Obserwatorzy

Obserwują mnie

wtorek, 31 grudnia 2013

Recenzja: Delia - regenerujący peeling do ciała z olejem arganowym

Cześć:)

Nie myślałam, że jeszcze w 2013 roku dodam jakiegoś posta - a jednak:)

Peeling, o którym chcę Wam opowiedzieć jest jednym z lepszych, z jakimi do tej pory miałam styczność.



Regenerujący peeling do ciała z olejem arganowym zakupiłam w Drogerii Hebe, za cenę 8,35zł. Pojemność 200ml.






Co pisze producent:

Linia Agran Care stanowi wyjątkową serię kosmetyków pielęgnacyjnych, których działanie oparte jest na odżywczych właściwościach oleju arganowego zwanego "Eliksirem Młodości".

Peeling złuszcza złuszcza martwy naskórek oraz wygładza skórę, przywracając jej blask i świeżość. 

Pielęgnacyjne składniki aktywne pobudzają mikrokrążenie skóry i regenerują:
- olej arganowy - doskonale nawilża i ujędrnia, przeciwdziała procesom starzenia się skóry, poprawia jej elastyczność i jędrność
- olej słonecznikowy - wzmacnia barierę lipidową skóry i chroni przed utratą wilgoci
- witamina E - neutralizuje szkodliwe działanie wolnych rodników
Skóra pozostaje niewiarygodnie gładka, miękka w dotyku, nawilżona i nasycona cennymi mikroelementami.

Skład:

SODIUM CHLORIDE, ISOPROPYL MYRISTATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, SYNTHETIC BEESWAX, GLYCERYL DIBEHANATE, PARFUM,TRIBEHENIN, PARAFINNUM LIQUIDUM, GLYCERYL BEHENATE, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, ARGANIA SPINOSA KEMEL OIL, TOCOPHERYL ACETATE, PHENOXYATHANOL, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, DMDM HYDANTOIN, AQUA, BHA, LINALOOL, BUTHYLPHENYL METHYLPROPIONAL, HEXYL CINNAMAL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, LIMONENE, CITRONELLOL, EUGENOL, CL19140, CL 16255




Moja opinia:

+ Cena, wg mnie dość niska w stosunku do pojemności jak i działania
+ Dostępność. Myślę, że znajdziemy ją w wielu drogeriach bez większego problemu
+ Wydajność. Potrzebujemy niewielką ilość w celu wypeelingowania całego ciała
+ Łatwo się rozprowadza, cały proces jest przyjemny zarówno dla ciała (zdzieralność) jak i dla nosa (bardzo ładnie pachnie)
+ Opakowanie. Jest solidne, łatwo wydobyć produkt, miła dla oka szata graficzna.
+ Działanie. A więc to najważniejsze! Nie podrażnia, nie zapycha, (o dziwo, zważywszy, że ma w składzie parafinę, której moja skóra nie toleruje; ale skoro jest po perfumach to może zawartość parafiny jest na tyle niska, że nie sprawia większych kłopotów?) rozprowadza się bardzo dobrze, zdziera ok, powiedziałabym, że dość solidnie, ale z pewnością znajdziemy mocniejsze jak i dużo słabsze peelingi. Łatwo się zmywa - nie ma z tym najmniejszego problemu. I co było dla mnie zaskoczeniem, pozostawia skórę przyjemnie nawilżoną, nie mamy konieczności dodatkowego smarowania masełkami czy balsamami. Na mojej skórze pozostawia identyczną warstwę jak w przypadku nałożenia oliwki po kąpieli.



- Skład. Niestety dla mnie to spora przeszkoda. Może i dobrze, że nie miałam okazji go przeczytać przed zakupem, bo pewnie bym się nie zdecydowała, a tak jestem pozytywnie zaskoczona. Nie mniej jednak skład bardzo długi i jak dla mnie zbyt chemiczny.. Mogę się pocieszyć, że faktycznie zawiera olejki.. w małej ilości, ale lepsze to niż sam napis na opakowaniu..

Więc to byłoby na tyle:)
Ja jestem z niego zadowolona - bardzo mi odpowiada, jednak będę szukała czegoś o lepszym składzie i podobnym działaniu:)
Znacie może taki peeling?:)

Mam też do Was pytanie:
Możecie mi polecić jakiś dobry krem pod oczy? (byle nie Floslek, bo bardzo wysuszał mi skórę)


Ja za kilka godzin uciekam do narzeczonego:)
Nie wiem jak Wy, ale my planujemy spokojny wieczór w domu, przed telewizorem:)
Bez względu na Wasze plany, życzę Wam mile spędzonego wieczoru ♥

Jola

niedziela, 29 grudnia 2013

Postanowienia noworoczne - czy mają sens?

Cześć :)

Dzisiaj przychodzę z kolejnym luźnym tematem.



Mówiąc szczerze z jednej strony rozumiem tą całą ideę... coś się kończy, coś zaczyna, idealny moment na zmiany.. ale czy na pewno? Czy to jest krótkotrwały, słomiany zapał? Czy prawdziwa chęć zmiany?

