.

9. Aloesowy płyn do higieny intymnej FACELLE (Rossmann, 4zł w cenie promocyjnej, 300ml) - jeden z lepszych płynów do higieny intymnej, jakie miałam. Często do niego wracam. Jest tani, łatwo dostępny, super myje i pielęgnuje skórę, nie podrażniając jej przy tym. Polecam.

10. Delikatna emulsja do codziennego stosowania LACTACYD (Rossmann, 12zł, 200ml) - jeden z gorszych płynów, jakie miałam. Rzadko kupuję produkty tej marki, ale co jakiś czas się skuszę (dla odmiany od Facelle czy Intimea). Płyn się nie pienił i nie czułam prawie żadnej różnicy przed i po kąpieli. Był dość wydajny, dzięki pompce i to jego jedyna zaleta. Rozumiem, że w zależności od składu, dany produkt pieni się bardziej, lub słabiej. Ale po to używam płynów do mycia, ażeby MYŁY, a nie tylko spłynęły po skórze. Nie wrócę ponownie.


11. Peeling pod prysznic CIEN (Lidl, ok.6zł, 200ml) - była to limitowana edycja i bardzo dobrze, bo nie chciałabym do tego produktu wracać. Peeling pachniał dość egzotycznie, trochę arbuzem. Teoretycznie delikatnie zdzierał martwy naskórek, a jednak mi nie do końca pasował, nie lubiłam go używać, dlatego tak długo się z nim męczyłam. Nie wrócę ponownie, nawet jeśli będzie w sprzedaży.

12. Peeling roślinny do ciała z pudrem z pestek moreli YVES ROCHER (miniaturka/gratis, 75ml) - bardzo ładnie pachniał brzoskwinią, delikatnie, ale skutecznie zdzierał martwy naskórek. Skóra była oczyszczona, delikatna i miękka w dotyku. Dostałam go w niezbyt przyjemnych okolicznościach (najbardziej niemiła obsługa, z jaką miałam "przyjemność"), toteż zawsze był ostatni z zapasów do zużycia. Nie mniej jednak zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie i serdecznie go Wam polecam, bo jest DOBRY.

13. Kremowy żel pod prysznic 2w1 o zapachu melisy BUNA (próbka, 7ml) - próbkę zużyłam do mycia rąk, miała ładny zapach, jednak marki nie znam i jakoś nie czuję się skuszona, by to zmienić.

Miałyście któryś kosmetyk?
Jakie jest Wasze zdanie?


Jola

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Włosowe DENKO (luty,marzec, kwiecień, maj)

Hej Wszystkim!

Przychodzę dziś do Was z wielkim, bo aż z 4 - miesięcznym denkiem.



Z racji tego, że w ciągu 4 miesięcy zużyłam całkiem dużą ilość kosmetyków, postanowiłam denko podzielić na kategorie: dziś część włosowa, za parę dni pojawi się kolejna część:pielęgnacja ciała.

Na "czerwono" - polecam !
Na "niebiesko" - nie polecam!


SZAMPONY 


1. Eliksir / szampon do włosów przeciw wypadaniu WIERZBICKI&SCHMIDT (Rossmann, 25zł w cenie promocyjnej, 250g) - skusiłam się na jego zakup, ponieważ byłam bardzo pozytywnie zaskoczona odżywką tej "marki". Szampon wydaje mi się być malutki.. ale ma standardową pojemność i był naprawdę wydajny. Niewielka ilość wystarczyła, by porządnie umyć włosy i skórę głowy. Sam szampon oczyszczał bardzo dobrze, nie podrażniał, nie uczulał. Przepięknie, ziołowo pachniał. Producent zapewnia, że w składzie mamy 12 ziół, na czele z eukaliptusem i rozmarynem - zgodzę się z tym w 100%. Bardzo Wam polecam, byście się skusiły, zwłaszcza na promocji - będziecie pozytywnie (mam nadzieję) zaskoczone:)

2. Odbudowujący szampon do do włosów suchych i zniszczonych z owsem i pokrzywą BABCIA GERTRUDA (Lidl, 9zł, 500ml) - w duecie z odżywką z tej serii uratował moje zniszczone włosy. Dobrze oczyszczał włosy i skórę głowy, jednocześnie był przy tym dość delikatny. Nie podrażniał, nie wysuszał, nie podrażniał. Ja od szamponu większych oczekiwań nie mam - serdecznie go Wam polecam!

3. Szampon zwiększający objętość cienkich włosów z żurawiną i pszenicą BABCIA GERTRUDA (Lidl, 9zł, 500ml) - myślałam, że w duecie z odżywką spisze się równie idealnie, co "wersja owsiana", jednak niestety.. rozczarowałam się. Szampon dobrze mył i nic ponad. Nie zrobił mi krzywdy, nie podrażnił, jednak nie był tak delikatny jak jego poprzednik. Nie wrócę ponownie.

4. Szampon odbudowujący PERFECT.ME (Biedronka, cena promocyjna ok. 5zł, 450ml) - kupiony dawno temu w Biedronce. Stał i czekał na swoją kolej dość długo, bowiem jego "pomarańczowy kuzyn" był tak beznadziejny, że obawiałam się powtórki. Ta wersja szamponu okazała się jednak nieco lepsza. Szampon dobrze oczyszczał włosy i skórę głowy, przez co włosy były nieco uniesione u nasady. Był bardzo chemiczny i tak też pachniał. Ja używałam go raczej sporadycznie, zabierałam go na wyjazdy, dlatego zużycie trochę trwało. Nie wrócę ponownie, bo staram się obecnie szukać szamponów z lepszym składem.



5. Szampon do cienkich i słabych włosów AUSSIE (Rossmann, 17zł w cenie promocyjnej, 300ml) - ten szampon zrobił mi taką krzywdę, że jako jeden z nielicznych trafia do kosza nie wykończony, a zostało go całkiem sporo... 1/3 buteleczki. Nie zużyłam go, ponieważ był tak chemiczny, że podrażnił mi skórę. I to nie tylko skórę głowy.. ale i twarzy (razem z spływającą pianą podczas mycia). Próbowałam go zużyć do mycia rąk.. ale i tutaj doznałam silnego przesuszenia (z czym normalnie nigdy nie mam problemu).. w moim przypadku okazał się być nie tylko złym, ale wręcz szkodliwym kosmetykiem.. dlatego z czystym sercem i radością wywalam go do kosza. Nie wrócę i nie polecam.

6. Suchy szampon do włosów dla brunetek BATISTE (Rossmann, 17zł, 200ml) - do suchych szamponów tej marki wracam regularnie, zmieniam jedynie wersje zapachowe. Skusiłam się na wersje dla brunetek i do niej raczej nie wrócę. Zachowywała się podobnie jak wszystkie suche szampony tej marki, włosy były uniesione i cóż... sprawiały wrażenie czystych i świeżych, więc czego chcieć więcej? Ta wersja strasznie brudziła... rozumiem, że wersja dla brunetek miała być swego rodzaju udogodnieniem... jednak tradycyjny biały osad dużo łatwiej było usunąć z włosów, nie brudząc się przy tym. Dodatkowo.. w domu można umyć ręce... jednak kiedy poprawiłam odruchowo włosy poza domem.. miałam całe ręce brązowo-brudne. Produkt dostawał się również pod paznokcie... i nie było to estetyczne, a stało się upierdliwe. Do szamponów tej marki będę wracać dalej.. jednak zdecydowanie będę stawiać na "tradycyjne, białe" wersje.


ODŻYWKI 



7. Stabilizująco-odbudowująca bezzapachowa esencja / odżywka do włosów WIERZBICKI&SCHMIDT (Rossmann, cena promocyjna ok 20zł, 250g) - kupiłam ją z czystej ciekawości, zachęcona promocją. Odżywka faktycznie była bezzapachowa, była dość lejąca i niestety przy jednorazowym upadku pozbyłam się 1/3 zawartości. Pozostałe 2/3 spisały się genialnie. Odżywka pięknie nawilżała i dociążała włosy, nie powodując obciążenia czy przyklapnięcia u nasady. Włosy były nawilżone, odżywione, błyszczące i wyglądały na zdrowsze, niż są w rzeczywistości. Bardzo serdecznie ją Wam polecam!

8. Odbudowująca odżywka do do włosów suchych i zniszczonych z owsem i pokrzywą BABCIA GERTRUDA (Lidl, 9zł, 500ml) - ta odżywka okazała się moim totalnym ulubieńcem stycznia i lutego! Miałam wtedy problem z mocno przesuszonymi włosami, z którymi poradziła sobie fenomenalnie. Włosy były odżywione, nawilżone, dociążone, ani razu nie przesadziłam z jej ilością, włosy ją pochłaniały. Wielki ulubieniec, do którego wróciłabym już jakiś czas temu, gdybym tylko mogła kupić ją stacjonarnie. Serdecznie ją Wam polecam!

9. Balsam zwiększający objętość do włosów cienkich i osłabionych z żurawiną i pszenicą BABCIA GERTRUDA (Lidl, 9zł, 500ml) - z racji, że wersja z owsem spisała się u mnie fenomenalnie, postanowiłam kupić wszystkie dostępne w Lidlu rodzaje tych odżywek. Wersja zwiększająca objętość nie skradła jednak mego serca. Owszem, ułatwiała rozczesywanie, jednak nic ponad. Włosy nie były uniesione ani o mm więcej niż zazwyczaj. Dodatkowo nie była tak odżywcza, jak jej "owsiana kuzynka". Kosmetyki tej marki nie są w stałej ofercie Lidla, jednak spokojnie można je znaleźć w internetach. Tej odżywki jednak nie polecam.

