Obserwatorzy

Obserwują mnie

czwartek, 31 lipca 2014

Wszyscy (prawie) byli w IKEI, byłam i JA!

Cześć:)



Jak widzicie po tytule, dzisiaj chciałabym pokazać Wam, co upolowałam 3 tyg. temu w Ikei. Strasznie, ale to naprawdę STRASZNIE chciałam zawitać do tego sklepu, ta chęć ciągnęła się za mną spokojnie 1,5 roku.. ale nigdy jakoś nie było kiedy, jak, etc.
Jednak w ramach obrony czekał mnie niespodziewany wyjazd do tego sklepu:) Dziękuję Kochanie:*

Muszę przyznać, że ogrom wszystkiego, a raczej masa rozwidleń sprawiała, że z początku nie mogłam się odnaleźć (a przecież chciałam obejść wszystko!).



Na szczęście pomyślano o osobach takich jak ja - gdyby nie ta ulotka, to pewnie połowę miejsc bym nieświadomie ominęła.

Kusiło mnie naprawdę wiele rzeczy, sporo totalnie mi nie potrzebnych, ot zwykłe pierdółki. Długo też zastanawiałam się nad "słynną" a'la szufladko-komódką bodajże z dykty. Ostatecznie jednak się na nią nie zdecydowałam, z racji tego, że nie miałam na nią żadnego konkretnego pomysłu no i oczywiście podobała mi się ta największa, która cenowo (ok 60zł) niestety jakoś się nie opłacała, zważywszy na to, z czego była wykonana.

Ostatecznie jednak do koszyka wpadło parę "drobiazgów", oczywiście nie zapomniałam chociażby o mamie, której trafiła się patelnia:D



Dla siebie wybrałam dwie osłonki (mniejsza jest już wykorzystana jako swego rodzaju stojak do przechowywania pędzli), zwykły szklany wazonik, zestaw miarek (100,15,5,1 ml) oraz zestaw do drylowania (do wydrążania 'ogryzków' z jabłek, do 'wycinania' kulek chociażby z owoców oraz do ścierania skórki pomarańczy, czekolady, itp).

Muszę przyznać, że w Ikei znalazłam wiele ciekawych rozwiązań, pomysłów na zagospodarowanie przestrzeni, które w przyszłości chętnie bym wykorzystała.
To sklep, do którego z pewnością powrócę!

A Wy robicie zakupy w Ikei?
Lubicie? Czy raczej omijacie?:)

Po raz kolejny mam do Was pytanie:
Czy ktoś z Was zbiera może nakrętki od napojów? 
Często są one zbierane albo przez dzieci albo w celu zdobycia chociażby wózka inwalidzkiego.
Ja zbierałam i je oddawałam, jednak obecnie jest to już sprawa nie aktualna i z chęcią oddałabym to, co mi zostało.
Jeśli więc ktoś chciałby małą siateczkę z nakrętkami, to czekam na maila z adresem do wysyłki:)



Miłego wieczoru,

Jola

poniedziałek, 28 lipca 2014

Recenzja: Odżywka bez spłukiwania - MARION

Cześć:)

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną recenzją, tym razem mowa o błyskawicznej odżywce bez spłukiwania do włosów cienkich, delikatnych i pozbawionych objętości, firmy Marion.



Swoją zakupiłam w Leclerku, w cenie 7 zł.
Pojemność 150 ml.

CO PISZE PRODUCENT:



SKŁAD:

