Obserwatorzy

Obserwują mnie

niedziela, 25 maja 2014

Recenzja: intensywne serum modelujące z efektem powiększania i podnoszenia biustu - BIELENDA

Cześć.

Dzisiaj czas na ostatnią "zaległą" recenzję. Niestety jest to totalny bubel, który niesamowicie mnie rozczarował. Mowa o intensywnym serum modelującym z efektem powiększania i podnoszenia biustu, firmy Bielenda.



Produkt kupiłam w Rossmannie, w cenie ok 19 zł.
Pojemność 125 ml.



CO PISZE PRODUCENT:



NATURALNE SKŁADNIKI AKTYWNE:
  • KOLAGEN: budulec włókien podporowych skóry. Odpowiada za elastyczność i sprężystość skóry. W sposób widoczny napina i modeluje ciało.
  • BIO-BUSTYL: stymuluje syntezę kolagenu i elastyny. Wzmacnia skórę, zapobiega jej wiotczeniu, napina i ujędrnia naskórek.
  • ZŁOTO KOLOIDALNE: daje efekt zbliżony do zabiegu polegającego na wszczepieniu pod skórę cieniutkich niteczek złota, tzw. efekt złotych nici, które ujędrniają i liftingują zwiotczałą skórę.
  • KIGELIA AFRICANA: ekstrakt z owocu afrykańskiej rośliny znanej z właściwości powiększających i ujędrniających biust.
  • BLACK COHOSH: egzotyczna roślina, pobudza powstawanie nowych włókien podporowych utrzymujących jędrność i napięcie skóry.

SKŁAD:

AQUA(WATER), CYCLOPENTASILOXANE, KIGELIA AFRICANA EXTRACT, BUTYLENE GLYCOL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COCO-CAPRYLATE/CAPRATE, CETYL PALMITATE, GLYCERYL STEARATE, PEG-100 STEARATE, CETEARETH-18, CETEARYL ALCOHOL, ETHOXYDIGLYCOL, PROPYLENE GLYCOL, CIMICIFUGA RACEMOSA (BLACK COHOSH) ROOT EXTRACT, GLYCERYL POLYMETHACRYLATE, RAHNELLA/SOY PROTEIN FERMENT, GLYCERIN, PEG-8, PALMITOYL OLIGOPEPTIDE, CAVIAR EXTRACT, HYDROLYZED COLLAGEN, GOLD, POLYACRYLAMIDE/C13-14 ISOPARAFFIN/LAURETH-7, AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/VP COPOLYMER, POLYSILICONE-11, LAURETH-12, DISODIUM EDTA, PHENOXYETHANOL, METHYLPARABEN, ETHYLPARABEN, DMDM HYDANTOIN, PARFUM (FRAGRANCE), BENZYL SALICYLATE, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LIMONENE, LINALOOL.

MOJA OPINIA:

+ Dostepność. Rossmann jest chyba wszędzie. Nie wiem, czy jest również dostępny w innych drogeriach czy marketach, ale myślę, że z tym nie będzie większego problemu.
+ Nie podrażnia.
+ Nie wysusza skóry.



+ Opakowanie z miękkiego plastiku. Sam produkt dobrze się wydobywał, nigdy nic nie wyciekło.



+ Konsystencja. Nie za gęsta, nie za lejąca, powiedziałabym, że całkiem fajna.

- Cena. Nie całe 20 zł za bubel to całkiem sporo.
- Działanie. Nie zrobił totalnie nic. I nie chodzi mi tutaj o powiększenie biustu, bo takowe efekty to tylko u chirurga:) Ale oczekiwałam solidnego nawilżenia skóry, a przez to jej ujędrnienia i uelastycznienia: i co dostałam: Jedno wielkie NIC!
- Nie powiększa, nie podnosi biustu.
- Nie nawilża skóry.
- Zapach. Jak dla mnie duszący i bardzo chemiczny, mało przyjemny dla mojego nosa. Nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z zapachem podkładów "marki krzak".
- W moim odczuciu "serum" nie wchłaniało się całkowicie. Jak w przypadku pobratymca z Eveline, który wchłaniał się ekspresem i nie pozostał żadnego uczucia lepkości, tak ten, nie dość, że wchłania się wolniej, to jeszcze pozostawia film na skórze, czego ja osobiście nie znoszę.
- Serum nie jest serum. Jak dla mnie to najzwyczajniejszy krem. Moje wyobrażenia o serum są zgoła inne od tego, co reprezentuje ten kosmetyk.
- Skład. Owszem są jakieś ekstrakty, ale z nimi bywa różnie - ilości mogą być śladowe. Za to mamy sporo chemii, parabenów, itp. 