Można powiedzieć, że każdy powód, by coś zmienić (na lepsze) jest dobry, ale ja nie byłabym tego taka pewna.
Przecież takie nagłe, szybkie postanowienia, formujące się w naszej głowie podczas oglądania porannej telewizji śniadaniowej mogą się jeszcze szybciej skończyć niż się zaczęły.

Dla jednych słuchanie wszem i wobec o robieniu postanowień, o zmianach, planach na nadchodzący rok jest motywujące, ale wydaje mi się, że dla niektórych to pewnego rodzaju pułapka.
Niejednokrotnie decydujemy się na jakieś zmiany pod wpływem chwili, nie przemyślimy danej sprawy a później zadręczamy się myślą, że się nie udało, przeżywamy ew. porażkę.. A przecież musimy się z tym liczyć, że nie zawsze wszystko wychodzi tak, jak planujemy.

Myślę, że jednymi z najpopularniejszych postanowień noworocznych jest "odwyk".. od wszystkiego i niczego.
Jedni postanawiają przestać palić, inni decydują się na walkę ze zbędnymi kilogramami. Wszystko pięknie, fajnie. Ale w mojej opinii decydowanie się ot tak na takie poważne zmiany nie zawsze dobrze wychodzi.
Jeśli dana osoba jest zdeterminowana i przede wszystkim CHCE to wszystko jest możliwe. Ale jeśli na pomysł odchudzania wpada pod wpływem reklamy i tak naprawdę nie przemyśli, z czym to się wiąże, z jakimi wyrzeczeniami, to jest ryzyko, że sobie nie poradzi i podda się przy pierwszych trudnościach.

Oczywiście to tylko moje zdanie w tym temacie.
Tak jak wspomniałam każda okazja jest dobra do zmian, ale róbmy to z głową, bo czasem pozornie dobre postanowienie może stać się naszym wrogiem, możemy wpaść w błędne koło i zamiast zyskać - stracimy.


Jeśli chcesz rzucić palenie czy zgubić nadprogramowe kilogramy to czy potrzeba do tego zmiany daty z 31 grudnia na 1 stycznia?
Przecież każdego dnia bezpowrotnie zmienia się data, co sekundę zmienia się godzina..
Więc zacznij od dziś:)

Z drugiej jednak strony, jeśli dane postanowienia są solidnie przemyślane, to cała sprawa z Nowym Rokiem może być dodatkową determinacją i może pomóc wytrwać w swojej decyzji... Więc koniec końców mam mieszane uczucia jak idzie o postanowienia:)

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Robicie postanowienia noworoczne czy data raczej nie ma dla Was znaczenia?
Ja pierwotnie nie chciałam robić żadnych postanowień, bo zwyczajnie nie wierzyłam w ich sens.. co za różnica czy zamierzam coś zmienić teraz czy za 2 tygodnie.. jednak po przeczytaniu paru postów na tematy, które bardzo mnie interesują (czyt. włosy) to może warto zmobilizować się chociażby do regularnego stosowania olei?:)


Jola

piątek, 27 grudnia 2013

Recenzja porównawcza: Cleanic vs. Lilibe - płatki peelingujące

Cześć wszystkim:)

Nie wiem jak Wam, ale mi Święta minęły bardzo szybko:) Może to dlatego, że pierwszy raz spędzałam je poza domem:)
Dziękuję Kochanie:*

Przechodząc do postu, dzisiaj kolejna recenzja porównawcza. Tym razem chodzi o płatki peelingujące.







Wyszczególnienie
CLEANIC – płatki do peelingu (efekt dermabrazji)
LILIBE – płatki do peelingu
Dostępność
Cena
Rossmann  (pewnie także w innych drogeriach, marketach)
Ok. 12zł
Rossmann
 Ok. 9zł
Liczba sztuk
 Opakowanie;
 Szata graficzna

35 sztuk
Całość zapakowana w typowe dla płatków kosmetycznych opakowanie

35 sztuk
Całość zapakowana w typowe dla płatków kosmetycznych opakowanie

Wygląd
Kolor

W. płatki kształtu jajowatego
Powierzchnia lekko chropowata, dzięki niebieskim drobinkom, płatki zbite, twarde.
K. białe płatki, z niebieskimi drobinami

W. płatki kształtu jajowatego
Powierzchnia lekko chropowata, dzięki niebieskim drobinkom, miękkie płatki.
K. białe płatki, z niebieskimi drobinami oraz malutkimi kuleczkami (wyglądem przypomina lekko brokat)

Skład:
Ok. 85% bawełna, ok. 15% polyester

Brak informacji o składzie na opakowaniu

Co pisze producent?

To nowoczesny produkt do dogłębnego oczyszczania skóry twarzy, szyi dekoltu. Specjalna powierzchnia płata, pokryta niebieskimi mikrogranulkami pozwala wykonać peeling niezwykle szybko i wygodnie.
Mikrogranulki na płatku oczyszczają skórę, jednocześnie usuwając martwe komórki naskórka i pobudzają mikrokrążenie.