10. Odżywka proteinowa HIMALAYA (Rossmann, 14zł, 200ml) - kupiłam ją w sumie o połowę taniej, na jednej z Rossmannowskich promocji. Odżywka była bardzo gęsta, wyglądem i działaniem mi bardziej kojarzyła się z solidną maską. Była gęsta, a co za tym idzie nie zbyt wydajna, przepięknie pachniała.. czystością, świeżym praniem. Odżywiała włosy, nawilżała je, wygładzała i ułatwiała rozczesywanie. Ja niczego więcej nie oczekuję, więc dla mnie spisała się na medal. Z pewnością do niej wrócę, bo jest warta zainteresowania.

11. Odżywiająca mgiełka do włosów, które potrzebują uniesienia AUSSIE (Rossmann, cena promocyjna ok 16zł, 250ml) - trochę męczyłam ten produkt, zanim go wykończyłam. Jest to odżywka bez spłukiwania, na którą trzeba było nieco uważać. Potrafiła bowiem mocno obciążyć włosy. Pachniała typowo dla produktów marki AUSSIE (guma balonowa). Ja żadnego odżywienia nie zaobserwowałam, jedynie czasem ułatwiała rozczesywanie. Celowo piszę: CZASEM. Bowiem, kiedy były mocno splątane, to nie dawała sobie z nimi rady. Nie wrócę do niej ponownie. Raczej nie polecam.

12. Odżywka wzmacniająca GARNIER (prezent, 200ml) - ta odżywka trafiła się mi się w prezencie, pewnie gdyby nie to, to sama bym jej nie kupiła.. dlaczego? Nie przepadam za marką Garnier. Odżywka jednak okazała się być naprawdę fajnym kosmetykiem. Ułatwiała rozczesywanie, włosy po jej użyciu sprawiały wrażenie nawilżonych, były lejące i pachniały przez długi czas.... mango:) przynajmniej ja wyczuwam mango, chociaż producent zapewnia, że to olej z owoców amli... być może:) W każdym razie polecam, bo okazała się być pozytywnym zaskoczeniem.


Miałyście któryś z pokazanych produktów?
Jak Wasze zużycia?

Spokojnego tygodnia,

Jola

piątek, 16 lutego 2018

Denko 01'2018

Hej !

Dzisiaj zapraszam Was na styczniowe denko. 


Na "czerwono" - polecam !
Na "niebiesko" - nie polecam!


PIELĘGNACJA CIAŁA:


1. Żel pod prysznic Karambola BIOLOVE (Kontigo, 4zł na promocji, w cenie regularnej kosztuje ok. 15zł, 250ml) - dobry, wydajny żel pod prysznic. Ja jednak spodziewałam się bardziej egzotycznego zapachu i czegoś "wow" po tego typu firmie.. nie wiem dlaczego, ale jednak... nie był to zły żel, jednak.. znam lepsze... więc raczej nie wrócę do niego ponownie. Nie mniej jednak, robił wszystko, co żel robić powinien - więc jest wart wypróbowania.

2. Balsam pod prysznic z ekstraktem z limonki ISANA (Rossmann, 3zł w cenie promocyjnej, 200ml) - nie wiem, co mnie skłoniło do zakupu tego produktu.. chyba niska cena. Zapach ma tragiczny, strasznie męczący, ciężki, jedzeniowy.. nie w moim stylu, przez co zużywałam go w dużo większych ilościach "na raz" niż potrzebowałam. Dobrze mył, nie podrażnił, nie uczulił. Zapach jednak skutecznie zniechęcił mnie do ponownego zakupu.. o ile produkt będzie jeszcze dostępny, bowiem był w edycji limitowanej.

3. Regenerujący krem do rąk Lipikar Xerand LA ROCHE POSAY (Super-Pharm, 20zł, 50ml) - nie lubię używać żadnych mazideł ani do ciała, ani do dłoni.. jednak czasem (zwłaszcza zimą) moja skóra potrzebuje większej dawki nawilżenia. To najlepszy krem, jaki miałam, a używanie było przyjemnością. Był treściwy, jednak dość szybko się wchłaniał, pozostawiając cieniutką, jednak nie tłustawą warstewkę, która nie była bardzo uciążliwa (nie cierpię takich powłoczek, a tutaj było to dla mnie do zaakceptowania). Krem świetnie nawilżał i regenerował skórę - nie są to tylko przypuszczenia, bowiem przy sporym przesuszeniu i wręcz niewielkich rankach na dłoniach poradził sobie fenomenalnie, ukoił i znacznie przyspieszył proces regeneracji naskórka. Polecam z czystym sumieniem.

PIELĘGNACJA TWARZY:


4. Aloesowy toner BENTON (Sklep internetowy SKIN79, w cenie regularnej 80zł, ja kupiłam w zestawie na promocji razem z lotionem tej marki za 140zł, 150g) - bardzo dobry toner do twarzy, nie podrażniał, nie uczulał, koił i delikatnie nawilżał skórę. Nawet jego konsystencja była inna, aniżeli typowych "toników", bowiem był on delikatnie zawiesisty. Pięknie pachniał i używanie było naprawdę przyjemne. Dzięki niemu przestałam zapominać o stosowaniu tego kroku w mojej pielęgnacji. Naprawdę bardzo dobry produkt, który serdecznie Wam polecam.

5. Pianka oczyszczająca BENTON (Hebe, 60zł, 150g) - pianka nie była typową "pianką". W swojej konsystencji bardziej przypominała mi tępy żel bądź wręcz pastę do mycia twarzy. Przy kontakcie z wodą i pod wpływem masowania zmieniała konsystencję na "lżejszą", jednak ja pianką bym tego nie nazwała. Produkt dość dobrze mył, jednak przy olejowaniu twarzy, konieczne było 2-krotne mycie. Bez olejowania "pianka" lekko wysuszała i ściągała moją skórę. Przy kontakcie z oczami.. szczypała, poza tym nie podrażniała. Dobry produkt, co do którego mam do tej pory mieszane uczucia. Miał swoje wady, jednak bardzo dużo mi się w nim spodobało, więc możliwe, że przy atrakcyjnej promocji skuszę się na niego ponownie.


6. Intensywnie nawilżający żel-krem Hydra Vegetal YVES ROCHER (Yves Rocher, 20zł w cenie promocyjnej, 50ml) - kupiłam skuszona recenzją na jednym z popularnych kanałów na YT i bardzo się na nim zawiodłam. Spodziewałam się, że będzie dogłębnie nawilżał, będzie idealny pod makijaż.. niestety.. Krem okazał się w moim przypadku bublem. Nie nawilżał mojej skóry tak, jak tego potrzebowała i miałam wręcz uczucie zapchania, makijaż nie wyglądał na nim dobrze. Dlatego też po daniu mu paru szans.. 1/3 opakowania trafiła na włosy przed myciem. Dla mnie kiepski krem, do którego nigdy nie wrócę i przez który zniechęciłam się do pielęgnacji twarzy z YR.

7. Krem Make Up Starter NIVEA (Super-Pharm, 25zł, 50ml) - totalnie mi nie podpasował, kiepsko nawilżał, kiepsko trzymał makijaż, cały czas czułam do na skórze i miałam wrażenie, że lekko mnie zapchał, więc podobnie jak krem powyżej.. część (prawie połowa) trafiła na włosy. Nie polecam, nie kupię ponownie.

8. Krem na dzień z granatem do cery dojrzałej CIEN (Lidl, 3zł, 50ml) - kupiłam go skuszona ceną i składem. I to byłby krem idealny do skóry suchej, której nie posiadam. Pod makijaż się nie nadawał (skóra świeciła się jak kula dyskotekowa), na noc był ok, więc tak przez pewien czas go stosowałam, jednak resztka, której już wymęczyć nie mogłam trafiła na włosy. Krem pochodził z edycji limitowanej, więc nie znajdziecie go już w Lidlach. Nie mniej jednak.. gdyby się kiedyś pojawił.. to polecam do skóry suchej, do mieszanej (mój typ skóry) nie bardzo.


9. Regeneracyjne serum do rzęs REGENERUM (Hebe, 17zł w cenie promocyjnej, 7ml+4ml) - koszmarny produkt. Jak widać na zdjęciu, zużyłam mniej więcej połowę. Serum w żaden sposób nie polepszyło kondycji moich rzęs, a jeśli produkt dostał się do oczu to piekły niemiłosiernie (a dostał się zawsze podczas aplikacji u nasady rzęs). Podrażnienie oczu a także brak efektów przy codziennym stosowaniu sprawiło, że przestałam po niego sięgać. Wywalam go bez żalu, zmienił swój kolor i zapach, więc teraz tym bardziej nie nadaje się do użytku. Nie wrócę ponownie. Nie polecam, a wręcz odradzam.

10. Bawełniane płatki kosmetyczne ISANA (Rossmann, 2zł w cenie promocyjnej, 140szt.) - jedne z moich ulubionych płatków, do których zawsze wracam. Już mam kolejne opakowanie, serdecznie je polecam.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:


11. Suchy szampon Naughty BATISTE (Rossmann, 12zł w cenie promocyjnej, 200ml) - dla mnie szampony BATISTE są najlepsze w swojej kategorii i ciągle do nich wracam w różnych wersjach zapachowych, bowiem wg mnie wszystkie działają tak samo i większych różnic (z wyjątkiem zapachu i ew. osadu) między nimi nie widzę. Ten, podobnie jak inne robił, co ma robić, "oczyszczał", unosił włosy u nasady, przywracał świeżość, pięknie pachniał. Dla mnie ideał. Polecam.

