Obserwatorzy

Obserwują mnie

piątek, 16 lutego 2018

Denko 01'2018

Hej !

Dzisiaj zapraszam Was na styczniowe denko. 


Na "czerwono" - polecam !
Na "niebiesko" - nie polecam!


PIELĘGNACJA CIAŁA:


1. Żel pod prysznic Karambola BIOLOVE (Kontigo, 4zł na promocji, w cenie regularnej kosztuje ok. 15zł, 250ml) - dobry, wydajny żel pod prysznic. Ja jednak spodziewałam się bardziej egzotycznego zapachu i czegoś "wow" po tego typu firmie.. nie wiem dlaczego, ale jednak... nie był to zły żel, jednak.. znam lepsze... więc raczej nie wrócę do niego ponownie. Nie mniej jednak, robił wszystko, co żel robić powinien - więc jest wart wypróbowania.

2. Balsam pod prysznic z ekstraktem z limonki ISANA (Rossmann, 3zł w cenie promocyjnej, 200ml) - nie wiem, co mnie skłoniło do zakupu tego produktu.. chyba niska cena. Zapach ma tragiczny, strasznie męczący, ciężki, jedzeniowy.. nie w moim stylu, przez co zużywałam go w dużo większych ilościach "na raz" niż potrzebowałam. Dobrze mył, nie podrażnił, nie uczulił. Zapach jednak skutecznie zniechęcił mnie do ponownego zakupu.. o ile produkt będzie jeszcze dostępny, bowiem był w edycji limitowanej.

3. Regenerujący krem do rąk Lipikar Xerand LA ROCHE POSAY (Super-Pharm, 20zł, 50ml) - nie lubię używać żadnych mazideł ani do ciała, ani do dłoni.. jednak czasem (zwłaszcza zimą) moja skóra potrzebuje większej dawki nawilżenia. To najlepszy krem, jaki miałam, a używanie było przyjemnością. Był treściwy, jednak dość szybko się wchłaniał, pozostawiając cieniutką, jednak nie tłustawą warstewkę, która nie była bardzo uciążliwa (nie cierpię takich powłoczek, a tutaj było to dla mnie do zaakceptowania). Krem świetnie nawilżał i regenerował skórę - nie są to tylko przypuszczenia, bowiem przy sporym przesuszeniu i wręcz niewielkich rankach na dłoniach poradził sobie fenomenalnie, ukoił i znacznie przyspieszył proces regeneracji naskórka. Polecam z czystym sumieniem.

PIELĘGNACJA TWARZY:


4. Aloesowy toner BENTON (Sklep internetowy SKIN79, w cenie regularnej 80zł, ja kupiłam w zestawie na promocji razem z lotionem tej marki za 140zł, 150g) - bardzo dobry toner do twarzy, nie podrażniał, nie uczulał, koił i delikatnie nawilżał skórę. Nawet jego konsystencja była inna, aniżeli typowych "toników", bowiem był on delikatnie zawiesisty. Pięknie pachniał i używanie było naprawdę przyjemne. Dzięki niemu przestałam zapominać o stosowaniu tego kroku w mojej pielęgnacji. Naprawdę bardzo dobry produkt, który serdecznie Wam polecam.

5. Pianka oczyszczająca BENTON (Hebe, 60zł, 150g) - pianka nie była typową "pianką". W swojej konsystencji bardziej przypominała mi tępy żel bądź wręcz pastę do mycia twarzy. Przy kontakcie z wodą i pod wpływem masowania zmieniała konsystencję na "lżejszą", jednak ja pianką bym tego nie nazwała. Produkt dość dobrze mył, jednak przy olejowaniu twarzy, konieczne było 2-krotne mycie. Bez olejowania "pianka" lekko wysuszała i ściągała moją skórę. Przy kontakcie z oczami.. szczypała, poza tym nie podrażniała. Dobry produkt, co do którego mam do tej pory mieszane uczucia. Miał swoje wady, jednak bardzo dużo mi się w nim spodobało, więc możliwe, że przy atrakcyjnej promocji skuszę się na niego ponownie.


6. Intensywnie nawilżający żel-krem Hydra Vegetal YVES ROCHER (Yves Rocher, 20zł w cenie promocyjnej, 50ml) - kupiłam skuszona recenzją na jednym z popularnych kanałów na YT i bardzo się na nim zawiodłam. Spodziewałam się, że będzie dogłębnie nawilżał, będzie idealny pod makijaż.. niestety.. Krem okazał się w moim przypadku bublem. Nie nawilżał mojej skóry tak, jak tego potrzebowała i miałam wręcz uczucie zapchania, makijaż nie wyglądał na nim dobrze. Dlatego też po daniu mu paru szans.. 1/3 opakowania trafiła na włosy przed myciem. Dla mnie kiepski krem, do którego nigdy nie wrócę i przez który zniechęciłam się do pielęgnacji twarzy z YR.

7. Krem Make Up Starter NIVEA (Super-Pharm, 25zł, 50ml) - totalnie mi nie podpasował, kiepsko nawilżał, kiepsko trzymał makijaż, cały czas czułam do na skórze i miałam wrażenie, że lekko mnie zapchał, więc podobnie jak krem powyżej.. część (prawie połowa) trafiła na włosy. Nie polecam, nie kupię ponownie.

8. Krem na dzień z granatem do cery dojrzałej CIEN (Lidl, 3zł, 50ml) - kupiłam go skuszona ceną i składem. I to byłby krem idealny do skóry suchej, której nie posiadam. Pod makijaż się nie nadawał (skóra świeciła się jak kula dyskotekowa), na noc był ok, więc tak przez pewien czas go stosowałam, jednak resztka, której już wymęczyć nie mogłam trafiła na włosy. Krem pochodził z edycji limitowanej, więc nie znajdziecie go już w Lidlach. Nie mniej jednak.. gdyby się kiedyś pojawił.. to polecam do skóry suchej, do mieszanej (mój typ skóry) nie bardzo.


9. Regeneracyjne serum do rzęs REGENERUM (Hebe, 17zł w cenie promocyjnej, 7ml+4ml) - koszmarny produkt. Jak widać na zdjęciu, zużyłam mniej więcej połowę. Serum w żaden sposób nie polepszyło kondycji moich rzęs, a jeśli produkt dostał się do oczu to piekły niemiłosiernie (a dostał się zawsze podczas aplikacji u nasady rzęs). Podrażnienie oczu a także brak efektów przy codziennym stosowaniu sprawiło, że przestałam po niego sięgać. Wywalam go bez żalu, zmienił swój kolor i zapach, więc teraz tym bardziej nie nadaje się do użytku. Nie wrócę ponownie. Nie polecam, a wręcz odradzam.

10. Bawełniane płatki kosmetyczne ISANA (Rossmann, 2zł w cenie promocyjnej, 140szt.) - jedne z moich ulubionych płatków, do których zawsze wracam. Już mam kolejne opakowanie, serdecznie je polecam.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:


11. Suchy szampon Naughty BATISTE (Rossmann, 12zł w cenie promocyjnej, 200ml) - dla mnie szampony BATISTE są najlepsze w swojej kategorii i ciągle do nich wracam w różnych wersjach zapachowych, bowiem wg mnie wszystkie działają tak samo i większych różnic (z wyjątkiem zapachu i ew. osadu) między nimi nie widzę. Ten, podobnie jak inne robił, co ma robić, "oczyszczał", unosił włosy u nasady, przywracał świeżość, pięknie pachniał. Dla mnie ideał. Polecam.

12. Odżywka wygładzająca Beach Blonde JOHN FRIEDA (Rossmann, 25zł w cenie regularnej, ja kupiłam na promocji o połowę taniej, 250ml) - dobra odżywka, która rzeczywiście wygładzała i ułatwiała rozczesywanie włosów. Pięknie pachniała i jej jedyny minus jak dla mnie, to uczucie chłodzenia. To byłby plus latem, jednak w porze jesienno-zimowej, dla mnie to raczej niezbyt komfortowa sprawa. Bardzo fajna odżywka, do której być może wrócę w okresie letnim.

13. Odżywka ochronna z olejkiem arganowym i żurawiną Ultra Doux GARNIER (Rossmann, 4zł w cenie na do widzenia, 200ml) - odżywka, która ułatwiała rozczesywanie i nic poza tym. Ładnie, kosmetycznie pachniała, była dość lejąca, za czym nie przepadam w odżywkach. Taki średniak, o którym się szybko zapomina.

14. Odżywka pielęgnacyjna z awocado i masłem karite Utra Doux GARNIER (Rossmann, 4zł w cenie na do widzenia, 200ml) - ta odżywka, w odróżnieniu od "siostry wyżej"spisała się u mnie dużo lepiej. Sama konsystencja była "lepsza", bardziej zbita, treściwa, gęsta. Odżywka nawilżała włosy, ułatwiała rozczesywanie. Do tej wersji z wielką chęcią wróciłabym ponownie.


15. Odżywka rewitalizująca z olejem arganowym ORGANIX (Rossmann, 35zł w cenie regularnej, ja kupiłam na promocji o połowę taniej, 385ml) - bardzo dobra odżywka. Była treściwa, bardzo nawilżająca, odżywcza, ułatwiała rozczesywanie. Przepięknie, "fryzjersko" pachniała. Była świetna i z pewnością do niej wrócę, zwłaszcza latem, kiedy moje włosy potrzebują dużej dawki nawilżenia.

16. Miniaturka odżywki Ultimate Repair Gliss Kur SCHWARZKOPF (prezent) - miniaturka zużyta "na raz", jednak wygładziła moje włosy i ułatwiała rozczesywanie, więc zrobiła to, czego ja od odżywek oczekuję. Warta wypróbowania, chociaż zapach jest dość "ciężki i duszący", co może być dość uciążliwe dla wrażliwych nosów:)

17. Naturalna maska do włosów 7 olei NACOMI (Hebe, 40zł w cenie regularnej, ja kupiłam w promocji 1+1za grosz, 100ml) - jeden z lepszych olejków, jakie miałam okazję używać. Moje włosy go wręcz pokochały (być może przez różnorodność olei w składzie). Włosy były nawilżone, odżywione, dociążone, a do tego przepięknie pachniały. Nie znam olejku, który pachnie przyjemniej dla nosa, od tego. Naprawdę polecam przynajmniej raz go wypróbować, zwłaszcza jeśli trafi się Wam na promocji. Ja z pewnością do niego wrócę.

18. Naturalne mydło szałwiowe do włosów TULI (Helfy.pl, 10zł, 90g) - bardzo wydajne, dobrze myjące mydełko do włosów. Włosy były dobrze oczyszczone (nawet po olejowaniu), jednak nie były ani trochę przesuszone (nawet na końcach, które niestety są u mnie bardzo podatne na przesuszenie). Mydło było strasznie wydajne, pachiało ziołowo, jednak zapach nie utrzymywał się zbyt długo na moich włosach. Nie podrażniło, nie uczuliło, nie wysuszyło skóry głowy - dla mnie jeden z lepszych produktów do mycia włosów w swojej kategorii.

KOLORÓWKA / INNE:


19. Mascara Volume Glamour Ultra Care BOURJOIS (Rossmann, 45zł w cenie regularnej, ja kupiłam na promocji -50%, 12ml) - jedna z lepszych mascar, jakie miałam. Pięknie wydłużała i delikatnie pogrubiała moje rzęsy. Miała głęboki, czarny kolor, w żaden sposób nie podrażniła okolic oka. Dobrze się zmywała, nie pogorszyła stanu rzęs, a wręcz miałam wrażenie, że delikatnie je pielęgnuje. Z pewnością do niej wrócę.

20. Odżywka do paznokci BIELENDA (Rossmann, 14zł, 11ml) - wywalam produkt, który nie jest wykorzystany do końca, bo nie jestem w stanie dłużej go używać. Na zadbanych paznokciach wygląda ładnie, a dzięki "mlecznemu" kolorkowi daje wręcz iluzję użycia nudziakowego lakieru. Gdy jednak moje paznokcie były zniszczone i potrzebowały regeneracji, to produkt nawet nie był w stanie ładnie wyrównać płytki. Nie robił nic. Nie działa więc go nie używam. Nie używam, więc nie ma sensu żeby leżał i czekał.. bo by się nie doczekał. Nie kupię ponownie ani tej wersji, ani żadnej innej z Bielendy.