Płatki z wierzchnią warstwą peelingującą.

Działanie
 Moja opinia
Zdzieralność

Jeśli przejedziemy po płatku palcem to ten w dotyku jest łagodniejszy od płatków z Lilibe.
Nie zrobiły mi żadnej krzywdy, nie podrażniły, faktycznie dużo lepiej oczyszczają skórę w porównaniu ze zwykłymi płatkami.

Mocniejszy w dotyku od Cleanic.
W praktyce spisuje się identycznie jak Cleanic.
Nie podrażniają, nie robią krzywdy. Robią to, co mają robić.




Konkretne różnice pomiędzy produktami są podkreślone.
A moja opinia na temat danego produktu wyszczególniona.




Podsumowując tabelkę, zdjęcia oraz moje ogólne spostrzeżenia po wielu tygodniach użytkowania mogę śmiało stwierdzić, że pomiędzy płatkami nie ma prawie żadnej różnicy !
Jedyne różnice mają miejsce w wyglądzie. Lilibe mają coś na kształt świecącego brokatu, czego nie mają płatki Cleanic.
Oraz przy dotyku palcem Cleanic są łagodniejsze, mimo, że ich struktura jest bardziej zbita od Lilibe.
Żadne się nie rozwarstwiają.

Ja zużyłam więcej Cleanic, jako, że były prędzej zakupione. Jednak żeby przetestować i nie sugerować się z góry wymieszałam płatki (podpisując je z drugiej strony odpowiedni C. i L.), dzięki czemu mogłam stwierdzić, czy są jakieś różnice w użytkowaniu pomiędzy nimi czy też nie ma żadnych.

Twarz po obu była dobrze oczyszczona, nie podrażniona.
Skoro nie widać różnicy to po co przepłacać? No właśnie po co :)
Ja wybieram Lilibe ☻

Pytanie jest inne: tradycyjne Vs. peelingujące płatki
Co wybrać?
Polecam każdemu wypróbowanie płatków peelingujących, zamiast zwykłych.
Przy zmywaniu makijażu zwykłymi płatkami, można było użyć ich 3 pod rząd i mimo, że z pozoru buzia była czysta.. to na każdym nowym płatku jakieś pozostałości po makijażu, itp były.
Przy zmywani płatkami peelingującymi naprawdę mamy uczucie mocnego oczyszczania i naprawdę - oczyszcza, kremy lepiej się wchłaniają, dodatkowo w moim przypadku zmniejszyło się przetłuszczaniu strefy T, z którym co jakiś czas się borykałam, mam wrażenie, że pojawia się też mniej niedoskonałości, dzięki dokładnemu oczyszczaniu oraz zwiększonego wnikania składników kremów, które mają okazję się wykazać:)

Cenowo może wychodzą troszkę drożej od zwykłych, jednak na "raz" zużywamy tylko połowę "jajowatego" peelingującego płatka. Z racji jego dużej powierzchni i nie wykozystywania jej w całości, ja swoje płatki mam poprzecinane na połówki. 

Używacie tych płatków?
Jakie macie zdanie na ten temat?
:)

Jola

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wesołych ♥

Cześć:)

Początkowo miał być to post typowy, z życzeniami.. Jednak po chwili stwierdziłam, że temat świąt jest dla mnie poniekąd hm.. ciężki do określenia..

Z reguły każdy cieszy się myślą, że już za kilka dni święta, jutro Wigilia..
Ja jednak z każdym rokiem chyba coraz bardziej oddalam się od tej świątecznej idylli..

Uwielbiałam, a wręcz kochałam święta, gdy byłam dzieckiem. Dzieciństwo to chyba najwspanialszy okres w moim życiu, zero problemów, zmartwień. Czysta miłość, rodzina, spędzanie całych dni poza domem na zabawie z rówieśnikami.
Wigilia była wyjątkowa, zawsze odliczałam dni:D
Rano, w dzień Wigilii wybierałam się z tatą pieszo do naszego lasu po choinkę, później strojenie z siostrami, w tle świąteczne filmy, mama pichcąca w kuchni - to były czasy :)
Do teraz pamiętam chowanie się pod stołem, celem przyłapania Gwiazdora na "gorącym uczynku":)

Więc czemu teraz odczuwam coraz większą niechęć w stosunku do świąt?
Powód jest pewnie prozaicznie prosty.. człowiek dorasta.
Przestaje się być dzieckiem, wszystko się zmienia.

Teraz to wszystko w pewien sposób straciło dla mnie magię. Jest tak samo, a jednak zgoła inaczej.
Nie ma chodzenia po choinkę z tatą. Nie ma tej atmosfery, którą czułam na długo przed TYMI dniami.

Teraz jest pośpiech, stres.. trzeba wszystko przygotować na czas.
Ciągle przychodzą goście, rodzina.. ale i to bywa męczące..
Marzy mi się spędzenie świąt z dala od tego całego zgiełku, w spokoju.