AQUA, CYCLOPENTASILOXANE, PROPYLENE GLYCOL, GLYCERIN, BETAINE MONOHYDRATE, DIMETHICONE/VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, POLYQUATERNIUM 4/HYDROXYPROPYL STARCH COPOLYMER, SOLUBLE COLLAGEN, PANTHENOL, HYDROLYZED SILK, PEG-20 CASTOR OIL, PEG-60 HYDROGENATED CASTOR OIL, ZEA MAYS OIL, CALCIUM PANTOTHENATE, INOSITOL, RETINOL, ROSA MOSCHATA SEED OIL, BIOTIN, TOCOPHERYL ACETATE, CETRIMONIUM CHLORIDE, DIMETHICONOL, PHENYL TRIMETHICONE, PARFUM, AMODIMETHICONE, CHAMOMILLA RECUTITA EXTRACT, METHOXY PEG/PPG-7/3 AMINOPROPYL DIMETHICONE, C12-14 PARETH-12, BENZYL ALCOHOL (AND) METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE (AND) METHYLISOTHIAZOLINONE, METHYLPARABEN, PHENOXYETHANOL, CHLORPHENESIN, BENZOIC ACID, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, CITRIC ACID, TRIETHANOLAMINE, CL 19140, CL42090, SODIUM CHLORIDE, ALCOHOL DENAT, LINALOOL, LIMONENE, HYDROXYISOHEXYL3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, CITRONELLOL, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, GERANIOL.


MOJA OPINIA:

Weryfikacja obietnic producenta:
  • włosy faktycznie były wygładzone, nie są obciążone u nasady, za to mogą być obciążone na długości
  • połysku dzięki stosowaniu tej odżywki nie zauważyłam (od tego mam olejki), co do struktury włosów to się nie wypowiem, aczkolwiek szczerze wątpię
  • elastyczności też nie dopatrywałabym się dzięki temu produktowi (ponownie w moim przypadku to zasługa olejów)
  • nie nawilżała włosów
  • włosy rzeczywiście się nie elektryzowały



+ Opakowanie. Plastikowa, przezroczysta buteleczka, dzięki czemu widzimy, ile zostało nam produktu. Atomizer nigdy mi się nie zacinał.
+ Cena. Jak dla mnie dość niska.
+ Wydajność/Pojemność. Produkt starczył mi na długo, był bardzo wydajny, aczkolwiek nie przesadnie, nie zdążył mi się znudzić.
+ Dostępność. Produkty tej firmy są dość szeroko dostępne.
+ Nie obciąża włosów u nasady. Mogłam bardzo obficie spryskiwać włosy, nawet przy skórze głowy i w tych rejonach nigdy nie obciążała, włosy nie były przyklapnięte bez względu na zastosowaną ilość.
+ Nie podrażniała skóry głowy.
+ Nie wywołała łupieżu.
+ Zapach. Bardzo przyjemny dla mojego nosa, aczkolwiek sztuczny.
+ Nie przyspieszała przetłuszczania.
+ Ułatwiała rozczesywanie włosów.

- Obciążała za to włosy na długości (od brody w dół). To naprawdę zaskakująca sprawa, bo z reguły spotykałam się z produktami, które stosowane w nadmiernych ilościach obciążają przy skórze głowy, ale na długości i końcach praktycznie nigdy. W przypadku tej odżywki i moich włosów wszystko było odwrotnie.

* Skład. Co prawda na składach się nie znam, jednak ten wydaje mi się bardzo sztuczny i to troszkę zniechęca.
* Brak nawilżenia/odżywienia. Nic takiego po prostu nie zaobserwowałam, ale to tylko odżywka bez spłukiwania, więc w zasadzie cudów się raczej nie spodziewałam.

PODSUMOWUJĄC:

Ja byłam z tego produktu dość zadowolona. Ot, fajny psikacz po myciu, który krzywdy nie robi i ładnie pachnie. Nie zaobserwowałam żadnych zmian odnośnie wyglądu moich włosów, bo generalnie są teraz w dość dobrym stanie. Poza tym, od drogeryjnej odżywki bez spłukiwania za parę złotych nie oczekiwałam żadnych spektakularnych efektów, toteż brak nawilżenia czy odżywienia dla mnie tragedią nie jest. Nawilżenie to w moim przypadku kwestia przede wszystkim olejów, a odżywienie odpowiednio zbilansowanej diety. Jeśli jakiekolwiek produkty miałyby działać w tym kierunku, to moim zdaniem nie będzie to odżywka b/s.
Jedyną kwestią, która dla mnie jest minusem, było obciążenie włosów na długości, jednak wystarczy stosować produkt w tych miejscach w ilościach minimalnych bądź wcale i będzie ok.
Widziałam również inne wersje tej odżywki i myślę, że jak będę miała okazję, to wypróbuję kolejną.


