Obserwatorzy

Obserwują mnie

czwartek, 13 października 2016

Promocje w Rossmannie - trochę inaczej

Cześć Wszystkim:)

Większość z Was doskonale zdaje sobie sprawę, że już wkrótce, bo 17 września kończy się ostatnia tura (podkłady, pudry, róże, bronzery, itp.) zakupów -49% w Rossmannie.

Mi tym razem wyjątkowo udało się NIE KUPIĆ ABSOLUTNIE NIC z kolorówki. Czemu? Bo niczego nie potrzebuje. Kosmetyki kolorowe zużywam dosłownie latami i nie potrzebna mi cała gama kolorystyczna, wszystkich dostępnych nowości. Mam i tak więcej, niż tak naprawdę potrzebuję i zużywam.

Jednak pomimo, iż nic nie zakupiłam, to wpadłam na pomysł napisania posta o tej tematyce nieco inaczej,



A mianowicie, pokażę Wam moje zdobycze z tejże promocji jednak z poprzednich "edycji" i opowiem, jak się u mnie sprawdzają. Może komuś się to przyda, a może z częścią z Was używamy podobnych kosmetyków?


PODKŁADY:




To zdecydowanie najliczniejsza grupa kolorówki do twarzy. Dwa podkłady są w użyciu, dwa czekają na swoją kolej.


  • L'OREAL Paris True Match - kolor N1 IVORY (cena regularna w granicach 60zł, 30 ml) - bardzo lubię ten podkład, przede wszystkim ze względu na odcień. Mam bardzo jasną cerę, żeby nie powiedzieć, iż jestem bladziochem i ciężko mi dobrać odpowiedni kolor. Ten idealnie dopasowuje się do mojego naturalnego koloru, przez co po nałożeniu go na skórę, staje się praktycznie niewidoczny a różnica w wyglądzie cery  jednak jest. Koloryt skóry jest wyrównany, a ona sama staje się jakby aksamitna w dotyku. Nie tworzy maski i wygląda bardzo naturalnie, a jednak kryje drobne niedoskonałości. Bardzo serdecznie polecam, zwłaszcza osobom o jasnej karnacji, którym ciężko znaleźć dobry jasny kolorek.



  • BOURJOIS 123 Perfect - kolor N51 LIGHT VANILLA (cena regularna w granicach 60zł, 30 ml) - to mój wielki ulubieniec jesienny, kiedy skóra jest jeszcze lekko "opalona po lecie". Ujednolica kolor skóry, dobrze kryje, nie waży się na skórze, nie roluje. Znika stopniowo, lecz równomiernie. Powiedziałabym wręcz, że skóra staje się promienna i wygląda na zdrową. Jesienią to mój numer 1. Polecam serdecznie.



  • MAX FACTOR Facefinity All Day Flawless - kolor 40 LIGHT IVORY (cena regularna w granicach 60zł, 30 ml) - tutaj się nie wypowiem, bo skupiam się na zużyciu dwóch wyżej wymienionych podkładów i ten czeka na swoją kolej. Kupiłam z polecenia i sama jestem ciekawa, jak się sprawdzi. Miała któraś z Was?



  • RIMMEL Lasting Finish - kolor 100 IVORY (cena regularna w granicach 30zł, 30 ml) - podobnie jak Max Factor, tak samo ten czeka na swoją kolej. Oba nie otwierane.


KOREKTORY:







  • L'OREAL Paris True Match - kolor 1 IVORY (cena regularna w granicach 36zł, 5 ml) - kupiłam, by mieć duet z podkładem i nie żałuję. Kolorek idealny, krycie bardzo mocne i bardzo dobre. Pomimo dobrego krycia, nie zapycha, nie ściera się w trakcie dnia i bardzo dobrze "współpracuje" z podkładami, stając się niewidocznym. Mój korektorowy hit.



  • BOURJOIS 123 Perfect CC Eye Cream (cena regularna w granicach 45zł, 1,5 ml) - właściwie to krem pod oczy, jednak ja raczej z workami pod oczami problemów nie mam, więc częściej używam go jako korektora na mniejsze niedoskonałości, kiedy nie ma potrzeby używać L'oreala. Ten ma inną konsystencję, bardziej wodnistą i lżejszą. Przez co pod oczy pewnie spisywałby się idealnie.


RÓŻE:






  • MAYBELLINE Dream Touch Blush - kolor 05 MAUVE (kupiłam w cenie na do widzenia 12zł, 7,5 g) - nie używałam wystarczająco długo, by mieć twardą opinię na jego temat. To róż w formie musu, więc przyjemnie się aplikuje, można stopniować intensywność koloru lub uzyskać delikatny rumieniec, znika równomiernie. 