21. Woda toaletowa Naturelle YVER ROCHER (gratis, próbka) - woda przepięknie, delikatnie i wręcz dziewczęco pachniała. Zapach co prawda nie utrzymywał się zbyt długo ani na skórze, ani na ubraniach.. nie mniej jednak na tyle mi się spodobał, że chyba skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.

22. Pomadka do ust INGLOT w kolorze 263 (Inglot, 21zł) - kiedyś pisałam o niej post... bardzo dawno temu.. i w sumie od tamtego czasu użyłam jej tylko parokrotnie.. czas się z nią rozstać.. Bardzo wysuszała usta, nie dość, że nie wyglądało to estetycznie, to jeszcze po zmyciu pomadki, usta naprawdę wolały o solidna dawkę nawilżenia. Pomadka wysuszała, dlatego też pomimo pięknego kolorku.. z pewnością nigdy więcej do niej nie wrócę.

23. Puder bambusowy ECOCERA (tester, Cocolita, 4zł, 2,5g) - skusiłam się na zakup testera, by przekonać się, czy tego typu pudy są w ogóle dla mnie. Okazało się, że jak najbardziej. Puder był świetny, bardzo dobrze matowił skórę, nie zapychając jej, nie tworząc sztucznego efektu "maski". Dla mnie jeden z lepszych.. dlatego na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie. Polecam!

PRÓBKI:


24. Esencja BENTON (próbka) - bardzo dobra, solidnie nawilżająca. Zużyłam bodajże na 2 razy.. jednak pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne.. więc być może kiedyś skuszę się na wersję pełnowymiarową.

25. Krem do rąk BENTON (próbka) - bardzo treściwy, solidnie nawilżający i odżywczy krem. Gdybym tylko miała potrzebę regularnego stosowania tego typu kosmetyków, to z pewnością zakupiłabym pełnowymiarowe opakowanie. Świetnie nawilżał skórę, pozostawiając jednak lekko tłustawą, lepką warstewkę, którą nie każdy (jak np. JA) nie lubi czuć na skórze:)

26. Nawilżający krem do twarzy BENTON (próbka) - bardzo nawilżający, treściwy krem. Raczej na noc, niż na dzień pod makijaż. Gdybym jednak miała możliwość zakupu stacjonarnego i trafiła na promocję.. to pewnie bym się skusiła na pełnowymiarowy produkt.

27. Nawilżający krem KORRES (próbki) - tak mi się ten krem spodobał.. że w grudniu skusiłam się na miniaturkę w Sephorze. Krem bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę.. to krem zdecydowanie na noc.. po czasie trochę "wychodzi" ze skóry, jednak rano jest tak miękka i odżywiona, że naprawdę warto go używać.

Miałyście któryś z moich zdenkowanych kosmetyków?
Jak Wasze zużycia?

Miłego weekendu,

Jola

niedziela, 11 lutego 2018

Pudry z WIBO w końcu w moich rękach :)

Hejka :-)

Dzisiaj przychodzę do Was z bardzo szybkim, krótkim postem.



W minionym tygodniu udało mi się bowiem UPOLOWAĆ w Rossmannie pudry, marki Wibo. Bardzo wiele dobrego na ich temat słyszałam, jednak nigdy nie mogłam ich "dorwać". Na promocji -50% próżno było ich u mnie szukać, nawet w pierwszych dniach.. nigdy ich nie było... nawet poza promocją pudry pojawiają się jakby "okazyjnie". Tym większe było moje zdziwienie, kiedy trafiłam na dostawę wszystkich rodzajów. Mało tego.. udało mi się jeszcze dodatkowo wstrzelić w promocję!



Więc nie myśląc zbyt wiele, wzięłam wszystkie 3!

 ↓ PUDER BANANOWY ↓


↓ PUDER RYŻOWY ↓



↓ FIXER ↓




Za puder ryżowy zapłaciłam 13,59zł. Za bananowy 12,39zł, a za fixer 10,39zł. Zaoszczędziłam prawie dyszkę:) Dla mnie deal minionego tygodnia, zwłaszcza biorąc pod uwagę problemy z dostępnością:)


Miałyście? Jak się u Was sprawdziły?

Miłej reszty niedzieli:)

Jola

czwartek, 1 lutego 2018

Zeszłoroczne DENKO

Cześć Wszystkim:)

Witam Was serdecznie w Nowym 2018 Roku! Mam nadzieję, że to będzie dobry rok, zarówno dla Was, jak i dla mnie - głównie blogowo. Sama sobie życzę, by w tym nowym roku, wrócić do realizowania swoich pasji i celów ☺



Dziś przychodzę do Was z zeszłorocznym, bardzo dużym denkiem. Zapraszam.

Na "czerwono" - polecam!
Na "niebiesko" - nie polecam!

PIELĘGNACJA TWARZY:


1. Tonik odświeżający do cery suchej i wrażliwej DR IRENA ERIS (Rossmann, 40zł, 200ml) - bardzo fajny tonik, rzeczywiście był orzeźwiający, bardzo wydajny, o delikatnym zapachu. Nie podrażnił, nie wysuszył skóry ani nie zrobił nic, co by mnie do niego zniechęciło. Bardzo fajny tonik, który z czystym sumieniem mogę Wam polecić.

2. Aksamitne mleczko do demakijażu TOŁPA (Biedronka, 15zł, 200ml) - okropne mleczko, jedno z gorszych, jakie miałam. Kiepsko zmywał makijaż, pozostawiał tłustawą "brudną" warstewkę na skórze. Używanie tego mleczka było istnym koszmarem, którego nie mam zamiaru powtarzać.

3. Płyn micelarny do oczyszczania twarzy i zmywania makijażu BIODERMA Sebium (Super-Pharm, 40zł, 250ml) - jeden z lepszych płynów micelarnych, jakie miałam. Dobrze oczyszczał i koił skórę. Na wydzielanie sebum jednak w żaden sposób nie wpłynął. Mimo wszystko z pewnością wrócę do niego ponownie.

4. Olejek do demakijażu techniką OCM do cery normalnej i mieszanej NACOMI (Hebe, 30zł, 150ml) - to mój pierwszy i nie ostatni olejek do demakijażu. Miałam obawy przed użyciem tego typu produktów, jednak jestem zachwycona. Ten olejek był cudowny, idealnie rozpuszczał makijaż, nie podrażniał, jednocześnie delikatnie nawilżając skórę. Świetny produkt w swojej kategorii, który mogę Wam serdecznie polecić! Ja z pewnością do niego wrócę!

5. Płyn do ekspresowego usuwania wodoodpornego makijażu oczu BOURJOIS (Rossmann,15zł, 200ml) - koszmar, który jest u mnie od bardzo, bardzo dawna.. i dosłownie zmusiłam się do jego zużycia. Owszem, coś rozpuszczał, jednak ja bym to raczej "mazianiem" nazwała. Nie rozpuszczał bowiem wszystko, pozostawiał tłustawą, nie przyjemną warstewkę na skórze. Koszmarek, do którego nie wrócę nigdy, nawet gdybym go mogła kupić za złotówkę. Bubel nad bublami.


6. Przeciwzmarszczkowy, wygładzający, nawilżający krem 40+ NACOMI (Hebe, 40zł w cenie regularnej, 50ml) - faktycznie jest bardzo nawilżający, aż ZA bardzo. Być może dla bardziej wymagającej skóry a również nieco starszej sprawdziłby się lepiej? Ja się z nim nie polubiłam, już parę minut po aplikacji wszystko wychodziło na "wierzch" skóry, strasznie się świeciła i była lepka, toteż krem nie nadawał się ani na dzień pod makijaż, ani na noc (nie lubię tego uczucia tłustości). Nie kupię ponownie, ale być może dla innych będzie ok.

7. Nawilżająca mikrodermabrazja MINCER PHARMA (Rossmann, 20zł w cenie promocyjnej, 75ml) - dla mnie to zwykły peeling, nic szczególnego. Znam wręcz lepsze, a dużo tańsze, toteż z pewnością nie wrócę do niego ponownie. Powiedziałabym wręcz, że czuję się rozczarowana, bo oczekiwałam chyba cudów.

8. Krem do twarzy BE ORGANIC (Rossmann, 45zł w cenie regularnej, 50ml) - ja swój krem kupiłam na promocji 2+2. Był to krem z bardzo dobrym, bogatym składem. Świetnie nawilżał i odżywiał skórę, nie powodując przy tym jej zapchania czy nadmiernego świecenia skóry, toteż nadawał się zarówno na dzień pod makijaż, jak i na wieczór w większej ilości, celem silniejszego odżywienia i zregenerowania skóry. Był świetny, na pewno do niego wrócę.


9. Płatki kosmetyczne z bio bawełny ISANA (Rossmann, 2zł, 60szt.) - uwielbiam płatki kosmetyczne z ISANY i zawsze do nich wracam.

10. Płatki kosmetyczne ISANA (Rossmann, 2zł, 70szt.) - podobnie jak płatki powyżej, również te kupuję systematycznie.

11. Maska przeciwzmarszczkowa CONNY (Biedronka, 5zł, 1szt.) - dobra, nawilżająca, kojąca maseczka. Warta wypróbowania, ale cudów nie robi.

12. Mydło aloesowe KHADI (Helfy, ok.10zł, 125g) - kupiłam z myślą, o myciu twarzy. Niestety mydełko kiepsko się pieniło i praktycznie w ogóle nie zmywało brudu, makijażu czy oleju. Było zbyt delikatne.. może na poranki, kiedy na skórze prócz pozostałości kremu nie ma nic, by się sprawdziło. Ja jednak nie miałam chęci używać czegoś do mycia, co NIE MYJE. Zużyłam do mycia rąk.



13. Żel do mycia twarzy 3.3 Good morning face! FRIDGE (Fridge, 80zł, 145g) - świetny żel. Bardzo delikatny, jednak przy podwójnym myciu radził sobie ze zmywaniem olejów wraz z pozostałościami makijażu. Pięknie, orzeźwiająco pachniał, był bardzo wydajny dzięki pompce, która się nie zacinała. Super skład, super działanie. Na pewno latem kupię ponownie, bo wtedy to uczucie odświeżenia jest jeszcze bardziej przeze mnie pożądane! POLECAM serdecznie!

14. Lekki krem dla młodej cery 1.0 Silky mist FRIDGE (Fridge, 135zł, 30g) - krem był faktycznie lekki, szybko się wchłaniał, nie pozostawiał tłustej warstewki, był idealny pod makijaż. Dodatkowo dawał z rana "kopa" skórze, w końcu prosto z lodówki dawał dodatkowe uczucia świeżości. Polecam serdecznie, zwłaszcza latem, kiedy skóra powinna być zarówno dobrze nawilżona jak i dotleniona. POLECAM!

15. Krem pod oczy 1.4 Eye FRIDGE (Fridge, próbka) - próbka okazała się być bardzo wydajna. Krem bardzo dobrze nawilżał okolice oka, pięknie orzeźwiająco pachniał, nie podrażnił oczywiście. Z chęcią wypróbowałabym pełnowymiarowe opakowanie tego cudu.

16. Krem do twarzy 1.2 Water Coat FRIDGE (Fridge, próbka) - znowu.. niby próbka a jednak bardzo wydajna, więc spokojnie można przetestować i sprawdzić, czy dany krem jest dla naszej skóry odpowiedni. Krem okazał się być bardzo dobry, dobrze nawilżał i odżywiał skórę, nie powodując jej przetłuszczenia. Idealny pod makijaż, wart wypróbowania!


PIELĘGNACJA CIAŁA:


17. Żel do golenia z ekstraktem z hibiskusa CIEN (Lidł, 6zł, 150ml) - pianka jak pianka, nie była ani gorsza, ani lepsza od innych tego typu produktów, których używałam. Miała przepiękny, bordowo-fioletowy kolor i pachniała kwiatowo. Była to edycja limitowana, nie dostępna w stałej ofercie Lidla.

