Obserwatorzy

Obserwują mnie

piątek, 25 kwietnia 2014

Recenzja: płyn do pielęgnacji włosów odżywczo-wzmacniający ALOEVIT

Cześć Wszystkim:)

Dzisiaj czas na post, którego pisanie jest dla mnie niesamowitą frajdą, bowiem chodzi o kolejny produkt włosowy.



Jako, że w tym tygodniu wykończyłam do ostatniej kropli moją wcierkę postanowiłam szybko zrobić zdjęcia i napisać post na temat płynu do pielęgnacji włosów odżywczo-wzmacniającego Aloevit, firmy Kosmed, którym jestem totalnie OCZAROWANA!



Podobnie jak przy recenzji JANTARU nie dysponuje osobnym zdjęciem, dlatego wstawiam ich wspólne, w momencie zakupu.
Płyn zakupiłam w aptece DOZ.
Cena ok. 8 zł za 100 ml pojemności.


CO PISZE PRODUCENT ORAZ SKŁAD:



MOJA OPINIA:

Muszę przyznać, że zastanawiałam się nad zmianą koloru przy wadach i zaletach, jednak czerwony bardzo lubię i pomimo wszystko mi kojarzy się bardzo pozytywnie a nie ostrzegawczo; niebieski z kolei wydaje mi się jakiś smutniejszy i bardziej pasuje mi do wad:) dlatego zostawiam to bez zmian:)

Tak jak wspomniałam na samym początku jestem ZACHWYCONA działaniem.
Ale po kolei.

 Najpierw zweryfikujmy to, co obiecuje producent:
  • poprawia ogólny stan włosów, przywraca im naturalny wygląd i połysk: tutaj po części się zgodzę, bowiem poprawia stan włosów ale w totalnie inny sposób, niż sugeruje producent. Żadnego połysku po niej nie będzie - to nie olej.
  •  powoduje ustąpienie złuszczenia i świądu: wręcz przeciwnie:)

+ Cena/Dostępność. Jak dla mnie cena bardzo niska a wręcz śmieszna biorąc pod uwagę działanie. Dostępna w aptekach.
+ Zapach/Konsystencja Wodnisty płyn o żółtawej konsystencji. W zapachu przypomina mi anyżki odpustowe:) (takie żółte):)



+ Pojemność/Wydajność. Producent zaleca, by wcierać płyn 3-4 razy w tygodniu, dlatego też ja postanowiłam, że będę to robić co dwa dni. 100 ml płynu wystarczyło mi na ponad miesięczną kurację, a dokładnie na 18 wtarć w skórę głowy.
+ Działanie. A więc najważniejsze. Po pierwsze: zmniejszyła wypadanie moich włosów o ok. 20-30%. Moje włosy jak niejednokrotnie wspominałam, nie wypadają w nadmiernej ilości i raczej się z tym problemem nie zmagałam. Jednak zauważyłam bardzo szybko różnicę w tym względzie. Podczas mycia włosów wypadało ich zdecydowanie mniej. Podczas czesania prawie w ogóle. To z pewnością również wpływ innych elementów, nie mniej jestem pewna, że ta wcierka bardzo istotnie się do owej poprawy przyczyniła. 
Po drugie pojawiło się u mnie ogromnie dużo baby hair:) Zwłaszcza w okolicach skroni. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć na początku, by pokazać Wam tę zaskakującą różnicę. Ja do tej pory własnym oczom nie wierzę:)
Po trzecie spowodowała szybszy porost moich włosów. I tu uwaga: jak pisałam Wam chociażby przy Jantarze, moje włosy rosną średnio ok 1 cm na miesiąc a nawet i mniej. A jak dodać do tego ew. kruszenie włosów (w gorszym okresie, przy stosowaniu TT zwłaszcza) to już w ogóle żal i smutek. Teraz urosły 3,5-4 cm w ciągu 5 tygodni!! Co prawda po miesiącu stosowania Aloevitu zaczęłam łykać suplement Doppel Herz, jednak stosuje go stosunkowo krótko, by uzyskać jakiekolwiek efekty, a po drugie wzrost włosów przy Aloevicie zaobserwowałam bardzo szybko. O dziwo nie tylko ja, ale nawet moi rodzice, którzy nigdy w moich włosach nie widzieli nic specjalnego, teraz się nad nimi zachwycali. Nad długością i ich ogólnym wyglądem.
Na końcu oczywiście zdjęcia, które zobrazują to dużo lepiej, niż słowa.

Czas teraz na parę minusów:

- Opakowanie. Szklana zakręcana buteleczka nie jest najlepszym pomysłem. Może i wygląda estetycznie i minimalistycznie, co mi się osobiście bardzo podoba, ale wydobywanie z niej płynu jest strasznie uciążliwe. Dlatego też ja przelałam ją podobnie jak Jantar do atomizera. Ta wada jest do przeskoczenia, więc nie jest ogromnym problemem. Nie mniej jednak, producenci wcierek - pomyślcie w końcu o buteleczkach z atomizerami!