Miałyście pokazaną przeze mnie bądź inną wersję tej odżywki?
Jakie są Wasze ulubione odżywki b/s?

Mała informacja:
Do 31 lipca w sklepie internetowym Skarby Syberii obowiązuje promocja -23% na cały asortyment!
Ja już skorzystałam z promocji bez VAT, a Wy?:)
-->  Ania dzięki za informację:)

Miłego dnia,

Jola

czwartek, 24 lipca 2014

Przepis na: Lody czekoladowe (z użyciem maszyny do lodów)

Cześć:)




Dziś (w końcu!) kolejny przepis. Z racji lata a także wzmożonej produkcji lodów w moim domu, postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na najpyszniejsze domowe lody czekoladowe, jakie kiedykolwiek jadłam.

Jak widzicie po tytule posta, ja używam również maszyny do lodów. Wiem, że wiele osób doskonale radzi sobie bez niej, jednak ja jestem zdania, że ona "odwala" połowę roboty w ostatecznej wersji lodów i nie wyobrażam sobie teraz robienia lodów bez niej.
Odnośnie samego urządzenia planuję napisanie osobnego posta.



Składniki:
  • 300 ml mleka
  • 300 ml śmietany kremówki (36%)
  • 4-5 żółtek (w zależności od wielkości)
  • 90 g cukru (z czego ok. połowa do masy żółtkowej)
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 100 g mlecznej czekolady (z czego ok 40 g do połamania na końcu)
  • cukier waniliowy

Wykonanie:



1) Mleko z cukrem waniliowym i częścią cukru (ok.50g) podgrzać. Można zagotować. Dodać gorzką czekoladę i część mlecznej (60g), do rozpuszczenia.



2) Jajka wyparzyć. Żółtka z częścią cukru (ok 40g) ubić do białości.



3) I połączyć delikatnie z masą. Ja robię to stopniowo dolewając do masy żółtkowej porcjami masę czekoladową i odwrotnie. Trochę z tym "bawienia", jednak mam pewność, że masa mi się nie zważy.
Całą masę ubijać na małym ogniu to puszystości i ew. zgęstnienia. Należy jednak pamiętać, żeby nie dopuścić do zagotowania! Zostawiamy do wystudzenia - ale nie w lodówce!



4) Ja do lodów zawsze na koniec wrzucam dodatki. W tym wypadku to połamana czekolada. Młynek do toppingów spisał się w tej roli idealnie. Najszybciej bez młynka posiekać czekoladę na nieregularne kształty nożem (czekoladę wcześniej włożyć do lodówki, dzięki czemu nie będzie się topiła podczas krojenia).



5) Ubijamy kremówkę.



6) Ubitą kremówkę razem z połamaną czekoladą dodajemy do przestudzonej (o normalnej temp.) masy. Całość mieszamy i wstawiamy do lodówki na parę godzin.
  • Jeśli nie macie maszyny, to to będzie etap końcowy (masa ląduje w zamrażalniku). Jeśli macie, to każda maszyna działa troszkę na innych zasadach. Zależy czy jest ona z wyjmowaną misą do zamrażania czy z kompresorem. U mnie taka mieszanka musi zostać w lodówce minimum 4 godziny, a najlepiej całą noc!



7) Kiedy masa chłodzi się w lodówce można przygotować foremki:)



8) Po całej nocy w lodówce, przyszła kolej na maszynę do lodów:) Korci mnie napisanie teraz o niej parę słów, ale poczekam do osobnego posta.