PODSUMOWUJĄC:

Miałam styczność z produktem tego typu, firmy Eveline. Tamten bardzo mocno nawilżał skórę, uelastyczniał biust, przez co wizualnie stawał się bardziej jędrny.
Produkt Bielendy jak dla mnie jest totalnym nieporozumieniem i jednym z większych bubli ostatnich miesięcy, jaki miałam nie przyjemność używać.



Ja z pewnością do niego nie wrócę! Bubel, o którym trzeba szybko zapomnieć!



Miałyście? Używacie kosmetyków do biustu?

Nadal mam ogromne zaległości na Waszych blogach i widzę, że na chwilę obecną zmiana tego jest raczej ciężka do zrealizowania. Do regularnego blogowania wrócę pewnie po zakończeniu semestru.
Postaram się jednak coś dodawać oraz mimo wszystko zaglądać do Was:) 

Miłego wieczoru,

Jola

środa, 21 maja 2014

Zakupy pielęgnacyjne + wygrane rozdania

Cześć.

Jak widzicie po tytule, dzisiaj zapraszam na małe zakupy pielęgnacyjne oraz wygrane rozdania .

Z jednym wyjątkiem wszystko kupione na promocjach w Rossmannie (znowu):)

A więc:

Rossmann:



  • balsam po depilacji Isana (4 zł)
  • kremowy żel pod prysznic Nivea (8 zł)
  • pianka do golenia do skóry wrażliwej Isana (3,50 zł)
  • płatki kosmetyczne z aloesem Lilibe (1,60 zł)


  • maseczka oczyszczająca Rival de Loop (1 zł)
  • maseczka na dobre samopoczucie  Rival de Loop (1 zł)
  • maska anty-stres Ziaja (1,30 zł)
  • maska regenerująca Ziaja (1,30 zł)
  • maska oczyszczająca Ziaja (1,30 zł)
Biedronka:



  • aktywne serum do rzęs L'biotica (8 zł)


Wygrane rozdania:)

Udało mi się dwa razy wygrać:) Jak przez całe życie nigdy nic, tak teraz chyba sobie odbijam:-)



 Wygrana u Emilii:
  • naturalna czarna glinka kosmetyczna w proszku
a dodatkowo w paczuszce znalazłam jeszcze próbeczki i lakier:
  • hipoalergiczna emulsja do mycia twarzy Biały Jeleń
  • hipoalergiczny szampon do włosów  Biały Jeleń
  • multi-lipidowy krem do twarzy Oillan
  • krem na dzień Nivea
  • lakier do paznokci Golden Rose w kolorku 46

Oraz wygrana u Doroty :


  • maska marokańska przeciw wypadaniu włosów Planeta Organica
Dziewczyny bardzo Wam DZIĘKUJĘ!!!

Miałyście coś z moich nowości? Coś Was skusiło?


Przepraszam za brak aktywności u Was, ale czuję, że w najbliższych dniach to szybko nie ulegnie poprawie niestety:( 
Kończenie ostatniego semestru edukacji bywa bardzo męczące i pracochłonne..

Postaram się jednak w miarę możliwości pisać posty oraz odwiedzać Wasze blogi:)

Miłego wieczoru,

Jola     


poniedziałek, 19 maja 2014

Zawiesina z blendera - alternatywa dla sokowirówki ?

Cześć.

 Przepraszam za moją nieobecność na Waszych blogach, jednak dzisiaj wróciłam ze zjazdu i dopiero wracam do "normalności":)

Od kilku miesięcy poszukuję sokowirówki idealnej. Niestety tak naprawdę sama nie wiem, na co zwracać uwagę, za co warto zapłacić a co jest totalnie zbędnym bajerem.
Przede wszystkim zależy mi na szybkim demontażu do mycia i możliwie jak najlepiej wysuszonej pulpie. Jenak niestety - poszukiwania ciągle trwają.