- Przyspieszała przetłuszczanie się włosów. Niestety owe przyspieszone przetłuszczanie nie zniknęło po paru dniach, ale utrzymywało się przez cały okres stosowania płynu. Normalnie myłam włosy co 3 dni, teraz musiałam co 2.
- Już od 1 użycia podrażniła skórę głowy. Teraz sama nie wiem, czy to nie po prostu jej działanie. Nie mniej jednak objawy "tego ew. działania" nie były przyjemne. Skóra głowy swędziała, wręcz lekko szczypała czy piekła. Miałam ochotę bardzo często ją drapać. Pojawił się również łupież.
Czas na zdjęcia:



Przed zrobieniem zdjęć podcięłam lekko końcówki. Są lekko wywinięte, ale to od wiązania włosów. Starałam się wiązać je do zdjęć jednakowo, by owe wywinięcie było identyczne.



Na pierwszym zdjęciu wyraźniej widać różnicę z racji żółtego, rzucającego się w oczy paska (jego szerokość wynosi ponad 4 cm).

Podsumowując:

To produkt, który spisał się u mnie totalnie odwrotnie od jego pobratymca. Pod każdym możliwym względem, zarówno tym pozytywnym, jak i negatywnym. Zastanawiam się nawet nad zrobieniem dodatkowej notki porównującej obie wcierki.



Dla mnie jedyną istotną wadą jest ciągle swędzenie skóry głowy oraz towarzyszący temu łupież. Chociaż swędzenie jestem w stanie wytłumaczyć sobie mocnym działaniem płynu.
Prawie 4 cm na plusie, baby hair i zmniejszone wypadanie totalnie mnie przekonuje do tego produktu i już wiem, że z pewnością wrócę do niego ponownie.
Podejrzewam, że przy okazji kolejnych zakupów na DOZ, zamówię sobie nawet 2 buteleczki.

Miałyście do czynienia z tym płynem?
Znacie go?

 Zaraz wyjeżdżam, przeprowadzić wywiad do pracy inżynierskiej i muszę przyznać, że strasznie się stresuję. Nie jestem osobą o mocnych nerwach w takich sytuacjach, więc trzymajcie kciuki, żeby jakoś poszło.
Do zobaczenia w przyszłym tygodniu:) Mam nadzieję, że będziecie mieli udany weekend, ja swój spędzę na Uczelni.

Miłego dnia,

Jola

24 komentarze:

  1. Mnóstwo plusów Pomyśle nad tym produktem, bo kusi działaniem ale ten łupież trochę odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto wypróbować:)
      Co do łupieżu, to po odstawieniu wcierki łupież sam znikł:) Bez potrzeby używania szamponu przeciwłupieżowego czy innych specyfików:) Skóra głowy się uspokoiła i teraz nie widzę żadnych minusów:) A przyrost jednak mi został:D

      Usuń
  2. Mam problem z dorwaniem jantaru, który własnie mi się skończył, bedę pytać o ta druga wcierkę może pójdzie łatwiej z jego dostaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe, chociaż ja "na półkach" nigdy nie wypatrzyłam żadnego.. może mają pochowane? :)

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze nigdy żadnego płynu czy wcierki do włosów, ale skoro ta może podrażniać to wolę nie ryzykować, moje włosy i tak rosną jak szalone :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak rosną to nic więcej im nie potrzeba;) Zazdroszczę:))

      Usuń
  4. Efekt faktycznie imponujący, chyba jednak spróbuję jej dać szansę, mimo, że skreśliłam alkoholowe wcierki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślałam, że Jantar będzie lepszy patrząc na skład... a tu się zaskoczyłam.. co do Aloevitu, to naprawdę warto wypróbować:)

      Usuń
  5. Ja mam bardzo delikatną skórę głowy, a więc możliwe, że i mnie będzie podrażniać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe.. moja skóra głowy była do tej pory bardzo odporna.. nigdy nie była podrażniona.. a tutaj nagle to.. ale to chyba przez składniki zawarte w płynie, bo po odstawieniu wszystko samo wróciło do normy:)

      Usuń
  6. Ja włosy muszę myć codziennie, więc jakby mi się jeszcze przetłuszczanie przyśpieszyło to już w ogóle masakra -.- Chociaż przyrost jest olśniewający :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ponownie myję już co 3 dni, także wszystko wróciło do normy:)

      Usuń
  7. Wow, efekty są rzeczywiście niesamowite.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama byłam mile zaskoczona efektem, bo po Jantarze byłam raczej sceptycznie nastawiona..

      Usuń
  8. Wow! Wygląda niesamowicie! Aż nie wierzę że to nie wina dopinek ;-D
    Oj chyba sama skuszę się na mały eksperyment na sobie...;-))



    Pozdrawiam,
    Katherine Unique

    OdpowiedzUsuń
  9. piękny przyrost, szkoda tylko że przyśpiesza przetłuszczanie się włosów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety.. coś za coś..
      Chociaż z drugiej strony wolę myć je częściej a po czasie cieszyć się dłuższymi włoskami niż myć jak zawsze, ale z zerowymi efektami w zakresie przyrostu:)

      Usuń
  10. pierwszy raz widzę ten preparat :) ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak jak o jantarze czytałam juz mnóstwo recenzji tak o tym słyszę po raz pierwszy :) Szkoda, że traksałbo wypadł .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jantar wypadł tragicznie, bo bez efektów.. za to Aloevit spisał się na 6+:)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :)

Na Wasze pytania odpowiadam pod postami, pod którymi zostały one zadane:)
Staram się odpowiadać na każdy komentarz pod postem:)

Jeśli mój blog Cię zaciekawi zachęcam do "obserwowania" - byłoby mi bardzo miło:)