Obserwatorzy

Obserwują mnie

środa, 27 stycznia 2016

Denko - ostatnia "zapasowa" włosowa wersja

Cześć.

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym DENKIEM, tym razem WŁOSOWYM i już na wstępie ostrzegam, że jest ono dość spore. Jednak to zużycia wielu miesięcy, także spokojnie:) Aż tyle nie zużywam w miesiąc czy dwa :-)

Przepraszam również za gorszą jakość zdjęć, jednak te jeszcze robione starym aparatem.




Na "czerwono" zaznaczam produkty, które bardzo polubiłam i w moim przypadku sprawdziły się bardzo dobrze.
Na "niebiesko" te, które okazały się bublami oraz średniaki.
Więc:
Czerwone - KUPIĘ
Niebieskie  - NIE KUPIĘ


 SZAMPONY

(od lewej):



1. Szampon zwiększający objętość ISANA PROFESSIONAL (Rossmann, 10zł, 250ml) - mimo tradycyjnej pojemności szampon okazał się całkiem wydajny, bardzo ładnie pachniał salonem fryzjerskim czy kosmetycznym:) Dobrze mył włosy, również po olejach, dobrze się pienił. Szampon na duży plus. Objętości jak lwiej grzywy co prawda nie posiadałam, jednak z pewnością włosy były ładnie odbite od nasady. Polecam.

2. Szampon zwiększający objętość z tlenem DOVE (Rossmann, 14zł na promocji, 250ml) - podobnie jak poprzednik dobrze mył włosy, nie podrażniał, nie wysuszał skóry głowy. Bardzo ładnie pachniał czystością. Był wydajny. Kolejny wart polecenia szampon. Odnośnie zwiększenia objętości troszkę sobie z tym radził, włosy były po prostu dobrze oczyszczone i niczym nie obciążone bez potrzeby.

3. Naturalny szampon w proszku Shikakai HESH (HELFY, 15zł, 100g) - bardzo byłam ciekawa szamponu o takiej konsystencji.. bądź co bądź dość rzadko spotykanej. Ja proszek mieszałam z wodą, czasem z lejącą odżywką, chciałam po prostu wypróbować na parę różnych sposobów, jednak zawsze sam proces nakładania jak i efekty były identyczne. Samo nakładanie było zwyczajnie bolesne. Powstałą maź ciężko nałożyć na włosy, zwłaszcza na skóre głowy, bo jakby zastyga, włosy robią się momentalnie mega sztywne i ciężko produkt rozprowadzić równomiernie na włosach, co wiąże się z bólem podczas prób nakładania, włosy są zwyczajnie szarpane:( Bardzo ciężko go również zmyć z włosów, ponieważ ten proszek się nie rozpuszcza w całości. Tworzy maź, jednak swego rodzaju ziarenka, jakby drobnego piasku są przez cały czas wyczuwalne i ciężko to dokładnie zmyć, zwłaszcza, że owa sztywność z włosów wcale nie znika podczas mycia. To, co uda się zmyć potrafi zatkać sitko odpływowe i generalnie brodzik/wanna może się troszkę przy tym ubrudzić - przynajmniej zmywanie nie jest jakoś bardzo uciążliwe. Zapach też do przyjemnych nie należy, pachnie PIASKIEM, mułem. Teraz czas na plusy. Włosy po wyschnięciu (a schną o dziwo dłużej niż normalnie) są przepiękne. Są uniesione u nasady, mega oczyszczone, świeże.  Podsumowując ten przydługawy opis... włosy po użyciu tego produktu wyglądają fantastycznie, naprawdę są uniesione, śliczne po prostu... ale cała reszta jest na minus, aplikacja to koszmar. Wg mnie podobny efekt końcowy można uzyskać poprzez zrobienie zwykłego peelingu skóry głowy przy pomocy gruboziarnistego cukru, o którym pisałam W TYM POŚCIE. W związku z czym raczej nie wrócę ponownie... chociaż ze względu na działanie może wypróbuję innych wersji.