9) I wlewamy do foremek:))




Smacznego! :)

Dajcie znać, czy lubicie robić domowe lody?
I jakie są Wasze ulubione smaki?:)

Miłego dnia,

Jola

wtorek, 22 lipca 2014

Recenzja: Peeling do ciała - JOANNA

Cześć:)

Jak Wasz weekend? Bo mój niespodziewanie bardzo miło:) Pierwszy raz (dopiero) kąpałam się w jeziorze.. Byłam parokrotnie, jednak zabaw z dziećmi w wodzie do "normalnej kąpieli" nie zaliczę:)



Dziś przyszła pora na kolejną recenzję.
Tym razem mowa o gruboziarnistym peelingu do ciała z kolagenem morskim - Joanna Sensual.
Swój zakupiłam na promocji w Super-Pharm, w cenie 6 zł.
Pojemność 200g.


CO PISZE PRODUCENT:

Formuła peelingu SENSUAL dzięki zawartości drobinek ścierających intensywnie oczyszcza i zmiękcza Twoją skórę. Kosmetyk złuszcza martwy naskórek co pozwala na lepsze wchłanianie substancji aktywnych zawartych w kosmetykach pielęgnujących. Receptura wzbogacona o nawilżający kolagen morski zapewni skórze jędrność i sprężystość.

SKŁAD:

AQUA, POLYETHYLENE, SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDOPROPYL BETAINE, GLYCERIN, DISODIUM LAURETH SULFOSUCCINATE, TRIETHANOLAMINE, ACRYLATES/C-10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, COCO-GLUCOSIDE, GLYCERYL OLEATE, XANTHAN GUM, POLYQUATERNIUM-7, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER, COLLAGEN AMINO ACIDS, DISODIUM EDTA, PARFUM, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LINALOOL, LIMONENE, SYNTETIC WAX, DMDM HYDANTOIN, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, METHYLISOTHIAZOLINONE, CL:42090, CL:77499.

MOJA OPINIA:

 
+ Opakowanie. Wygodne, estetyczne, dobrze trzyma się w dłoni, nie ma problemu z wydobyciem resztek produktu. Szczelne zamknięcie.
+ Cena. W tej cenie to dosłownie "żal nie wziąć i nie wypróbować":)
+ Dostępność. Kosmetyki tej firmy są szeroko dostępne, więc myślę, że ze zdobyciem tego peelingu nie powinno być problemu.



+ Konsystencja/Wygląd. Nie jest lejący, czego nie cierpię w peelingach. Nie przecieka przez palce, dobrze się rozprowadza po ciele. Widać w nim również drobinki, mające za zadanie intensywne ścieranie martwego naskórka.
+ Zapach. Wiele razy wspominałam, że lubię kwiatowe zapachy. I takowy tutaj wyczuwam. Zdaje sobie sprawę, że pewnie zasługa w tym chemii, jednak mi takie zapachy bardzo odpowiadają.
+ Nie podrażnia.
+ Nie wysusza skóry.
+ Działanie. Po peelingu gruboziarnistym spodziewałam się mocnego zdzierania. W tym wypadku intensywność zależy od użytkownika. Sam w sobie peeling jest mimo wszystko dość łagodny, jeśli jednak masaż skóry będzie bardziej intensywny, bądź zastosujemy dodatkowo rękawice peelingującą, to i sam peeling zwiększy zdzieranie.

- Zaczął lekko zapychać moją skórę (w połowie opakowania).

* Skład. Co prawda na składach się nie znam i pewnie ma w sobie jakieś "okropne" związki, jednak nie ma zapychającej mnie parafiny a ma kolagen:)
* Jędrności i sprężystości dzięki samemu peelingowi oczywiście nie zaobserwowałam, ale tego nie oczekiwałam, od tego są masła, balsamy, itp.


PODSUMOWUJĄC:

Nie jest to być może peeling idealny, nie ma super składu, nie działa spektakularnie i niestety lekko zapchał moją skórę. Jednak wydaje mi się, że mimo wszystko jest to jeden z lepszych, łatwo dostępnych stacjonarnie peelingów w niskiej cenie.
Mam mieszane uczucia co do tego kosmetyku. Ale myślę, że mogłabym kupić go ponownie.

Znacie? Miałyście? Używałyście?
Jakie peelingi mogłybyście polecić?