Nabrałam jednak chęci na wypróbowanie paru wersji "soków". Z racji nie posiadania sokowirówki, zdecydowałam się wykorzystać do tego blender.



W tym przypadku użyłam:
- pomarańczy
- mandarynek

Do pojemnika wrzuciłam obrane, pokrojone na cząstki owoce. I gotowe.
Oczywiście to kolejna prowizorka, jak w przypadku koktajli. Pomysłów na kompozycje smakowe jest sporo, można dodać wody, by rozcieńczyć otrzymaną "zawiesinę".



Po paru eksperymentach mogę śmiało powiedzieć, że muszę ze zdwojoną siłą wznowić poszukiwania sokowirówki. Przy otrzymywaniu "soku" metodą, którą zaprezentowałam Wam wyżej widzę praktycznie same minusy:
  • strach, że coś może stać się z nożykami
  • otrzymana "zawiesina".. jest zawiesiną.. nie sokiem
  • ciężko się ją piję, zważywszy na obecność pestek i wielu cząstek; gdybym chciała całość jakoś przecedzić, pozbyłabym się pewnie większej połowy zawartości, nie mam możliwości odwirowania tego w żaden sposób


Ten post pisałam parę tygodni temu i dzisiaj staje się on poniekąd "przeterminowany", gdyż właśnie dziś stałam się szczęśliwą posiadaczką normalnej SOKOWIRÓWKI, z czego niezmiernie się cieszę:))
Chciałam jednak wstawić tego posta, by pokazać Wam czy próba zastąpienia sokowirówki czymś innym jest możliwa - po części jest, jednak ja widziałam same wady.

 Już niedługo przedstawię Wam mój nowy nabytek:-)

Lubicie wyciskane w domu soki?:)

Miłej reszty dnia
,
Jola

środa, 14 maja 2014

Recenzja: Witaminowa skompresowana maska MARION SPA

Cześć:)

Zapraszam Was dzisiaj na recenzję witaminowej maski skompresowanej, firmy Marion.



Swoją kupiłam w Leclercu, za cenę 4 zł .
Pojemność 7 ml.

CO PISZE PRODUCENT I SKŁAD:


 

Otrzymujemy:
  • maskę w tabletce
  • serum
Muszę przyznać, że początkowo myślałam, że owa tabletka się rozpuści w serum:) A wystarczyło spojrzeć na rysunki:)


MOJA OPINIA:

+ Cena. 4 zł jak na maseczkę to wg mnie całkiem przyjemna cena.
+ Zapach. Całkiem przyjemny, aczkolwiek czuć, że to naturalnych nie należy.
+ Skompresowana forma maski. Takie małe urozmaicenie, kiedy "pastylka-maseczka", po włożeniu do serum natychmiast pęcznieje i rozkładamy gotową do nałożenia maskę.




+ Nie podrażniła, nie uczuliła.
+ Nie było na szczęście uczucia chłodzenia, którego wprost nie cierpię.Obiecanego ciepła też nie poczułam, praktycznie nie było żadnych odczuć przy jej pozostawieniu na twarzy, aczkolwiek mi to w ogóle nie przeszkadza.


+ Działanie. Skóra po jej użyciu faktycznie była gładka, delikatna w dotyku.

- Dostępność. Ja widziałam ją stacjonarnie tylko w Leclercu, jeśli się mylę, to dajcie znać w komentarzach:)

* Dopasowanie do twarzy. Tutaj bardzo się czepiać nie będę, bo tragedii nie było. Co prawda maska przewidywała większe czoło i mniejsze usta niż mam, ale dało się to przeboleć:)

PODSUMOWUJĄC:



Nie jest to zła maska, powiedziałabym, że jest jedną z lepszych nakładanych w formie płata, których miałam okazję używać, aczkolwiek nie było ich dużo. Jednak ja oczekuje chyba spektakularnych efektów. Być może kiedyś do niej wrócę, albo do jej innych wersji. Szału w działaniu nie było, ale wygładziła skórę, więc przynajmniej zrobiła COKOLWIEK.