18. Balsam do ciała Avocado Body FRIDGE (Fridge, próbka) - mimo, że była to próbka, to używałam go tylko na dekolt i byłam zadowolona wydajnością tej próbki! Balsam nie dość, że świetnie nawilżał skórę, to jeszcze pachniał bosko a zapach utrzymywał się na skórze. Gdyby był tańszy, to kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie. Niestety, cena regularna jest dość wysoka, jak na balsam.

19. Płyn do higieny intymnej FACELLE (Rossmann, 4zł w cenie promocyjnej, 300ml) - bardzo dobry, wydajny, tani płyn. Dobrze oczyszczał i odświeżał, nie podrażniał, nie uczulał. Dla mnie ideał, do którego wracam co jakiś czas i na pewno kupię kolejne opakowanie.

20. Peeling myjący orzechowo-cukrowy SEYO (Natura, 8zł w cenie promocyjnej, 200ml) - bardzo dobry, mocno zdzierający peeling. Dość wydajny, słodko pachnący. Jedyny minus to drobinki, które nie rozpuszczały się nawet podczas spłukiwania, toteż po takim peelingowaniu konieczne było solidnie wyszorowanie prysznica.

21. Nawilżany papier toaletowy z olejkiem migdałowym i witaminą E ALOUETTE (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 50szt.) - dla mnie wielkie rozczarowanie. Długo czekałam na promocję na te chusteczki i byłam pewna, że będą świetne a ja nimi zachwycona, w końcu skład naprawdę robi pozytywne wrażenie. Ja jednak oczekuję czegoś innego. Wolę uczucie czystości i odświeżenia. Po tych chusteczkach pozostawała tłustawa, nawilżająca warstewka.. nie wrócę do nich ponownie.



22. Mleczko do ciała pod prysznic ISANA (Rossmann, 4zł w cenie promocyjnej, 400ml) - uwielbiałam je! Szkoda, że nie są już dostępne w Rossmannie. Mleczko było gęste, pięknie mlecznie pachniało, idealnie oczyszczało skórę, jednocześnie ją nawilżając. Świetny produkt!! Bardzo, naprawdę bardzo żałuję, że nie jest już w sprzedaży.

23. Żel pod prysznic 2w1 ALTERRA (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 250ml) - rozczarował mnie ten produkt i zdecydowanie wpisał się w stwierdzenie, że "jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego". Do włosów się nie spisał, nie mył zbyt dokładnie, do ciała podobnie. Średnio się pienił, średnio mył. Dla mnie bubel, do którego nie wrócę ponownie.

24. Żel pod prysznic do skóry normalnej SANEX (Rossmann, 6zł w cenie promocyjnej, 250ml) - mi żele Sanex bardzo odpowiadają. Są wydajne, ładnie pachną czystością, dobrze myją, nie przesuszają mojej skóry. Na pewno jeszcze nie raz kupię.

25. Pielęgnujący krem do mycia Intensywne Nawilżenie LE PETIT MARSEILLAIS (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 250ml) - bardzo dobry żel, dobrze oczyszczał skórę, delikatnie ją nawilżał. Był dość wydajny, pachniał bardzo przyjemnie. Tani, a jednocześnie dobry i pielęgnujący skórę żel. Polecam.

26. Nawilżający żel pod prysznic AVON (prezent, 250ml) - żel był wydajny, pięknie, orientalnie pachniał, zapach utrzymywał się na skórze. Żel nie wysuszał skóry, nie podrażniał. Bardzo fajny i bardzo relaksujący, przez swój orientalny, kwiatowy zapach. Polecam!

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:



27. Szampon łopianowy przeciw wypadaniu włosów z aktywatorem wzrostu ELFA PHARM (Rossmann, 7zł w cenie na do widzenia, 200ml) - podobnie jak "maska" z tej serii, szybko się skończył i nie zrobił nic w kwestii wypadania włosów. Mył włosy, lekko je przesuszając pod koniec opakowania. Średniak w stronę bubla. Nie wrócę i nie polecam.

28. Szampon zwiększający objętość włosów NATURA SIBERICA  wersja rokitnikowa (Hebe, 40zł/zestaw:szampon, odżywka i spray; 400ml) - bardzo fajny szampon, dobrze mył włosy, dobrze radził sobie ze zmywaniem olejków, nie podrażniał ani nie wysuszał skóry głowy. Nie plątał włosów, przepięknie owocowo-kwiatowo pachniał. Robił wszystko, co powinien, serdecznie go Wam polecam. Ja z pewnością do niego wrócę.


29. Szampon wzmacniający Radical FARMONA (Biedronka, 16zł/cena zestawu:szampon, odżywka i serum; 330ml) - kiedyś byłam z niego zadowolona, obecnie jest dla mnie zbyt mocny, zbyt chemiczny, zbyt oczyszczający. Raz na jakiś czas, jako głębokie oczyszczenie włosów i skóry głowy jest ok, jednak do codziennego stosowania w moim przypadku okazał się być zbyt inwazyjny.

30. Szampon i odżywka 2w1 CIEN (Lidl, 6zł, 250ml) - byłam dość sceptycznie nastawiona do wersji 2w1. Jednak w tym wypadku okazało się, że nie słusznie. To świetna opcja wtedy, kiedy z jakiś względów nie możemy nałożyć odżywki. Produkt dobrze mył włosy, jednocześnie po myciu nie były splątane, były wręcz delikatnie nawilżone. Był to produkt z edycji limitowanej, jednak być może wróci tego lata. Polecam.

31. Mydełko odżywcze do włosów SESA (Helfy, 8zł, 75g) - miałam kiedyś to mydełko i wtedy byłam z niego bardzo zadowolona. Tym razem jednak "coś poszło nie tak". Mydełko pieniło się dość dobrze, ale sama piana była tępa, włosy już podczas mycia również. Zmywanie było koszmarem, bez solidnej dawki odżywki ani rusz. Nie zużyłam całego mydełka do mycia włosów, bo nie dałabym rady, szkoda mi było włosów i samo mycie nie było przyjemnością. Resztę mydełka zużyłam do mycia rąk. Samo mydełko jednak nie podrażniło skóry głowy ani jej nie wysuszyło.

32. Szampon nawilżający z olejkiem kokosowym i masłem shea MARC ANTHONY (Rossmann, 20zł w cenie na do widzenia, 250ml) - bardzo dobry szampon, świetnie oczyszczał włosy i skórę głowy, również z olejków. Pachniał zdecydowanie kokosem, był dość wydajny. Prócz oczyszczenia, dzięki zawartości olejów, delikatnie nawilżał i odżywiał włosy. Bardzo żałuję, że nie jest już dostępny w Rossmannie, bo z pewnością zaopatrzyłabym się w kolejne opakowania tego szamponu, zwłaszcza latem, kiedy każde dodatkowe nawilżenie moich włosów jest na wagę złota. Polecam, jeśli będziecie mieli okazję do jego zakupu. Był świetny!


33. Maska z glinką przed myciem włosów L'OREAL (Rossmann, 20zł w cenie promocyjnej, 150ml) - świetna maska, która głęboko oczyszcza skórę głowy, co z kolei sprawia, że odbijają się one od nasady, co daje złudzenie zwiększonej objętości. To pierwsza, ale z pewnością nie ostatnia sztuka. Serdecznie polecam, warta swojej ceny!

34. Odbudowujący balsam-maska łopianowa przeciw wypadaniu ELFA PHARM (Rossmann, 7zł w cenie na do widzenia, 200ml) - maska, a raczej powiedziałabym odżywka szybko się skończyła, na równi z szamponem z tej serii, także nie była zbyt wydajna. Pachniała ziołowo, typowo dla tego typu produktów. Nie zmniejszyła wypadania włosów, a pod koniec wręcz lekko je przesuszała. Skusiła mnie niska cena, jednak już do niej nie powrócę. Średniak w stronę bubla.

35. Balsam pielęgnacyjny do osłabionych i delikatnych włosów Botanicals L'OREAL (Rossmann, 25zł w cenie promocyjnej, 200ml) - balsam przepięknie pachniał, lekko kadzidłowato, co ja osobiście uwielbiam, bo dodatkowo mnie to relaksowało. Balsam był dość gęsty, średnio wydajny, jednak świetnie nawilżał moje włosy, ułatwiał rozczesywanie. Z pewnością na promocji skuszę się na niego ponownie, serdecznie polecam.

36. Maska do pielęgnacji i odbudowy włosów zniszczonych, suchych i farbowanych PERFECT.ME (Biedronka, 5zł, 450ml) - gęsta, bardzo wydajna maska. Miała dość chemiczny zapach, jednak ułatwiała rozczesywanie włosów i je delikatnie wygładzała, toteż być może kupię ponownie, jeśli będę miała taką możliwość. Nie jest ona bowiem w stałej ofercie Biedronki. Maska warta wypróbowania.

37. Maska do włosów zniszczonych JOHN FRIEDA (Rossmann, 30zł w cenie promocyjnej, 250ml) - przepięknie pachniała, dobrze nawilżała i odżywiała włosy. Była gęsta, wydajna i wizualnie poprawiała wygląd włosów. Na promocji warto się jej bliżej przyjrzeć. Ja na pewno kupię ponownie, bo wygląd moich włosów po zastosowaniu tego produktu więcej niż zadowalał. Polecam.

38. Odżywka zwiększająca objętość włosów NATURA SIBERICA  wersja rokitnikowa (Hebe, 40zł/zestaw:szampon, odżywka i spray; 400ml) - podobnie jak szampon, odżywka przepięknie pachniała, skończyła się w tym samym czasie, co szampon. Sama odżywka ułatwiała rozczesywanie, pięknie wygładzała włosy, nawilżała. Egzotyczny zapach utrzymywał się na włosach. Planuję kupić ponownie latem.

39. Olejek marakuja MARION (Biedronka, 5zł, 25ml) - miniaturka, która starczyła mi chyba na 3 użycia. Olejek jak olejek. Szału nie zrobił, ale nie wywołał też rozczarowania. Nie mniej jednak olejków w takiej pojemności już raczej nie kupię.

INNE/KOLORÓWKA:


40. Woda toaletowa MOSCHINO ChicPetals (Rossmann, 80zł, 30ml) - bardzo piękny, kobiecy zapach, który długo utrzymuje się na skórze. Polecam serdecznie!

41. Nawilżający krem wyrównujący koloryt, do każdego typu cery ff.1 FRIDGE (Fridge, 150zł, 30g) - fajny, lekki krem, dzięki któremu skóra rzeczywiście oddycha, pozostając jednocześnie nawilżona i odżywiona. Dla mnie posiada jednak 2 minusy: zapach (aromatu rumowego, który na szczęście znika) oraz zbyt ciemny jak dla mnie kolor.. jestem blada.. bardzo blada.. i skóra na twarzy znacząco różniła się od reszty ciała. Na moje szczęście firma pod koniec roku wprowadziła drugi, jaśniejszy kolor:)) Na pewno go kupię latem, bo tym kremem byłam zachwycona! Latem dodatkowo, efekt chłodzenia będzie bardzo na plus:)

42. Puder transparentny Masterfix MAYBELLINE (Rossmann, 40zł w cenie regularnej (ja zawsze tego typu produkty kupuję na promocji -50%), 6g) - bardzo fajny puder, średnio wydajny, jednak matuje na wiele godzin, nie tworząc efektu maski. Nie zapychał skóry. Na pewno wrócę ponownie.

43. Puder 001 Transparent RIMMEL Stay Matte  (Rossmann, 26zł w cenie regularnej, 14g) - to moje drugie opakowanie, a to o czymś świadczy. Puder bardzo fajny, matuje, jednak nie tak solidnie jak Masterfix. Mimo to, planuję kupić go ponownie na kolejnej Rossmannowskiej promocji:)

44. Mydełko do mycia pędzli Solid Blendercleanser (próbka) - bardzo fajne mydełko, dobrze doczyszczało zarówno pędzle, jak i gąbki do makijażu. Pędzle były bardzo miękkie w dotyku (prezentowały się wręcz lepiej niż po normalnym myciu mydełkiem typu Carex czy Protex). Jeśli będę miała okazję, to w atrakcyjnej cenie kupię ponownie.