Miłego dnia,

Jola

sobota, 19 lipca 2014

Zakupy kosmetyczne (2 miesięczne)

Hejka:)

Jak sam tytuł wskazuje, dziś zapraszam na zakupy kosmetyczne, poczynione na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy, zdecydowana większość zakupiona w promocyjnych cenach.




Na początek próbka fluidu przeciwsłonecznego La Roche Posay Anthelios XL, spf 50+.
Udało mi się ją otrzymać po wypełnieniu ankiety (Lifestyle).


Jak już jesteśmy przy ochronie przeciwsłonecznej, to musiałam zaopatrzyć się w (od lewej): 
  • Panthenol (Super-Pharm, 10zł, poj.150ml), dla mnie to idealna sprawa przy poparzeniach słonecznych czy innych oparzeniach; 
  • Demerdic Sunbrella wodoodporne mleczko ochronne do ciała do skóry wrażliwej każdego typu, spf 30 (Super-Pharm, 28zł, poj.200g); 
  • Demerdic Sunbrella wodoodporny krem ochronny do twarzy do skóry tłustej i mieszanej, spf 50+ (Super-Pharm, 21zł, poj.50g); 
  • Bioliq intensywne serum rewitalizujące  (Super-Pharm, 14zł, poj.30ml).


  • Chusteczki do higieny intymnej to u mnie stały zakup. Tym razem padło na nowość Biedronki: Intimea, kupiłam obie wersje: z ochronnym ekstraktem z nagietka i łagodzącym ekstraktem z rumiarnku (Biedronka, 3zł, 20szt/opakowanie).
  • Dopiero teraz zauważyłam, że piankę już pokazywałam :)
  • Alterra: olejek do twarzy (Rossmann, 8,50zł, poj.30ml) i emulsja oczyszczająca (Rossmann, 11zł, poj.125ml).


Od lewej:
  • Ziaja dwufazowy płyn do demakijażu oczu; jak dla mnie jedna z lepszych 2-fazówek (Super-Pharm, 6zł, poj.120ml);
  • Bioderma Node delikatny szampon do codziennego stosowania (Super-Pharm, 14zł, poj.200ml);
  • L'oreal Elnett lakier do włosów nadający objętość (Rossmann, 18,50zł, poj.250ml);
  • Mixa płyn micelarny do demakijażu do skóry bardzo wrażliwej (Super-Pharm, 12zł, poj.200ml);
  • Le'Maadr łagodząca i nawilżająca woda micelarna do demakijażu (Super-Pharm, 6zł, poj.100ml);
  • Vichy antyperspirant w kulce 48-godzinna ochrona (Super-Pharm, 27zł, poj.50ml).


  •  Cien szampon do włosów z aloesem (Lidl, 6zł, poj.250 ml);
  •  L'biotica Biovax intensywnie regenerująca maseczka argan&złoto (Super-Pharm, 9zł, poj.125 ml).

 
  •  Ever Good suplement z olejem z wątroby rekina i czosnkiem (Alma, 10zł, 50 kapsułek).



  • Purederm złuszczająca maska do stóp (Biedronka, 14zł);
  • Gillette maszynki do golenia, moje ukochane! (Carrefour, 13 zł, 3 szt.).

 
  • gumki-sprężynki:) (Chiński, 2 zł, 6 szt.).

To by było na tyle. Trochę tego jest, ale zważywszy, że kupowane w ciągu dwóch miesięcy, to nie jest tragicznie, zwłaszcza przy cenach, za jakie kupiłam:)

Mam też do Was pytanie:
Zabrałam się za przeglądanie szafy i stwierdziłam, że mam bardzo dużo rzeczy, dodatków, akcesoriów, których nie noszę, a nawet takich, które były ubrane dosłownie raz (nietrafione prezenty). Zbieram się z zamiarem ich sprzedaży i tutaj pytanie do Was:
Czy ktoś z Was sprzedawał już ubrania/dodatki/akcesoria online?
Jaką stronę polecacie?
Ja skłaniam się ku Allegro, wiem, że pobierają opłaty za wystawienie i prowizję od ew. sprzedaży, ale przynajmniej zasady są jasne od początku do końca..
Możecie mi coś doradzić w tej kwestii? Byłabym wdzięczna:)     

 
Miłego weekendu:)

Jola

środa, 16 lipca 2014

Recenzja: Szampon pielęgnacyjny dla niemowląt - HIPP

Cześć:)

Dziś czas na kolejną włosową recenzję. Póki co recenzje pojawiać się będą najprawdopodobniej w co drugim poście, bo po prostu sporo produktów czeka na opisanie:)




W tym poście mowa o szamponie pielęgnacyjnym dla niemowląt, marki Hipp.