Znacie? Miałyście? Używałyście?:)

Miłego dnia,

Jola

poniedziałek, 12 maja 2014

Promocje Rossmanna - co kupiłam? oj DUŻO :)

Cześć:)

Jak widzicie po tytule bardzo się obkupiłam w Rossmannie.. Ale wszystko jest przemyślanym zakupem, nie żałuję żadnego kupionego kosmetyku, a to dla mnie najważniejsze.
Post pojawia się z całości promocji, bo jakoś po 1 tygodniu nie dałam rady napisać posta.. i pojawił się pomysł zrobienia jednego, ale pokaźnego ;)
Cen nie piszę, z racji, że już po promocji, więc są one nie aktualne. Jeśli jednak któraś z Was chciałaby o coś konkretnie spytać to zapraszam w komentarzu - z pewnością odpowiem :)
Bez przedłużania, bo post pewnie i tak wyjdzie długaśny :)


Zacznę od I tygodnia promocji.






1 - BOURJOIS Blush róż do policzków Rose De Jaspe 95





2 - BOUROIS Delice de Poudre, Bronzing Powder (Puder brązujący prasowany) 52





3 - BOURJOIS Healthy Balance Poudre Unifiante 10h, Prasowany puder wyrównujący cerę i nadający jej blask


I małe swatche, wg numerków wyżej:
1-róż, 2-bronzer, 3-puder




Jak widzicie postawiłam na Bourjois. Posiadam tylko jeden róż: w musie i ciekawa byłam, jak moja skóra współpracowałaby z innym, ten ma bardzo delikatny kolorek, który dodatkowo odbija światło i pełni jednocześnie funkcję rozświetlacza. Bronzer, słynna czekoladka, o której swego czasu było głośno.. podobnie jak z różem: posiadam bronzer w kulkach z Avon'u, którym ciężko cokolwiek wykonturować. Puder był mi zwyczajnie potrzebny, a ten ma wyjątkowo aksamitną konsystencję, powiedziałabym, że wręcz jedwabistą.


II tydzień promocji:



1 - MAYBELLINE Master Kajal Khol Liner Oriental Gold
2 - MAYBELLINE Master Kajal Khol Liner Dark Jade


3 - LOVELY cień do oczu w kredce Nr 4
4 - LOVELY cień do oczu w kredce Nr 2
5 - LOVELY cień do oczu w kredce Nr 1
6 - LOVELY rozświetlacz do oczu Nr 2
7 - LOVELY cień do oczu w kredce Nr 3
8 - LOVELY rozświetlacz do oczu Nr 1


9 - LOVELY konturówka do oczu (brązowa)
10 - LOVELY konturówka do oczu (czarna)
11 - LOVELY konturówka do oczu 56




12 - MAYBELLINE żelowy eyeliner 10 Ultra Fiolet
13 - MAYBELLINE Color Tattoo 40-Pernament Taupe
14 - MAYBELLINE Color Tattoo 55-Immortal Charcoal


Szczególnie jestem zadowolona z eyelinera z Maybelline. Mam jego czarną wersję i jestem zachwycona, ta fioletowa jest identycznie cudowna! Idealnie podkreśla kolor mojej tęczówki. Color Tattoo z kolei idealnie mi się aplikuje na powieki. Kredki zwyczajnie się przydadzą. Cienie z Lovely są tak przyjemnie kremowe i utrzymują się na dolnej linii wodnej (bo tam głównie ich używam) idealnie. Kajale są bardzo ciekawe. Butelkowa zieleń przyciemnia górną linię rzęs, ale nie odbija się na dolnej linii wodnej!

I swatche całej kolorówki do oczu (wg numerków):





III tydzień promocji:



Od lewej:

1 - ASTOR Soft Sensation Lipcolor Butter nawilżająca szminka w kredce , szminka, balsam i błyszczyk w jednym 009 Bumt Rose
2 - MAX FACTOR błyszczyk do ust 20 Glowing Peach
3 - MAYBELLINE Color Sensational pomadka 103 Iridescent Rose Diamonds
4 - RIMMEL Vinyl Gloss błyszczyk 110 Keep A Secret
5 - LOVELY błyszczykowa pomadka do ust 01
6 - WIBO Spicy błyszczyk z formułą powiększającą usta Nr 19
7 - LOVELY Color Wear pomadka do ust z formułą o długotrwałą o intensywnym kolorze 3
8 - MAYBELLINE pomadka 120 Petal Rebel
9 - BOURJOIS Effect 3D błyszczyk do ust 51 Rose Chimeric