Zapewne większość z Was cieszy się na przyjazdy bliskich, ja też.
Po prostu widzę ich dość często i bez świąt:) Nie mam czasu zatęsknić:)

No to wylałam swoje smutki:)

Czas więc na życzenia:)

Chciałabym Wszystkim życzyć wesołych i radosnych świąt spędzonych w gronie najbliższych !







Z racji, że tego roku śniegu zabrakło dodaję notkę sprzed kilku lat:) 
Czy Wy też tęsknicie za zaspami?:)

Jola

sobota, 21 grudnia 2013

Depilacja woskiem - co myślę po kilku miesiącach stosowania tej metody ? :)

Hejka,

dzisiaj przychodzę do Was z tematem woskowania oraz recenzją mojego podgrzewacza do wosku (w rolce).





Nie chodzi mi konkretnie o mój model podgrzewacza, chociaż na jego podstawie opieram swoje zdanie w kwestii woskowania.

Nie wiem jak Wy, ale ja do depilacji podchodziłam w tradycyjny sposób, czyt. maszynki.
Jednak stopniowo w miarę interesowania się nowinkami, oglądaniu wielu filmików na YT o tej tematyce wreszcie skusiłam się na zakup swojego podgrzewacza.




Kupiłam na Allegro podgrzewacz do wosków w rolce, model Heater SD 60.
Zapłaciłam za niego , łącznie z woskiem (miodowym) oraz zestawem pasków (100 szt. pociętych pasków) 39,99zł.

Oczywiście później musiałam dokupić kilka wosków (inna aukcja) wraz z rolką pasków do cięcia. (widoczne na zdjęciu powyżej). Za całość (rolka, 5 wosków) cena ok 40zł.

Zdecydowałam się na zakup tego modelu podgrzewacza z kilku powodów:
- chodziło mi o podgrzewacz na rolki, smarowanie się mazidłami za pomocą szpatułek nie wchodziło w grę
- zależało mi na posiadaniu stacji zasilającej, to spora wygoda móc bezpiecznie umieścić w niej podgrzewacz i móc w czasie roztapiania wosku robić cokolwiek innego
- posiada z boku okienko, dzięki któremu widzimy ilość zużytego wosku, bez wyjmowania jesteśmy w stanie określić, ile jeszcze zostało nam produktu

Moje wrażenia?

Byłam bardzo podekscytowana przed pierwszym użyciem. Mimo oglądania filmików, w praktyce wszystko wyszło trochę inaczej.
Przede wszystkim zajmuje to trochę czasu. Może to kwestia wprawy, przyzwyczajenia czy zwyczajnie powierzchni, którą depilujemy, jednak w moim przypadku wiem, że jeśli decyduje się na depilację nóg to troszkę potrwa.
Ale WARTO!
Efekt utrzymuje się naprawdę długo. Przy tradycyjnej depilacji maszynką dosłownie na drugi dzień mogłam już wyczuć nowe, wychodzące włoski... to strasznie denerwujące, zwłaszcza w okresie letnim, gdzie praktycznie codziennie chodzimy w spodenkach, czy innych strojach odkrywających nogi.
Po depilacji woskiem problem znika na ok 2 tyg.
Można ten okres wydłużyć do 3 tyg., ponieważ włoski odrastają bardzo powoli, jednak po 2 tyg. już powoli je widzimy, wystarczy wtedy ew. szybko przejechać maszynką i znowu łydki gładkie jak... :)

Co mogę doradzić osobom, które nie wiedzą, czy zdecydować się za zmianę depilacji?




Przede wszystkim, nie ma idealnej metody depilacji dla każdego. Każda z nas jest inna, jedna będzie się lepiej czuła przy tradycyjnych maszynkach, druga wybierze depilator a trzecia woskowanie. Ja zaliczam się do trzeciej grupy, chociaż zdarza mi się korzystać z maszynki. (spora oszczędność czasu, zwłaszcza gdy tego czasu brakujeee). 
W moim przypadku woskowanie jest po prostu najskuteczniejsze. Zabiera troszkę więcej czasu, niż maszynka ale efekt jest naprawdę powalający.

Czy to boli? Jak mocno boli?

Odnośnie bólu, mogę powiedzieć, że to też kwestia indywidualna.
Każdy ma inny próg tolerancji bólu. Mój pewnie jest gdzieś pośrodku. Nie powiem, że nie boli, że nic nie czuć - owszem czuć, ale mam wrażenie, że z każdą depilacją ból staje się mniejszy. Może to znowu kwestia przyzwyczajenia, może wprawy w woskowaniu a może włoski są słabsze?:) Wszystko jest możliwe:)

Kosmetyki pomocnicze przy depilacji

Przed woskowaniem nanoszę na łydki troszkę zwykłego pudru dla niemowląt, a po wszystkim smaruje nogi oliwką, celem nawilżenia i zniwelowania podrażnień.
Oba produkty marki Babydream, ze względu na dostępność, niską cenę i działanie, bo zarówno puder jak i oliwka idealnie spełniają swoje zadanie.
Cena oliwki ok. 6,50zł, cena pudru ok 6zł.