Swój zakupiłam w Lidlu (niestety nie jest chyba w stałej ofercie), za cenę 8 zł.
Pojemność 200 ml.

CO PISZE PRODUCENT I SKŁAD:



MOJA OPINIA:

+ Opakowanie. Poręczna buteleczka, dobrze leży w dłoni. Nic się z niej nie zdziera. Buteleczka zamykana "na klik", szczelna.



+ Cena/Pojemność. Wg mnie standardowa.
+ Dostępność.Widziałam go w większych marketach.
+ Nie podrażnia skóry głowy.
+ Skład. Wg mnie bardzo przyjemny dla oka.



+ Konsystencja. Lejący, przezroczysty płyn.
+ Dobrze zmywa oleje, pomimo swojej delikatności. Jednak jak wiele razy wspominam zawsze myje włosy 2-krotnie. Przy jednorazowym myciu mogłoby być ciężko.

- Wydajność. Przy 2-krotnym myciu długo się nim "nie nacieszyłam".
- Plącze włosy.
- Wysusza. Konieczne jest solidne nawilżenie.
- Zapach. Niby neutralny, a jednak mnie drażnił.
 
HIPP to BabyDream ?!

Niestety, ale dla mnie TAK. Jak dla mnie jedyną różnicę stanowi nazwa marki oraz szata graficzna. Wygląd buteleczki, pojemność, konsystencja, zapach, a także działanie jest IDENTYCZNE.
Naprawdę zapach jest taki sam, co szamponu BabyDream. Sam wygląd, konsystencja, kolor - wszystko również.

PODSUMOWUJĄC:

Dla mnie Hipp to bliźniak Babydream, który wygląda i działa na moich włosach identycznie. Babydream jednak kosztuje trochę mniej i jest zdecydowanie bardziej dostępny, więc do Hipp'a raczej nie wrócę.
Samym BabyDreamem już włosów raczej nie myję, ale jeśli "zamarzę" o szamponie dziecięcym to wybieram tańszą opcję.

Aż kusi, żeby zrobić porównanie obu szamponów, jednak po pierwsze Hipp'a już nie mam, a po drugie one są naprawdę identyczne.

Macie? Znacie? Lubicie?
Jakie możecie polecić łagodne szampony do mycia?

Miłego dnia;)

Jola

poniedziałek, 14 lipca 2014

Kuchenne nowości (Tchibo, Pepco, Biedronka)

Cześć.

Byłam pewna, że po obronie będę miała czas na wszystko, dzięki czemu nadrobię wszystkie zaległości, jednak w praktyce okazało się to o wiele trudniejsze w wykonaniu. Siostrzeniec i moja chrześniaczka przyjechali na wakacje, do tego wesele znajomych i mamy połowę lipca a zaległości jak były, tak są nadal. Mam nadzieję, że uda mi się w końcu z wszystkim uporać.



Dziś czas na kuchenne nowości, które trafiły do mnie od kwietnia do dnia dzisiejszego, a więc zakupy poczynione na przestrzeni prawie 4 miesięcy.

