Obserwatorzy

Obserwują mnie

niedziela, 5 stycznia 2014

POU - nowa a jednak "stara zabawka" z dzieciństwa

Cześć:)

Pisząc posta włosowego stwierdziłam, że sprawia mi to taką radość, że taka tematyka musi się pojawiać zdecydowanie częściej:)

Dzisiaj z racji niedzieli pomyślałam, że przyjdę do Was z lekkim, miłym i przyjemnym postem:)

Pamiętacie kupowane przez rodziców "interaktywne jajeczka", umożliwiające opiekę nad wybranym przez siebie dowolnie zwierzątkiem -  karmiło się je, sprzątało po nim, itp?
Nie wiem jaką nazwę dokładnie nosiło, ale mam nadzieję, że ktokolwiek z Was wie, o co mi chodzi:)

Gdy ja byłam dzieckiem to był hit. Każdy to miał, a ten kto nie miał - marzył by mieć i dostawał:) Z pewnością cenowo wtedy to nie był majątek (zdaje mi się, że ok 15-20zł)

Ale tak jak wszystkie zabawki - "moda" na nie przeminęła..
Ja sama o niej zapomniałam, aż do tegorocznych świąt:)

A wszystko za sprawą siostrzenicy mojego narzeczonego, która w I dzień Świąt zaraziła wszystkich nową zabawą - to ulepszona, mobilna wersja owego wspomnianego przeze mnie jajeczka.
To zabawa, na która może pozwolić sobie praktycznie każdy, pobranie na telefon jest bezpłatne.

Przedstawiam Wam POU'a :)



Owego Pou'a karmimy, kąpiemy, bawimy się grając w różne gry z jego udziałem i przy okazji zdobywając punkty, za które możemy kupować dowolne produkty spożywcze, czy też części garderoby.
W zależności od poziomu, na którym jesteśmy możemy zmieniać wygląd Pou'a oraz jego otoczenia, poprzez zmianę koloru oczu, dodawanie włosów, rzęs itp, po wybór dachówek na domku, koloru samochodu, tapety czy piłki do gry:)



Kiedy Pou jest głodny, zmęczony czy załatwi potrzebę fizjologiczną daje nam znać:) Wtedy my się nim zajmujemy.

Pou rośnie, tyje, zmienia się, co daje wrażenie, jakby nasza opieka faktycznie miała kluczowe znaczenie w jego rozwoju:)

Dodatkowo powtarza słowa i dźwięki z lekko zniekształconym głosem - ja mam wrażenie, jakbym słuchała osoby, która nawdychała się gazu rozweselającego - kojarzycie ten charaktrystyczny dźwięk? 

Niby to nic wielkiego, ale dla mnie to coś na kształt pewnego powrotu do beztroskiego dzieciństwa. Każdy, nawet moi rodzice jak tylko to zobaczyli, zaczęli wspominać stare czasy:) 

Samą zabawą zaraziły się zarówno dzieci jak i dorośli :D (mój siostrzeniec wypróbował chyba wszystkie możliwe gry z udziałem Pou:D A jest ich naprawdę sporo: m. in. jazda samochodem po wzgórzach, wspinanie się w przestworzach, skakanie na wodzie, strzelanie goli czy też zabawa w kubeczki, w której owe kubeczki się mieszają i naszym zadaniem jest wskazanie tego, pod którym znajduje się Pou i wiele, wiele innych - naprawdę spory wybór) 




Starsi największą frajdę mieli chyba z mówienia do telefonu, który wszystko powtarzał:D Przednia zabawa:)

Polecam tym, którzy znają "jajeczko z lat młodości" oraz tym dla których to nowość - naprawdę potrafi nieźle rozweselić:)

Spokojnej niedzieli:)

Jola

36 komentarzy:

  1. Miałam tamagotchi kiedyś :) pieska :)

    ps: zdjęcia robiłam telefonem chłopaka ;) Samsung Galaxy Note 2 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa... to tak to się nazywało:D

      Wow, jakość zdjęć była naprawdę niewiarygodnie dobra:))

      Usuń
  2. Ja miałam kiedyś pieska tamagotchi, ale to był szał:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak:) Ja miałam kilka sztuk, bo gubiłam:(