45. Płyn do mycia pędzli Liquid Blendercleanser (gratis, 3ml) - to zbyt mała próbka, by wyrobić sobie jakieś konkretne zdanie na jego temat, jednak totalnie mnie nie zachwyciło. Nie domyło gąbek do makijażu i zniechęciło mnie to, by kupić pełnowymiarowe opakowanie.

A jak Wasze zużycia?:)

Miłego weekendu,


Jola

piątek, 20 października 2017

Denko WRZESIEŃ '17

Cześć!

Niestety na chwilę obecną nie jestem w stanie pisać na bieżąco żadnych postów, jednak obiecałam sobie, że przynajmniej denka będą pojawiać się regularnie, a puste opakowania nie będą zagracać mi przestrzeni wokół mnie.

Dodatkowo, zaczęłam bardziej interesować się 2-etapowym oczyszczaniem skóry, a także pielęgnacją naturalną samą w sobie, toteż wykończyłam sporo zalegających kremów do twarzy - nie koniecznie z zalecanym sposobem stosowania. Ale o tym poniżej.

Zapraszam!!

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:


1. Odżywka z prowitaminą CIEN (Lidl, 7zł, 300ml) - kupiona kiedyś na szybko... pachniała typowo dla kosmetyków produkowanych pod sklepowym szyldem. Była średnio gęsta, jednak dość wydajna. Ułatwiała rozszesywanie, jednak żadnego nawilżenia, a tym bardziej uniesienie nie zaobserwowałam. Nie wiem, czy jest jeszcze dostępna w sprzedaży, ale raczej nie kupię jej ponownie.

2. Szampon głęboko regenerujący z aloesem i jaśminem MARC ANTHONY (Rossmann, 20zł w cenie na do widzenia, 250ml) - skusiłam się na sporej promocji i nie żałuję. Szampon był bardzo wydajny, dobrze oczyszczał włosy, nie obciążał i przepięknie pachniał świeżością oraz owym aloesem i jaśminem. Bardzo dobry produkt, który robił wszystko, czego można po szamponie oczekiwać. Polecam, jeśli będziecie miały okazję, by go wypróbować.

3. Odżywka intensywnie regenerująca z aloesem i jaśminem MARC ANTHONY (Rossmann, 20zł w cenie na do widzenia, 250ml) - pachniała identycznie jak ww. szampon. Ułatwiała rozczesywanie, włosy były wręcz lejące, jednak nie obciążone. Pięknie się błyszczały, były lekko uniesione u nasady i czuć było ich nawilżenie, w dotyku były gęściejsze niż są w rzeczywistości. Bardzo dobra odżywka, serdecznie ją Wam polecam.

PIELĘGNACJA CIAŁA:


4. Dezodorant/Antyperspirant w sztyfcie LADY SPPED STICK (Rossmann, 7zł w cenie promocyjnej, 45g) - dzięki formule w sztyfcie, antyperspirant był bardzo wydajny. Nie plamił ubrań, bardzo ładnie pachniał świeżością i rzeczywiście chronił przed potem. Jeden z lepszych antyperspirantów, jakie miałam. Polecam!

5. Olejek antycellulitowy z wyciągiem z brzozy oraz koenzymem Q10 CIEN (Lidl, 6zł, 100ml) - ja ten olejek używałam głównie do olejowania włosów. Do ciała użyłam go tylko parę razy, bowiem lubię czuć oczyszczoną skórę, a nie lepkie pozostałości kosmetyków. Do włosów jednak spisał się całkiem ok. Włosy były z pewnością bardziej błyszczące i lejące. Mam jeszcze jedną buteleczkę, którą z pewnością wykorzystam również do włosów, bo do typowej pielęgnacji ciała wolę produkty, które się bardziej wchłaniają.

6. Regenerujący płyn do higieny intymnej TOŁPA (Rossmann, 12zł w cenie promocyjnej, 195ml) - kupiłam na promocji i to był strzał w 10-tkę! Płyn dzięki swojej lejącej konsystencji i pompce był bardzo, bardzo wydajny. Dobrze oczyszczał, nie podrażniał, nie uczulał, nie wysuszał. I bardzo ładnie, aptecznie pachniał. Serdecznie polecam i z pewnością do niego wrócę! To świetny produkt do pielęgnacji higieny intymnej.

7. Żel pod prysznic Limonka&Bazylia ISANA (Rossmann, 3zł w cenie promocyjnej, 300ml) - pachniał bardzo orzeźwiająco, dobrze mył ciało, był wydajny, nie wysuszał, nie podrażniał. Dobry, tani żel, do którego z pewnością wrócę, jeśli będę miała ku temu okazję. Polecam.



8. Nawilżający krem do stóp Orzechy Makadamia AVON (prezent) - ja niestety praktycznie nigdy nie kremuję ani stóp, ani dłoni - nie mam takiej potrzeby. Toteż produkt ten trafił na moje włosy jako maska przed myciem. W tej roli spisał się średnio.. nie cierpię bowiem tak intensywnych, jedzeniowych, słodkich zapachów. A zapach ten naprawdę jest mocny i długo się utrzymuje. Nie korzystam z tego typu produktów, zapach też mi nie podpasował, więc nigdy do niego nie wrócę.

9. Olejek na blizny i rozstępy BIO-OIL (Hebe, 30zł w cenie promocyjnej, 60ml) - kupiłam z myślą o bliznach i rozstępach, które posiadam. Niestety zaniechałam stosowania po kilku podejściach. Nie zwróciłam bowiem uwagi na skład, w którym to na pierwszym miejscu znajdziemy parafinę, której moja skóra nie cierpi. Od razu wyskakują mi bolące, ropne bąble. Koszmarny produkt, zużyty do włosów (gdzie też nie znalazł zastosowania). Koszmarny bubel, którego omijam szerokim łukiem.

10. Mydło z gąbką Loofah Precoius Sandal SONG OF INDIA (Helfy, 10zł, 125g) - nie mam niestety zdjęcia przed. Kupiłam zaciekawiona samą formułą gąbki zatopionej w mydełku. Nie dość, że mydełko przepięknie, orientalnie pachniało, było niesamowicie wydajne, to jeszcze sprawdziło się fantastycznie przy pielęgnacji ciała. Dobrze oczyszczało skórę, nie podrażniało, nie uczulało, nie wysuszało, a wręcz delikatnie nawilżało moją skórę. Dzięki gąbce, zatopionej w mydełku, przy okazji mycia, miałam dodatkowo peeling całego ciała. Skóra była oczyszczona, pachnąca, lekko nawilżona i niesamowicie gładka jak po peelingu gruboziarnistym. Mam jeszcze jedną wersję zapachową i już się nie mogę doczekać, aż zacznę jej używać. Polecam serdecznie!!

PIELĘGNACJA TWARZY:


11. Czarna maska peelingująca z węglem bambusowym YOSKINE (Rossmann, 47zł w cenie regulanej (ja kupiłam na promocji 2+2 gratis), 50ml) - nie dość, że samo opakowanie maski pięknie prezentowało się na toaletce, to zawartość okazała się być wartą, każdej wydanej złotówki. Maska była typowo glinkowa, zastygająca na buzi. Zmywanie jej nie należało do najprzyjemniejszych, jednak efekt "po" był tego wart. Skóra była oczyszczona, wygładzona, delikatnie napięta, mięciutka w dotyku, a pory zwężone! Skóra po maseczce wyglądała o niebo lepiej niż przed jej nałożeniem, jakbym właśnie wyszła od kosmetyczki z profesjonalnego zabiegu. Coś wspaniałego. Naprawdę polecam!

12. Czarne mydło afrykańskie Dudu-Osun TROPICAL NATURALS (Helfy, 13zł w cenie promocyjnej, 150g) - kupiłam je z myślą o naturalnym oczyszczaniu skóry twarzy, jednak już po paru dniach musiałam zaprzestać jego używania. Na początku byłam zachwycona: skóra była bardzo oczyszczona, świeża, zmniejszyła się ilość produkowanego przez moją skórę sebum, idealnie prawda? Tylko z pozoru. Mydło okazało się być zbyt oczyszczające, zbyt wnikające w warstwy skóry, przez co szybko zaczęła dawać się we znaki. Była bardzo podrażniona, zaczerwieniona, boląca wręcz w dotyku. Kiedy metodą prób i błędów, odkryłam winowajcę, mydełka zaczęłam używać już tylko do tradycyjnego mycia rąk i tutaj sprawdził się świetnie, obyło się bez żadnych podrażnień czy wysuszenia. Nie kupię jednak w tej cenie mydła tylko do mycia rąk.

13. Ochronny krem do twarzy SPF50 BIELENDA (Rossmann, 6zł, 50ml) - zużyłam latem prawie całe opakowanie. Krem bardzo dobrze się wchłaniał, nie bielił skóry, nie wzmagał jej przetłuszczania i faktycznie chronił przed promieniowaniem. W tym roku udało mi się nie spalić twarzy:) Myślę, że za rok do niego wrócę, bowiem jest tani, łatwo dostępny i przede wszystkim robi to, co ma robić. Polecam!

14. Żel oczyszczający z ekstraktami z róży i jaśminu L'OREAL (Rossmann, 12zł w cenie promocyjnej, 150ml) - żel dobrze oczyszczał skórę, pachniał jednak bardzo chemicznie, sztucznie. Konsystencja była dość gęsta, perłowa. Żel średnio się pienił, jednak bardzo dobrze spisał się przy 2-etapowym oczyszczaniu skóry, idealnie domywał resztki oleju. Myślę, że do niego wrócę, jeśli nie znajdę nic, co działałoby równie dobrze oczyszczająco ale z lepszym składem. Nie mniej jednak, jest wart wypróbowania.


15. Lekki krem matująco nawilżający SELFIE PROJECT (Rossmann, 12zł w cenie promocyjnej, 50ml) - wyglądem, konsystencją, zapachem i działaniem przypominał mi kremy Under20, których używała jeszcze moja siostra będąc nastolatką. Zielonkawy krem, który faktycznie lekko matowił, jednak przez swoje działanie wysuszające, które pewnie miało zapobiegać powstawaniu niedoskonałości. Nie był to zły krem, jednak moja skóra jest na innym etapie i potrzebuje innych składników. Jeśli jednak macie młodą cerę, niezbyt wymagającą, to ten produkt może być wart uwagi. Ja, z racji, iż nie tego szukam, nie wrócę do niego ponownie.

16. Krem na dzień z dziką różą do cery suchej CIEN (Lidl, 3zł, 50ml) - okropnie, sztucznie pachniał. Nie wchłaniał się w takim stopniu, jakiego oczekiwałam. Pozostawiał nieprzyjemną, lepką warstewkę na powierzchni skóry, która nota bene.. super nawilżona wcale nie była. Nie wrócę ponownie i nie polecam. Połowa opakowania trafiła na włosy.

17. Krem na noc ALTERRA (Rossmann, 8zł w cenia na do widzenia, 50ml) - kupiłam ten krem w cenie na dowidzenia i tylko dlatego nie żałuję jego zakupu. Krem bowiem okazał się zwykłym średniakiem, który krzywdy nie robił, ale też nie był tak bardzo nawilżający i utrzymujący wodę w skórze, jak się po nim spodziewałam. Nie wiem, czy jest jeszcze dostępny, jednak ja drugi raz bym już go nie kupiła. Połowa tubki trafiła na włosy w formie maski.

18. Krem na noc z granatem do cery dojrzałej CIEN (Lidl, 3zł, 50ml) - skusiła mnie cena, dobry skład i sam fakt, że to była limitowanka. Krem się u mnie totalnie nie sprawdził, może dlatego, że nie był dedykowany mojej skórze? Chociaż chodzi przecież o skład, a nie metryczkę na opakowaniu prawda? Mojej skóry jednak nie nawilżał, miałam wrażenie, jakby w ogóle się nie wchłaniał.. widocznie moja skóra go nie potrzebowała... Krem w większości trafił na moje włosy, jako maseczka przed myciem i w tej roli spisał się całkiem ok:) To limitowanka, więc produkt nie jest dostępny w Lidlu, jednak nawet jak będzie.. nie polecam. Może i jest tani, ale szkoda nawet tych paru złotych.