TCHIBO:



Zacznę od Tchibo. Młynek do toppingów, który widzicie powyżej widziałam już w marcu, przy okazji którejś z wizyt w Tchibo. Stwierdziłam jednak wtedy, że nie jest mi to potrzebne do szczęścia, ot zwykły gadżet. Być może skusiłabym się wtedy na niego, gdybym mogła zobaczyć go "na żywo", wszystkie pudełka były zapieczętowane, a obawiałam się, że trafię na pierdółkę z kiepskiej jakości plastiku, która po kilku użyciach zwyczajnie się rozwali.
Kiedy jednak wróciłam do domu, to przez ponad 3 tyg owy młynek nie dawał mi spokoju, nie mogłam o nim zapomnieć, dlatego przy kolejnej wizycie, weszłam do Tchibo z zamiarem kupna. Niestety na półkach już go nie było, ale były inne kuchenne cudeńka, które widziałam prędzej w ofercie. Po powrocie z zajęć na Uczelni zadzwoniłam do GP (Galeria Pomorska w Bdg), z pytaniem czy mają na stanie jeszcze młynki: oczywiście nie mogłam się dodzwonić przez ponad pół godz, ale opłacało się czekać. 4 szt młynków czekało:)
Nie myśląc dużo, dosłownie pobiegłam na autobus:)

Przepraszam za zabrudzenie, ale był wykorzystywany:) Kupiony głównie z myślą rozdrabniania większej ilości ciasteczek, czekolady, orzechów, itp. W końcu mamy lato, a domowej roboty lody z dodatkami cieszą się u mnie w domu powodzeniem:)
Cena:  19 zł.

Przy kasie moim oczom ukazał się minutnik. Jakoś nigdy nie był mi szczególnie potrzebny, wszystko zawsze odliczałam na telefonie. Ale ten mi się spodobał.
Cena: 10 zł.




Na zestaw do dekorowania wcześniej nie zwróciłam uwagi. Jednak przy zakupie młynka stał obok, w rozłożonej wersji i "się zakochałam". Mam co prawda sporo szpryc, w tym swoją ulubioną, której używam notorycznie, jednak silikonowej wersji nie miałam, a jestem bardzo ciekawa jak takowa się spisze. Dodatkowym atutem dla mnie jest stelaż, na którym "grzecznie" sobie siedzą wszystkie końcówki i można odkładać szpryce, by w spokoju nakładać do niej np krem.
Cena: 39 zł.

PEPCO:



Z początku osłonka mnie totalnie nie kusiła, ale później okazała się być potrzebna "od zaraz", stąd zakup.
Cena: 8 zł.



Kolejnym nie koniecznie potrzebnym od zaraz gadżetem są foremki do lodów.
W zeszłym roku kupiłam maszynę do lodów i zwłaszcza latem rozpoczyna się masowa produkcja. Chociaż do tych foremek bardziej pasują mi sorbety owocowe, aniżeli kremowe lody:)
Dokupiłam jeszcze dwa zestawy później, także łącznie posiadam 4:)
Cena: 5 zł/zestaw (w skład zestawu wchodzą 4 szt.)



Ostatnio mam też jakąś fazę na szklane słoiczki:) Zakupione w Pepco.

BIEDRONKA:


Przy którejś z wizyt w Biedronce zakupiłam patelnię do naleśników. Teraz zadaję sobie pytanie: jak ja smażyłam naleśniki prędzej?:) Nic nie przywiera, nie ma potrzeby dodawania tłuszczu do smażenia, zero problemu z przewracaniem naleśników czy z myciem samej patelni.
Cena: ok 13 zł.

Ostatnio jako dodatek do jednej z gazet kupiłam formę silikonową. Co prawda mam sporo foremek silikonowych, jednak potrzebowałam właśnie takiej. Myślę, że do mniejszych serników czy biszkoptów będzie wręcz idealna.

PREZENT:


W połowie czerwca miałam urodziny i koleżanka sprawiła mi niesamowitą niespodziankę. Znając moje zainteresowania sprezentowała mi paterę do ciast i formy na muffinki. Patery nie miałam, więc na sam widok zaświeciły mi się oczy:D
Jeśli to przeczytasz kochana, to jeszcze raz DZIĘKUJĘ :*

To by było na tyle:)

Wpadło Wam coś w oko z moich zakupów?
Też lubicie kupować tego typu "sprzęty" i gadżety?
Czy jesteście w tym raczej oszczędni?