12. Odżywka wygładzająca Beach Blonde JOHN FRIEDA (Rossmann, 25zł w cenie regularnej, ja kupiłam na promocji o połowę taniej, 250ml) - dobra odżywka, która rzeczywiście wygładzała i ułatwiała rozczesywanie włosów. Pięknie pachniała i jej jedyny minus jak dla mnie, to uczucie chłodzenia. To byłby plus latem, jednak w porze jesienno-zimowej, dla mnie to raczej niezbyt komfortowa sprawa. Bardzo fajna odżywka, do której być może wrócę w okresie letnim.

13. Odżywka ochronna z olejkiem arganowym i żurawiną Ultra Doux GARNIER (Rossmann, 4zł w cenie na do widzenia, 200ml) - odżywka, która ułatwiała rozczesywanie i nic poza tym. Ładnie, kosmetycznie pachniała, była dość lejąca, za czym nie przepadam w odżywkach. Taki średniak, o którym się szybko zapomina.

14. Odżywka pielęgnacyjna z awocado i masłem karite Utra Doux GARNIER (Rossmann, 4zł w cenie na do widzenia, 200ml) - ta odżywka, w odróżnieniu od "siostry wyżej"spisała się u mnie dużo lepiej. Sama konsystencja była "lepsza", bardziej zbita, treściwa, gęsta. Odżywka nawilżała włosy, ułatwiała rozczesywanie. Do tej wersji z wielką chęcią wróciłabym ponownie.


15. Odżywka rewitalizująca z olejem arganowym ORGANIX (Rossmann, 35zł w cenie regularnej, ja kupiłam na promocji o połowę taniej, 385ml) - bardzo dobra odżywka. Była treściwa, bardzo nawilżająca, odżywcza, ułatwiała rozczesywanie. Przepięknie, "fryzjersko" pachniała. Była świetna i z pewnością do niej wrócę, zwłaszcza latem, kiedy moje włosy potrzebują dużej dawki nawilżenia.

16. Miniaturka odżywki Ultimate Repair Gliss Kur SCHWARZKOPF (prezent) - miniaturka zużyta "na raz", jednak wygładziła moje włosy i ułatwiała rozczesywanie, więc zrobiła to, czego ja od odżywek oczekuję. Warta wypróbowania, chociaż zapach jest dość "ciężki i duszący", co może być dość uciążliwe dla wrażliwych nosów:)

17. Naturalna maska do włosów 7 olei NACOMI (Hebe, 40zł w cenie regularnej, ja kupiłam w promocji 1+1za grosz, 100ml) - jeden z lepszych olejków, jakie miałam okazję używać. Moje włosy go wręcz pokochały (być może przez różnorodność olei w składzie). Włosy były nawilżone, odżywione, dociążone, a do tego przepięknie pachniały. Nie znam olejku, który pachnie przyjemniej dla nosa, od tego. Naprawdę polecam przynajmniej raz go wypróbować, zwłaszcza jeśli trafi się Wam na promocji. Ja z pewnością do niego wrócę.

18. Naturalne mydło szałwiowe do włosów TULI (Helfy.pl, 10zł, 90g) - bardzo wydajne, dobrze myjące mydełko do włosów. Włosy były dobrze oczyszczone (nawet po olejowaniu), jednak nie były ani trochę przesuszone (nawet na końcach, które niestety są u mnie bardzo podatne na przesuszenie). Mydło było strasznie wydajne, pachiało ziołowo, jednak zapach nie utrzymywał się zbyt długo na moich włosach. Nie podrażniło, nie uczuliło, nie wysuszyło skóry głowy - dla mnie jeden z lepszych produktów do mycia włosów w swojej kategorii.

KOLORÓWKA / INNE:


19. Mascara Volume Glamour Ultra Care BOURJOIS (Rossmann, 45zł w cenie regularnej, ja kupiłam na promocji -50%, 12ml) - jedna z lepszych mascar, jakie miałam. Pięknie wydłużała i delikatnie pogrubiała moje rzęsy. Miała głęboki, czarny kolor, w żaden sposób nie podrażniła okolic oka. Dobrze się zmywała, nie pogorszyła stanu rzęs, a wręcz miałam wrażenie, że delikatnie je pielęgnuje. Z pewnością do niej wrócę.

20. Odżywka do paznokci BIELENDA (Rossmann, 14zł, 11ml) - wywalam produkt, który nie jest wykorzystany do końca, bo nie jestem w stanie dłużej go używać. Na zadbanych paznokciach wygląda ładnie, a dzięki "mlecznemu" kolorkowi daje wręcz iluzję użycia nudziakowego lakieru. Gdy jednak moje paznokcie były zniszczone i potrzebowały regeneracji, to produkt nawet nie był w stanie ładnie wyrównać płytki. Nie robił nic. Nie działa więc go nie używam. Nie używam, więc nie ma sensu żeby leżał i czekał.. bo by się nie doczekał. Nie kupię ponownie ani tej wersji, ani żadnej innej z Bielendy.

21. Woda toaletowa Naturelle YVER ROCHER (gratis, próbka) - woda przepięknie, delikatnie i wręcz dziewczęco pachniała. Zapach co prawda nie utrzymywał się zbyt długo ani na skórze, ani na ubraniach.. nie mniej jednak na tyle mi się spodobał, że chyba skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.

22. Pomadka do ust INGLOT w kolorze 263 (Inglot, 21zł) - kiedyś pisałam o niej post... bardzo dawno temu.. i w sumie od tamtego czasu użyłam jej tylko parokrotnie.. czas się z nią rozstać.. Bardzo wysuszała usta, nie dość, że nie wyglądało to estetycznie, to jeszcze po zmyciu pomadki, usta naprawdę wolały o solidna dawkę nawilżenia. Pomadka wysuszała, dlatego też pomimo pięknego kolorku.. z pewnością nigdy więcej do niej nie wrócę.

23. Puder bambusowy ECOCERA (tester, Cocolita, 4zł, 2,5g) - skusiłam się na zakup testera, by przekonać się, czy tego typu pudy są w ogóle dla mnie. Okazało się, że jak najbardziej. Puder był świetny, bardzo dobrze matowił skórę, nie zapychając jej, nie tworząc sztucznego efektu "maski". Dla mnie jeden z lepszych.. dlatego na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie. Polecam!

PRÓBKI:


24. Esencja BENTON (próbka) - bardzo dobra, solidnie nawilżająca. Zużyłam bodajże na 2 razy.. jednak pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne.. więc być może kiedyś skuszę się na wersję pełnowymiarową.

25. Krem do rąk BENTON (próbka) - bardzo treściwy, solidnie nawilżający i odżywczy krem. Gdybym tylko miała potrzebę regularnego stosowania tego typu kosmetyków, to z pewnością zakupiłabym pełnowymiarowe opakowanie. Świetnie nawilżał skórę, pozostawiając jednak lekko tłustawą, lepką warstewkę, którą nie każdy (jak np. JA) nie lubi czuć na skórze:)

26. Nawilżający krem do twarzy BENTON (próbka) - bardzo nawilżający, treściwy krem. Raczej na noc, niż na dzień pod makijaż. Gdybym jednak miała możliwość zakupu stacjonarnego i trafiła na promocję.. to pewnie bym się skusiła na pełnowymiarowy produkt.

27. Nawilżający krem KORRES (próbki) - tak mi się ten krem spodobał.. że w grudniu skusiłam się na miniaturkę w Sephorze. Krem bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę.. to krem zdecydowanie na noc.. po czasie trochę "wychodzi" ze skóry, jednak rano jest tak miękka i odżywiona, że naprawdę warto go używać.

Miałyście któryś z moich zdenkowanych kosmetyków?
Jak Wasze zużycia?

Miłego weekendu,

Jola

niedziela, 11 lutego 2018

Pudry z WIBO w końcu w moich rękach :)

Hejka :-)

Dzisiaj przychodzę do Was z bardzo szybkim, krótkim postem.



W minionym tygodniu udało mi się bowiem UPOLOWAĆ w Rossmannie pudry, marki Wibo. Bardzo wiele dobrego na ich temat słyszałam, jednak nigdy nie mogłam ich "dorwać". Na promocji -50% próżno było ich u mnie szukać, nawet w pierwszych dniach.. nigdy ich nie było... nawet poza promocją pudry pojawiają się jakby "okazyjnie". Tym większe było moje zdziwienie, kiedy trafiłam na dostawę wszystkich rodzajów. Mało tego.. udało mi się jeszcze dodatkowo wstrzelić w promocję!



Więc nie myśląc zbyt wiele, wzięłam wszystkie 3!

 ↓ PUDER BANANOWY ↓


↓ PUDER RYŻOWY ↓



↓ FIXER ↓




Za puder ryżowy zapłaciłam 13,59zł. Za bananowy 12,39zł, a za fixer 10,39zł. Zaoszczędziłam prawie dyszkę:) Dla mnie deal minionego tygodnia, zwłaszcza biorąc pod uwagę problemy z dostępnością:)


Miałyście? Jak się u Was sprawdziły?