19. Serum do intensywnej pielęgnacji twarzy z Bio Granatem ALTERRA (Rossmann, 10zł w cenie promocyjnej, 30ml) - serum miało ciekawą konsystencję, jakby lekko wodnistą, przez co już w trakcie wmasowywania w skórę wtapiało się całkowicie, pozostawiając ją suchą. Niestety jednak ja po zużyciu ponad połowy opakowania nie zaobserwowałam żadnego nawilżenia. Jest on dedykowany do skóry suchej, ja posiadam cerę mieszaną i w ogóle nie czułam nawilżenia. W związku z tym, że ostatnimi czasy zwracam większą uwagę na to, co nakładam na twarz.. z racji, że ten produkt NIE ROBI NIC, resztkę opakowania zużyłam jako maskę przed myciem włosów. Do mojej skóry totalnie się nie sprawdził, nie zrobił jej krzywdy, ale nie znaczy to, że jest ok. Nie wrócę ponownie, nawet gdybym trafiła na mega promocję. Już nie.



20. Fluid ALTERRA (Rossmann, 10zł w cenie promocyjnej, 50ml) - całkiem dobry produkt, nawilżał skórę, która mimo, że pozostawała nieco tłustawa, to po nałożeniu makijażu i przypudrowaniu, była całkiem ok. Kosmetyk był wydajny, zapach był znośny, aczkolwiek bardzo intensywny i wyczuwalny po nałożeniu, więc nie każdemu będzie odpowiadał. Mimo wszystko... za poziom nawilżenia, jaki zapewniał mojej skórze, mogę go Wam polecić.

21. Krem na dzień VICHY Slow Age (próbka 3ml) - nie spodziewałam się po próbce tego kremu w sumie niczego i może dlatego tak bardzo mnie zaskoczył. Starczył mi chyba na nie cały tydzień codziennego, porannego stosowania. Skóra była nawilżona, co jednak nie przyspieszało jej przetłuszczania w ciągu dnia, krem idealnie nadawał się pod makijaż. Może kiedyś skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.

22. Krem na dzień Sensitive Vegetal YVES ROCHER (próbka 10ml) - te 10ml kremu było piekielnie wydajne. Jednak ten krem nie był przeze mnie tak lubiany, jak próbka powyżej. Pozostawiał skórę dość mocno nawilżoną, jednak świecącą. Po nałożeniu makijażu, skóra szybciej niż normalnie potrzebowała ponownego zmatowienia w ciągu dnia. Nie jest to produkt dla mnie i na pewno nie kupię pełnowymiarowego opakowania.


23. Żel pod oczy BIODERMA Sensibio Eye (Super-Pharm, 16zł w cenie promocyjnej, 15ml) - bardzo wydajny żel, który faktycznie miał konsystencję lekko żelową. Szybko się wchłaniał, nie pozostawiał tłustej warstewki, nadawał się idealnie pod makijaż oka. Nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń i myślę, że jak na niego trafię ponownie, to kupię go jeszcze raz. Polecam.

24. Krem pod oczy z dziką różą CIEN (Lidl, 4zł, 15ml) - ten krem całkiem przypadł mi do gustu. Był lekki, nie obciążający, nie rolował się w żaden sposób. Nawilżał, jednak bardzo delikatnie toteż nie kupiłabym go raczej ponownie. Nie mniej jednak, na tle swoich "braci i sióstr" to chyba najlepszy kosmetyk.

25. Krem pod oczy z granatem CIEN (Lidl, 4zł, 15ml) - ten krem zużyłam tylko w połowie (reszta tradycyjnie trafiła na włosy). Był treściwy, gęsty i w ogóle się u mnie nie wchłaniał. Pozostawał na powierzchni skóry, mogłam go stosować jedynie na noc.. na dzień bowiem nie nadawał się pod makijaż ani nawet solo.. gałki oczne świeciły się bowiem jak dyskotekowe kule. A pomimo tego, nawilżenie wcale nie było spektakularne. Są duże lepsze kremy. Nie polecam.

26. Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy ALTERRA (Rossmann, 10zł, 15ml) - tutaj moja opinia jest bardzo podobna, jak w przypadku kremu pod oczy z granatem z Lidla. Krem był treściwy, pozornie jednak się wchłaniał.. by po pewnym czasie wyjść na powierzchnię z pełną mocą. Ja tego bardzo nie lubię w kosmetykach, toteż z pewnością nie wrócę do niego ponownie. Nawilżał, to chyba jego jedyny plus, jednak walory wizualne na tyle mi przeszkadzały podczas jego stosowania, że naprawdę.. to nie był krem dla mnie.



27. Płatki kosmetyczne CIEN (Lidl, 4zł, 120szt.) - kupiłam, kiedy dopiero wchodziły do Lidla. Bardzo dobre, klasyczne bawełniane płatki. Nie rozwarstwiały się, produkty przez nie nie przeciekają jak przez sitko. Z pewnością jeszcze do nich wrócę.

28. Płatki kosmetyczne z aloesem ISANA (Rossmann, 3zł w cenie promocyjnej, 60szt.) - jedne z moich ulubionych płatków, które kupuję, jak tylko dorwę na promocji. Polecam, z pewnością do nich jeszcze nie raz wrócę.

29. Płatki kosmetyczne dla niemowląt DADA (Biedronka, 5zł, 60szt.) - kupiłam, z myślą o używaniu jako jednorazowe "ręczniczki" do wycierania twarzy i w tej roli świetnie się spisały. Na pewno kupię ponownie, bo to fajne, bardzo higieniczne rozwiązanie. Polecam.



30. Ślimakowa maska Efekt Mezoterapii CZYSTE PIĘKNO (Biedronka, 6zł, 1szt.) - koszmarna maska. Ciężka i źle wykrojona, przez co brzegi mi się odklejały a cała maska ciągnęła ku dołowi. Co do działania, to nie zaobserwoałam żadnego, nawet najmniejszego nawilżenia. Skóra jednak była opruszona brokatem z serum z maski, co mnie zdenerwowało. Nie wrócę ponownie, nawet gdyby kosztowała 2zł! Bubel, jakich mało.

31. Maska Siła Jadu Żmii Efekt Botoksu CZYSTE PIĘKNO (Biedronka, 6zł, 1szt.) - mimo, że wykrój maski był taki sam, jak w ww., to ta trzymała się na mojej buzi nieco lepiej. Skóra po jej zdjęciu była lekko odżywiona i napięta a brokatu było znacznie mniej. Jednak to, że była lepsza od tragicznej, wcale nie sprawia, że jest ulubieńcem. Nie wrócę ponownie, bo są tańsze i lepsze.

32. Dwu-etapowa maska regulująca wydzielanie sebum PUREDERM (Hebe, 15zł, 3g żel oczyszczający i 10g maska peel off) - miałam co do tej maski spore oczekiwania. Żel był bardzo przyjemny, dobrze oczyścił skórę. Maseczka peel-off z kolei bardzo podrażniła moją skórę. Miałam lekki problem, by się jej pozbyć ze skóry, później skóra była podrażniona przez dzień czy dwa. Być może to po prostu nie jest typ kosmetyku, a raczej maseczki dla mnie. Jak dla mnie, okazała się być zbyt inwazyjna. Wydzielania sebum oczywiście w żadnym stopniu nie zmniejszyła.

33. Maska nawilżająca z zieloną glinką ZIAJA (Rossmann, 3zł, 7ml) - bardzo fajna, kultowa wręcz maseczka. Rzeczywiście miałam wrażenie, że skóra była fajnie nawilżona, wygładzona, ukojona. Maseczka jest tania i łatwo dostępna, toteż z pewnością nie raz jeszcze u mnie zagości. Polecam.

34. Nawilżająca maseczka do twarzy z aloesem HERBAL CARE (Biedronka, 4zł, 2x5ml) - ta maseczka nie zrobiła nic. Nie nawilżała, nie wysuszyła, nie podrażniła. Więc ja jej ponownie nie kupię, bo i po co? Dla mnie bubel.

35. Kremowa maska nawilżająca AA (Rossmann, 3zł, 8ml) - fajnie nawilżała, koiła skórę. To moja 2 saszetka i z pewnością nie ostatnia. Tania maseczka, warta zainteresowania. Polecam.

KOSMETYKI KOLOROWE/PERFUMY:


36. Balsam do ust NIVEA o zapachu truskawki (Rossmann, 10zł, 5,5ml) - kupiłam, ponieważ wersja różowa bardzo przypadła mi do gustu. Jednak jej truskawkowa siostra okazała się totalną klapą. Niewielkie nawilżenie było, jednak kolor, jaki dawała na moich ustach był dla mnie tak ciężki do zniesienia, że chętniej sięgałam po inny, bezbarwny balsam. Ten kolor "czerwieni" sprawiał, że moje usta wyglądały zupełnie inaczej, niż normalnie, były mniejsze, bez konturu. Rozumiem, że to nie rola pomadki, by usta wyglądały pięknie. Jednak od balsamu oczekuję nawilżenia, nic ponad to. Jeśli nawilżenie jest znikome, a do tego usta wyglądają gorzej, niż bez produktu.. to nie widzę sensu ani potrzeby, by taki produkt dalej trzymać w torebce. Bubel!

37. Balsam do ust H&M (H&M, 10zł, 15g) - skusiłam się na niego kiedyś przy kasie. Pięknie pachniał, był dość miękki i plastyczny, rozpływał się pod wpływem ciepła ust. Ładnie, lecz chemicznie pachniał. Nie zużyłam go w pełni, jednak zdecydowałam się z nim dalej nie męczyć. Nie nawilżał bowiem moich ust w sposób, jakiego oczekuję. Balsam zostawał na powierzchni ust, nie wchłaniał się, nie nawilżał, toteż rzadko po niego sięgałam i wiem, że sięgać nie będę. Nie kupię ponownie żadnego balsamu z H&M. Ładnie wyglądają, ładnie pachną, jednak nie o to przecież chodzi.

38. Puder ryżowy Fixer ECOCERA (Cocolita, próbka 2,5g, 4zł) - mój totalny ULUBIENIEC. Mam skórę mieszaną i do tej pory żaden puder nie matowił jej tak dobrze, jak ten. Kupiłam tester, żeby się przekonać, czy to puder dla mnie - i przekonałam się, że jak najbardziej. Matowi na parę godzin bez żadnych poprawek, a nawet po tym czasie świecenie jest tak delikatne, że wygląda na zdrowy blask. Kupię z pewnością pełnowymiarowe opakowanie.

39. Błyszczykowa pomadka do ust LOVELY w kolorze 01 (Rossmann, 4,2g) - kupiłam dawno temu, pomadka była tania, łatwo dostępna, w piękny nudziakowo-malinowym kolorze.. jednak na tym jej plusy się skończyły. Na ustach była tępa, rolowała się, była nie przyjemna w noszeniu, bardzo chemiczna, nie stapiała się z ustami. Po roku nie używania wywalam do kosza, bo nie wiem, że używać jej już nie będę.

40. Pomadka do ust Soft Sensation ASTOR  w kolorze 103 Peachy Pink (Rossmann) - kolorek był piękny, nudziakowy. Jednak nic więcej się tu nie zgadzało. Nakładanie jej na usta było małym koszmarkiem. Usta wyglądały na suchsze, pomadka nierównomiernie i szybko schodziła, zatrzymywała się w załamaniach, brzydko się zjadała. Piękny kolore, jednak co do jakości miałam spore zastrzeżenia. Nie używałam jej od dawna.. więc nie było sensu, by dalej trzymać ją w swoich zbiorach.