Naprawdę polecam, jeśli ktoś chciałby, ale nie jest pewien, czy wytrzyma ból można sobie zrobić woskowanie u kosmetyczki, celem stwierdzenia jak to z tym bólem jest.
Chociaż na pewno inaczej jest, gdy robi to osoba wykwalifikowana a inaczej, gdy nowicjusz w tej kwestii. 

Kiedy wosk jest gotowy do użycia?

Najłatwiej to sprawdzić przejeżdżając rolką po czystym pasku. Jeśli wosk jest za słabo rozgrzany będzie się przyklejał do paska i niesamowicie ciągnął.
Jeśli temperatura wosku jest gotowa do użytku rolka śmiga po pasku gładko, rozmieszczając równomiernie na całości wosk, nic się nie klei, nie ciągnie.
Wosk średnio rozgrzewa się przez 25-35 minut (w zależności od używanego wosku).

Aa.. i jeszcze mała uwaga.
Wosk strasznie brudzi otoczenie, w którym dokonujemy owego woskowania. Dlatego warto robić to na powierzchni, z której jesteśmy w stanie ew. usunąć wosk, najlepiej podłożyć na wszelki wypadek jakiś stary ręcznik, którego nie będzie nam szkoda, a będzie nam służył przy tego typu sprawach.

No chyba napisałam wszystko, co chciałam w tym temacie.
Jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało :)



                                                                                                                                         Jola

piątek, 20 grudnia 2013

Zakupy zbiorcze

Cześć Wszystkim:)

Dzisiaj przychodzę z zakupami.. wielkimi zakupami, bo troszkę mi się wszystkiego nazbierało.. zawsze robiłam osobne haule z zaznaczeniem w tytule miejsc, gdzie dokonywałam zakupów, jednak teraz z racji, że zakupy poczynione na przestrzeni ostatnich tygodni, stwierdziłam, że zrobię wyjątek od reguły:)

Na początek idzie moja upragniona.. ♥ MASZYNA DO SZYCIA ♥




1. Maszyna do szycia SILVER CREST
- Lidl, cena 399,00 zł
- czekałam na nią z utęsknieniem.. kilka tygodni temu w mojej głowie zrodziła się chęć szycia, szydełkowania... ale brakowało mi swojej własnej, prywatnej maszyny:) Naczytałam się bardzo dużo pozytywów na jej temat:) Głównie chodziło mi o porównanie tej Lidlowskiej do Łucznika, które wypadło na korzyść ww.:) Jak ją kupiłam to ajj.. zachwyt i euforia :D
- była dostępna w trzech wariantach kolorystycznych: czerwona (w moim pojęciu bordowa), niebieska (wg mnie granatowa) oraz zielona


Skoro jesteśmy przy Lidlu, to pójdę dalej tym tropem:)


2. Zestaw do fondue DELUXE
- Lidl, cena 34,99 zł
- w skład zestawu wchodzi: "kominek podgrzewający", miska, 4 widelczyki i czekolada deserowa (200g)
- jak zobaczyłam, że będzie w ofercie Lidla, to wiedziałam, że zestaw będzie mój:) Wydaje mi się, że to bardzo fajna opcja na miłe spędzenie wieczoru w gronie bliskich nam osób, znajomych, czy też miłe spędzenie czasu we dwoje:) Wygląda bardzo efektownie i jest czymś innym, co naprawdę robi wrażenie:) Niestety dołączona czekolada w smaku nie przypadła mi do gustu.. chyba po prostu gorzka czekolada z owocami to nie mój typ..

3. Książka PASCAL KONTRA OKRASA
- Lidl
- jak pewnie większość z Was wie, każde wydane 50zł to 1 pkt, 6 pkt = książka:)
- mi punkty uzbierały się przy zakupie maszyny :) Dodam tylko, że z racji innych Lidlowskich zakupów.. mam dwie książki, z czego jedną planuję sprezentować komuś na święta:)



4. Zestaw nici
- Lidl, cena 34,99 zł
- w skład zestawu wchodzi 60 nici: 36 szpulek (każda po 100m nici do szycia wszelkich tkanin), 12 szpulek (każda po 50m wysoce wytrzymałej nici), 6 szpulek (każda po 50m nici do szycia z efektem połysku w kolorze złota i srebra), 4 szpulki (każda po 10m nici elastycznej) i 2 szpule (każda po 50m nici przezroczystej)
- kupiłam na drugi dzień od zakupu maszyny.. wydawało mi się to dobrym rozwiązaniem, skoro żadnych nie miałam...

5. Termometr na podczerwień
- Lidl, cena 49,99zł
- zakupiony z myślą o prezencie imieninowym dla mamy, mówiła, że taki chciała, jednak w praktyce nie okazał się taki cudowny. Przy każdym uruchamianiu automatycznie pojawia się nam ustawianie godziny, co niesamowicie wkurza.. a samo mierzenie niedokładne.. co mierzenie to może wyjść inna temperatura.. mi do niego zdecydowanie brakuje cierpliwości..