Miłej reszty niedzieli:)

Jola

czwartek, 1 lutego 2018

Zeszłoroczne DENKO

Cześć Wszystkim:)

Witam Was serdecznie w Nowym 2018 Roku! Mam nadzieję, że to będzie dobry rok, zarówno dla Was, jak i dla mnie - głównie blogowo. Sama sobie życzę, by w tym nowym roku, wrócić do realizowania swoich pasji i celów ☺



Dziś przychodzę do Was z zeszłorocznym, bardzo dużym denkiem. Zapraszam.

Na "czerwono" - polecam!
Na "niebiesko" - nie polecam!

PIELĘGNACJA TWARZY:


1. Tonik odświeżający do cery suchej i wrażliwej DR IRENA ERIS (Rossmann, 40zł, 200ml) - bardzo fajny tonik, rzeczywiście był orzeźwiający, bardzo wydajny, o delikatnym zapachu. Nie podrażnił, nie wysuszył skóry ani nie zrobił nic, co by mnie do niego zniechęciło. Bardzo fajny tonik, który z czystym sumieniem mogę Wam polecić.

2. Aksamitne mleczko do demakijażu TOŁPA (Biedronka, 15zł, 200ml) - okropne mleczko, jedno z gorszych, jakie miałam. Kiepsko zmywał makijaż, pozostawiał tłustawą "brudną" warstewkę na skórze. Używanie tego mleczka było istnym koszmarem, którego nie mam zamiaru powtarzać.

3. Płyn micelarny do oczyszczania twarzy i zmywania makijażu BIODERMA Sebium (Super-Pharm, 40zł, 250ml) - jeden z lepszych płynów micelarnych, jakie miałam. Dobrze oczyszczał i koił skórę. Na wydzielanie sebum jednak w żaden sposób nie wpłynął. Mimo wszystko z pewnością wrócę do niego ponownie.

4. Olejek do demakijażu techniką OCM do cery normalnej i mieszanej NACOMI (Hebe, 30zł, 150ml) - to mój pierwszy i nie ostatni olejek do demakijażu. Miałam obawy przed użyciem tego typu produktów, jednak jestem zachwycona. Ten olejek był cudowny, idealnie rozpuszczał makijaż, nie podrażniał, jednocześnie delikatnie nawilżając skórę. Świetny produkt w swojej kategorii, który mogę Wam serdecznie polecić! Ja z pewnością do niego wrócę!

5. Płyn do ekspresowego usuwania wodoodpornego makijażu oczu BOURJOIS (Rossmann,15zł, 200ml) - koszmar, który jest u mnie od bardzo, bardzo dawna.. i dosłownie zmusiłam się do jego zużycia. Owszem, coś rozpuszczał, jednak ja bym to raczej "mazianiem" nazwała. Nie rozpuszczał bowiem wszystko, pozostawiał tłustawą, nie przyjemną warstewkę na skórze. Koszmarek, do którego nie wrócę nigdy, nawet gdybym go mogła kupić za złotówkę. Bubel nad bublami.


6. Przeciwzmarszczkowy, wygładzający, nawilżający krem 40+ NACOMI (Hebe, 40zł w cenie regularnej, 50ml) - faktycznie jest bardzo nawilżający, aż ZA bardzo. Być może dla bardziej wymagającej skóry a również nieco starszej sprawdziłby się lepiej? Ja się z nim nie polubiłam, już parę minut po aplikacji wszystko wychodziło na "wierzch" skóry, strasznie się świeciła i była lepka, toteż krem nie nadawał się ani na dzień pod makijaż, ani na noc (nie lubię tego uczucia tłustości). Nie kupię ponownie, ale być może dla innych będzie ok.

7. Nawilżająca mikrodermabrazja MINCER PHARMA (Rossmann, 20zł w cenie promocyjnej, 75ml) - dla mnie to zwykły peeling, nic szczególnego. Znam wręcz lepsze, a dużo tańsze, toteż z pewnością nie wrócę do niego ponownie. Powiedziałabym wręcz, że czuję się rozczarowana, bo oczekiwałam chyba cudów.

8. Krem do twarzy BE ORGANIC (Rossmann, 45zł w cenie regularnej, 50ml) - ja swój krem kupiłam na promocji 2+2. Był to krem z bardzo dobrym, bogatym składem. Świetnie nawilżał i odżywiał skórę, nie powodując przy tym jej zapchania czy nadmiernego świecenia skóry, toteż nadawał się zarówno na dzień pod makijaż, jak i na wieczór w większej ilości, celem silniejszego odżywienia i zregenerowania skóry. Był świetny, na pewno do niego wrócę.


9. Płatki kosmetyczne z bio bawełny ISANA (Rossmann, 2zł, 60szt.) - uwielbiam płatki kosmetyczne z ISANY i zawsze do nich wracam.

10. Płatki kosmetyczne ISANA (Rossmann, 2zł, 70szt.) - podobnie jak płatki powyżej, również te kupuję systematycznie.

11. Maska przeciwzmarszczkowa CONNY (Biedronka, 5zł, 1szt.) - dobra, nawilżająca, kojąca maseczka. Warta wypróbowania, ale cudów nie robi.

12. Mydło aloesowe KHADI (Helfy, ok.10zł, 125g) - kupiłam z myślą, o myciu twarzy. Niestety mydełko kiepsko się pieniło i praktycznie w ogóle nie zmywało brudu, makijażu czy oleju. Było zbyt delikatne.. może na poranki, kiedy na skórze prócz pozostałości kremu nie ma nic, by się sprawdziło. Ja jednak nie miałam chęci używać czegoś do mycia, co NIE MYJE. Zużyłam do mycia rąk.



13. Żel do mycia twarzy 3.3 Good morning face! FRIDGE (Fridge, 80zł, 145g) - świetny żel. Bardzo delikatny, jednak przy podwójnym myciu radził sobie ze zmywaniem olejów wraz z pozostałościami makijażu. Pięknie, orzeźwiająco pachniał, był bardzo wydajny dzięki pompce, która się nie zacinała. Super skład, super działanie. Na pewno latem kupię ponownie, bo wtedy to uczucie odświeżenia jest jeszcze bardziej przeze mnie pożądane! POLECAM serdecznie!

14. Lekki krem dla młodej cery 1.0 Silky mist FRIDGE (Fridge, 135zł, 30g) - krem był faktycznie lekki, szybko się wchłaniał, nie pozostawiał tłustej warstewki, był idealny pod makijaż. Dodatkowo dawał z rana "kopa" skórze, w końcu prosto z lodówki dawał dodatkowe uczucia świeżości. Polecam serdecznie, zwłaszcza latem, kiedy skóra powinna być zarówno dobrze nawilżona jak i dotleniona. POLECAM!

15. Krem pod oczy 1.4 Eye FRIDGE (Fridge, próbka) - próbka okazała się być bardzo wydajna. Krem bardzo dobrze nawilżał okolice oka, pięknie orzeźwiająco pachniał, nie podrażnił oczywiście. Z chęcią wypróbowałabym pełnowymiarowe opakowanie tego cudu.

16. Krem do twarzy 1.2 Water Coat FRIDGE (Fridge, próbka) - znowu.. niby próbka a jednak bardzo wydajna, więc spokojnie można przetestować i sprawdzić, czy dany krem jest dla naszej skóry odpowiedni. Krem okazał się być bardzo dobry, dobrze nawilżał i odżywiał skórę, nie powodując jej przetłuszczenia. Idealny pod makijaż, wart wypróbowania!


PIELĘGNACJA CIAŁA:


17. Żel do golenia z ekstraktem z hibiskusa CIEN (Lidł, 6zł, 150ml) - pianka jak pianka, nie była ani gorsza, ani lepsza od innych tego typu produktów, których używałam. Miała przepiękny, bordowo-fioletowy kolor i pachniała kwiatowo. Była to edycja limitowana, nie dostępna w stałej ofercie Lidla.

18. Balsam do ciała Avocado Body FRIDGE (Fridge, próbka) - mimo, że była to próbka, to używałam go tylko na dekolt i byłam zadowolona wydajnością tej próbki! Balsam nie dość, że świetnie nawilżał skórę, to jeszcze pachniał bosko a zapach utrzymywał się na skórze. Gdyby był tańszy, to kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie. Niestety, cena regularna jest dość wysoka, jak na balsam.

19. Płyn do higieny intymnej FACELLE (Rossmann, 4zł w cenie promocyjnej, 300ml) - bardzo dobry, wydajny, tani płyn. Dobrze oczyszczał i odświeżał, nie podrażniał, nie uczulał. Dla mnie ideał, do którego wracam co jakiś czas i na pewno kupię kolejne opakowanie.

20. Peeling myjący orzechowo-cukrowy SEYO (Natura, 8zł w cenie promocyjnej, 200ml) - bardzo dobry, mocno zdzierający peeling. Dość wydajny, słodko pachnący. Jedyny minus to drobinki, które nie rozpuszczały się nawet podczas spłukiwania, toteż po takim peelingowaniu konieczne było solidnie wyszorowanie prysznica.

21. Nawilżany papier toaletowy z olejkiem migdałowym i witaminą E ALOUETTE (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 50szt.) - dla mnie wielkie rozczarowanie. Długo czekałam na promocję na te chusteczki i byłam pewna, że będą świetne a ja nimi zachwycona, w końcu skład naprawdę robi pozytywne wrażenie. Ja jednak oczekuję czegoś innego. Wolę uczucie czystości i odświeżenia. Po tych chusteczkach pozostawała tłustawa, nawilżająca warstewka.. nie wrócę do nich ponownie.