41. Podkład L'OREAL True Match w kolorze 01 Ivory (Rossmann, 30zł w cenie promocyjnej -50%, 30ml) - jeden z lepszych podkładów, jakie miałam i jakie zużyłam w całości. Bardzo ładnie dopasowywał się do koloru skóry, nie ciastkował się, nie ważył, nie ścierał. Dosyć dobrze krył niedoskonałości, fajnie współpracował z pudrami, także nie mogę na niego narzekać. Gdyby nie to, że obecnie używam innych kosmetyków i mam "zapasy kosmetyczne" w tej kategorii, to z pewnością kupiłabym ponownie. Naprawdę wart wypróbowania, jeśli macie skórę mieszaną.

42. Woda toaletowa PUMA  (Rossmann, 23zł w cenie na do widzenia, 40ml) - zapach był bardzo orzeźwiający, świeży, kwiatowy. Utrzymywał się na ubraniach, jednak na skórze nie koniecznie. Nie kupię ponownie.

SUPLEMENTY / INNE:


43. Suplement diety KERABIONE BOOSTER dla wzrostu włosów (Apteka DOZ, 40zł, 30 kapsułek) - po "sukcesie" podstawowej wersji Kerabione, postanowiłam wypróbować nowość (przynajmniej dla mnie), wersję dla wzrostu włosów. Miesiąc używania to za mało, by móc napisać rzetelną recenzję, jednak w ciągu tych 30 dni nie zaobserwowałam żadnej różnicy, gdzie przy wersji "normalnej" już po 3 tygodniach widziałam rezultaty. Nie mniej jednak myślę, że skuszę się na kolejne opakowania.. tak, by suplementować się nimi przez 3 miesiące.

44. Szczoteczka soniczna do oczyszczania twarzy NATURA ACCESSORIES (Natura, 17zł w cenie promocyjnej, 1 sztuka) - szczoteczkę kupiłam ze względu na zaspokojenie swojej ciekawości w połączeniu z niską ceną. Jednak sama szczoteczka bardzo mnie rozczarowała.. nie spisywała się do niczego.. nie radziła sobie z myciem twarzy, zamiast ją myć, to mogłam jedynie przesuwać nią po skórze. Ani nie oczyszczała, ani nie nadawała się do usuwania maseczek (bo w desperacji próbowałam znaleźć dla niej jakiekolwiek zastosowanie - niestety nie udało się). Dlatego też szczoteczka trafia do kosza. Nie ma sensu używać czegoś, co totalnie się nie sprawdza, a sama główka wg mnie z powodów czysto higienicznych powinna być wymieniana. Nie polecam, bo są lepsze szczoteczki soniczne na rynku. Czasem też lepiej dołożyć parę złotych i cieszyć się funkcjonalnym "sprzętem", niż dać się skusić promocji.

Jak widzicie, we wrześniu zużyłam sporo kosmetyków, część jednak (głównie kremy do twarzy) została przeze mnie wykorzystana inaczej, niż miałam to zaplanowane w momencie zakupu. Podsumowując jednak:
23 x NIE
21 x TAK

A jak Wasze zużycia?


Spokojnego weekendu,

Jola

sobota, 9 września 2017

Denko SIERPIEŃ '17

Cześć!

Dopiero co dodałam zaległe, wielkie denko z maja, czerwca i lipca, a już wstawiam kolejne - sierpniowe.



Bez zbędnych wstępów, zapraszam do dalszej części posta.

PIELĘGNACJA CIAŁA:


1. Kojący płyn do higieny intymnej INTIMELLE (Natura, 6zł w cenie promocyjnej, 400ml) - bardzo fajny produkt. Pięknie pachniał czystością i świeżością. Był wydajny, dobrze się pienił, dobrze mył, nie podrażniał, ani nie wysuszał skóry. Z pewnością kupię kolejne opakowanie, bo byłam z niego naprawdę zadowolona!

2. Żel micelarny do mycia ciała SANEX (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 250ml) - pachniał bardzo ładnie, chociaż nieco chemicznie. Do tej pory bardzo lubiłam żele SANEX, ale z tym się nie polubiłam. Lekko wysuszał moją skórę, toteż nie planuję ponownego zakupu. Gdyby nie to, byłby naprawdę fajny, bo oczyszczał dobrze i był wydajny. Ale niestety, znam lepsze żele.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:


3. Dermatologiczny szampon FLOSLEK (Rossmann, 13zł w cenie na do widzenia, 150ml) - skusiła mnie bardzo okazyjna cena i nie żałuję. Nie żałuję, ponieważ okazał się naprawdę dobrze oczyszczającym szamponem, który poradził sobie z moim suchym łupieżem. Teoretycznie jest to szampon właśnie przeciwłupieżowy, jednak mówiąc szczerze, nie myślałam, że faktycznie obietnice producenta zostaną spełnione - ZOSTAŁY. Szampon pachniał typowo aptecznie, włosy były oczyszczone i aż skrzypiące. Jedynym minusem jest kiepska wydajność, chociaż to maleństwo miało tylko 150ml, więc w sumie nie było aż tak źle. Bardzo polecam osobom, które od czasu do czasu zmagają się z suchym łupieżem. Mi pomógł, a co ważne, mimo, iż minął miesiąc - łupież nie powrócił!

4. Odżywka do codziennego stosowania AUSSIE (Rossmann, 13w cenie promocyjnej, 250ml) - długo się zbierałam, zanim zaczęłam używać tej odżywki. Jednak bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Była gęsta (co uwielbiam), wydajna, pachniała typowo dla produktów tej marki (dla mnie czysta guma balonowa:D), nawilżała włosy, dociążała je, ale przy tym nie przyspieszała ich przetłuszczania. Ułatwiała rozczesywania, a sam zapach dość długo utrzymywał się na suchych już włosach. Mój włosowy mały hit. Polecam serdecznie!

5. Szampon stymulujący przeciw wypadaniu włosów YVES ROCHER (Yves Rocher, 12zł w cenie promocyjnej, 300ml) - kolejny ULUBIENIEC!! Pokochałam ten szampon już na wstępie za zapach - pachnie jak zioła, dla mnie to wręcz pokrzywa w czystej postaci! Szampon dobrze oczyszczał, był bardzo wydajny, dobrze się pienił, zmywał oleje bez większego trudu. Włosy były aż tak oczyszczone, że wręcz lekko odbijały się od nasady, co dawało złudzenie większej objętości. Co do wypadania włosów, żadnej zmiany nie zauważyłam, ale od tego nie są szampony:) Bardzo serdecznie go Wam polecam! Jest wart wypróbowania. Ja z pewnością wrócę do niego przy najbliższej okazji!

6. Odżywka do włosów After Sun CIEN (Lidl, 6zł, 200ml) - nie wiem, czego się po tej odżywce spodziewałam, ale teraz czuję jedynie rozczarowanie. Zapach bardzo słodki, chemiczny, dla mnie mdły i ciężki do zniesienia na dłuższą metę. Sama odżywka nie nawilżała moich włosów, ułatwiała jedynie rozczesywanie, jednak ja oczekuję czegoś więcej. To limitowanka, jednak jeśli zobaczycie na sklepowych półkach, radzę się zastanowić nad jej zakupem. Dla mnie bubel, dobrze, że tani.

7 i 8. Szampon z łagodnymi tensydami i kojącym ekstraktem z rumianku CIEN BABY (Lidl, 5zł, 300ml) - nie wiem, co mnie podkusiło, ażeby kupić aż 2 buteleczki.. pewnie myśl, że szampon ten okazać się może hitem, na miarę aloesowego kuzyna tejże marki (niestety z limitowanej edycji, nie dostępnej już w sprzedaży). Szampon okazał się tak kiepski, że 1,5 buteleczki zużyłam.. do MYCIA RĄK! Mycie włosów tym szamponem było koszmarem, nie domywał olejków, kiepsko w ogóle oczyszczał, plątał włosy, kiepsko się pienił, był lejący i niestety dość wydajny. Do tego pachniał okropnie, bowiem dla mnie cała ta seria pachniała jakoś migdałowo.. Wiem, że to szampon dla dzieci, więc teoretycznie nie miałam prawda oczekiwać żadnych cudów... owszem, ale takiego kiepskiego produktu się nie spodziewałam. Dla mnie wielki bubel, jeden z większym, z jakimi miałam styczność w ciągu ostatnich miesięcy!


PIELĘGNACJA TWARZY:


9. Odświeżająco-oczyszczający żel do mycia twarzy BOURJOIS (Rossmann,10zł w cenie promocyjnej, 150ml) - już na początku nie bardzo polubiłam się z tym produktem. Pachniał bardzo chemicznie, nie przyjemnie jak dla mnie. Był dość wydajny, mył skórę, jednak nie był tak oczyszczający, jak wiele innych znanych mi żeli. Miałam w zapasach kosmetycznych, więc zużyłam. Nie polecam, nie wrócę ponownie.

10. Płyn micelarny Sensitive Vegetal YVES ROCHER (próbka) - próbka okazała się być bardzo wydajna, toteż mam już mocno określoną opinię na temat tego płynu. Zapach bardzo mi się nie spodobał, płyn był dobry, jednak miałam lepsze, więc zważywszy na to, że są lepsze zamienniki, to z pewnością nie kupię pełnowymiarowego opakowania.

11. Powerful Wrinkle Reducing Eye Cream KIEHL'S (Kiehl's, 140zł ze zniżką, 14g) - kiedy zauważyłam bardzo mocne przesuszenie skóry w okolicach oczu, postanowiłam zakupić coś droższego, z wyższej póki, bogatszego składem, a z racji, iż na stronie KIEKL'S'a dostępna była zniżka, postanowiłam z niej skorzystać i zakupić intensywną kurację przeciwzmarszczkową pod oczy. Krem okazał się bardzo wydajnym produktem, który idealnie spisywał się zarówno na dzień, pod makijaż, jak i na noc. Wyraźnie nawilżał skórę wokół oczu, nie pozostawiał jednak żadnej tłustawej warstewki. Skóra wokół oczu naprawdę się zmieniła, była nawilżona, uelastyczniona. Dodatkowo, jako bonus i swego rodzaju "efekt uboczny" stosowania kremu, moje rzęsy rosły jak szalone, nigdy nie były tak gęste, jak w okresie, kiedy używałam tego kremu. Naprawdę świetny produkt i gdyby nie wysoka cena, to już miałabym drugi słoiczek.


12. Bąbelkująca czarna maska z węglem drzewnym PUREDERM (Hebe, 13zł, 1szt) - kupiłam bardzo zaciekawiona bąbelkującym efektem, jaki daje ta maseczka, podczas aplikacji. I się nie zawiodłam! Samo zachowywanie się maski i jej bąbelkowanie pod wpływem dopływu powietrza sprawia, że czułam się w jak w prawdziwym SPA. Skóra po zastosowaniu tej maseczki była odżywiona, ukojona i niesamowicie miękka w dotyku. Dla mnie naprawdę bardzo pozytywne zaskoczenie i z pewnością do niej wrócę, jak tylko wykończę moje maseczkowe zapasy. Polecam.

13. Maska regenerująca ze śluzem ślimaka CONNY (Biedronka, 5zł, 1 szt) - kupiłam ją przypadkowo w Biedronce. Skóra była nawilżona, jednak miałam wrażenie, jakby była pokryta czymś sztucznym, chemicznym. Płyn z płachty nie wchłonął się, pomimo masażu skóry twarzy na jej powierzchni pozostała spora ilość produktu, który się lepił, co nie było przyjemne. Jak spotkam ją w niskiej cenie, to dam jej jeszcze szansę, jednak nie skradła mojego serca.

14. Oliwkowa maska regenerująca z kwasem hialuronowym ZIAJA (Rossmann, 1zł w cenie promocyjnej, 7ml) - kiedyś już jej używałam, więc postanowiłam do niej powrócić. Nawilża, skóra po jej użyciu jest gładka, odżywiona. Tego właśnie oczekuję. Pewnie kupię kolejne opakowanie.



15. Płatki kosmetyczne TAMI (Hebe, 7zł za 3-pak, 120szt w paczce) - płatki nie rozdwajały się, nie przeciekały zbyt szybko. Z pewnością kupię ponownie!