6. Kolczyki a'la zajączki
- PEPCO, cena 1,50zł
- kupione pod wpływem chwili:)



7. Zestaw nożyczek
- Lidl, cena 14,99zł
- w skład zestawu wchodzą nożyczki: krawieckie, do gospodarstwa domowego, do szycia i dla majsterkowiczów. No cóż - nożyczki zawsze się przydadzą:)

8, Zestaw wykrawaczy do ciasteczek
- Empik, cena regularna 12,90 zł ( po przecenie ok. 10zł)
- 6 sztuk: ludzik, gwiazda, choinka, aniołek, dzwoneczek i bałwanek. Bo wykrawaczy nigdy za wiele, a ostatnich trzech kształtów nie miałam i wydawało mi się, że za taką cenę warto kupić:) Tak na święta:)



9. Segregator
- Kaufland, cena ok 15zł
- jak tylko go zobaczyłam - zakochałam się ♥ Jest idealny do moich przepisów:)

10. Zestaw podgrzewaczy tea lights
- Carrefour, 9,99zł
- 100 szt., kupiłam z myślą o późniejszym zakupie kominka i wosków:)



11. Kubek ceramiczny
- Rossmann, cena 5,99zł (po przecenie, przed ok 12zł)
- no chodziłam koło niego, chodziłam.. i wychodziłam:)

12. Książka Ciasta na rodzinne spotkania
- Empik, cena 11,99zł
- kolejna z serii kulinarnych, lubię to wydawnictwo, dużo przepisów, opisane w fajny, zrozumiały sposób i do tego ilustracje, bardzo apetyczne ilustracje.. czego chcieć więcej ?:)



13. Szampon DOVE
- Super-Pharm, cena 9,99zł (na promocji)
- pojemność 350ml
- ma zredukować wypadanie włosów, ale jakoś nie bardzo w to wierzę.. nie mniej jednak.. skusiłam się, bo polubiłam DOVE :)

14. Szampon NIVEA nadający objętość
- Super-Pharm, cena 9,99zł (na promocji)
- pojemność 400ml
- kolejny spontaniczny zakup.. nie mogłam pomiędzy tymi dwoma szamponami się zdecydować.. więc kupiłam oba:D

15. Odżywczy żel pod prysznic DOVE mleczko kokosowe z płatkiem jaśminu
- Rossmann, cena 8,19zł (na propocji)
- pojemność 500ml
- wybrałam się do Rossmanna z zakupem jakiegoś żelu, lubię DOVE toteż zniżka cenowa ostatecznie przekonała mnie do zakupu :)

16. Szampon przeciwłupieżowy CATZY
- Super-Pharm, cena 18,99zł
- pojemność 200ml
- zastanawiałam się nad zakupem Nizoralu, jednak na półce obok znalazłam właśnie Catzy, cena o 1/3 niższa, pojemność o połowę większa od Nizoralu. Dałam mu szansę, zobaczymy czy się sprawdzi.



17. Emulsja do higienty intymnej LACTACYD
- Apteka, cena 12,50zł
- pojemność 200ml
- n-te opakowanie, co jakiś czas do niego wracam

18. Biżuteria personalizowana SHE BIJOU
- postanowiłam zakupić męską bransoletkę personalizowaną, przy okazji zamówiłam dla siebie zwykła z imieniem plus dwie standardowe (z oczkiem i kokardką) celem małego prezentu na święta dla koleżanek:)


19. Dwie gazetki: SZYDEŁKOWANIE JEST PROSTE oraz SZYCIE KTOK PO KROKU
- EMPIK, cena Szydełkowania 14,99zł, cena Szycia 12,90zł
- Jako, że wkręciłam się w te robótkowe rzeczy, kupiłam kolejny numer Szydełkowania (mam tylko do numeru z segregatorem, resztę sobie daruję), dodatkowo zakupiłam "Szycie krok po kroku":) Może nadejdzie taki dzień, że sama dla siebie coś uszyję:) Takie skryte marzenie na najbliższe miesiące;)

I moje pierwsze próby ściegów:D Prosty ścieg a jaka frajda:D

To by było na tyle, w zasadzie prawie 20 produktów.. sporo się tego nazbierało:)
Teraz postaram się dodawać notki częściej:) I komentować wszystkie obserwowane przeze mnie blogi na bieżąco:)


Jola

środa, 18 grudnia 2013

Pomysły na prezenty świąteczne ☻

Hejka,

znowu mnie długooooo nie było, niestety sporo nauki i innych spraw nałożyło się na siebie, w związku z czym blogowanie musiałam odłożyć na boczny tor.
Teraz jednak mam prawie miesiąc wolnego, w związku z czym postaram się na nowo wbić w ten blogowy rytm:)



Dzisiaj przychodzę do Was z krótkim postem, na temat pomysłów na prezenty świąteczne.

Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze mam bardzo duże problemy, jak idzie o zakup prezentów, dla facetów zawsze brak mi pomysłów, dla dzieci.. jest tyle możliwości, że nie wiadomo, w którą stronę zwracać oczy, patrząc na sklepowe półki. Chyba tylko dla kobiet nie ma żadnego problemu :D

Zacznę od prezentów dla najmłodszych.



Wydaje mi się, że w przypadku naprawdę małych dzieci najlepiej sprawdzą się zwyczajne ubranka. Mam wrażenie, że dzieci teraz mają w domach tyle zabawek, że same nie wiedzą, za którą się zabrać najpierw:)








Starszym dzieciom staram się kupować prezenty zgodnie z ich zainteresowaniami, w końcu mają mieć frajdę z zabawy:)
Tutaj przykład: piłkarzyki (z których pewnie nawet więksi mężczyźni będą mieli radochę:)), samochód sterowany, zestaw ciastolin z elementami do "tworzenia" twarzy, papierowe pieniądze, porcelanowy zestaw zastawy:)
Dla dzieci, które bardzo interesują otaczającym nas światem fajną opcją może być dobra książka, która tematycznie i ilustracyjnie zainteresuje dziecko do czytania, czy też mikroskop:)
Oczywiście to wszystko kwestia gustu, jak i zasobów, jakimi dysponujemy:)

W przypadku dorosłych, mam wrażenie, że sprawa jest o wiele trudniejsza...



Można postawić na dobry trunek, zestaw kosmetyków czy perfumy



Fajną opcją może też być ramka z wybranymi przez nas zdjęciami, czy biżuteria personalizowana:)

Czasem wystarczy czekoladowy Mikołaj i buzia się uśmiecha :)

A jakie Wy macie pomysły na prezenty?
Zwłaszcza dla Panów? Bo z tym zawsze mam największy problem:) Ja co prawda mam już prawie wszystko kupione, ale pomysły mogą się przydać na kolejne okazje:)

Spokojnego popołudnia:)

Jola

środa, 4 grudnia 2013

Moje pierwsze Yankee Candle :)

Hejka,

dzisiaj przychodzę do Was z szybkim postem na temat moich pierwszych zapachów z Yankee Candle.

Zakup wosków/świec chodził za mną już od jakiegoś czasu, zwłaszcza, kiedy czytałam niektóre posty, jakie to nie cudowne świeczki/woski.
Więc postanowiłam spróbować. Prędzej nie miałam chyba dość dobrych wspomnień w zakresie świeczek zapachowych, bo nigdy nie byłam do nich przekonana. Zobaczymy jak będzie tym razem.

Nie chciałam kupować kominka, bo mam wypatrzony inny, dlatego skusiłam się na małe samplery.
Plus jeden wosk, typowo świąteczny w promocyjnej cenie - tak na później.




Zamówiłam więc:
- sampler Bahama Breeze (9,00zł)
- sampler Flurry Towels (9,00zł)
- sampler Midsummer's Night (9,00zł)
- wosk Apple & Pine Needle (4,50zł)

Całość zamówiłam ze strony GOODIES.
Przesyłka ekspresowa.
Po otworzeniu paczuszki wywąchałam, że wosk zdominował całkowicie resztę zapachów. 

Jestem w trakcie palenia, także o moich odczuciach napiszę pewnie w innym poście, jak już trochę się nawącham:)

Na chwilę obecną powiem, że z zakupionych przeze mnie samplerów Midsummer's Night jest moim ulubieńcem !!


Tutaj możecie zobaczyć faktyczną wielkość samplerów (w porównaniu z normalnej wielkości kubkiem)
Ja osobiście nie wiem czemu, myślałam, że będą większe..:)

A Wy lubicie woski/świeczki Yankee Candle?



Mam jeszcze małe pytanko do Was?
Obecnie szykuję się do zakupu maszyny do szycia..
I bardzo zaciekawiła mnie maszyna Lidlowska, która pojawi się już wkrótce.
Jednak są tańsze na rynku i zastanawiam się, czy może któraś z Was miała styczność z poprzednimi Lidlowskimi maszynami do szycia?:)
Miłego dnia:)
Jola

sobota, 30 listopada 2013

Recenzja porównawcza: Babydream vs. Nivea - szampony dziecięce


Hejka,

wiem, że miałam być i mnie znowu nie było.. ale niestety jak nie szkoła to choroba.. walczę z anginą i dopiero wracam do "świata"....
Mam nadzieję, że w końcu uda mi się ogarnąć pewne kwestie blogowe..

W każdym razie, dziś przychodzę do Was z recenzją porównawczą.
Stwierdziłam, że skoro dysponuje dwoma produktami o bardzo podobnym działaniu, nawet szacie graficznej, jedynie cena jest różna - chociaż kolosalnej różnicy to tu nie ma, to pokuszę się o zrobienie recenzji na ich temat, na zasadzie porównania i wyłonienia ew. zwycięzcy.