4. Cedrowe mydło do ciała i włosów APTECZKA BABUSZKI AGAFII (Skarby Syberii, 16zł na promocji, 300ml) - tego produktu używałam tylko do mycia włosów. Konsystencja galaretkowata, żelowa. Zapach, sposób zachowania na włosach i działanie miał identycznie jak FARMONA ziołowa. Zapach dość chemiczny i tak też mył włosy, jak typowy szampon z SLS-ami. Jak dla mnie to była żelowa postać Farmony aczkolwiek milsza dla oka i ciekawsza w dawkowaniu. Włosy były dobrze oczyszczone, więc samo mydło robiło to, co powinno. Polecam.

5. Szampon łopianowy przeciw wypadaniu z aktywatorem wzrostu ALHA PHARM (Rossmann, 10zł na promocji, 200ml) - bardzo, bardzo ziołowy zapach, co nie każdemu przypadnie do gustu, mi pasował, pachniał jak napar z pokrzywy:) Dobrze oczyszczał włosy, jednak wydajność była kiepska. Mimo wszystko produkt ciekawy, nie robił jednak nic. Średniaczek.

6. Szampon regenerujący z orzechem makadamia i figą ALTERRA (Rossmann, 5zł na promocji, 200ml) - wg mnie brzydko pachniał, ciężko były nim umyć włosy, o domywaniu olejków nie wspominając. Był "tępy" w użytkowaniu. Włosy po tym szamponie wymagały dużo większego nawilżenia niż normalnie, bo bez tego nie było by szans na ich rozczesanie. Więc wysuszał skórę głowy i same włosy, plątał je, kiepsko mył. Wielki, ogromny BUBEL, przynajmniej w moim przypadku.

ODŻYWKI


7. Odmładzająca odżywka z wyciągiem z pestek winogron i oliwek PETAL FRESH (Hebe, 15zł na promocji, 355ml) - zapach samej odżywki był dość przyjemny, nie duszący, lekko ziołowy i utrzymywał się na włosach, co mi się podobało.Wydajność była naprawdę imponująca, ale to może z racji konsystencji, bo była ona dość wodnista i lejąca, przez co na jedno użycie wystarczała naprawdę niewielka ilość kosmetyku. Niestety nie zauważyłam, żeby włosy po jej użyciu były lepsze niż dotychczas. Nie planuję ponownego zakupu.

8. Odżywka dodająca objętości ISANA PROFESSIONAL (wygrana w rozdaniu, 500ml) - objętości niestety nie dodawała w ogóle, jednak włosy po jej użyciu były miłe w dotyku, gładkie, nawilżone i hm.. lejące:) Nie obciążała, ładnie pachniała, była bardzo wydajna. Ogólnie na plus. Polecam.

9. Odżywka do włosów zwiększająca objętość z tlenem DOVE (Rossmann, 14zł na promocji, 250ml) - ładnie pachniała i ogólnie byłam zadowolona, jednak żadnego zwiększenia objętości czy innych cudów nie robiła. Nie wrócę ponownie. Średniak.

10. Odżywka dodająca objętości ISANA PROFESSIONAL (Rossmann, 10zł, 200ml) - kolejna odżywka, która ładnie pachniała ale żadnych cudów nie robiła. Do tego wydajność była raczej kiepska. Więc kolejny średniaczek.


MASKI


11. Arganowa maska 8w1 kopleksowa odbudowa i ochrona koloru do włosów farbowanych, rozjaśnianych i zniszczonych EVELINE COSMETICS (Biedronka, 17zł, 500ml) - maska niesamowicie wydajna, nie mogłam jej wykończyć dosłownie i męczyłam ją strasznie. Zapach drażnił mnie od pierwszego powąchania, bardzo słodki i duszący. Doceniłam ją dopiero po pofarbowaniu włosów. Przed farbowaniem za każdym razem, bez względu na użytą ilość obciążała moje włosy, po farbowaniu moje włosy ją dosłownie piły, więc muszę jej przyznać, że całkiem dobrze nawilżała. Co do 8 obietnic producenta:

1 - odbudowa włókna włosa - nie ma jak tego stwierdzić, lecz wątpię
2 - nawilżenie i wygładzenie – wizualnie tak, ale to może być tylko oblepienie
3 - odżywienie i wzmocnienie – takie cuda możliwe tylko "od środka" :)
4 - intensywna regeneracja – podobnie jak w pkt 1.. nie ma jak stwierdzić
5 - połysk od nasady aż po same końce włosa – tak
6 - miękkie i elastyczne włosy – tak
7 - łatwe rozczesywanie i stylizacja – nie, moje się zawsze plączą jak są mokre, ale lepiej z nią niż bez żadnej maski/odżywki
8 - ochrona przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych – jak w 1 i 4...