16. Muślinowa ściereczka do mycia twarzy MOHANI (Helfy, 10zł, 1szt) - to było jedno z tych kosmetycznych "marzeń", które koniecznie chciałam przetestować na sobie. Nie zawiodłam się. Ściereczka okazała się być czymś bardzo przydatnym. Ja używałam jej razem z żelem do mycia twarzy, ażeby porządnie oczyścić skórę, przy okazji skóra była jakby systematycznie lekko peelingowana. Polecam, zwłaszcza tym, którzy do tej pory nie mieli styczności z tego typu ściereczkami - warto!

A jak Wasze zużycia sierpniowe?


9x TAK
7x NIE --> czyli lepiej, niż poprzednio! 

Spokojnej niedzieli,

Jola

środa, 6 września 2017

WIELKIE 3-miesięczne DENKO (Maj, Czerwiec, Lipiec '17) ---> aż 46 kosmetyków!

Hej Wszystkim:)

Dzisiaj przychodzę z bardzo opóźnionym i ogromnym, bo aż 3-miesięcznym denkiem ! :) Lecz z braku czasu, by opisać aż 46 kosmetyków, w koszyku czekają już sierpniowy zdenkowani!

To są zużycia z maja, czerwca i lipca!

PIELĘGNACJA TWARZY:


1. Łagodny płyn micelarny-tonik 2w1 TOŁPA (Biedronka, 15zł, 400ml) - ciekawy, nie do końca "oczywisty" jak dla mnie produkt. Na początku się z nim nie polubiłam, odstawiłam na później i generalnie nie wyobrażałam sobie jak ja mam wykończyć taką dużą butlę. Później jednak stopniowo przekonywałam się do tego produktu, który nie był aż tak zły, za jakiego go miałam na początku. Był wydajny, jednak bardzo chemiczny, dobrze zmywał makijaż, ale po jego użyciu miałam wrażenie, że na skórze pozostawała jakaś dziwna warstewka. Za chemię i to dziwne uczucie po jego użyciu, daje dużego minusa. Nie kupię ponownie.

2.  Pianka do mycia twarzy z miodlą indyjską (neem) HIMALAYA (Hebe, 17zł, 150ml) - całkiem przyjemna, bardzo wydajna pianka do mycia twarzy. Ładnie, ziołowo pachniała, dobrze oczyszczała. Jednak po jej użyciu niejednokrotnie odczuwałam mocne ściągnięcie skóry i natychmiast musiałam użyć toniku/kremu. Nie tego oczekuję po umyciu twarzy, dlatego nie planuję ponownego zakupu.

3. - Łagodny żel-pianka do mycia twarzy TOŁPA (Biedronka, 13zł, 125ml) - kolejny kosmetyk Tołpy, który wydał mi się strasznie chemiczny. Żel ładnie pachniał, był w miarę wydajny, dobrze oczyszczał. A jednak ta wyczuwalna chemia sprawia, że z pewnością nie kupię tego produktu ponownie.

4. Oczyszczający żel do skóry tłustej i wrażliwej Affaclar LA ROCHE POSAY (Super-Pharm, 17zł w cenie promocyjnej, 125ml) - to moje drugie opakowanie tego żelu. Co jakiś czas do niego wracam. Dobrze oczyszcza, dobrze się pieni, pachnie typowo dla produktów tej firmy - aptecznie. Skóra było lekko ściągnięta, ale po tym produkcie można się tego spodziewać, w końcu jest przeznaczony do konkretnego typu skóry i do walki z niedoskonałościami. Kupię jeszcze nie raz, ale dopiero kiedy poczuję, że moja skóra tego potrzebuje. Na co dzień bowiem, potrzebuje czegoś delikatniejszego.

5. Płyn do demakijażu oczu z wit. E i ekstraktem z żurawiny ALTERRA (Rossmann, 8zł w cenie promocyjnej, 100ml)  - na początku byłam tym produktem zachwycona! Świetnie radził sobie ze zmywaniem makijażu oka, nie rozmazywał resztek makijażu, nie podrażniał, wszystko było super. Jednak.. później zdarzyło mi się nałożyć na wacik troszkę za dużo produktu, co skończyło się mocnym podrażnieniem oka (a wcale nie mam wrażliwych oczu i rzadko mnie to spotyka) oraz mgiełką na oczach. Pomimo, iż wynikało to z mojej winy (zbyt duża ilość produktu), to później zaczęło mi się to zdarzać coraz częściej i chyba sobie na jakiś czas ten produkt odpuszczę. Zmęczył mnie. Ale robił, co ma robić, więc uważam, że jest godny polecenia.


6. Mydło w płynie Liquid Face Wash CLINIQUE (Sephora, 109 zł/zestaw, 50ml) - TUTAJ możecie przeczytać moją recenzję, dotyczącą całego zestawu. Mydło dobrze oczyszczało, odświeżało, lekko chłodziło skórę. Naprawdę bardzo dobry produkt. Polecam zarówno w zestawie, jak i solo.

7. Płyn złuszczający Clarifying Lotion CLINIQUE (Sephora, 109zł/zestaw, 100ml) - Płyn dobrze sobie radził ze złuszczaniem martwego naskórka, jednak łatwo jest z nim trochę przesadzić, więc może podrażniać. Stosowany jednak z umiarem i z głową, sprawdza się naprawdę ok. Ja byłam zadowolona i polecam.

8. Żel nawilżający Dramatically Different  Moisturizing Gel CLINIQUE (Sephora, 109zł/zestaw, 30ml) - żel miał lekką formułę, szybko się wchłaniał, jednak nie dawał zbyt dużego nawilżenia. Mimo wszystko, bardzo się z nim polubiłam i planuję ponowny zakup.

9. Bogaty krem odżywczy z olejkami do skóry suchej MIXA (Rossmann, 20zł w cenie promocyjnej, 50ml) - bardzo bogaty i treściwy krem. Skusiłam się promocją i składem. Jednak do mojej twarzy totalnie się nie nadawał. Był zbyt treściwy, zarówno na dzień jak i na noc. Po paru minutach od aplikacji, skóra zaczynała się błyszczeć jak lampa dyskotekowa. Pachniał nie zbyt ciekawie, zdarzyło mi się parę razy, że mnie podrażnił (szczypał), toteż nie zamierzałam się z nim męczyć (skoro widziałam, że mojej skórze nie odpowiada) i większość opakowania zużyłam jako maskę do nawilżenia włosów przed myciem. Nie kupię ponownie, nie sprawdził się w moim przypadku.

10. Kremowy peeling z wit. E i ekstraktem z żurawiny ALTERRA (Rossmann, 8zł w cenie promocyjnej, 50ml) - bardzo delikatny peeling, jak dla mnie zbyt delikatny. Wolę mocniejsze zdzieraki, dlatego raczej ponownie go nie kupię. Jednak sam produkt był dobry, tani, wydajny i jeśli ktoś lubi lekkie zdzieranie, to jest to produkt dla niego. Był dobry, ale wolę coś mocniejszego. Nie mniej jednak, jest wart zainteresowania.

11. Krem ochronny SPF5-+ DERMEDIC (Apteka, 20zł, 50g) - ten krem nie przypadł mi do gustu. Bielił mocno, czego się spodziewać mogłam. Natomiast to, jak przetłuszczał moją skórę, było nie do zniesienia. Dodatkowo, ochrona okazała się albo bublem, albo coś nie zadziałało. Bowiem doznałam poparzenia słonecznego twarzy, mimo ciągłego kremowania. Dlatego większość opakowania wylądowała w koszu. Nie polecam i nie kupię. W wakacje zaczęłam używać kremu z filtrem SPF50 z Bielendy i jest o niebo lepszy.


12. Płatki kosmetyczne TAMI (Hebe, ok 7zł za 3-pak, 120szt w paczce)  - kupiłam w 3-paku i byłam z nich całkiem zadowolona. Nie rozdwajały się, nie przeciekały zbyt szybko. Bardzo dobre płatki kosmetyczne, warte wypróbowania. Na pewno kupię ponownie.



13. Kremowa maska nawilżająca AA (Natura, 2zł w cenie promocyjnej, 8ml) - maseczka, która bardzo przypadła mi do gustu. Piękny zapach, świetna gęsta konsystencja, dobry skład i przede wszystkim DZIAŁANIE. Skóra po jej zastosowaniu rzeczywiście była widocznie nawilżona, miękka, promienna. Naprawdę polecam i z pewnością zakupię ponownie.

14. Maseczka do twarzy z avocado MARION (Natura, 2zł w cenie promocyjnej, 7,5ml) - maseczka była całkiem ok, jednak szału nie było. Taki średniak, do którego wrócę, jeśli natrafię na jakąś atrakcyjną promocję. Warto jednak wypróbować.

15. Ultra Facial Cream KIEHL'S (próbka) - nie lubię próbek kremu w takich opakowaniach. Uważam, że zostawienie otwartej próbki nie jest zbyt higieniczne a zużycie większej ilości produktu działa częściej na niekorzyść. Tak było i tym razem. Postanowiłam zużyć próbkę w 2 turach, przez co nałożyłam zbyt dużą ilość produktu, skóra szybko dała znać, że co za dużo to nie zdrowo, a ja zdążyłam się zrazić do tego kremu. Nie mniej jednak nie skreślam go, bo to nie wina kremu, a jego zbyt dużej ilości podczas aplikacji. Może kiedyś zdecyduję się na zakup lub przy okazji innych zakupów znów wybiorę jego próbkę jako gratis do zamówienia.

16. Czarny reduktor zmarszczek z węglem bambusowym YOSKINE (próbka) - dziwne serum, ale całkiem przyjemne. Szybko się wchłaniało. Nie jestem w stanie nic więcej powiedzieć, w końcu to tylko próbka. Ale raczej nie planuję zakupu pełnowymiarowego kosmetyku.

17. Hydro-Plumping Re-Texturizing Serum Concentrate KIEHL'S (próbka) - ciekawy produkt. Ni to żel, ni to woda. Podobnie, jak z kremem z tejże firmy, użyłam zbyt dużej ilości produktu. Jednak naprawdę mnie zaciekawił i jestem pewna, że nadejdzie dzień, kiedy kupię pełnowymiarowe opakowanie, bo uważam, że to produkt, który naprawdę warto przetestować!

18. Midnight Recovery Concentrate KIEHL'S (próbka) - moje odkrycie. Nawet nie jestem w stanie powiedzieć, jak bardzo wydajna okazała się próbka tego serum/koncentratu. Zamówienie złożyłam na początku kwietnie, a próbka skończyła mi się z końcem lipca. Co prawda nie używałam jej w tym czasie każdego dnia, jednak naprawdę.. paredziesiąt razy OWSZEM. Wystarczy jedna, dwie kropelki na całą twarz. Szybko się wchłania, przepięknie pachnie, nawilża i odżywia, dodaje blasku skórze. Jak tylko wykończę serum, które obecnie używam, z pewnością zamówię pełnowymiarowe opakowanie. Jestem bowiem nim zachwycona!!

PIELĘGNACJA CIAŁA:


19. Żel pod prysznic Elegance ISANA (Rossmann, 3zł w cenie promocyjnej, 300ml) - bardzo chemicznie pachniał, mył dość dobrze ciało, jednak ze względu na duszący zapach i to, że był on w serii limitowanej, nie kupię ponownie.

20. Żel pod prysznic Limonka & Agawa ALTERRA (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 250ml) - żel przepięknie pachniał limonką i jak dla mnie zieloną herbatą! Bardzo dobrze oczyszczał skórę, nie podrażniał, nie uczulał, nie wysuszał. Był średnio wydajny, ale ja też go sobie nie żałowałam. Z pewnością kupię ponownie, bo był świetny! Robił wszystko, czego ja od żelu pod prysznic oczekuję! POLECAM!

21. Żel pod prysznic Plumeria ISANA (Rossmann, 3zł w cenie promocyjnej, 300ml) - żel o przyjemnym, kwiatowym zapachu, był średnio wydajny, dość dobrze mył ciało, jednak trochę wysuszył moją skórę, dlatego też nie planuję ponownego zakupu.

22. Olejek pod prysznic ISANA (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 200ml) - moje n-te opakowanie. To produkt, do którego wracam od czasu do czasu. Dobrze myje, nie podrażnia, nie wysusza a wręcz delikatnie nawilża. Jego jedynym minusem jest kiepska wydajność, jednak przy tej cenie można mu to wybaczyć. Kupię z pewnością jeszcze nie jedno opakowanie. Serdecznie polecam!