Wyszczególnienie
BABYDREAM - szampon
NIVEA Baby – łagodny szampon i płyn do kąpieli 2 w 1
Dostępność
Cena
Rossmann
Ok. 4-5zł
Rossmann (pewnie także w innych drogeriach, marketach)
Ok. 14zł
Pojemność
 Opakowanie;
 Szata graficzna

250ml
Plastikowa, błękitna butelka.
Otwarcie wg mnie nie do końca sprawdzone – nie domyka się dokładnie, nie jest w 100% szczelne.
Butelka dobrze trzyma się w dłoni.

500ml
Plastikowa, błękitna butelka.
Wygodne, solidnie wykonane otwarcie, nic się nie wylewa. Butelka dobrze trzyma się w dłoni.
Konsystencja
Zapach
Kolor

K. lejąca
Z. typowy dla kosmetyków dziecięcych, niedrażniący
K. bursztynowy

K. lejąca, lecz dosyć gęsta
Z. typowy dla kosmetyków dziecięcych, niedrażniący
K. bezbarwny
Skład:
AQUA, LAURYL GLUCOSIDE, COCAMIDOPROPYL BETAINE, COCO-GLUCOSIDE, GLYCERYL OLEATE, SODIUM LACTATE, TRITICUM VULGARE GERM EXTRACT, PANTHENOL, GLYCERYL CAPRYLATE, LACTID ACID, CHAMOMILLA RECUTITA FLOWER EXTRACT, PARFUM.

AQUA, DECYL GLUCOSIDE, SODIUM MYRETH SULFATE, PEG-200 HYDROGENATED GLYCERYL PALMATE, COCAMIDOPROPYL BETAINE, CHAMOMILLA RECUTITA FLOWER EXTRACT, BISABOLOL, GLYCERIN, SODIUM CHLORIDE, CITRIC ACID, POLYQUATERNIUM-10, SODIUM BENZOATE, PARFUM.

Co pisze producent?
Szampon myje i pielęgnuje włosy i skórę głowy niemowlęcia szczególnie delikatnie i dokładnie. Wyciąg z kiełków pszenicy umożliwia łatwe rozczesywanie.
- bez środków barwiących i konserwujących
- pH neutralne dla skóry
- z rumiankiem i pantenolem
- nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego

Łączy w sobie funkcje dwóch produktów: płynu do kąpieli i szamponu – delikatnie myje ciało i włosy dziecka.
Działanie: Dzięki formule wzbogaconej wyciągiem z rumianku łagodzi skórę i pomaga zapobiegać podrażnieniom. Pozostawia skórę i włosy czyste, gładkie i zadbane.
- pH przyjazne dla skóry
- nie zawiera parabenów, alkoholu i barwników

Działanie
 Moja opinia

To już moja czwarta butelka. Zakupiony z myślą o czymś łagodnie myjącym włosy, bez nadmiernej ilości chemii.
Przez pierwsze kilka użyć z rzędu spisuje się całkiem dobrze, jednak później włosy zaczęły mi się strasznie plątać, były szorstkie i tępe w dotyku. Oczywiście po myciu używam odżywki, jednak po tym szamponie mam wrażenie wysuszenia.
Wg mnie dobrze spisuje się co jakiś czas (żeby włosy się nie przyzwyczaiły i nie było uczucia tępych włosów).
Używam go też do mycia pędzli i do tego spisuje się fenom elanie – bez problemu zmywa resztki cieni i innych produktów z pędzli, gąbek.


Przez całość użytkowania dobrze mył włosy, nie miałam poczucia żadnego nawilżenia, ale niczego takiego nie oczekiwałam, nie jest z pewnością tak wysuszający jak Babydream.
Nie plącze moich włosów, nie powoduje „skrzypienia” podczas mycia.
Przy myciu włosów naprawdę fajnie się spisał.
  
Konkretne różnice pomiędzy produktami są podkreślone.
A moja opinia na temat danego produktu wyszczególniona.





 
Podsumowując tabelką cenowo wygrywa Nivea, jednak pojemnościowo jest dwa razy większa od Babydream.
Konsystencja, kolor - wydaje mi się, że to nie ma większego znaczenia.
Jak idzie o skład preferuje te krótsze i mniej chemiczne, także tutaj bardziej przemawia do mnie Babydream.
Czy mogę wskazać zwycięzcę?
W codziennym użyciu lepiej spisuje się Nivea, jednak jest droższa i bardziej chemiczna.
Babydream jest tańszy, mniejszy i "składowo" jak dla mnie lepszy. Niestety ma gorszą zatyczkę i działanie po kilku użyciach pozostawia trochę do życzenia, jednak zakup szamponu Nivea jak dla mnie = zakupowi każdego innego szamponu (pod względem składu), a mi chodzi o coś w miarę delikatnego.
Wydaje mi się, że warto wypróbować obu wersji, jednak ja mimo wszystko ponownie na pewno zakupię Babydream.

A Wy używacie tych szamponów?
Jak je oceniacie?

Miłego wieczoru,
Jola