  • BOURJOIS  - kolor 95 JASPER ROSE (cena regularna w granicach 55zł, 2,5 g) - to jeden z tych wyczekanych kosmetycznych zakupów. Kolorek bardzo dziewczęcy i delikatny. Ładnie wygląda na skórze. Jesienią wystarczy mi podkład Bourjois 123 i ten róż i jestem gotowa do wyjścia. Piękny kolor, trwały, nie znika po godzinie. Sam produkt jest bardzo wydajny, więc mam obawy, że do końca życia go nie zdołam zużyć :)



  • RIMMEL Stay Blushed - kolor 002 TOUCH OF BERRY (cena regularna w granicach 18zł, 14 ml) - to mój zimowo-wiosenny ulubieniec. Nie wiem czemu, ale w chłodne dni moja skóra bardzo lubi ten produkt i wygląda wtedy naprawdę dobrze. To pewnie zasługa nie tyle koloru, co konsystencji. Maybelline to mus, Bourjois jest różem wypiekanym a Rimmel to róż w kremie, chociaż bardziej w stronę płynną niż stałą. Można nim wyczarować piękne rumieńce, które utrzymują się w stanie nienaruszonym długie godziny. 


BRONZER:





  • BOURJOIS  Delice de Poudre - kolor 52 (cena regularna w granicach 70zł, 16,5 g) - z tego produktu nie jestem zadowolona. Kupiłam skuszona pozytywnymi recenzjami. Być może to nie kolor dla mnie, być może nie umiem z nim pracować. Nie lubię go używać i bardzo rzadko konturuję nim twarz. Dla mnie przerost treści nad formą. 


PUDRY:





  • BOURJOIS - kolor 01 PEACH (cena regularna w granicach 65zł, 32 g) - to puder sypki, który nadaje skórze satynowego wykończenia, bez efektu maski. Nie wysusza skóry i jest dość delikatny, co może być również sporą wadą, bowiem szybko znika. A ciężko go zabrać ze sobą w torebce. Matuje jednak skórę na parę godzin i daje bardzo naturalny efekt, czyli coś, co lubię.



  • BOURJOIS Healthy Balance - kolor 52 VANILLA (cena regularna w granicach 50zł, 9 g) - to jeden z lepszych produktów, jakie miałam przyjemność używać. Powoli dobijam dna. Bardzo fajnie się z nim pracuję, wyrównuje koloryt, nadaje skórze blasku, dzięki czemu staje się z miejsca promienna i wypoczęta. Daje ciekawe, również aksamitne wykończenie. Znika jednak szybciej od sypkiego pudru. Ja jestem z niego bardzo zadowolona.


Macie możesz któryś z pokazanych przeze mnie produktów?
Jeśli tak, to jak sprawują się u Was?

Dobrej nocy:)

Jola



23 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Ja również nie kupiłam nic:) Stąd pomysł na tego typu post:)

      Usuń
  2. Na tę część promocji mam swoją małą listę, zamierzam zaopatrzyć się w korektor i coś do konturowania. Akurat z twoich kosmetyków nic nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wyjątkowo nie kupiłam nic i byłam z siebie strasznie dumna z tego powodu:)

      Usuń
  3. Uwielbiam korektor z true match, fajny pomysł na post kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)

      A swój korektor mam od roku:) Z racji, że nie maluję się codziennie i nie używam tego typu kosmetyków codziennie, to jeszcze na parę miesięcy mi starczy:) A nic się z nim nie dzieje, nie rozwarstwia się, dobrze kryje i żadnej krzywdy buzi nie robi:)

      Usuń
  4. Nic z tego nie miałam, chociaż chyba kupię True Match, bo mam bladą cerę i ciężko mi dobrać jakiś podkład do takiej karnacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem z True Match bardzo zadowolona;)

      Usuń
  5. Kilka kosmetyków nam się pokrywa:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podkład True Match bardzo lubię, ale za to z korektorem z tej serii do tej pory średnio się dogaduję. Puder z Bourjois jest genialny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zarówno podkład, jak i korektor to jakby dwa mini hity:) Zresztą puder z Bourjois też lubię, chociaż latem przeszkadzał mi troszkę kolor, jaki dawał, z racji, że cera jest bardziej opalona, niż mam normalnie..

      Usuń
  7. ja też mam zapas kolorówki więc nie kupiłam nic;p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też skusiłam się na kilka rzeczy :) Dodałam do obserwowanych! melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie skusiłam się na nic:) To, co pokazałam, to moje wszystkie kosmetyki kolorowe do twarzy:)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Niektóre z tych kosmetyków testuje od ponad roku:) To nie zakupy, tylko to, co mam w swoich zapasach:)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :)

Na Wasze pytania odpowiadam pod postami, pod którymi zostały one zadane:)
Staram się odpowiadać na każdy komentarz pod postem:)

Jeśli mój blog Cię zaciekawi zachęcam do "obserwowania" - byłoby mi bardzo miło:)