Ogólnie z początku jej nie cierpiałam, później polubiłam. Ze względu na owe wahania i cenę raczej ponownie nie kupię.

12. Regeneracyjne serum do włosów REGENERUM (Super-Pharm, 10zł na promocji, 125ml) - fatalna wydajność, ledwo zaczęłam go używać a już trafił do siatki zużytych..nie obciążał włosów, oczywiście o żadnej regeneracji nie było mowy, pachniał bardziej jak balsam do ciała czy krem do twarzy. Żadnej rewelacji nie było, tragedii również. Średniak, do którego nie wrócę.

13. Odbudowujący balsam/maska łopianowa przeciw wypadaniu z aktywatorem wzrostu (Rossmann, 10zł na promocji, 200ml) - kiepska wydajność, dobry skład, samo opakowanie fajne, z miłą dla oka szatą graficzną i wszystkimi niezbędnymi opisami. Balsam nie obciążał włosów, ułatwiał rozczesywanie, ale w ogólnym rozrachunku to średniaczek, tak samo jak poprzednik. Raczej nie planuję powrotu.

14. Maseczka do włosów APTECZKA BABUSZKI AGAFII (Skarby Syberii, 4zł/szt., 2x100ml) - miło małej pojemności produkty okazały się bardzo wydajne. Zapach przyjemny, ziołowy. Nie obciążały włosów, a same włosy po jej użyciu były lejące i sypkie. Polecam.

15. Maska nawilżająca z aktywnym kolagenem, aktywnym kwasem hialuronowym i olejkiem arganowym BIOELIXIRE (Super-Pharm, 10zł na promocji, 200ml) - pachniała identycznie jak olejek arganowy tejże firmy, włosy po jej użyciu wydawały się być nawilżone, ale to było tylko złudzenie, nie obciążała włosów. Średnia wydajność, zapach długo utrzymywał się na włosach. Kolejny średniak. Raczej nie wrócę ponownie.



OLEJE


16. Olej sezamowy VITASIA (Lidl, 12zł, 250ml) - bardzo wydajny. Ale przede wszystkim to jeden z moich dwóch ulubionych olejów. Moje włosy go kochały, były po nim niesamowicie gładkie, odżywione, lejące ale nie przyklapnięte. Lśniły i były bardzo puszyste, pełne życia, uniesione u nasady. Dobrze zmywał się z włosów. Fantastyczny. Jak wykończę wszystkie oleje, które posiadam, to wrócę ponownie do wersji SEZAMOWEJ. CUDO!!

17. Olej KHADI (Biopiekno.pl, 40zł na promocji, 210ml) - to mój drugi ulubiony olej. Wydajność rekordowa wręcz. Bardzo dobrze wpływał na moje włosy, odżywiał włosy i po paru tygodniach zauważyłam widoczną poprawę w kondycji włosów. Niestety po połowie buteleczki przestałam być tak regularna w jego stosowaniu, jak prędzej. Zapach orientalny, nie każdemu przypadnie do gustu, mi pasował. Jedyny minus to buteleczka. Nie wiem, czy to mi się felerna trafiła, czy gdzieś ją upuściłam i uszkodziłam, ale po paru miesiącach olej zaczął minimalnie z niej wyciekać, a żadnej dziury znaleźć nie mogłam... Działanie super, więc gorąco POLECAM!!

18. Olej SESA (Allegro, 6zł, 20ml) - kupiłam przy okazji innego zakupu na Allegro i nie żałuję, bo drogie nie był a przynajmniej wypróbowałam. Co do działania jednak, to nie robił absolutnie nic, być może pojemność za mała i potrzeba by było dłużej używać... Olejek miał konsystencję stałą, zmieniał się jedynie latem w wysokich temperaturach, podobnie jak olej kokosowy. Zapach orientalny, aczkolwiek dla mnie zbyt duszący i ciężki. Olejek nie zrobił nic, więc dla mnie to średniak, do którego raczej nie powrócę.