      Usuń
  3. Też miałam tamagotchi jak byłam mała! Chyba z kilka różnych jajeczek, bo wiecznie je gubiłam :D Ale ten Pou mnie jakoś nie kusi, szybko by mi się znudził :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo też je gubiłam:(
      Mi się nie znudzi, bo gram tylko jak jestem u narzeczonego:)

      Usuń
  4. Fajne to jest, ale na dłuższą metę trochę mnie znudziło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z pewnością:) Ale muszę przyznać, że samo przypomnienie sobie TAMAGOTHI było bezcenne:)

      Usuń
  5. widzę bratnią duszę - i ja hoduję swojego Pou ;)
    zaraziły mnie oczywiście dzieciaki - one mają swojego w tablecie, ja swojego w telefonie... uzależnia... ;)
    mam jeszcze prośbę - pisałaś u mnie o pysznym kremie do babeczek/tortów - zdradzisz przepis?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to wciągnęło zwłaszcza w ten I dzień Świąt:) Wspomnienia miłe i fajna zabawa, jak dzieci uczą dorosłych jak się bawić:D

      I jasne:) Zaraz Ci go podeślę:)

      Usuń
    2. jeszcze raz ogromne dzięki :)

      Usuń
    3. Nie ma za co:)
      Polecam się na przyszłość:D

      Usuń
  6. Czy chodzi Ci o Tamagoczi? (napisałam tak jak się mówi) . Mama wrażenie, że one kosztowały koło 100 zł, i też chciałam takie mieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak:) To o to szło:D:D

      U mnie były tańsze, sporo mi ich tata nakupował:D
      Trzeba było w moje strony przyjechać i kupić kilka żeby potem u siebie posprzedawać:D

      Usuń
  7. PS Nie rozumiem tego szału na Pou. ;) Na necie jest sporo takich gier, gdzie można się opiekować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na necie właśnie praktycznie w nic nie gram:) Pewnie gdyby nie dzieci to nawet bym nie wiedziała, że Pou istnieje:D
      Ale jak z wszystkim, za kilka tygodni szał na to minie:) I przyjdzie coś innego:)

      Usuń
  8. nie mam tego na komórce, więc nawet nie wiem za bardzo co to jest ;p
    ♥blog♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja siostra w to gra i ostatnio tak ją podpatrywałam i zabawny jest ten stworek ( kartofelek jak to mówi mój brat) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt:) U mnie dzieciaki uwielbiają go tuczyć, żeby się rozszerzał:D

      Usuń
  10. Ja tamagotchi kupowałam przy każdej okazji :) Teraz mam pou :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pou może się znudzić:) Ale to zawsze jakaś alternatywa w porównaniu z tamagotchi:)

      Usuń
  11. Hehe i ja miałam swoje jajeczko, ależ ja się troszczyłam o swojego elektronicznego pupila :)
    A ostatnio pilnowałam bratanka i mi zaaplikował na telefon tego Pou :) Uśmiałam się z niego, mył go i robił mu fotki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak pilnowałam, że zawsze gubiłam:D
      Fajnie, że Pou daje tyle możliwości:) Przez zmianę poziomów a co za tym idzie większymi możliwościami w zarządzaniu jego "życiem" może się nie znudzi w kilka dni:)

      Usuń
  12. oj pamiętam pamiętam miałam takie jajeczko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że Tamagotchi było popularne nie tylko u mnie:)
      I chyba zdecydowana większość ma związane z tym miłe wspomnienia:)

      Usuń
  13. Mnie ani tamagochi ani Pou nie kusi :P Jakoś zawsze miałam prawdziwego psa, więc miałam się kim zajmować :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zawsze dwa psy były i są nadal:) Plus inne zwierzęta, ale Tamagotchi dawał poczucie, że jest tylko mój i tylko ja się nim opiekowałam:D

      Usuń
  14. Sama mam ją do dzisiaj na telefonie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na telefonie nie mam połączenia z internetem i gram tylko u narzeczonego:)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :)

Na Wasze pytania odpowiadam pod postami, pod którymi zostały one zadane:)
Staram się odpowiadać na każdy komentarz pod postem:)

Jeśli mój blog Cię zaciekawi zachęcam do "obserwowania" - byłoby mi bardzo miło:)