22. Mleczko do ciała pod prysznic ISANA (Rossmann, 4zł w cenie promocyjnej, 400ml) - uwielbiałam je! Szkoda, że nie są już dostępne w Rossmannie. Mleczko było gęste, pięknie mlecznie pachniało, idealnie oczyszczało skórę, jednocześnie ją nawilżając. Świetny produkt!! Bardzo, naprawdę bardzo żałuję, że nie jest już w sprzedaży.

23. Żel pod prysznic 2w1 ALTERRA (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 250ml) - rozczarował mnie ten produkt i zdecydowanie wpisał się w stwierdzenie, że "jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego". Do włosów się nie spisał, nie mył zbyt dokładnie, do ciała podobnie. Średnio się pienił, średnio mył. Dla mnie bubel, do którego nie wrócę ponownie.

24. Żel pod prysznic do skóry normalnej SANEX (Rossmann, 6zł w cenie promocyjnej, 250ml) - mi żele Sanex bardzo odpowiadają. Są wydajne, ładnie pachną czystością, dobrze myją, nie przesuszają mojej skóry. Na pewno jeszcze nie raz kupię.

25. Pielęgnujący krem do mycia Intensywne Nawilżenie LE PETIT MARSEILLAIS (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 250ml) - bardzo dobry żel, dobrze oczyszczał skórę, delikatnie ją nawilżał. Był dość wydajny, pachniał bardzo przyjemnie. Tani, a jednocześnie dobry i pielęgnujący skórę żel. Polecam.

26. Nawilżający żel pod prysznic AVON (prezent, 250ml) - żel był wydajny, pięknie, orientalnie pachniał, zapach utrzymywał się na skórze. Żel nie wysuszał skóry, nie podrażniał. Bardzo fajny i bardzo relaksujący, przez swój orientalny, kwiatowy zapach. Polecam!

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:



27. Szampon łopianowy przeciw wypadaniu włosów z aktywatorem wzrostu ELFA PHARM (Rossmann, 7zł w cenie na do widzenia, 200ml) - podobnie jak "maska" z tej serii, szybko się skończył i nie zrobił nic w kwestii wypadania włosów. Mył włosy, lekko je przesuszając pod koniec opakowania. Średniak w stronę bubla. Nie wrócę i nie polecam.

28. Szampon zwiększający objętość włosów NATURA SIBERICA  wersja rokitnikowa (Hebe, 40zł/zestaw:szampon, odżywka i spray; 400ml) - bardzo fajny szampon, dobrze mył włosy, dobrze radził sobie ze zmywaniem olejków, nie podrażniał ani nie wysuszał skóry głowy. Nie plątał włosów, przepięknie owocowo-kwiatowo pachniał. Robił wszystko, co powinien, serdecznie go Wam polecam. Ja z pewnością do niego wrócę.


29. Szampon wzmacniający Radical FARMONA (Biedronka, 16zł/cena zestawu:szampon, odżywka i serum; 330ml) - kiedyś byłam z niego zadowolona, obecnie jest dla mnie zbyt mocny, zbyt chemiczny, zbyt oczyszczający. Raz na jakiś czas, jako głębokie oczyszczenie włosów i skóry głowy jest ok, jednak do codziennego stosowania w moim przypadku okazał się być zbyt inwazyjny.

30. Szampon i odżywka 2w1 CIEN (Lidl, 6zł, 250ml) - byłam dość sceptycznie nastawiona do wersji 2w1. Jednak w tym wypadku okazało się, że nie słusznie. To świetna opcja wtedy, kiedy z jakiś względów nie możemy nałożyć odżywki. Produkt dobrze mył włosy, jednocześnie po myciu nie były splątane, były wręcz delikatnie nawilżone. Był to produkt z edycji limitowanej, jednak być może wróci tego lata. Polecam.

31. Mydełko odżywcze do włosów SESA (Helfy, 8zł, 75g) - miałam kiedyś to mydełko i wtedy byłam z niego bardzo zadowolona. Tym razem jednak "coś poszło nie tak". Mydełko pieniło się dość dobrze, ale sama piana była tępa, włosy już podczas mycia również. Zmywanie było koszmarem, bez solidnej dawki odżywki ani rusz. Nie zużyłam całego mydełka do mycia włosów, bo nie dałabym rady, szkoda mi było włosów i samo mycie nie było przyjemnością. Resztę mydełka zużyłam do mycia rąk. Samo mydełko jednak nie podrażniło skóry głowy ani jej nie wysuszyło.

32. Szampon nawilżający z olejkiem kokosowym i masłem shea MARC ANTHONY (Rossmann, 20zł w cenie na do widzenia, 250ml) - bardzo dobry szampon, świetnie oczyszczał włosy i skórę głowy, również z olejków. Pachniał zdecydowanie kokosem, był dość wydajny. Prócz oczyszczenia, dzięki zawartości olejów, delikatnie nawilżał i odżywiał włosy. Bardzo żałuję, że nie jest już dostępny w Rossmannie, bo z pewnością zaopatrzyłabym się w kolejne opakowania tego szamponu, zwłaszcza latem, kiedy każde dodatkowe nawilżenie moich włosów jest na wagę złota. Polecam, jeśli będziecie mieli okazję do jego zakupu. Był świetny!


33. Maska z glinką przed myciem włosów L'OREAL (Rossmann, 20zł w cenie promocyjnej, 150ml) - świetna maska, która głęboko oczyszcza skórę głowy, co z kolei sprawia, że odbijają się one od nasady, co daje złudzenie zwiększonej objętości. To pierwsza, ale z pewnością nie ostatnia sztuka. Serdecznie polecam, warta swojej ceny!

34. Odbudowujący balsam-maska łopianowa przeciw wypadaniu ELFA PHARM (Rossmann, 7zł w cenie na do widzenia, 200ml) - maska, a raczej powiedziałabym odżywka szybko się skończyła, na równi z szamponem z tej serii, także nie była zbyt wydajna. Pachniała ziołowo, typowo dla tego typu produktów. Nie zmniejszyła wypadania włosów, a pod koniec wręcz lekko je przesuszała. Skusiła mnie niska cena, jednak już do niej nie powrócę. Średniak w stronę bubla.

35. Balsam pielęgnacyjny do osłabionych i delikatnych włosów Botanicals L'OREAL (Rossmann, 25zł w cenie promocyjnej, 200ml) - balsam przepięknie pachniał, lekko kadzidłowato, co ja osobiście uwielbiam, bo dodatkowo mnie to relaksowało. Balsam był dość gęsty, średnio wydajny, jednak świetnie nawilżał moje włosy, ułatwiał rozczesywanie. Z pewnością na promocji skuszę się na niego ponownie, serdecznie polecam.

36. Maska do pielęgnacji i odbudowy włosów zniszczonych, suchych i farbowanych PERFECT.ME (Biedronka, 5zł, 450ml) - gęsta, bardzo wydajna maska. Miała dość chemiczny zapach, jednak ułatwiała rozczesywanie włosów i je delikatnie wygładzała, toteż być może kupię ponownie, jeśli będę miała taką możliwość. Nie jest ona bowiem w stałej ofercie Biedronki. Maska warta wypróbowania.

37. Maska do włosów zniszczonych JOHN FRIEDA (Rossmann, 30zł w cenie promocyjnej, 250ml) - przepięknie pachniała, dobrze nawilżała i odżywiała włosy. Była gęsta, wydajna i wizualnie poprawiała wygląd włosów. Na promocji warto się jej bliżej przyjrzeć. Ja na pewno kupię ponownie, bo wygląd moich włosów po zastosowaniu tego produktu więcej niż zadowalał. Polecam.

38. Odżywka zwiększająca objętość włosów NATURA SIBERICA  wersja rokitnikowa (Hebe, 40zł/zestaw:szampon, odżywka i spray; 400ml) - podobnie jak szampon, odżywka przepięknie pachniała, skończyła się w tym samym czasie, co szampon. Sama odżywka ułatwiała rozczesywanie, pięknie wygładzała włosy, nawilżała. Egzotyczny zapach utrzymywał się na włosach. Planuję kupić ponownie latem.

39. Olejek marakuja MARION (Biedronka, 5zł, 25ml) - miniaturka, która starczyła mi chyba na 3 użycia. Olejek jak olejek. Szału nie zrobił, ale nie wywołał też rozczarowania. Nie mniej jednak olejków w takiej pojemności już raczej nie kupię.

INNE/KOLORÓWKA:


40. Woda toaletowa MOSCHINO ChicPetals (Rossmann, 80zł, 30ml) - bardzo piękny, kobiecy zapach, który długo utrzymuje się na skórze. Polecam serdecznie!

41. Nawilżający krem wyrównujący koloryt, do każdego typu cery ff.1 FRIDGE (Fridge, 150zł, 30g) - fajny, lekki krem, dzięki któremu skóra rzeczywiście oddycha, pozostając jednocześnie nawilżona i odżywiona. Dla mnie posiada jednak 2 minusy: zapach (aromatu rumowego, który na szczęście znika) oraz zbyt ciemny jak dla mnie kolor.. jestem blada.. bardzo blada.. i skóra na twarzy znacząco różniła się od reszty ciała. Na moje szczęście firma pod koniec roku wprowadziła drugi, jaśniejszy kolor:)) Na pewno go kupię latem, bo tym kremem byłam zachwycona! Latem dodatkowo, efekt chłodzenia będzie bardzo na plus:)

42. Puder transparentny Masterfix MAYBELLINE (Rossmann, 40zł w cenie regularnej (ja zawsze tego typu produkty kupuję na promocji -50%), 6g) - bardzo fajny puder, średnio wydajny, jednak matuje na wiele godzin, nie tworząc efektu maski. Nie zapychał skóry. Na pewno wrócę ponownie.