Swatche (w takiej samej kolejności, jak ustawienie wyżej, wyżej w pomieszczeniu, niżej w świetle dziennym):


Z pomadek i błyszczyków jestem niesamowicie zadowolona. Wszystkie do mnie pasują. Nie są trupie, ale też nie oczojebne. Szczególnie przypadła mi do gustu 2,5,7,8 i 9 (wg numerków wyżej), a już 2 i 9 to moi ulubieńcy :)

Czas na lakiery i odżywki do paznokci:


Od lewej:

1 - LOVELY I Love Summer Nr 3
2 - WIBO Candy Shop, efekt piasku Nr 2
3 - WIBO French Manicure Nr 9
4 - MISS SPORTY Lasting Colour Maxi Brush 525


Od lewej:

1 - LOVELY serum wzmacniające z wapniem i witaminą C, stymuluje regenerację skórek
2 - LOVELY preparat do usuwania skórek
3 - LOVELY preparat stymulujący wzrost paznokcia

Jak widzicie kupiłam bardzo, bardzo dużo..
Ale nie żałuję żadnego zakupu, orientowałam się w cenach w innych miejscach i moim zdaniem cenowo się opłacało, a kolorówka starczy mi na lata, więc traktuję to jako inwestycję.


A jak Wasze zakupy Rossmannowskie?
Patrząc po blogach mam wrażenie, że większość skorzystała z promocji I tygodnia na pudry, podkłady, itp?:) 
Chciałybyście zobaczyć w przyszłości szerszy opis któregoś z pokazanych przeze mnie kosmetyków?

Miłego dnia,

Jola

niedziela, 11 maja 2014

Recenzja: Dezodorant w sprayu - ALTERRA

Cześć:)

Jak tam Wasza niedziela mija? Ja mam plan poprawienia pracy odesłanej przez promotora i pewnie cały dzień w ...:)

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją dezodorantu w sprayu jojoba i szałwia Alterry.






Pojawił się on w TYM DENKU, ale chęć jego zrecenzowania pojawiła się już kilka tygodni temu.
Kupiłam go w Rosmmannie, w cenie ok. 10 zł. Pojemność 75 ml.

CO PISZE PRODUCENT:

Zmysłowa i pielęgnująca ochrona.
Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Dzięki zmysłowemu zapachowi w sprayu Alterra zapewnia przyjemne uczucie pielęgnacji przez cały dzień. Połączenie substancji aktywnych wody szałwiowej, wyciągu z liści melisy oraz wyciągu z liści oczaru w sposób naturalny reguluje wydzielanie potu i nadaje skórze świeży zapach, delikatnie ją pielęgnując.

Gwarantowane cechy produktu:
  • nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących
  • bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych
  • tam, gdzie to tylko możliwe zastosowane składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnących zbiorów
  • dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie
  • produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego
SKŁAD:

ALCOHOL*, AQUA, BISABOLOL, SIMMONDSIA CHINENSIS EXTRACT, SALVIA OFFICINALIS WATER*, MELISSA OFFICINALIS EXTRACT*, HAMAMELIS VIRGINIANA EXTRACT*, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS EXTRACT*, PARFUM**, BENZYL BENZOATE**, COUMARIN**, LINALOOL**, LIMONENE**, CITRAL**,EUGENOL**, GERANIOL**, CITRONELLOL**

* - surowce pochodzące z kontrolowanej biologicznie uprawy
** - pochodzące z naturalnych esencji olejków

MOJA OPINIA:

+ Dostępność: każdy Rossmann
+ Cena/Wydajność: jak dla mnie cena 10 zł nie jest wygórowana, a można go złapać na fajnych promocjach. Pomimo swojej pojemności jest bardzo wydajny.




+ Atomizer. Tutaj dopatruję się jego wydajności. Nic się nie zacina.