23. Peeling pod prysznic Sól z Morza Martwego ISANA (Rossmann, 5zł w cenie promocyjnej, 200ml) - całkiem przyjemny peeling z wyraźnymi drobinkami, które dobrze zdzierały martwy naskórek. To była edycja limitowana, jednak gdyby nie to, z pewnością kupiłabym kolejne opakowanie.

24. Nawilżający płyn do higieny intymnej ZIAJA MED (Doz., 7zł, 200ml) - przez pompkę płyn był mega wydajny, a przez to mega męczący. Zapach był wręcz okropny i strasznie się męczyłam, by zużyć ten produkt. Kupiłam online i więcej tego błędu nie popełnię. Koszmarny zapach, lejąca konsystencja, brak pienienia się. Katastrofa. Nie polecam.

25. Antyperspirant w kulce VICHY (Super-Pharm, 27zł w cenie promocyjnej, 50ml) - skusiłam się na niego już dawno, jednak był on bardzo wydajny. Przyjemnie pachniał, aptecznie. I przede wszystkim działał, robił to, co miał robić, także myślę, że kupię go kiedyś ponownie.


26. Nawilżające Skarpety Spa DR SOXO (Super-Pharm, 15zł w cenie promocyjnej, 1 para) - muszę zacząć od tego, że praktycznie użyłam skarpetek tylko RAZ. Jest to niby rozmiar uniwersalny, jednak w ogóle się nie rozciąga. Ja noszę rozmiar 39/40 i o ile wcisnęłam nogi, o tyle po 30 minutach musiałam je zdjąć, bo dosłownie piły i czułam, jak palce zaczynają mnie boleć od tego ścisku, braku miejsca. Szkoda, bo liczyłam, że będą mi długo służyć, nawet jako dodatkowe skarpetki nakładane na grubą warstwę kremu. Jeśli ktoś ma mniejszy rozmiar stopy (37) to będą dla niego idealne. Skarpetki od środka posiadają jakby żelową warstwę, nawilżoną płynem. Bardzo żałuję, że okazały się za małe na tyle, że nie byłam w stanie ich użytkować i musiały trafić do kosza.

27. Balsam regenerującego do ciała EVREE (próbka) - bardzo intensywnie nawilżający balsam. Mam wersję pełnowymiarową, jednak używam jej tylko w okresie jesienno-zimowym, gdyż nawilżenie jest dla mnie zbyt duże i warstwa balsamu jest zbyt ciężka na ciepłe miesiące jak dla mnie.

28. Złuszczający peeling oraz zmiękczająca maska-kompres do stóp PERFECTA (Rossmann, 3zł, 2x6ml) - do zakupu skusiła mnie niska cena i w sumie nie żałuję zakupu. Peeling działał tak, jak tego oczekiwałam. Maska nawilżała. Całkiem dobre produkty, chociaż nie planuję ponownego zakupu, bo nie przepadam za tą marką.

PIELĘGNACJA WŁOSÓW:


29. Szampon zwiększający objętość JOHN FRIEDA (Rossmann, 20zł w cenie na do widzenia, 250ml) - nie dość, że w ogóle nie wpływa na większą objętość włosów, to przyspiesza ich przetłuszczanie! Włosy szybko stawały się przyklapnięte i nieświeże. Miałam wrażenie, że myję włosy silikonem w płynie. Jeśli jesteście ciekawi szerszej recenzji tego kosmetyku, to zapraszam do lektury TEGO posta. Ja nigdy więcej nie skuszę się na ten produkt.

30. Odżywka zwiększająca objętość JOHN FRIEDA (Rossmann, 20zł w cenie na do widzenia, 250ml) - mam podobnie zdanie co do ww. szamponu. Nie ułatwiała rozczesywania, nie nawilżała. Dla mnie wielkie rozczarowanie i bubel, o którym już zapomniałam.

31. Ekologiczny szampon do włosów YVES ROCHER (Yves Rocher, 12zł w cenie promocyjnej, 300ml) - szampon pachniał po prostu przepięknie! Kwiatowo, łąkowo, ziołowo. PIĘKNIE! Bardzo dobrze oczyszczał włosy, nie przyspieszał przetłuszczania, nie podrażniał, nie uczulał. Robił wszystko to, czego ja od szamponu oczekuję.. no i ten ZAPACH! Polecam serdecznie!! Z pewnością kupię ponownie!

32. Szampon do codziennego stosowania AUSSIE (Rossmann, 17zł na promocji, 300ml) - ten szampon to dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie. Pięknie pachniał (gumą balonową Donald z dzieciństwa:)), bardzo dobrze się pienił, dobrze oczyszczał włosy, był wydajny, nie przyspieszał ich przetłuszczania. Bardzo polecam, chociaż przez dłuższy czas nie widziałam go na rossmannowskich półkach.


33. Szampon do włosów łamliwych ISANA PROFESSIONAL (Rossmann, 7zł w cenie promocyjnej, 250ml) - szampon miał bardzo przyjemną, dość gęstą konsystencję, dobrze się pienił, dobrze mył włosy i oczyszczał skórę głowy. Pięknie pachniał, włosy po jego użyciu nie plątały się zbyt mocno, toteż czasami rezygnowałam z odżywki. Bardzo dobry szampon, w niskiej cenie. Naprawdę jest wart uwagi, polecam i z pewnością jeszcze do niego wrócę!

34. Suchy szampon BATISTE Floral Essences (Rossmann, 17zł, 200ml) - bardzo lubię szampony Batiste, jednak ta wersja nie przypadła mi do gustu. Zapach w ogóle się nie utrzymywał i samo działanie określiłabym jako średnie. Nie było tak widocznego "oczyszczenia" włosów, jak w przypadku innych wersji, które posiadałam. O uniesieniu u nasady też nie było mowy. Tej wersji nie polecam i z pewnością nie kupię jej ponownie.

35. Woda brzozowa ISANA (Rossmann, 4zł w cenie promocyjnej, 500ml) - kupiłam z myślą o nakładaniu jej na skórę głowy, jednak na tym polu poległam. Stosowałam ją więc jako płukankę po zmywaniu odżywki. W tej roli spisywała się bardzo fajnie, domykała łuski włosa. A same włosy nabierały pięknego blasku, były sprężyste i dobrze się układały. Nie stosowałam zgodnie z przeznaczeniem, toteż ciężko mi stwierdzić, czy w aspekcie przeciw wypadaniu włosów, czy walki z łupieżem ma szansę powodzenia. Ja jednak w najbliższym czasie nie planuję zakupu kolejnej buteleczki.

36. Ajurwedyjska złota maska do włosów PLANETA ORGANICA (Skarby Syberii, 23zł, 300ml) - na wstępie nie mogę nie wspomnieć o przepięknym orientalnym, świeżym zapachu tej maski. Mało tego, zapach ten pozostaje na włosach na długo po ich umyciu i wysuszeniu. Maska bardzo dobrze nawilżała i dociążała włosy, jednak bez ich obciążenia. Natychmiastowo ułatwiała rozczesywanie nawet po kiepskim szamponie. Włosy były piękne, nawilżone, sypkie i wyglądały na zdrowsze i gęstsze niż są w rzeczywistości. Jedna z lepszych masek, jakie posiadałam! Polecam i z pewnością kupię ponownie!


37. Odżywcza maska do włosów suchych i zniszczonych DR KONOPKA'S (Skarby Syberii, 13zł, 200ml) - gęsta, średnio wydajna maska, która dobrze nawilżała, jednak szału nie było. Jej "różowa" siostra spisywała się o niebo lepiej i zapach też miała lepszy. Tutaj zapach był męczący i cieszyłam się, kiedy ją wykończyłam do dna. Nie planuję ponownego zakupu.

38. Regenerująca maska do włosów suchych i farbowanych DR KONOPKA'S (Skarby Syberii, 13zł, 200ml) - bardzo dobra maska. Mocno nawilżała, nie obciążała włosów. Pięknie, kwiatowo pachniała. Ze względu na to, że była bardzo gęsta, nie była zbyt wydajna. Jednak przy tej cenie i przy tym działaniu jej to wybaczam. Myślę, że kupię ją ponownie, bo jest tego warta.

39. Odżywka odbudowująca z olejkiem jojoba YVES ROCHER (Yves Rocher, 9zł w cenie promocyjnej, 150ml) - gęsta, średnio wydajna odżywka, która jednak dobrze nawilżała włosy, które były po jej zastosowaniu sypkie, dociążone i wyglądały po prostu pięknie. Niska cena i działanie sprawia, że na pewno kupię ponownie, nawet pomimo zapachu, który nie do końca mi pasował, nie lubię bowiem zapachu migdałów.

40. Jedwabista odżywka z wyciągiem z owsa do włosów suchych YVES ROCHER (Yves Rocher, 9zł w cenie promocyjnej, 150ml) - przepięknie kwiatowo, ziołowo pachniała. Dosłownie jak łąka:) Była podobnie jak ww. odżywka gęsta, średnio wydajna. Jednak włosy po jej użyciu były bardzo nawilżone, łatwiej się je rozczesywało a piękny zapach na nich pozostawał na wiele godzin, przez co nawet zdarzyło mi się usłyszeć kilka komplementów dotyczących aż tak wyczuwalnego i przyjemnego dla nosa zapachu na włosach! Kupię ponownie!! I to nie jedno opakowanie!

SUPLEMENTY / INNE:


41. Suplement diety, olej lniany zimnotłoczony z wit. A, E i F LINO COMPLEX (Rossmann, 12zł w cenie na do widzenia, 60 kapsułek) - to drugie opakowanie tego suplementu, jednak podobnie jak w przypadku pierwszego, efektów nie było absolutnie żadnych, niestety. Nie kupię ponownie.

42. Suplement diety BELISSA (Rossmann, 15zł w cenie na do widzenia, 60 tabletek) kupiłam skuszoną ceną na widzenia. Niestety nie zauważyłam żadnych zmian, żadnych rezultatów, toteż ponownego zakupu nie planuję, także innych suplementów tej marki.

43. Suplement diety HYDROMINUM (Apteka, 32zł, 30 tabletek) - kupiłam skuszona reklamami i opiniami krążącymi po internecie. Zawiodłam się. Poza wzmożonym oddawaniem moczu na początku, nic się nie zmieniło. Stan wody w organizmie był taki sam przed, jak i w trakcie zażywania tabletek. Jak puchłam w trakcie cyklu bez tabletek, tak puchłam z tabletkami dalej. Nie polecam.

44. Suplement diety MERZ SPECIAL (Rossmann, 20zł na promocji, 60 drażetek) - kupiłam, bo na promocji naprawdę się opłacało (zważywszy na cenę regularną), jednak nie zauważyłam absolutnie żadnych rezultatów, nawet tych najmniejszych, toteż nie planuję kolejnego zakupu.


45. Woda perfumowana by HALLE BERRY Closer (Rossmann, 25zł w cenie na do widzenia, 15ml) - pomimo wydawałoby się małej pojemności, woda okazała się być bardzo wydajną. Zapach był ciężki, raczej wieczorowy, ale piękny. Niestety nie utrzymywał się na mnie zbyt długo. Nie mniej jednak, wart powąchania!

46. Baza pod cienie WIBO (Rossmann, 7zł, 4ml) - jeden, wielki, na szczęście nie drogi BUBEL. Kiepsko się rozcierał, zbierał się w załamaniach, cienie nie dość, że nie trzymały się dłużej na powiece, to wręcz jeszcze krócej; schodziły bowiem razem z bazą. Sama baza bardzo szybko stała się tępa i w moim przypadku nie nadaje się do dalszego użytkowania. Bubel, którego nie polecam!


Ufff.. dotrwał ktoś do końca? :)

23 x TAK
23 x NIE --> czyli z moimi kosmetycznymi wyborami mogłoby być lepiej!

Miałyście któryś z zużytych przeze mnie kosmetyków lub suplementów?
Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?

Spokojnego wieczoru,

Jola