43. Puder 001 Transparent RIMMEL Stay Matte  (Rossmann, 26zł w cenie regularnej, 14g) - to moje drugie opakowanie, a to o czymś świadczy. Puder bardzo fajny, matuje, jednak nie tak solidnie jak Masterfix. Mimo to, planuję kupić go ponownie na kolejnej Rossmannowskiej promocji:)

44. Mydełko do mycia pędzli Solid Blendercleanser (próbka) - bardzo fajne mydełko, dobrze doczyszczało zarówno pędzle, jak i gąbki do makijażu. Pędzle były bardzo miękkie w dotyku (prezentowały się wręcz lepiej niż po normalnym myciu mydełkiem typu Carex czy Protex). Jeśli będę miała okazję, to w atrakcyjnej cenie kupię ponownie.

45. Płyn do mycia pędzli Liquid Blendercleanser (gratis, 3ml) - to zbyt mała próbka, by wyrobić sobie jakieś konkretne zdanie na jego temat, jednak totalnie mnie nie zachwyciło. Nie domyło gąbek do makijażu i zniechęciło mnie to, by kupić pełnowymiarowe opakowanie.

A jak Wasze zużycia?:)

Miłego weekendu,


Jola

piątek, 20 października 2017

Denko WRZESIEŃ '17

Cześć!

Niestety na chwilę obecną nie jestem w stanie pisać na bieżąco żadnych postów, jednak obiecałam sobie, że przynajmniej denka będą pojawiać się regularnie, a puste opakowania nie będą zagracać mi przestrzeni wokół mnie.

Dodatkowo, zaczęłam bardziej interesować się 2-etapowym oczyszczaniem skóry, a także pielęgnacją naturalną samą w sobie, toteż wykończyłam sporo zalegających kremów do twarzy - nie koniecznie z zalecanym sposobem stosowania. Ale o tym poniżej.

Zapraszam!!

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:


1. Odżywka z prowitaminą CIEN (Lidl, 7zł, 300ml) - kupiona kiedyś na szybko... pachniała typowo dla kosmetyków produkowanych pod sklepowym szyldem. Była średnio gęsta, jednak dość wydajna. Ułatwiała rozszesywanie, jednak żadnego nawilżenia, a tym bardziej uniesienie nie zaobserwowałam. Nie wiem, czy jest jeszcze dostępna w sprzedaży, ale raczej nie kupię jej ponownie.

2. Szampon głęboko regenerujący z aloesem i jaśminem MARC ANTHONY (Rossmann, 20zł w cenie na do widzenia, 250ml) - skusiłam się na sporej promocji i nie żałuję. Szampon był bardzo wydajny, dobrze oczyszczał włosy, nie obciążał i przepięknie pachniał świeżością oraz owym aloesem i jaśminem. Bardzo dobry produkt, który robił wszystko, czego można po szamponie oczekiwać. Polecam, jeśli będziecie miały okazję, by go wypróbować.

3. Odżywka intensywnie regenerująca z aloesem i jaśminem MARC ANTHONY (Rossmann, 20zł w cenie na do widzenia, 250ml) - pachniała identycznie jak ww. szampon. Ułatwiała rozczesywanie, włosy były wręcz lejące, jednak nie obciążone. Pięknie się błyszczały, były lekko uniesione u nasady i czuć było ich nawilżenie, w dotyku były gęściejsze niż są w rzeczywistości. Bardzo dobra odżywka, serdecznie ją Wam polecam.

PIELĘGNACJA CIAŁA:


4. Dezodorant/Antyperspirant w sztyfcie LADY SPPED STICK (Rossmann, 7zł w cenie promocyjnej, 45g) - dzięki formule w sztyfcie, antyperspirant był bardzo wydajny. Nie plamił ubrań, bardzo ładnie pachniał świeżością i rzeczywiście chronił przed potem. Jeden z lepszych antyperspirantów, jakie miałam. Polecam!

5. Olejek antycellulitowy z wyciągiem z brzozy oraz koenzymem Q10 CIEN (Lidl, 6zł, 100ml) - ja ten olejek używałam głównie do olejowania włosów. Do ciała użyłam go tylko parę razy, bowiem lubię czuć oczyszczoną skórę, a nie lepkie pozostałości kosmetyków. Do włosów jednak spisał się całkiem ok. Włosy były z pewnością bardziej błyszczące i lejące. Mam jeszcze jedną buteleczkę, którą z pewnością wykorzystam również do włosów, bo do typowej pielęgnacji ciała wolę produkty, które się bardziej wchłaniają.

6. Regenerujący płyn do higieny intymnej TOŁPA (Rossmann, 12zł w cenie promocyjnej, 195ml) - kupiłam na promocji i to był strzał w 10-tkę! Płyn dzięki swojej lejącej konsystencji i pompce był bardzo, bardzo wydajny. Dobrze oczyszczał, nie podrażniał, nie uczulał, nie wysuszał. I bardzo ładnie, aptecznie pachniał. Serdecznie polecam i z pewnością do niego wrócę! To świetny produkt do pielęgnacji higieny intymnej.

7. Żel pod prysznic Limonka&Bazylia ISANA (Rossmann, 3zł w cenie promocyjnej, 300ml) - pachniał bardzo orzeźwiająco, dobrze mył ciało, był wydajny, nie wysuszał, nie podrażniał. Dobry, tani żel, do którego z pewnością wrócę, jeśli będę miała ku temu okazję. Polecam.



8. Nawilżający krem do stóp Orzechy Makadamia AVON (prezent) - ja niestety praktycznie nigdy nie kremuję ani stóp, ani dłoni - nie mam takiej potrzeby. Toteż produkt ten trafił na moje włosy jako maska przed myciem. W tej roli spisał się średnio.. nie cierpię bowiem tak intensywnych, jedzeniowych, słodkich zapachów. A zapach ten naprawdę jest mocny i długo się utrzymuje. Nie korzystam z tego typu produktów, zapach też mi nie podpasował, więc nigdy do niego nie wrócę.

9. Olejek na blizny i rozstępy BIO-OIL (Hebe, 30zł w cenie promocyjnej, 60ml) - kupiłam z myślą o bliznach i rozstępach, które posiadam. Niestety zaniechałam stosowania po kilku podejściach. Nie zwróciłam bowiem uwagi na skład, w którym to na pierwszym miejscu znajdziemy parafinę, której moja skóra nie cierpi. Od razu wyskakują mi bolące, ropne bąble. Koszmarny produkt, zużyty do włosów (gdzie też nie znalazł zastosowania). Koszmarny bubel, którego omijam szerokim łukiem.

10. Mydło z gąbką Loofah Precoius Sandal SONG OF INDIA (Helfy, 10zł, 125g) - nie mam niestety zdjęcia przed. Kupiłam zaciekawiona samą formułą gąbki zatopionej w mydełku. Nie dość, że mydełko przepięknie, orientalnie pachniało, było niesamowicie wydajne, to jeszcze sprawdziło się fantastycznie przy pielęgnacji ciała. Dobrze oczyszczało skórę, nie podrażniało, nie uczulało, nie wysuszało, a wręcz delikatnie nawilżało moją skórę. Dzięki gąbce, zatopionej w mydełku, przy okazji mycia, miałam dodatkowo peeling całego ciała. Skóra była oczyszczona, pachnąca, lekko nawilżona i niesamowicie gładka jak po peelingu gruboziarnistym. Mam jeszcze jedną wersję zapachową i już się nie mogę doczekać, aż zacznę jej używać. Polecam serdecznie!!

PIELĘGNACJA TWARZY:


11. Czarna maska peelingująca z węglem bambusowym YOSKINE (Rossmann, 47zł w cenie regulanej (ja kupiłam na promocji 2+2 gratis), 50ml) - nie dość, że samo opakowanie maski pięknie prezentowało się na toaletce, to zawartość okazała się być wartą, każdej wydanej złotówki. Maska była typowo glinkowa, zastygająca na buzi. Zmywanie jej nie należało do najprzyjemniejszych, jednak efekt "po" był tego wart. Skóra była oczyszczona, wygładzona, delikatnie napięta, mięciutka w dotyku, a pory zwężone! Skóra po maseczce wyglądała o niebo lepiej niż przed jej nałożeniem, jakbym właśnie wyszła od kosmetyczki z profesjonalnego zabiegu. Coś wspaniałego. Naprawdę polecam!

12. Czarne mydło afrykańskie Dudu-Osun TROPICAL NATURALS (Helfy, 13zł w cenie promocyjnej, 150g) - kupiłam je z myślą o naturalnym oczyszczaniu skóry twarzy, jednak już po paru dniach musiałam zaprzestać jego używania. Na początku byłam zachwycona: skóra była bardzo oczyszczona, świeża, zmniejszyła się ilość produkowanego przez moją skórę sebum, idealnie prawda? Tylko z pozoru. Mydło okazało się być zbyt oczyszczające, zbyt wnikające w warstwy skóry, przez co szybko zaczęła dawać się we znaki. Była bardzo podrażniona, zaczerwieniona, boląca wręcz w dotyku. Kiedy metodą prób i błędów, odkryłam winowajcę, mydełka zaczęłam używać już tylko do tradycyjnego mycia rąk i tutaj sprawdził się świetnie, obyło się bez żadnych podrażnień czy wysuszenia. Nie kupię jednak w tej cenie mydła tylko do mycia rąk.