+ Opakowanie. Szklana buteleczka, które ja bardzo w produktach lubię. Posiada atomizer, o którym wspomniałam wyżej, z zamykaną pokrywką. Nic się nie otwiera, nie łamie. Solidnie wykonany produkt. Dodatkowo widzimy, ile produktu nam zostało. Jak dla mnie idealnie.


+ Zapach. Pachnie bardzo rześko, świeżo, energetycznie, ziołowo. Bardzo miły dla nosa zapach, od samej woni można się poczuć zrelaksowanym i odświeżonym:)
+ Działanie. Na wstępie muszę zaznaczyć, iż NIE JEST TO ANTYPERSPIRANT, więc nie ma on na celu całkowitego zniwelowania wydzielania potu i tego się po nim nie spodziewałam. Zgadzam się praktycznie w 100% z obietnicami producenta: zapewnia uczucie świeżości, reguluje wydzielanie potu, ale nie zmniejsza go całkowicie (to nie jego rola), nadaje piękny, świeży zapach i pielęgnuje skórę. Przy stosowaniu innych produktów czasem miewałam problemy ze szczypaniem, zdarzało się podrażnienie skóry pod pachami - tutaj nie zaobserwowałam żadnych negatywnych skutków: Nie podrażnia skóry, nie wysusza (pomimo zawartości alkoholu na 1 miejscu w składzie), nie uczula.
+ Skład. Dla mnie, jako dla laika w tym względzie skład wydaje się naprawdę bardzo fajny i przyjazny.

Minusów nie zauważyłam. 

PODSUMOWUJĄC:

Jeszcze raz podkreślam - nie jest to antyperspirant!
Ja szukałam czegoś delikatnego dla mojej skóry, w celu jej odświeżenia i to otrzymałam.
Jestem, a raczej byłam (bo już mi się skończył) bardzo zadowolona z tego produktu i myślę, że wrócę do niego ponownie, pewnie latem, kiedy miło będzie się odświeżyć taką "mgiełką":)

Miałyście? Używałyście?
Jak Wasze wrażenia?
A może polecicie coś łagodnego o podobnym działaniu?

Pozdrawiam serdecznie:)

Jola

piątek, 9 maja 2014

Przepis na: Muffinki z owocami :)

Cześć:)

Tyle postów czeka w kolejce, że sama nie wiem, który pisać i publikować jako pierwszy..
Planowałam post z Rossmannowskimi zakupami, jednak niestety nie mam wszystkich zdjęć.. ajj ta pogoda...
 
Dlatego też dzisiaj troszkę inaczej, nie kosmetycznie, a kulinarnie.
Pieczenie, to moja pasja. Kocham piec, kupuje bardzo dużo sprzętów i gadżetów kuchennych, więc planuję co jakiś czas wrzucać przepisy na bloga:)



Jak widzicie po tytule: dziś zapraszam na muffinki z owocami. 



Składniki:
  • 200 g mąki tortowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 75 g cukru
  • 1 jajko
  • 175 ml mleka
  • 125 g masła
  • 175 g owoców: oczywiście dodajemy tyle, ile chcemy i takie, jakie mamy; ja dodałam jeszcze kropelki czekoladowe

Wykonanie:



1) Ja każdy wypiek zaczynam od przesiania suchych składników i przygotowania sobie formy.



2) Masło rozpuszczamy w kąpieli wodnej i zostawiamy do przestudzenia.



3) Jajko ubijamy.



4) Suche składniki mieszam z mokrymi, tj: mąkę, proszek, cukier mieszam z ubitym jajkiem, mlekiem i rozpuszczonym, ostudzonym masłem. Całość ma stanowić jednolitą masę.



5) Dodaję owoce (w moim przypadku są to rozmrożone, wypestkowane czereśnie z ubiegłego lata) i kropelki czekoladowe (można je dostać w Lidlu w cenie ok 3-4 zł. Ja je bardzo lubię, bo nie zmieniają kształtu podczas pieczenia tak jak np. pokrojona czekolada).



6) Pieczemy w piekarniku w temp. ok 190 st. C, przez 20-25 minut, do zarumienienia. Można sprawdzić wykałaczką, czy ciasto w środku jest dobrze upieczone.



SMACZNEGO ! :)



Lubicie tego typu słodkości?
Macie swoje ulubione przepisy?:)

Miłego dnia,

Jola