Miłego dnia i do następnego posta,

Jola


sobota, 5 lipca 2014

Recenzja: regenerująca maska do włosów KALLOS Gogo

Cześć:)

Dzisiaj przychodzę do Was z pierwszym "normalnym" postem po długim czasie:)



Mowa o regenerującej masce do suchych, łamiących się i uszkodzonych włosów, marki Kallos.

Swoją zakupiłam w Hebe. Pojemność 200 ml. Cena ok. 6 zł.

CO PISZE PRODUCENT ORAZ SKŁAD:



MOJA OPINIA:

+ DZIAŁANIE: moje włosy po tej masce były niesamowicie miękkie, idealnie dociążone, odżywione, mięsiste. Wyglądały na bardzo zdrowe i zadbane.
+ Nie obciąża włosów. Dla sprawdzenia stosowałam również w większej ilości i o dziwo, naprawdę nie zrobił krzywdy włosom, wyglądały pięknie.



+ Opakowanie. Buteleczka z miękkiego plastiku, dzięki czemu nie ma problemów z wydobywaniem produktu. Obcięcie, celem wydobycia resztek też nie przysparza trudności. Zamknięcie "na klik" dość solidne, nigdy nic mi się nie wylało.



+ Konsystencja. Z taką konsystencją to ja się jeszcze w maskach/odżywkach do włosów nie spotkałam. Ma konsystencję kremu, gęstego zbitego, treściwego kremu. Nie rozprowadza się na włosach jak typowa maska. Nie ślizga się po włosach.
+ Cena/Pojemność/Wydajność. Przy tej pojemności i cenie to produkt idealny. Co do wydajności było całkiem przyzwoicie. Jednak ze względu na swoją dość nietypową dla tego typu produktów konsystencję wydaje mi się, że przy jednorazowym użyciu potrzebowałam jej więcej niż "normalnej maski".
+ Zapach. Jak dla mnie to zapach idealny. Piękny, kwiatowy. Jak ją wąchałam to dosłownie "przenosiłam" się do kwiaciarni latem:) Naprawdę piękny zapach.
+ Nie wiem jak jest na poziomie strukturalnym włosa, jednak wizualnie włosy rzeczywiście wyglądają na mocne, odżywione. Łatwo się rozczesują --> dlatego zgadzam się z obietnicami producenta.

- Dostępność. Niestety widziałam ją tylko w Hebe..

* Skład. Znawcą składów nie jestem, jednak mi się podoba. Jest krótki, niestety nie naturalny ale też nie rzuca mi się w oczy żadna katastrofa chemiczna.

PODSUMOWUJĄC:

Jestem niesamowicie zadowolona z tej maski. Praktycznie używałam jej bardziej jak odżywkę tzn., po każdym myciu. I moje włosy wyglądały świetnie.
To już druga maska tej firmy, która jest tania i działa na moich włosach bardzo dobrze.
Jest to produkt, do którego z pewnością wrócę. 
POLECAM!

Miłego weekendu,

Jola

środa, 2 lipca 2014

WRACAM do rzeczywistości:)

Cześć Wszystkim:))

Nie było mnie długo, ale niestety musiało być i tak..
Ostatnie tygodnie były bardzo stresujące, ale mogę już powiedzieć o sobie jako o absolwentce Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego:)
Od 1 lipca jestem inżynierem:D 



Nigdy bym sobie nie wyobraziła, że w tygodniu mam egzaminy (ostatni w nd), a w poniedziałek o 12 dowiaduję się, że dnia następnego o 9 się bronię.... Tego stresu z drukowaniem, prezentacją i ogarnianiem materiału w 20 godz nigdy nie zapomnę!
Pewna byłam, że się nie uda a tu 5 na obronie:) Jak to powiedział mój recenzent: będę ten dzień bardzo miło wspominała:D

Mam już oficjalne wakacje:) 
Więc w najbliższych dniach wracam do regularnego blogowania:)
Ależ się cieszę:))

Parę osób pytało, co studiuje:
studiowałam na Wydziale Rolnictwa i Biotechnologii
Kierunek - Rolnictwo
Specjalność: Agronomia i Agrobiznes:)


Miłego wieczoru,

Jola