13. Ochronny krem do twarzy SPF50 BIELENDA (Rossmann, 6zł, 50ml) - zużyłam latem prawie całe opakowanie. Krem bardzo dobrze się wchłaniał, nie bielił skóry, nie wzmagał jej przetłuszczania i faktycznie chronił przed promieniowaniem. W tym roku udało mi się nie spalić twarzy:) Myślę, że za rok do niego wrócę, bowiem jest tani, łatwo dostępny i przede wszystkim robi to, co ma robić. Polecam!

14. Żel oczyszczający z ekstraktami z róży i jaśminu L'OREAL (Rossmann, 12zł w cenie promocyjnej, 150ml) - żel dobrze oczyszczał skórę, pachniał jednak bardzo chemicznie, sztucznie. Konsystencja była dość gęsta, perłowa. Żel średnio się pienił, jednak bardzo dobrze spisał się przy 2-etapowym oczyszczaniu skóry, idealnie domywał resztki oleju. Myślę, że do niego wrócę, jeśli nie znajdę nic, co działałoby równie dobrze oczyszczająco ale z lepszym składem. Nie mniej jednak, jest wart wypróbowania.


15. Lekki krem matująco nawilżający SELFIE PROJECT (Rossmann, 12zł w cenie promocyjnej, 50ml) - wyglądem, konsystencją, zapachem i działaniem przypominał mi kremy Under20, których używała jeszcze moja siostra będąc nastolatką. Zielonkawy krem, który faktycznie lekko matowił, jednak przez swoje działanie wysuszające, które pewnie miało zapobiegać powstawaniu niedoskonałości. Nie był to zły krem, jednak moja skóra jest na innym etapie i potrzebuje innych składników. Jeśli jednak macie młodą cerę, niezbyt wymagającą, to ten produkt może być wart uwagi. Ja, z racji, iż nie tego szukam, nie wrócę do niego ponownie.

16. Krem na dzień z dziką różą do cery suchej CIEN (Lidl, 3zł, 50ml) - okropnie, sztucznie pachniał. Nie wchłaniał się w takim stopniu, jakiego oczekiwałam. Pozostawiał nieprzyjemną, lepką warstewkę na powierzchni skóry, która nota bene.. super nawilżona wcale nie była. Nie wrócę ponownie i nie polecam. Połowa opakowania trafiła na włosy.

17. Krem na noc ALTERRA (Rossmann, 8zł w cenia na do widzenia, 50ml) - kupiłam ten krem w cenie na dowidzenia i tylko dlatego nie żałuję jego zakupu. Krem bowiem okazał się zwykłym średniakiem, który krzywdy nie robił, ale też nie był tak bardzo nawilżający i utrzymujący wodę w skórze, jak się po nim spodziewałam. Nie wiem, czy jest jeszcze dostępny, jednak ja drugi raz bym już go nie kupiła. Połowa tubki trafiła na włosy w formie maski.

18. Krem na noc z granatem do cery dojrzałej CIEN (Lidl, 3zł, 50ml) - skusiła mnie cena, dobry skład i sam fakt, że to była limitowanka. Krem się u mnie totalnie nie sprawdził, może dlatego, że nie był dedykowany mojej skórze? Chociaż chodzi przecież o skład, a nie metryczkę na opakowaniu prawda? Mojej skóry jednak nie nawilżał, miałam wrażenie, jakby w ogóle się nie wchłaniał.. widocznie moja skóra go nie potrzebowała... Krem w większości trafił na moje włosy, jako maseczka przed myciem i w tej roli spisał się całkiem ok:) To limitowanka, więc produkt nie jest dostępny w Lidlu, jednak nawet jak będzie.. nie polecam. Może i jest tani, ale szkoda nawet tych paru złotych.

19. Serum do intensywnej pielęgnacji twarzy z Bio Granatem ALTERRA (Rossmann, 10zł w cenie promocyjnej, 30ml) - serum miało ciekawą konsystencję, jakby lekko wodnistą, przez co już w trakcie wmasowywania w skórę wtapiało się całkowicie, pozostawiając ją suchą. Niestety jednak ja po zużyciu ponad połowy opakowania nie zaobserwowałam żadnego nawilżenia. Jest on dedykowany do skóry suchej, ja posiadam cerę mieszaną i w ogóle nie czułam nawilżenia. W związku z tym, że ostatnimi czasy zwracam większą uwagę na to, co nakładam na twarz.. z racji, że ten produkt NIE ROBI NIC, resztkę opakowania zużyłam jako maskę przed myciem włosów. Do mojej skóry totalnie się nie sprawdził, nie zrobił jej krzywdy, ale nie znaczy to, że jest ok. Nie wrócę ponownie, nawet gdybym trafiła na mega promocję. Już nie.



20. Fluid ALTERRA (Rossmann, 10zł w cenie promocyjnej, 50ml) - całkiem dobry produkt, nawilżał skórę, która mimo, że pozostawała nieco tłustawa, to po nałożeniu makijażu i przypudrowaniu, była całkiem ok. Kosmetyk był wydajny, zapach był znośny, aczkolwiek bardzo intensywny i wyczuwalny po nałożeniu, więc nie każdemu będzie odpowiadał. Mimo wszystko... za poziom nawilżenia, jaki zapewniał mojej skórze, mogę go Wam polecić.

21. Krem na dzień VICHY Slow Age (próbka 3ml) - nie spodziewałam się po próbce tego kremu w sumie niczego i może dlatego tak bardzo mnie zaskoczył. Starczył mi chyba na nie cały tydzień codziennego, porannego stosowania. Skóra była nawilżona, co jednak nie przyspieszało jej przetłuszczania w ciągu dnia, krem idealnie nadawał się pod makijaż. Może kiedyś skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.

22. Krem na dzień Sensitive Vegetal YVES ROCHER (próbka 10ml) - te 10ml kremu było piekielnie wydajne. Jednak ten krem nie był przeze mnie tak lubiany, jak próbka powyżej. Pozostawiał skórę dość mocno nawilżoną, jednak świecącą. Po nałożeniu makijażu, skóra szybciej niż normalnie potrzebowała ponownego zmatowienia w ciągu dnia. Nie jest to produkt dla mnie i na pewno nie kupię pełnowymiarowego opakowania.


23. Żel pod oczy BIODERMA Sensibio Eye (Super-Pharm, 16zł w cenie promocyjnej, 15ml) - bardzo wydajny żel, który faktycznie miał konsystencję lekko żelową. Szybko się wchłaniał, nie pozostawiał tłustej warstewki, nadawał się idealnie pod makijaż oka. Nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń i myślę, że jak na niego trafię ponownie, to kupię go jeszcze raz. Polecam.

24. Krem pod oczy z dziką różą CIEN (Lidl, 4zł, 15ml) - ten krem całkiem przypadł mi do gustu. Był lekki, nie obciążający, nie rolował się w żaden sposób. Nawilżał, jednak bardzo delikatnie toteż nie kupiłabym go raczej ponownie. Nie mniej jednak, na tle swoich "braci i sióstr" to chyba najlepszy kosmetyk.

25. Krem pod oczy z granatem CIEN (Lidl, 4zł, 15ml) - ten krem zużyłam tylko w połowie (reszta tradycyjnie trafiła na włosy). Był treściwy, gęsty i w ogóle się u mnie nie wchłaniał. Pozostawał na powierzchni skóry, mogłam go stosować jedynie na noc.. na dzień bowiem nie nadawał się pod makijaż ani nawet solo.. gałki oczne świeciły się bowiem jak dyskotekowe kule. A pomimo tego, nawilżenie wcale nie było spektakularne. Są duże lepsze kremy. Nie polecam.

26. Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy ALTERRA (Rossmann, 10zł, 15ml) - tutaj moja opinia jest bardzo podobna, jak w przypadku kremu pod oczy z granatem z Lidla. Krem był treściwy, pozornie jednak się wchłaniał.. by po pewnym czasie wyjść na powierzchnię z pełną mocą. Ja tego bardzo nie lubię w kosmetykach, toteż z pewnością nie wrócę do niego ponownie. Nawilżał, to chyba jego jedyny plus, jednak walory wizualne na tyle mi przeszkadzały podczas jego stosowania, że naprawdę.. to nie był krem dla mnie.



27. Płatki kosmetyczne CIEN (Lidl, 4zł, 120szt.) - kupiłam, kiedy dopiero wchodziły do Lidla. Bardzo dobre, klasyczne bawełniane płatki. Nie rozwarstwiały się, produkty przez nie nie przeciekają jak przez sitko. Z pewnością jeszcze do nich wrócę.

28. Płatki kosmetyczne z aloesem ISANA (Rossmann, 3zł w cenie promocyjnej, 60szt.) - jedne z moich ulubionych płatków, które kupuję, jak tylko dorwę na promocji. Polecam, z pewnością do nich jeszcze nie raz wrócę.