19. Magiczne serum w sprayu SCHWARZKOPF Gliss Kur (wygrana w rozdaniu, 200ml) - długo zajęło mi wykończenie tego produktu, ponieważ zwykle nie używam żadnych psikadełek bez spłukiwania. Stosowałam go na trzy sposoby: po myciu jako wygładzenie włosów i zabezpieczenie końcówek, jako dodatek do olejowania włosów oraz latem jako ochronę przed słońcem/na plaży. Włosy go lubiły, spray ułatwiał rozczesywanie, bardzo ładnie pachniał, charakterystycznie dla tej markiz dodatkiem oleju arganowego. Ogólnie nie obciążał włosów, jeśli się nie przesadziło z nakładaną ilością. Na końcówki nie miał żadnego wpływu, co jest logiczne. Przyjemne psikadełko i gdybym tylko używała tego typu produktów, to kupiłabym ponownie. Zważywszy jednak na to, że jest inaczej, chyba nie zakupię. Ale był fajny, więc może jeszcze zmienię zdanie. Polecam, zwłaszcza latem nad jezioro:)

To by było na tyle. Ciekawa jestem, czy miałyście któryś z tych 

kosmetyków i jakie są Wasze opinie?

Jeśli olejujecie włosy, to jakiego oleju używacie? Ja dziś 

wykończyłam olej avocado i kończę olejek do włosów z Alterry 

i myślę o następcach:)


Kto wytrwał do końca posta -> Gratuluję! :)

Miłego weekendu,

Jola






20 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Żaden wstyd:) A wręcz przeciwnie, podziwiam:) ja mam niestety zdecydowanie za dużo kosmetyków:(

      Usuń
  2. Jako maniaczka olejków zwróciłam uwagę na olej sezamowy, muszę go sobie sprawić :) chyba widziałam go na trwającym tygodniu azja w biedronce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie naprawdę się sprawdził:) obecnie mam jednak tyle olejków do włosów (i nie tylko), że nie wiem, kiedy do niego powrócę:)

      Usuń
  3. Mam olej sezamowy, ale strasznie się z nim męczę przez zapach. Po nim zamierzam używać z orzeszków ziemnych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zapach to pewnie coś, do czego trzeba przywyknąć:) Nie tylko tutaj, ale w ogóle przy olejach:) mi na szczęście większych problemów nie przysparzał:)

      Usuń
  4. Uwielbiam posty o włosach, zawsze można się zainspirować i coś przetestować :)
    www.nessperfection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam nic z tych produktów. Marki owszem ale kosmetyków nie miałam.
    Pozdrawiam i zapraszam na nowy post AVA maska enzymatyczna i na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie jest tyle kosmetyków, że nie sposób przetestować wszystkiego :)

      Usuń
  6. Toz to prawdziwe DNO, ja nie potrafie denkowac :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z tym różnie:) Ale w momencie, kiedy zaczęła się praca i kontynuacja studiów, to niestety zaniedbałam bardzo regularne denkowanie..

      Usuń
  7. Zainteresowała mnie Isanowa seria Volume :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się im bliżej przyjrzeć:) Ja do tej pory dość sceptycznie podchodziłam do produktów tej marki.. a to błąd:) bo w niskiej cenie można często trafić na prawdziwe perełki kosmetyczne:)

      Usuń
  8. Myślałam, że naprawdę próbowałam wielu kosmetyków, ale z Twoich nic nie miałam :D Chociaż parę szamponów mnie zaciekawiło i od dawna chcę kupić olej khadi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybór jest po prostu za duży:)) Ja staram się iść w stronę minimalizmu.. ale na razie jestem daleko... daleko w polu:)

      Usuń
  9. O własnie interesuje mnie maski.

    www.lamia-riae.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :)

Na Wasze pytania odpowiadam pod postami, pod którymi zostały one zadane:)
Staram się odpowiadać na każdy komentarz pod postem:)

Jeśli mój blog Cię zaciekawi zachęcam do "obserwowania" - byłoby mi bardzo miło:)