29. Płatki kosmetyczne dla niemowląt DADA (Biedronka, 5zł, 60szt.) - kupiłam, z myślą o używaniu jako jednorazowe "ręczniczki" do wycierania twarzy i w tej roli świetnie się spisały. Na pewno kupię ponownie, bo to fajne, bardzo higieniczne rozwiązanie. Polecam.



30. Ślimakowa maska Efekt Mezoterapii CZYSTE PIĘKNO (Biedronka, 6zł, 1szt.) - koszmarna maska. Ciężka i źle wykrojona, przez co brzegi mi się odklejały a cała maska ciągnęła ku dołowi. Co do działania, to nie zaobserwoałam żadnego, nawet najmniejszego nawilżenia. Skóra jednak była opruszona brokatem z serum z maski, co mnie zdenerwowało. Nie wrócę ponownie, nawet gdyby kosztowała 2zł! Bubel, jakich mało.

31. Maska Siła Jadu Żmii Efekt Botoksu CZYSTE PIĘKNO (Biedronka, 6zł, 1szt.) - mimo, że wykrój maski był taki sam, jak w ww., to ta trzymała się na mojej buzi nieco lepiej. Skóra po jej zdjęciu była lekko odżywiona i napięta a brokatu było znacznie mniej. Jednak to, że była lepsza od tragicznej, wcale nie sprawia, że jest ulubieńcem. Nie wrócę ponownie, bo są tańsze i lepsze.

32. Dwu-etapowa maska regulująca wydzielanie sebum PUREDERM (Hebe, 15zł, 3g żel oczyszczający i 10g maska peel off) - miałam co do tej maski spore oczekiwania. Żel był bardzo przyjemny, dobrze oczyścił skórę. Maseczka peel-off z kolei bardzo podrażniła moją skórę. Miałam lekki problem, by się jej pozbyć ze skóry, później skóra była podrażniona przez dzień czy dwa. Być może to po prostu nie jest typ kosmetyku, a raczej maseczki dla mnie. Jak dla mnie, okazała się być zbyt inwazyjna. Wydzielania sebum oczywiście w żadnym stopniu nie zmniejszyła.

33. Maska nawilżająca z zieloną glinką ZIAJA (Rossmann, 3zł, 7ml) - bardzo fajna, kultowa wręcz maseczka. Rzeczywiście miałam wrażenie, że skóra była fajnie nawilżona, wygładzona, ukojona. Maseczka jest tania i łatwo dostępna, toteż z pewnością nie raz jeszcze u mnie zagości. Polecam.

34. Nawilżająca maseczka do twarzy z aloesem HERBAL CARE (Biedronka, 4zł, 2x5ml) - ta maseczka nie zrobiła nic. Nie nawilżała, nie wysuszyła, nie podrażniła. Więc ja jej ponownie nie kupię, bo i po co? Dla mnie bubel.

35. Kremowa maska nawilżająca AA (Rossmann, 3zł, 8ml) - fajnie nawilżała, koiła skórę. To moja 2 saszetka i z pewnością nie ostatnia. Tania maseczka, warta zainteresowania. Polecam.

KOSMETYKI KOLOROWE/PERFUMY:


36. Balsam do ust NIVEA o zapachu truskawki (Rossmann, 10zł, 5,5ml) - kupiłam, ponieważ wersja różowa bardzo przypadła mi do gustu. Jednak jej truskawkowa siostra okazała się totalną klapą. Niewielkie nawilżenie było, jednak kolor, jaki dawała na moich ustach był dla mnie tak ciężki do zniesienia, że chętniej sięgałam po inny, bezbarwny balsam. Ten kolor "czerwieni" sprawiał, że moje usta wyglądały zupełnie inaczej, niż normalnie, były mniejsze, bez konturu. Rozumiem, że to nie rola pomadki, by usta wyglądały pięknie. Jednak od balsamu oczekuję nawilżenia, nic ponad to. Jeśli nawilżenie jest znikome, a do tego usta wyglądają gorzej, niż bez produktu.. to nie widzę sensu ani potrzeby, by taki produkt dalej trzymać w torebce. Bubel!

37. Balsam do ust H&M (H&M, 10zł, 15g) - skusiłam się na niego kiedyś przy kasie. Pięknie pachniał, był dość miękki i plastyczny, rozpływał się pod wpływem ciepła ust. Ładnie, lecz chemicznie pachniał. Nie zużyłam go w pełni, jednak zdecydowałam się z nim dalej nie męczyć. Nie nawilżał bowiem moich ust w sposób, jakiego oczekuję. Balsam zostawał na powierzchni ust, nie wchłaniał się, nie nawilżał, toteż rzadko po niego sięgałam i wiem, że sięgać nie będę. Nie kupię ponownie żadnego balsamu z H&M. Ładnie wyglądają, ładnie pachną, jednak nie o to przecież chodzi.

38. Puder ryżowy Fixer ECOCERA (Cocolita, próbka 2,5g, 4zł) - mój totalny ULUBIENIEC. Mam skórę mieszaną i do tej pory żaden puder nie matowił jej tak dobrze, jak ten. Kupiłam tester, żeby się przekonać, czy to puder dla mnie - i przekonałam się, że jak najbardziej. Matowi na parę godzin bez żadnych poprawek, a nawet po tym czasie świecenie jest tak delikatne, że wygląda na zdrowy blask. Kupię z pewnością pełnowymiarowe opakowanie.

39. Błyszczykowa pomadka do ust LOVELY w kolorze 01 (Rossmann, 4,2g) - kupiłam dawno temu, pomadka była tania, łatwo dostępna, w piękny nudziakowo-malinowym kolorze.. jednak na tym jej plusy się skończyły. Na ustach była tępa, rolowała się, była nie przyjemna w noszeniu, bardzo chemiczna, nie stapiała się z ustami. Po roku nie używania wywalam do kosza, bo nie wiem, że używać jej już nie będę.

40. Pomadka do ust Soft Sensation ASTOR  w kolorze 103 Peachy Pink (Rossmann) - kolorek był piękny, nudziakowy. Jednak nic więcej się tu nie zgadzało. Nakładanie jej na usta było małym koszmarkiem. Usta wyglądały na suchsze, pomadka nierównomiernie i szybko schodziła, zatrzymywała się w załamaniach, brzydko się zjadała. Piękny kolore, jednak co do jakości miałam spore zastrzeżenia. Nie używałam jej od dawna.. więc nie było sensu, by dalej trzymać ją w swoich zbiorach.

41. Podkład L'OREAL True Match w kolorze 01 Ivory (Rossmann, 30zł w cenie promocyjnej -50%, 30ml) - jeden z lepszych podkładów, jakie miałam i jakie zużyłam w całości. Bardzo ładnie dopasowywał się do koloru skóry, nie ciastkował się, nie ważył, nie ścierał. Dosyć dobrze krył niedoskonałości, fajnie współpracował z pudrami, także nie mogę na niego narzekać. Gdyby nie to, że obecnie używam innych kosmetyków i mam "zapasy kosmetyczne" w tej kategorii, to z pewnością kupiłabym ponownie. Naprawdę wart wypróbowania, jeśli macie skórę mieszaną.

42. Woda toaletowa PUMA  (Rossmann, 23zł w cenie na do widzenia, 40ml) - zapach był bardzo orzeźwiający, świeży, kwiatowy. Utrzymywał się na ubraniach, jednak na skórze nie koniecznie. Nie kupię ponownie.

SUPLEMENTY / INNE:


43. Suplement diety KERABIONE BOOSTER dla wzrostu włosów (Apteka DOZ, 40zł, 30 kapsułek) - po "sukcesie" podstawowej wersji Kerabione, postanowiłam wypróbować nowość (przynajmniej dla mnie), wersję dla wzrostu włosów. Miesiąc używania to za mało, by móc napisać rzetelną recenzję, jednak w ciągu tych 30 dni nie zaobserwowałam żadnej różnicy, gdzie przy wersji "normalnej" już po 3 tygodniach widziałam rezultaty. Nie mniej jednak myślę, że skuszę się na kolejne opakowania.. tak, by suplementować się nimi przez 3 miesiące.

44. Szczoteczka soniczna do oczyszczania twarzy NATURA ACCESSORIES (Natura, 17zł w cenie promocyjnej, 1 sztuka) - szczoteczkę kupiłam ze względu na zaspokojenie swojej ciekawości w połączeniu z niską ceną. Jednak sama szczoteczka bardzo mnie rozczarowała.. nie spisywała się do niczego.. nie radziła sobie z myciem twarzy, zamiast ją myć, to mogłam jedynie przesuwać nią po skórze. Ani nie oczyszczała, ani nie nadawała się do usuwania maseczek (bo w desperacji próbowałam znaleźć dla niej jakiekolwiek zastosowanie - niestety nie udało się). Dlatego też szczoteczka trafia do kosza. Nie ma sensu używać czegoś, co totalnie się nie sprawdza, a sama główka wg mnie z powodów czysto higienicznych powinna być wymieniana. Nie polecam, bo są lepsze szczoteczki soniczne na rynku. Czasem też lepiej dołożyć parę złotych i cieszyć się funkcjonalnym "sprzętem", niż dać się skusić promocji.

Jak widzicie, we wrześniu zużyłam sporo kosmetyków, część jednak (głównie kremy do twarzy) została przeze mnie wykorzystana inaczej, niż miałam to zaplanowane w momencie zakupu. Podsumowując jednak:
23 x NIE
21 x TAK

A jak Wasze zużycia?


Spokojnego weekendu,

Jola